Tomasz Gollob o cierpieniu, pieniądzach i…

Tomasz Gollob o cierpieniu, pieniądzach i…

– Z czego czerpię siłę i energię do walki? Przede wszystkim od dobrych ludzi – zapewnił Tomasz Gollob w emocjonalnym wywiadzie.

Ciężko kontuzjowanego sportowca w bydgoskim szpitalu wojskowym odwiedzili dziennikarze stacji nSport+. Były żużlowiec przebywa tam od czasu powrotu do Polski z Chin.

– Jestem teraz w trudnym miejscu. Rok spędziłem w łóżku, choć w tym moim najukochańszym szpitalu. Jestem bardzo wdzięczny za pomoc, nie wyobrażam sobie, żeby miał być gdzieś indziej – zapewnił. Rozczarowanie nieudaną terapią w chińskiej klinice w Nanning powoli mija. Analizowane są kolejne opcje kontynuowania rehabilitacji oraz zwalczania bóli spastycznych. Tomasz podkreśla, będzie się kierował zdaniem lekarzy, którym ufa, a energii i woli walki mu nie zabraknie.

 

– Skąd czerpię siłę? Od dobrych ludzi. Teraz odbył się dla mnie turniej golfowy w Gorzowie, wcześniej bal organizowany przez Władysława Komarnickiego. Bardzo serdecznie dziękuję wszystkim, którzy tam byli. Pomagali mi przecież m.in. Anita Włodarczyk, Robert Lewandowski, Kamil Glik. Ale nie tylko: mam informacje z fundacji o wpłatach 20 czy 50 złotych przez zwykłych kibiców. Bez pomocy rodziny również byłoby mi bardzo ciężko – zapewnił. – Co mnie szczególnie ujęło: odwiedził mnie Piotr Protasiewicz. To przecież mój konkurent sprzed lat, a znalazł dla mnie czas. Teraz jesteśmy bardzo blisko, sport został gdzieś z boku, a on jako człowiek okazał się znakomity. Dla kogoś w mojej sytuacji to są rzeczy, których nie sposób przeliczyć. One właśnie nie pozwalają mi się poddać – dodał.

 

 

Podczas tej rozmowy nie zabrakło również wątków finansowych. Gollob przyznał, że wie o wątpliwościach wielu ludzi w sprawie zbiórek na finansowanie jego leczenia i rehabilitacji, czytał komentarze na ten temat.

– Po co mi wsparcie, skoro mam tyle milionów? To nie tak. Od dziecka wszystko postawiłem na jedną kartę. Nikt sobie nie zdaje sprawy, ile wyrzeczeń i pieniędzy kosztowało mnie sięgnięcie po mistrzostwo świata. Gdy byłem zdrowy sam starałem się pomagać innym, choć wcale się tym nie chwaliłem. Jeżeli ktoś chce pomóc drugiemu człowiekowi, to nie musi się z tym obnosić. Zawsze wydzielałem z pieniędzy zarobionych na sporcie część dla dzieci z domów dziecka. Uważałem, że po prostu tak trzeba. Nigdy nie myślałem, że sam znajdę się w takiej sytuacji.

Gollob przyznał, że coraz mocniej wraca zainteresowanie żużlem. W ubiegłym roku miał inne rzeczy na głowie, ale teraz pilnie śledzi wszystkie wydarzenia. Kibicuje GKM Grudziądz i jest przekonany, że wkrótce jego ostatnia drużyna w karierze wyjdzie na prostą. Zamierza także oglądać turnieje Grand Prix. Ma nadzieję, że wkrótce Polska doczeka się kolejnego mistrza świata. Jego rady dla młodszych kolegów?

– Pokora, praca, pozytywne myślenie i wiara, że to się zdobędzie. Jak nie teraz, to za rok, może za pięć lat. Przecież ja swój cel osiągnąłem w wieku 40 lat. Niech wiedzą, że wczorajszy dzień to już stara historia, że trzeba pracować nad jutrem. Będę kibicował wszystkim Polakom, choć najbliższy sercu jest Bartek Zmarzlik – podkreślił.

Dla Tomasza celem jest teraz inne mistrzostwo. Tak o tym mówi: – Żeby pokonać szczyt, trzeba być do tego przygotowanym. Trzeba też umieć zrozumieć innych, nie tylko siebie. Wszyscy myśleli, że będę realizował kolejne sportowe cele, przecież wszystko było przygotowane i wydarzyło się coś, czego kompletnie nie pamiętam. Widocznie tak musiało być. To znaczy, że muszę pokonać swój kolejny szczyt, zdobyć kolejne mistrzostwo świata – podkreślił Gollob.

RED. Joachim Przybył (aip)

COMMENTS

WORDPRESS: 0