Przywołówki w wielkanocną niedzielę – tradycja kultywowana od 185 lat

Przywołówki w wielkanocną niedzielę – tradycja kultywowana od 185 lat

Będą pierwszymi w swojej długiej tradycji po tym, jak w zeszłym roku zostały wpisane na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego.

Bartłomiej Kopeć, wiceprezes Stowarzyszenia Klubu Kawalerskiego w Szymborzu:
To duże wyróżnienie. Dla nas, aktualnych członków Klubu Kawalerów oraz naszych poprzedników. Wpis na wspomnianą listę krajową nie jest zasługą jednej osoby. Na ten sukces – bo myślę, że tak to można nazwać – pracowali wszyscy kawalerowie z Szymborza, przez lata związani z przywołówkami. Obyczaj przetrwał wojny, przechodził duże kryzysy, ale dzięki wytrwałości poprzedników i w ostatnich latach – naszej, jest żywy do dzisiaj. Członkostwo w klubie, to zaszczyt, ale też ciężka praca. Przez dwa tygodnie – w tym roku od trzeciego kwietnia, zbieramy się w tzw. sztubie, miejscu naszych spotkań. Poświęcamy swój czas, czekając na kawalerów, aż przyjdą „wykupić” swoje panny lub poprzeć klub. Nasze podejście do przywołówek nie zmieniło się, a nawet utwierdziło nas w przekonaniu, że warto kultywować ten zwyczaj. I dlatego, tak jak jest zapisane w księdze: (…) pomimo dużych trudów i mozołów to jednak Komitet pracuje wytrwale pod hasłem „Cześć naszym przodkom”.


Jak w praktyce wygląda układanie wierszyków – krytyk?
Zgodnie z tradycją w Wielką Sobotę o godz. 22, zamkniemy się w sztubie i siądziemy do pisania krytyk na kawalerów. Każdą propozycję krytyki dokładnie spisuje sekretarz. Oczywiście zawsze jest przy tym dużo śmiechu, ale jednocześnie na ułożenie takiego wierszyka potrzeba też trochę czasu. Powstaje zresztą kilka wersji. Na koniec wszystko zestawiamy w całość. I ponadto przez cały rok bacznie obserwujemy szymborskich kawalerów, żeby później zawrzeć w krytykach informacje, które dokładnie ich dotyczą.
Co zmieniło się w przywo-łówkach na przestrzeni tych długich lat?
Krytyki nie są układane w stosunku do dziewczyn. W latach 60-tych ubiegłego wieku nasi poprzednicy przestali krytykować panny. Krytykowani są kawalerowie. Ci, którzy coś przeskrobali, robią wszystko, żeby nie dostać krytyki i popierają nasz klub. A w takim przypadku nie możemy ich krytykować. A te osoby, które usłyszą coś na siebie, zazwyczaj reagują śmiechem.
Planujecie coś specjalnego na tegoroczne przywołówki?
W tym roku przypada 185 rocznica naszej szymborskiej tradycji. W Niedzielę Wielkanocną zorganizujemy spotkanie dla byłych i obecnych członków klubu, o godz. 17 w kościele p.w. Świętego Antoniego tradycyjnie odbędzie się msza za zmarłych członków klubu. Godzinę później nastąpi uroczysty przemarsz ze sztuby, która mieści się przy ul. Wielkopolskiej – i przejdziemy ul. Przybyszewskiego do krzyża i z powrotem. O godz. 19, w parku przy stawie, rozpoczniemy przywoływanie z trybuny, którą będziemy stawiać w Wielką Sobotę.
Jakie jest zainteresowania przywołówkami w ostatnich latach?
– Nie mieliśmy ostatnio szczęścia do pogody. Były opady deszczu i śniegu, a to negatywnie odbiło się na frekwencji. Dużo bowiem zależy od warunków atmosferycznych. Wszyscy mamy nadzieję, że w tym roku pogoda w końcu dopisze. Bo jeśli jest dobra, zainteresowanie też jest duże. Ludzie chętnie przyjeżdżają do Szymborza. Najbardziej wyczekują oczywiście krytyk, z których śmieją się w głos. Serdecznie wszystkich zapraszam na tegoroczne przywołówki!

Mateusz Stępień (aip), Fot. Nadesłane

COMMENTS

WORDPRESS: 0