Mieszkańcy Krakowa: „Mamy dość pijanych turystów”. Urzędnicy: „Krakowianie też piją”

Mieszkańcy Krakowa: „Mamy dość pijanych turystów”. Urzędnicy: „Krakowianie też piją”

– Kraków nie jest ładnym miastem. Stare Miasto jest ładne, a poza nim niektóre miejsca – mówił Francuz Julien Hallier podczas debaty „Mieszkańcy i turyści – dla kogo centrum Krakowa?”. Zachęcał do rozproszenia ruchu turystycznego poza zabytkowe centrum. Zaproponował też powołanie straży turystycznej. Mieszkańcy centrum szczególnie narzekali na turystów, którzy Kraków traktują jako europejskie centrum alkoholowe.

Na początku debaty, która odbyła się w Centrum Kinowym ARS, wyświetlono film, w którym m.in. mieszkańcy centrum opowiadali jak coraz trudniej tam żyć z powodu zwiększającego się ruchu turystycznego (Kraków odwiedza 12 mln osób rocznie).

 

Zwracali uwagę, że coraz więcej osób nie wytrzymuje hałasów, zakłócania porządku, ograniczeń i wyprowadza się ze Starego Miasta. – Turyści przyjeżdżający do Krakowa na dwa, trzy dni są dla nas udręką. Nie zapomnę grupy, to byli chyba Holendrzy, którzy przyjechali na wieczór kawalerski i pili alkohol przez cały czas – trzy dni i trzy noce. Nie trzeźwieli. Ile było próśb, żeby dostrzegli nasze potrzeby, że chodzimy do pracy, młodzież do szkół. Nikogo to nie interesowało – mówiła Alina Kamińska, mieszkanka Kazimierza.

 

Jednym z pierwszych pytań było więc to, w jaki sposób zmienić profil turysty przyjeżdżającego do Krakowa z alkoholowego na bardziej wymagającego. – Nie można mówić, że turystyka w Krakowie jest zdominowana przez osoby, których głównym celem jest przyjechanie tu, by się opić. Są tańsze miejsca w Europie i poza nią, gdzie można to zrobić – zaznaczyła Katarzyna Gądek, wicedyrektor Wydziału Promocji i Turystyki Urzędu Miasta Krakowa. – Które badania i doświadczenia w twardy sposób wskazują, że mamy do czynienia z turystyką alkoholową? Czy możemy w ogóle o takiej kategorii mówić z punktu naukowego? Nie zaprzeczam, że wśród turystów są osoby nietrzeźwe. Ale wiem też, że młodzi ludzie mieszkający w Krakowie czy okolicznych gminach też potrafią przyłączyć się do zakółcania ciszy nocnej. Ich występki są bardzo widoczne. Jeżeli mamy do czynienia z obcokrajowcem, który się roznegliżuje, to jest to tak rzucające się w oczy, iż wpływa na wizerunek gości, którzy przyjeżdżają do Krakowa – dodała. – Corocznie turyści wydają w Krakowie 5 mld zł, z tej kwoty setki milionów trafiają do kasy miasta. W

 

branży turystycznej pracuje 12-20 proc. mieszkańców. Problemem ale i korzyścią jest też to, że mieszkańcy, którzy mają odłożone oszczędności, inwestują w nieruchomości i albo na własną rękę, albo poprzez firmy wynajmują mieszkania osobom przyjeżdżającym do Krakowa. I jeszcze jedno, z badań wynika, że 70 procent krakowian nadal popiera rozwój turystyki w Krakowie – skomentował Aleksander Miszalski (PO), radny miasta i Dzielnicy I Stare Miasto, od prawie 15 lat działający na rynku usług turystycznych m.in. jako współzałożyciel jednego z liderów na rynku hosteli w Europie środkowo–wschodniej. Radny Aleksander Miszalski dodał też: – Widzę też mnóstwo problemów. Nie sądzę, aby był duży odsetek turystów, którzy przyjeżdżają tu tylko po to, aby się napić. Myślę, że przy okazji zwiedzania jeszcze się napiją. Ale wystarczy, że to będzie sto osób, które będą chodzić po ulicach i krzyczeć, to będzie to zakółcać spokój mieszkańcom. Są problemy zbyt dużego nagłośnienia w lokalach, meleksów, zamienianie mieszkań w apartamenty pod wynajem i wyprowadzanie się ludzi z centrum.

 

Dla turystyki nie jest dobre, aby się ono wyludniało. Zabytkowe centrum jest atrakcyjne dopóki są w nim mieszkańcy. Julien Hallier, członek zarządu Krakowskiej Izby Turystyki, ambasador kampanii „Tu chcę żyć. Kraków 2030″, Francuz, którzy 15 lat temu przyjechał do Krakowa i tu pozostał, zaproponował, aby stworzyć policję turystyczną, czyli formację, która zajęłaby się porządkiem w obrębie Parku Kulturowego w Starym Mieście. Radny Aleksader Miszalski zapowiedział, że zgłosi w tej sprawie interpelację do prezydenta Krakowa.

 

– Jeżeli nie pozwoli na to prawo, to Rada Miasta może wystosować rezolucję do władz państwa o takie zmiany przepisów, aby wprowadzenie straży turystycznej było możliwe – powiedział radny Aleksander Miszalski. – Problemem Krakowa nie jest to, że jest za dużo turystów, ale to, że przebywają oni głównie w zabytkowym centrum, które nie jest dużym obszarem. Trzeba rozproszyć ruch turystyczny poza Stare Miasto – proponował też Julien Hallier. – Jeżeli ktoś mi mówi, że Kraków jest ładnym miastem, to nie jest prawdą. Stare Miasto jest ładne, poza nim ładne są niektóre miejsca, ale w całości to nie jest ładne miasto. Gdyby byli wizjonerzy w Krakowie to np. Zabłocie wyglądałoby inaczej i byłoby świetną dzielnicą dla mieszkańców i turystów. Są plany zagospodarowania miasta, ale one nie są ze sobą spójne.

 

Głównym problemem Krakowa jest to, że nie ma wizji rozwoju dla całości miasta. Jeden z mieszkańców zasugerował, że wyludnianie centrum Krakowa, oprócz naporu turystycznego, jest też spowodowane brakiem wizji władz miasta, w jaki sposób zatrzymać mieszkańców w Starym Mieście. – Sposób w jaki miasto obecnie zamyka ruch samochodowy w centrum tylko przyspiesza efekt wyrzucacnia mieszkańców z Krakowa – podkreślił pan Adam.

 

Uczestnicy debaty zwracali również uwagę na coraz bardziej widoczne w ostatnich latach zjawisko zamieniania mieszkań w centrum na apartamenty do krótkoterminowego wynajęcia. – Największym zagrożeniem dla Krakowa jest wynajem mieszkań w Krakowie nawet nie dla turystów, ale osób przyjeżdżających na imprezy weekendowe, którzy są uciążliwi – zwracał uwagę dr Paweł Kubicki, socjolog miasta z Instytutu Europeistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Organizatorem debaty było Koło Geografów Uniwersytetu Jagiellońskiego im. Ludomira Sawickiego oraz inicjatywy Napraw Sobie Miasto i Chodźże do kina ARS.

 

COMMENTS

WORDPRESS: 0