Kujawy: Oblał żonę rozpuszczalnikiem i podpalił. Sąd go… wydziedziczył

Kujawy: Oblał żonę rozpuszczalnikiem i podpalił. Sąd go… wydziedziczył

Marcin Ch. oblał żonę rozpuszczalnikiem i podpalił. Śledczy upomnieli się o prawa dwojga małych dzieci. Zwyrodnialec stracił prawo do majątku.

To pierwszy taki przypadek. Sąd zgodził się na wydziedziczenie skazanego, ale nie na wniosek członka rodziny, tylko prokuratury. – Niezależnie od prowadzonego w tej sprawie postępowania karnego prokurator podjął działania mające na celu ochronę interesu prawnego dwojga małoletnich dzieci zmarłej – mówi prok. Agnieszka Adamska-Okońska, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy. – Wystąpił do sądu z pozwem o uznanie będącego ich ojcem sprawcy zabójstwa za niegodnego dziedziczenia po zamordowanej przez niego żonie, tak aby beneficjentami masy spadkowej mogły zostać wyłącznie dzieci.

 

Sąd uwzględnił żądanie pozwu, wydając wyrok na korzyść małoletnich – dodaje prokurator Adamska-Okońska. Autorem wniosku do sądu w tej sprawie był Marek Heise, z Prokuratury Rejonowej Bydgoszcz-Północ. Marcin Ch. został w sierpniu ubiegłego roku skazany na karę dożywotniego więzienia. Odwoływał się od tego wyroku, jednak Sąd Apelacyjny utrzymał w mocy wcześniejsze postanowienie Sądu Okręgowego w Bydgoszczy. Sprawa dotyczyła zdarzeń, jakie rozegrały się 28 marca 2015 roku w domu w Samociążku, blisko podbydgoskiego Koronowa. Ratownicy pogotowia i policjanci, którzy pojawili się na miejscu, zobaczyli ciężko poparzoną młodą kobietę.

 

30-letnia Natalia Ch. trafiła najpierw do szpitala wojskowego w Bydgoszczy, a tego samego dnia przewieziono ją do kliniki leczenia oparzeń w Gryficach. [podobne]Stan kobiety był krytyczny. Miała poparzone 70 procent powierzchni ciała, w tym głowę, tułów, ramiona i drogi oddechowe. Udzielającym jej pomocy lekarzom zdołała tylko powiedzieć, że to mąż oblał ją rozpuszczalnikiem, a następnie podpalił. Zmarła po tygodniu leczenia. Biegli stwierdzili, że bezpośrednią przyczyną śmierci Natalii Ch. była niewydolność krążeniowo-oddechowa. W mowie końcowej procesu prokurator Małgorzata Krzyżanowska zaznaczyła: – Nie wiem, dlaczego oskarżony to zrobił. Dlatego, że jego żona chciała od niego odejść, czy dlatego, że – wręcz przeciwnie – wbrew jego naleganiom, nie chciała się wyprowadzić z domu. Nic jednak nie usprawiedliwia jego czynu.

 

Gdy poparzona kobieta wybiegła z domu i krzyczała, wzywając pomocy, sąsiedzi opisali ją jako „słup ognia”. W tym czasie mąż – jak podkreślała prokurator – miał siedzieć na schodach przed domem i tylko obserwować męczarnię żony. Marcin Ch. w chwili zatrzymania prosił policjantów, by go zastrzelili. Po wstępnym przyznaniu się do podpalenia żony potem wycofał to zeznanie. Do końca procesu utrzymywał, że jest niewinny.

 

 
HTML tutorial

COMMENTS

WORDPRESS: 0