Komisja Weryfikacyjna. Zakończyła się rozprawa ws. Skaryszewskiej 11

Komisja Weryfikacyjna. Zakończyła się rozprawa ws. Skaryszewskiej 11

Komisja Weryfikacyjna zakończyła rozprawę dotyczącą reprywatyzacji kamienicy przy Skaryszewskiej 11. W ciągu prawie 10 godzin przesłuchano pięcioro świadków oraz dwóch przedstawicieli stron postępowania.

Jako pierwsza zeznania złożyła Janina Ryszko, prezes stowarzyszenia lokatorów Skaryszewskiej 11. Mieszkanka kamienicy zwróciła uwagę między innymi na brak zainteresowania losem lokatorów ze strony burmistrza dzielnicy Tomasza Kucharskiego. „Władze dzielnicy, burmistrz nie dbali o mieszkańców, nie wsłuchiwali się, a od 2010 roku chodziliśmy, prosiliśmy burmistrza, żeby coś zdziałał” – powiedziała Janina Ryszko. Wobec braku zainteresowania mieszkańcy wzięli sprawy w swoje ręce. Zawiązali stowarzyszenie lokatorów, na którego czele stanęła Janina Ryszko. Świadek zeznała, że w związku z tym spotkała się szykanami ze strony dzielnicowych urzędników. Między innymi nie przyznano jej prawa do innego lokalu i w przypadku eksmisji nie miałaby gdzie się podziać.
Waldemar Szewczyk, który przy Skaryszewskiej 11 mieszka od 47 lat zeznał, że po reprywatyzacji w kamienicy żyje się – jak powiedział – „koszmarnie”. Lokator zwrócił uwagę na fatalny stan budynku, wilgoć i niską temperaturę w lokalach. Budynek nie jest podłączony do centralnej sieci ciepłowniczej, lokatorzy ogrzewają mieszkania prądem. Waldemar Szewczyk miesięcznie za energię elektryczną płaci tysiąc złotych. Świadek przyznał, że znane są mu przypadki nękania sąsiadów przez nowego właściciela budynku.
Przed komisją stawił się spadkobierca jednego z dawnych właścicieli Tadeusz Baczko. Świadek wyjaśnił między innymi, co wie na temat losów przedwojennych właścicieli kamienicy. Mówił, że byli ofiarami Holocaustu. Tadeusz Baczko przyznał, że o swoim prawie do 1/20 kamienicy dowiedział się w ubiegłym roku z doniesień medialnych.
Justyna Wójcik, która pracowała w Biurze Gospodarki Nieruchomościami warszawskiego Ratusza, powiedziała, że patrząc z perspektywy czasu na swoje działania w sprawie tej reprywatyzacji, dziś postąpiłaby inaczej. „Być może popełniłam jakiś błąd, ale był on nieświadomy i wszystkie obowiązki, które były mi powierzane, wypełniałam zgodnie ze swoim sumieniem i uczciwie” – zeznała urzędniczka.
Świadek chętnie mówiła na temat zasad działania Biura Gospodarki Nieruchomościami. Poinformowała, że kiedy zaczynała pracę w 2008 roku, ówczesny wicedyrektor biura Jakub R. mówił, iż trzeba wydać 300 decyzji reprywatyzacyjnych rocznie. Justyna Wójcik zeznała też, że największym uznaniem cieszyli się pracownicy, którzy wydawali takich decyzji najwięcej.
Jako ostatni ze świadków zeznawał burmistrz dzielnicy Praga Południe Tomasz Kucharski, który przekonywał, że decyzje reprywatyzacyjne podejmowało Biuro Gospodarki Nieruchomościami warszawskiego Ratusza, a nie urząd dzielnicy. Tomasz Kucharski zapewniał, że wszystkim mieszkańcom zreprywatyzowanych nieruchomości dzielnica udzieliła pomocy. Odniósł się do zarzutów stawianych mu wcześniej przez lokatorów budynku: „Do urzędu dzielnicy Praga Południe, według mojej wiedzy, nie wpłynął żaden dokument, w którym wskazywanoby na nieprawidłowości w procesie reprywatyzacji” – mówił.
Po przesłuchaniu świadków komisja weryfikacyjna przeszła do przesłuchania stron postępowania. Jako pierwszy zeznania złożył Jacek Kucharski – prezes spółki Skaryszewska 11, do której teraz należy zreprywatyzowana kamienica. Biznesmen wyjaśnił, że remont budynku miał się rozpocząć po wyprowadzce wszystkich lokatorów. W związku z tym, że nie wszyscy chcieli się wyprowadzić, prace w części z lokali przeprowadzono wcześniej. Jacek Kucharski tłumaczył, że mieszkania są przeznaczone na sprzedaż, do 60 procent z nich podpisano już umowy rezerwacyjne.
Jako ostatni, krótkie zeznania złożył Jakub Cukierski – członek zarządu spółki Skaryszewska 11. Biznesmen powiedział, że spółka zainwestowała w kamienicę 8,5 mln złotych.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Jolanta Turkowska/dw

COMMENTS

WORDPRESS: 0