Policja stara się ustalić motywy działania mężczyzny z Addison, który we czwartek rano otworzył ogień do funkcjonariuszy, barykadując się w domu. Oblężenie budynku trwało blisko 4 godziny, do momentu kiedy podejrzany się poddał.
Około 11-tej podejrzany zadzwonił pod 911 prosząc policję z Addison o pomoc w odnalezieniu jego rzekomo zaginionych psów. Zagroził jednocześnie, że jeżeli funkcjonariusze się nie pośpieszą, znajdzie kogoś, kto się tym zajmie.
Na miejscu funkcjonariusze zostali poinformowani przez okolicznych mieszkańców, że ich sąsiad zablokował drogę swoim samochodem, a w ich obecności miał rozpylać nieznaną substancję. Te słowa potwierdziły się chwilę później, kiedy policjanci zostali właśnie w ten sposób zaatakowani. Chwilę potem podejrzany schronił się w domu i otworzył ogień.
Poddał się dopiero po kilku godzinach i został aresztowany. W wyniku wymiany ognia jeden z policjantów trafił pod opiekę lekarza, po tym jak kula trafiła w jego kamizelkę kuloodporną.