17.8 C
Chicago
poniedziałek, 22 kwietnia, 2024

Wstrząsająca książka Stanisława Mikkego o Katyniu. „Pełna prawdy i pozbawiona uczucia nienawiści”

Popularne

Strony Internetowe / SEO
Realizacja w jeden dzień!
TEL/SMS: +1-773-800-1520

„+Śpij, mężny+ w Katyniu, Charkowie i Miednoje”; wstrząsająca książka Stanisława Mikkego z 1998 r. o sowieckim ludobójstwie stanowi – w ocenie Zbigniewa Brzezińskiego – szczególnego rodzaju dokument zapisujący stan świadomości współczesnych Polaków, Rosjan i Ukraińców.

„Pełna prawdy i pozbawiona uczucia nienawiści książka +Śpij, mężny w Katyniu, Charkowie i Miednoje+, dokumentująca udział adwokata i strażnika pamięci w ekshumacjach, była dziełem jego życia. Została przetłumaczona na język rosyjski” – napisał Mariusz Goss we wspomnieniu opublikowanym w „Rzeczpospolitej” (2010). „Sprawa katyńska była największą pasją mecenasa Stanisława Mikkego. Poświęcił jej swój czas, entuzjazm i życie” – podkreślił.

 

„Wyjeżdżając z Charkowa, Miednoje i Katynia, za każdym razem powtarzałem sobie: Nigdy więcej. Uwolnić się już od tego ciężaru – napisał Mikke w podsumowaniu książki. „W następnym roku jednak znów wracałem do Rosji, lub na Ukrainę. Ponownie schodziłem wraz z innymi do otwartych mogił… Setki, tysiące szczątków skrytobójczo zgładzonych ludzi. Moich rodaków. Była to, istniejąca ponad wszelkimi oporami, potrzeba bycia tam do końca. Do czasu, w którym mogiły zamkną się nad Nimi na zawsze” – wspominał swoje uczestnictwo w misjach ekshumacyjnych w Katyniu, Starobielsku, Charkowie, Miednoje i rejonie Archangielska w latach 1991-1996.

 

„Nie waham się powiedzieć: relacja Stanisława Mikkego jest wstrząsająca” – napisał w marcu 1998 r., we wstępie do wydania pierwszego książki, Zbigniew Brzeziński. „Książka nie jest jednak wyłącznie zapisem tego, co się działo podczas ekshumacji w Rosji i na Ukrainie począwszy od 1991 r. Stanowi bowiem ona także szczególnego rodzaju dokument zapisujący stan świadomości współczesnych pokoleń Polaków, Rosjan i Ukraińców, zwłaszcza zaś tych, którzy zetknęli się z dopowiadaniem do końca prawdy o zbrodni katyńskiej” – ocenił sowietolog, doradca prezydentów: Kennedy’ego, Johnsona i Cartera.

 

Zapis stanu świadomości, wyłaniający się z kart książki, nie jest – określając rzecz eufemistycznie – zadowalający. I „wyjaśnia” fakt, że publikacja polskiego prawnika została, w pewnym sensie, „zapomniana”.

 

„To wręcz niepojęte, dlaczego zabrakło wśród nas poważnego człowieka pióra o znaczącej pozycji? Czemu nie znałazł się tam choć jeden z tych publicystów, którzy pretendowali w Polsce do najwyższych laurów. Założenie, że dla tych ludzi sprawa nie zasługiwała na największe zainteresowanie, wydaje się czymś zupełnie niedorzecznym. A jednak” – opisywał Mikke refleksje towarzyszące mu podczas pierwszego wyjazdu. „Poważny w owym czasie, a dziś (w 2010 roku) nieistniejący tygodnik społeczno-prawny +Prawo i życie+ delegował nie dziennikarza, lecz studenta, stażystę. Ten podjął dolarowe diety i pojechał z dziewczyną na Mazury” – dodał.

 

Gdy w 1992 r. Stanisław Mikke opublikował pierwszą książkę pt. „Misja. Prawdziwa relacja z prac ekshumacyjnych w Charkowie i Miednoje”, spotkał się z reprymendą. „Pisała w +Rzeczpopolitej+ (12-13 XII 1992 r.) pewna pani o książce językiem zdumiewającym. Moja relacja miała dotyczyć jakiejś +wyprawy+, i dalej ironizowała: +misji – jak ją autor nazywa, a ujawnienie – jej zdaniem – +niezręcznych, niestosownych ba… nawet nieprzyzwoitych zachowań niektórych uczestników+, uznała za +wystąpienie niegodne+. Przypomnijmy. Chodziło o notoryczne, również przy zbiorowych mogiłach upijanie się kilku osób (spoza ekipy), zdemolowanie motelowego sklepu, zabawy w towarzystwie prostytutek, również w czasie pogrzebu i tym podobne +niestosowności+” – napisał Mikke w książce „Śpij mężny…”. „Nie przypuszczam, aby pani A.W.-G. stawała w ich obronie. Chodziło raczej o coś innego – o moje przypomnienie (na marginesie relacji) wesołej zabawy ważnego polityka, przewoniczącego pierwszej polskiej delegacji państwowej na tak wysokim szczeblu. Zabawy w Smoleńsku, w przeddzień pobytu w Katyniu, świadczącej o braku odpowiedzialności. Gdzie indziej – jak sądzę – podobny incydent zakończyłby karierę osoby publicznej” – ocenił. „U nas, różnymi sposobami, zadbano o zbagatelizowanie sprawy. Nie pozostaje, niestety, bez dalekosiężnych skutków” – podkreślił.

 

„Prawdziwa relacja” w tytule publikacji przywodzi na myśl frazę „tylko prawda jest ciekawa”, autorstwa Józefa Mackiewicza, który pół wieku przed Mikkem jako obserwator niemieckiej ekshumacji w Katyniu opisał swoje refleksje znad dołów śmierci: „Kwiat inteligencji, rycerstwo Narodu! […] W takich chwilach samo życie wydaje się cynizmem. Wiosna nad dołem splątanych nawzajem rąk, nóg, wykrzywionych twarzy, zlepionych włosów, oficerskich butów, strupieszałych mundurów, pasów”.

 

Przed wyjazdem w 1994 r. do Katynia Mikke poinformował o nim polską sekcję BBC, dla której trzy lata wcześniej robił relacje z Charkowa. „Dyrektor, człowiek o znanym nazwisku, powiedział, że ich ta sprawa już nie interesuje. Prawdę powiedziawszy, w pierwszej chwili pomyślałem, że nie zrozumiał, choć połączenia z Londynem były bardzo dobre. – Pan rozumie – kontynuował, upewniając mnie, że się nie przesłyszałem – nas nie obchodzi wykopanie jakiegoś dołka (!). Weszliśmy na wyższy pułap. Wyższy pułap – powtórzył – politycznych uwarunkowań” – napisał Mikke. „Gwoli sprawiedliwości” dodał, że choć ów dyrektor radiowiec dość szybko się zreflektował i po kilku dniach wyraził „najwyższe zainteresowanie tematem”, to jednak „niesmak i niechęć do współpracy z nim pozostała”.

 

Stan świadomości Rosjan i Ukraińców Mikke prezentuje wielokrotnie – najlapidarniej podsumowując w obrazku żołnierzy przydzielonych do pomocy w Katyniu. „Czerwone gwiazdy na czapkach, wielkie sowieckie gwiazdy na klamrach pasów. Młodzi, sympatyczni, otwarci. Jeden z nich, gdy wyrażam zdziwienie na widok symboli niestniejącego państwa, wyjmuje z kieszeni monetę rublową z długłowym orłem: – Wolicie to godło? Zdaje się, że nie, ponoć jedną głową z ostrym dziobem patrzy w waszą stronę – śmieje się. – Czy wierzycie, że u nas rzeczywiście cos się zmieniło?” – napisał.

 

Pierwsze wydanie książki „+Śpij, mężny+ w Katyniu, Charkowie i Miednoje” ukazało się w 1998 r. Drugie – z płytą, na której fragmenty tekstu czyta Jan Englert – opuściło drukarnię 9 kwietnia 2010 r., ale nigdy nie znalazło się w księgarniach. Jej autor, Stanisław Mikke, zabrał na pokład samolotu Tu-154M lecącego do Smoleńska, 120 egzemplarzy. 95 rozdał przed startem współpasażerom, pozostałe miały trafić w ręce uczestników uroczystości katyńskich. Pachniały drukarską farbą, bo odebrał je z drukarni w przeddzień wylotu. Na zdjęciach i filmach z miejsca katastrofy można było dostrzec postrzępione egzemplarze tej książki.

 

W pierwszą rocznicę katastrofy smoleńskiej do księgarń trafiło trzecie wydanie książki, identyczne z drugim. Do każdego egzemplarza dołączono płytę z głosem autora, z rozmowami o Katyniu nagranymi w marcu 2010 dla Polskiego Radia.

 

„Zauważyłem dość wcześnie, że Staś jakby był ciągle w cieniu Katynia. Tę zbrodnię przeżywał osobiście, kilka urlopów poświęcił na pracę w dołach śmierci. Dotykał i wydobywał ciała polskich oficerów” – napisał w „Palestrze” (2010) adwokat Andrzej Bąkowski. „Zawsze się zastanawiałem, jakie trzeba było mieć nerwy i jaką ofiarność, aby taką traumę przyjąć dobrowolnie. On chciał i mógł. Powstała na tym tle wspaniała książka +Śpij, Mężny+ w Katyniu, Charkowie i Miednoje+, której drugie wydanie ukazało się w przeddzień fatalnego lotu. Nikt dotąd lepszej książki o samej istocie zbrodni katyńskiej nie napisał” – ocenił.

 

Stanisław Mikke, adwokat i pisarz, redaktor naczelny czasopisma „Palestra”, był wiceprzewodniczącym Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa i uczestniczył w misjach ekshumacyjnych w Katyniu, Starobielsku, Charkowie, Miednoje i rejonie Archangielska w latach 1991-1996. W reportażach z ekshumacji grobów polskich oficerów zamordowanych wiosną 1940 r. Mikke szczegółowo opisał wygląd tzw. dołów śmierci i odnalezionych zwłok, z uszkodzeniami czaszek, z uwzględnieniem miejsca wlotu kuli, wystrzeliwanej przez kata w kręgi szyjne u podstawy czaszki, ciał z rękoma związanymi sznurkiem o jednakowej długości. A także znajdowane przy ofiarach różnego rodzaju przedmioty codziennego użytku, listy od rodzin, dokumenty, strzępy sowieckich gazet datowanych na kwiecień 1940 r. Autor, podczas swych wypraw, wchodził do tych dołów śmierci i pracował z innymi osobami z ekipy ekshumacyjnej – polskimi specjalistami, lekarzami, archeologami, dokumentalistami.

 

Stanisław Mikke zginął 10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku. Miał 62 lata. (PAP)

 

Autor: Paweł Tomczyk

 

pat/ skp/

- Advertisement -

Podobne

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ostatnio dodane

Strony Internetowe / SEO
Realizacja w jeden dzień!
TEL/SMS: +1-773-800-1520