Mundialowy sukces reprezentacji USA jest w znacznej mierze owocem amerykańskiego systemu imigracyjnego i zasady automatycznego obywatelstwa z urodzenia (prawa ziemi), którą prezydent Donald Trump chce ograniczyć dekretem – pisze we wtorek „Wall Street Journal”.
W komentarzu rady redakcyjnej, konserwatywny dziennik podkreśla, że aż jedna czwarta kadry reprezentacji USA na trwającym mundialu urodziła się poza Stanami Zjednoczonymi. Wśród nich są m.in. Giovanni Reyna, Antonee Robinson i Sebastian Berhalter (Wielka Brytania), Sergino Dest (Holandia), Malik Tillman (Niemcy) i Alejandro Zendejas (Meksyk).
Wielu kolejnych to Amerykanie pierwszego lub drugiego pokolenia: rodzice napastnika Ricardo Pepiego wyemigrowali z Meksyku, ojciec Hajiego Wrighta pochodzi z Ghany, a matka z Liberii, zaś dziadek Christiana Pulisica był chorwackim emigrantem.
Najbardziej wymownym przykładem jest jednak – zdaniem „WSJ” – przypadek napastnika Folarina Baloguna, autora dwóch goli w inauguracyjnym zwycięstwie 4-1 z Paragwajem. Balogun urodził się na Brooklynie w 2001 r. jako syn nigeryjskiej matki, która przebywała w Nowym Jorku z wizytą z Londynu. Dwa miesiące później wrócił z matką do Wielkiej Brytanii, gdzie spędził większość życia.
Jak zauważa dziennik, Balogun nie byłby obywatelem USA i nie mógłby występować w kadrze, gdyby obowiązywał wówczas dekret podpisany na początku drugiej prezydentury. Rozporządzenie ogranicza automatyczne nabywanie obywatelstwa wraz z urodzeniem na terytorium USA (tzw. prawo ziemi, ius soli), pozbawiając tego prawa dzieci osób przebywających w USA na wizach tymczasowych (np. turystycznych czy studenckich). Prawo to nigdy nie weszło w życie, bo zostało zaskarżone do sądu. Ostateczną decyzję w sprawie już w nadchodzących dniach ma podjąć Sąd Najwyższy.
Komentarz redakcyjny WSJ jest o tyle znamienny, że dziennik – tradycyjnie konserwatywny i bliski Partii Republikańskiej – w kwestii imigracji konsekwentnie odbiega od linii administracji Trumpa, opowiadając się za bardziej otwartym systemem imigracyjnym.
Mimo imigranckiego pochodzenia wielu z piłkarzy kadry USA, administracja Trumpa używała zespołu do promocji swoich przekazów politycznych w sprawie ograniczenia imigracji. Odpowiadające za imigrację Ministerstwo Bezpieczeństwa Krajowego (DHS) opublikowało grafikę z piłkarzami z hasłem o „obronie ojczyzny”, a po meczu z Australią zamieściło zdjęcie reprezentacji USA na tle stalowego płotu granicznego z podpisem „BUILT THE WALL” („ZBUDOWALI MUR”). Post został jednak usunięty następnego dnia. DHS nie wyjaśnił dlaczego, a federacja piłkarska odmówiła komentarza.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
osk/ bia/