Po ponad 100 latach od wprowadzenia ustawy Jones Act z 1920 roku zagraniczne statki znów będą mogły transportować ropę naftową i paliwa pomiędzy amerykańskimi portami. Stało się tak na mocy decyzji Donalda Trumpa, który czasowo wstrzymał egzekwowanie prawa, aby zaradzić kryzysowi paliwowemu w Kalifornii.
Wieloletni ucisk rodzimego przemysłu naftowo-paliwowego i wypychanie koncernów poza stan – z zamykaniem rafinerii włącznie – odbiły się Złotemu Stanowi czkawką. Wojna w Zatoce Perskiej spowodowało ogromny kryzys na rynku paliw w Kalifornii, zmuszając stan do sprowadzania paliw z innych części USA.
W odpowiedzi na kryzys prezydent Donald Trump wstrzymał egzekwowanie ustawy Jones Act z 1920 roku, która zakazuje transportu ropy naftowej i paliw pomiędzy amerykańskim portami przez statki zagraniczne. W efekcie do portu w Los Angeles i Martinez wpłynęło już dziewięć statków, tankowców i gazowców, które przywiozły do Złotego Stanu ropę, paliwa i gaz. W przewozach uczestniczyły jednostki zarejestrowane m.in. w Danii i Liberii.
Ropa nie mogła trafić do Kalifornii drogą lądową z innych stanów ze względu na brak połączenia z międzystanową siecią ropociągów. Wcześniej budowie rurociągów z ropą sprzeciwiał się gubernator Gavin Newsom, powołując się na względy środowiskowe.
Red. JŁ