Prezydent Donald Trump zarzucił Demokratom manipulowanie wynikami prawyborów w Kalifornii i zasugerował, że biuro prokuratora federalnego w Los Angeles prowadzi już dochodzenie w tej sprawie. Biuro prokuratora odmówiło komentarza. Trump nie przedstawił natomiast żadnych dowodów na poparcie swoich słów. „Czas zabrać dziadkowi telefon i położyć go spać” – skomentowało biuro prasowe gubernatora Kalifornii.
W czwartek o godz. 0:48 w nocy Trump napisał na platformie Truth Social, że Demokraci próbują „ukraść” prawybory na gubernatora Kalifornii i burmistrza Los Angeles, wskazując na „bardzo późne i masowe” głosy oddane korespondencyjnie. Siedemnaście minut później dodał, że w stanie dochodzi do „WIELKIEGO oszustwa ze strony Demokratów” i że sprawa jest badana przez biuro prokuratora USA w Los Angeles. Później tego samego dnia, rozmawiając z dziennikarzami w Białym Domu, podtrzymał swoje wcześniejsze twierdzenia, mówiąc, że urzędnicy wyborczy „znaleźli zeszłej nocy szokująco dużo kart do głosowania korespondencyjnego”.
„Trump znowu kłamie o Kalifornii – czas zabrać dziadkowi telefon i położyć go spać” – skomentowało kąśliwie biuro prasowe gubernatora Kalifornii Gavina Newsoma.
W trakcie pisania tego artykułu prezydent USA udostępnił w serwisie Truth Social kolejny, obszerny wpis o kalifornijskich prawyborach, które porównał do wyborów w „kraju trzeciego świata”.
„Uważajcie na Kalifornię! Nasz proces wyborczy jest tak samo zły, a może nawet gorszy, niż w jakimkolwiek kraju Trzeciego Świata. Największa różnica polega na tym, że liczą głosy znacznie szybciej – nie czekają siedmiu dni, żeby ogłosić, kto wygrał, fałszując wybory za każdym razem. Amerykanie wstydzą się tego, co się dzieje!” – napisał Trump.
Prawybory w Kalifornii odbywają się w systemie tzw. dżungli – do wyborów powszechnych w listopadzie przechodzi dwóch kandydatów z największą liczbą głosów, niezależnie od przynależności partyjnej. W wyścigu o fotel gubernatora Złotego Stanu startowało 61 kandydatów, z których zdecydowaną większość stanowią demokraci. Steve Hilton, popierany przez Trumpa republikanin, prowadzi wyrównaną walkę z Xavierem Becerrą i Tomem Steyerem.
Głosy korespondencyjne stanowią zazwyczaj około 80 proc. wszystkich oddanych głosów w Kalifornii i mogą być liczone przez nawet tydzień po dniu wyborów.
Red. JŁ