Tatry: Chcą zakazu sprzedaży i picia alkoholu nad Morskim Okiem w święta i sylwestra

Tatry: Chcą zakazu sprzedaży i picia alkoholu nad Morskim Okiem w  święta i sylwestra

Tatrzański Park Narodowy rozważa wprowadzenie zakazu sprzedaży i spożywania alkoholu w Morskim Oku w okresie świąteczno-noworocznym. To efekt incydentów, do jakich doszło w Morskim Oku pod koniec ubiegłego roku.

W ostatnie święta Bożego Narodzenia, jak i dzień przed sylwestrem po raz kolejny o Morskim Oku stało się głośno. Najpierw 25 grudnia, w pierwszy dzień świąt, grupa 45 osób utknęła na Włosienicy (skąd zjeżdżają w dół góralskie fasiągi, a zimą sanie z turystami). Wędrowców zastał zmrok i nie mieli jak wrócić, bo po ciemku w Tatrach nie jeździ już żaden fasiąg. Zaczęli wydzwaniać po wszystkich możliwych służbach z alarmem, że utknęli w górach, jest ciemno i nie mogą zejść. Żądali podstawienia transportu. Na miejsce przyjechał patrol policji.

Mundurowi zabrali do auta tylko trzy osoby, a reszta schodziła szlakiem o własnych siłach. Policjanci jechali za nimi oświetlając im drogę. Drugi incydent miał miejsce dzień przed sylwestrem. Wówczas wieczorem okazało się, że w kolejce do góralskich sań zwożących ludzi w dół, ustawiło się 300 osób. Kolejka sięgała z Włosienicy do samego schroniska nad stawem (to ok. 2 kilometry). Gdy okazało się, że minęła godz. 17 i żadne sanie już po nich nie przyjadą, wybuchła awantura. W stronę interweniujący strażników Tatrzańskiego Parku Narodowego posypały się wyzwiska i groźby. Jeden z turystów próbował nawet ich przekupić, by służby zwieźli jego rodzinę samochodem. Spora część z tych ludzi była pijana.

Przez cały okres świąteczno-noworoczny pracownicy Tatrzańskiego Parku Narodowego informowali turystów wchodzących na szlak, że w górach zmrok zapada szybciej. A także, że ostatnie góralskie fasiągi (lub sanie) wyjadą w górę o godz. 14, a zjechać mają ze szlaku na Palenicę Białczańską do godz. 17. – Informowaliśmy o tym wszystkich ludzi, także tych, którzy byli już nad stawem. Jak widać niewiele to dało – mówi Edward Wlazło, komendant straży TPN. Szymon Ziobrowski, dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego zapowiada, że park będzie teraz zastanawiał się, co zrobić z Morskim Okiem w okresie przyszłym świąt Bożego Narodzenia i sylwestra. – Do tej pory były to incydentalne zdarzenia, ale jak widać, stało się to już normą w okresie świąteczno-noworoczym (trzeci rok z rzędu turyści w czasie świąt mieli problem z powrotem znad stawu, bo zbyt późno ruszyli w drogę i nie jeździł już żaden fasiąg – przyp. red.) – mówi Ziobrowski.

Jego zdaniem sytuacja ma miejsce w tym czasie, bo do Morskiego Oka idzie osobliwy i wyjątkowy jak na Tatry profil turystów – osób niestroniących od alkoholu. Zdaniem Ziobrowskiego to właśnie alkohol w dużej mierze doprowadził do incydentu z przedostatniego dnia roku. Alkohol turyści zakupili albo w schronisku, albo sami go przynieśli i wypili nad stawem. – W Tatrach obecnie nie ma zakazu spożywania alkoholu. Do tej pory jednak sytuacje związane ze spożyciem alkoholu były incydentalne. Nie znaleźliśmy wówczas przepisów, które pozwoliłyby nam zakazać sprzedaży alkoholu. Teraz jednak jak widać to nie jest wypadek incydentalny. Dlatego będziemy analizować to pod tym kątem. Żeby wprowadzić możliwość regulowania sprzedaży alkoholu z uwagi na bezpieczeństwo ludzi – mówi Ziobrowski.

TPN chce ponadto przeorganizować sam transport konny w tym okresie. Przyrodnicy myślą o tym, żeby skrócić godziny, do których górale mogą wywozić turystów nad Morskie Oko. To może spowodować, że nie wszyscy zmieszczą się do wozów, a część turystów zniechęci się wizją wędrówki 9 km w jedną stronę nad staw i po prostu tam nie pójdą. Jerzy Kalarus ze spółki PTTK Karpaty, która zarządza schroniskiem nad Morskim Okiem, zapowiada, że będzie rozmawiał z ajentem schroniska nad Morskim Okiem, by w przyszłości ograniczyć lub całkowicie zaniechać tam sprzedaży alkoholu w okresie świąteczno-noworocznym.

Łukasz Bobek aip



COMMENTS

WORDPRESS: 0