Prezydent USA Donald Trump, który wielokrotnie powtarzał, że Iran nie może mieć broni atomowej, po objęciu urzędu powrócił do polityki „maksymalnej presji” wobec tego kraju. Siły USA w czerwcu zbombardowały irańskie obiekty nuklearne, a kilka dni temu rozpoczęły szeroko zakrojoną operację przeciwko irańskiemu reżimowi.
Trump 74 razy mówił publicznie, że Iran nie może mieć broni jądrowej – podliczył Biały Dom, podając przykłady jego wypowiedzi z lat 2011-2026.
Podczas swojej pierwszej kadencji prezydenckiej Trump wycofał USA z porozumienia nuklearnego z Iranem i stosował politykę „maksymalnej presji” na ten kraj, która zakładała ostre sankcje, w tym na obrót irańską ropą. W odpowiedzi na krok Trumpa i przywrócenie sankcji Iran przestał się wywiązywać ze swoich zobowiązań i zaczął wzbogacać coraz większe ilości uranu ponad wyznaczony umową limit.
Waszyngton od dawna jest przekonany, że program nuklearny Iranu ma wymiar militarny. Teheran twierdzi natomiast, że służy on wyłącznie celom cywilnym.
Jeszcze w czasie pierwszej kadencji, w 2020 r., Trump wydał rozkaz ataku, w którym zginął dowódca sił specjalnych Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej generał Kasem Sulejmani.
W listopadzie 2024 r. ministerstwo sprawiedliwości oskarżyło obywatela Iranu o udział w domniemanej próbie zamordowania prezydenta elekta Trumpa na zlecenie irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Służby USA miały udaremnić ten plan. Sam Trump w czasie kampanii też twierdził, że Iran mógł stać za próbami jego zabicia. Amerykańskie władze oceniały domniemane plany zamordowania Trumpa jako próbę dokonania odwetu za atak na Sulejmaniego. Władze w Teheranie zapewniły, że nigdy nie planowały zabicia Trumpa.
Temat Iranu pojawił się już w gratulacjach złożonych Trumpowi przez premiera Izraela Benjamina Netanjahu z okazji jego prezydenckiej inauguracji 20 stycznia 2025 r. „Wspólnie zwalczymy oś terroru Iranu i wkroczymy w nową erę pokoju i prosperity dla naszego regionu” – oznajmił szef izraelskiego rządu.
Po objęciu urzędu Trump z jednej strony sygnalizował zaostrzenie kursu wobec Iranu m.in. poprzez dalsze ograniczanie możliwości eksportu irańskiej ropy, a z drugiej publicznie mówił o potrzebie rokowań i wyrażał nadzieję na podjęcie ich przez stronę irańską.
4 lutego Trump podpisał rozporządzenie o powrocie do polityki „maksymalnej presji” na Iran, choć stwierdził, że czyni to z żalem. Trump powiedział, że „nie chce być twardy wobec Iranu”, ale musi, bo jest on „zbyt blisko” uzyskania broni jądrowej. Wyraził jednocześnie gotowość do rozmów.
Następnego dnia Trump spotkał się z Netanjahu w Białym Domu. Premier Izraela powiedział, że Iran próbował zabić i jego, i Trumpa.
Również 5 lutego Trump napisał w swoim serwisie społecznościowym Truth Social, że chciałby doprowadzić do porozumienia pokojowego w sprawie atomu, które umożliwi Iranowi pokojowy rozwój i dobrobyt.
7 lutego najwyższy przywódca Iranu ajatollah Ali Chamenei zaapelował do rządu, by nie negocjował z administracją USA. Zapowiedział, że Iran odpowie na wszelkie groźby i wrogie działania Stanów Zjednoczonych.
Miesiąc później, 7 marca, Trump przesłał do Iranu list z propozycją negocjacji w sprawie programu nuklearnego. Dał Iranowi dwa miesiące na zawarcie nowego porozumienia i zagroził poważnymi konsekwencjami, jeśli umowa taka nie zostanie zawarta. Chamenei w odpowiedzi na list podkreślił, że Teheran nie będzie negocjował pod przymusem.
13 marca USA ogłosiły sankcje wobec kilkunastu statków transportujących irańską ropę naftową do Chin w ramach tzw. floty cieni. Sankcjami objęto też irańskiego ministra ropy naftowej.
Pod koniec marca Iran odrzucił propozycję bezpośrednich rozmów, zgodził się jednak na mediacje Omanu. Trump zagroził, że jeśli Iran nie zawrze umowy o programie atomowym, dojdzie do bombardowania „jakiego nikt wcześniej nie widział”.
Strony rozpoczęły rozmowy w kwietniu; USA reprezentował specjalny wysłannik Steve Witkoff, a Iran – szef MSZ Abbas Aragczi.
W połowie maja podczas wizyty w Katarze Trump zadeklarował, że USA są coraz bliżej zawarcia umowy nuklearnej z Iranem, który już „w pewnym sensie” zgodził się na porozumienie. Z kolei Aragczi przed piątą rundą negocjacji powiedział, że Iran nie zawrzemy umowy nuklearnej, jeśli USA będą żądały, aby zaprzestał wzbogacania uranu.
5 czerwca Trump podpisał proklamację całkowicie zakazującą wjazdu na teren Stanów Zjednoczonych dla obywateli 12 państw, w tym m.in. Iranu. Teheran ocenił to akt „głębokiej wrogości”.
W połowie czerwca kraje miały przeprowadzić szóstą rundę negocjacji. 19 czerwca Trump zapowiedział, że podejmie decyzję o ewentualnym ataku na Iran w ciągu dwóch tygodni, a 22 czerwca powiadomił, że amerykańskie siły przeprowadziły atak na trzy obiekty atomowe Iranu – Fordo, Natanz i Isfahan, dołączając do izraelskiej ofensywy. Teheran odpowiedział atakiem na bazę amerykańską w Katarze, która została wcześniej ewakuowana. Trump zapewniał, że ataki na irańskie obiekty atomowe „kompletnie zrównały je z ziemią”. Wezwał przy tym Iran do zawarcia pokoju, grożąc znacznie większymi atakami, jeśli tego nie zrobi. 24 czerwca ogłosił początek zawieszenia broni między Izraelem i Iranem.
27 czerwca Trump powiedział, że bez wahania ponownie zbombarduje Iran, jeśli okaże się, że będzie miał nadal zdolność do wzbogacania uranu do poziomu pozwalającego na uzyskanie broni jądrowej. Dodał jednak, że Iran jest wyczerpany i „nie myśli o atomie”.
Na początku października administracja USA ogłosiła sankcje wobec firm m.in. z Iranu, Chin, Niemiec, które dostarczają sprzęt i komponenty do irańskich systemów rakietowych i śmigłowców. Nowe restrykcje nałożono po przywróceniu sankcji ONZ na Iran.
Miesiąc później prezydent Iranu Masud Pezeszkian zapowiedział, że jego kraj odbuduje swoje obiekty nuklearne i będą one „jeszcze mocniejsze”.
Według mediów podczas grudniowego spotkania na Florydzie Trump powiedział Netanjahu, że wsparłby izraelskie uderzenia na obiekty związane z programem rakiet balistycznych Iranu.
Na przełomie roku w Iranie wybuchły masowe protesty w związku z pogarszającą się sytuacją gospodarczą w kraju. 2 stycznia Trump zapewnił, że USA przyjdą z odsieczą irańskim demonstrantom, jeżeli władze w Teheranie będą strzelać i brutalnie zabijać protestujących.
12 stycznia Trump powiedział, że poważnie rozważa przeprowadzenie ataku na Iran w reakcji na tłumienie antyreżimowych protestów. Dodał jednak, że władze Iranu chcą rozmawiać i że może się z nimi spotkać. Ogłosił też tego dnia wprowadzenie 25-procentowych ceł na towary z państw „robiących interesy” z Iranem.
Dzień później Trump wezwał demonstrantów do dalszych protestów i „przejmowania instytucji” oraz zapowiedział, że im pomoże. Zapowiedział, że USA podejmą „bardzo mocne działania”, jeśli w Iranie zaczną wieszać protestujących.
14 stycznia powiedział, że został poinformowany, że w Iranie przestano zabijać demonstrantów i że odwołano planowane egzekucje aresztowanych. Przekazał, że odwołano ponad 800 egzekucji.
W połowie stycznia rząd USA ogłosił kolejne sankcje na podmioty związane z Iranem. Restrykcje objęły m.in. osoby odpowiedzialne za tłumienie pokojowych demonstracji i podmioty wykorzystywane przez irańskie elity do kradzieży i prania pieniędzy.
17 stycznia Trump powiedział, że nadszedł czas, by poszukać nowych władz w Iranie. Ocenił, że Chamenei to „chory człowiek””, który w zły sposób rządzi swoim krajem.
23 stycznia prezydent USA podkreślił, że „na wszelki wypadek” w stronę Iranu zmierza amerykańska armada. Tego samego dnia ogłoszono sankcje na tankowce i firmy związane z irańską flotą cieni przewożącą objętą sankcjami irańską ropę naftową.
26 stycznia na Bliski Wschód przybył lotniskowiec USS Abraham Lincoln z towarzyszącymi mu okrętami.
30 stycznia Trump powiedział, że planuje rozmawiać z władzami Iranu, a szef Pentagonu Pete Hegseth zapewnił, że wojsko jest gotowe wykonać każdą decyzję prezydenta. Tego samego dnia Trump zapewnił, że jest w kontakcie z władzami w Teheranie i ocenił, że chcą one zawrzeć układ. Amerykański resort finansów ogłosił tego dnia sankcje na ministra spraw wewnętrznych Iranu oraz pięciu dowódców Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej za krwawe represje w stosunku do antyrządowych demonstrantów.
Szef MSZ Iranu Aragczi zadeklarował, że jego kraj jest gotów do wznowienia rozmów z USA, o ile będą one „uczciwe” i nie obejmą kwestii dotyczących zdolności obronnych.
1 lutego Trump powiadomił, że prowadzi rozmowy z Iranem, lecz zasugerował, że wciąż może zdecydować się na uderzenie przeciwko Teheranowi. Wyraził nadzieję na zawarcie porozumienia z Iranem, zaznaczył jednak, że jeśli do tego nie dojdzie, okaże się, czy efektem będzie wojna regionalna, czym grożą władze Iranu.
3 lutego siły zbrojne USA zestrzeliły nad Morzem Arabskim irańskiego drona. Do incydentu doszło, kiedy Shahed-139 – w ocenie amerykańskich wojskowych – „agresywnie” zbliżył się do będącego na neutralnych wodach Morza Arabskiego lotniskowca USS Abraham Lincoln.
6 lutego odbyły się negocjacje między Iranem i Stanami Zjednoczonymi za pośrednictwem Omanu. Ze strony amerykańskiej w rozmowach uczestniczył Witkoff i zięć Trumpa, Jared Kushner, zaś irańskiej delegacji przewodniczył Aragczi.
Obie strony zapewniały o gotowości do wznowienia negocjacji na temat irańskiego programu nuklearnego. Waszyngton chciał jednak poszerzyć temat rozmów o irański program rakiet balistycznych, wspieranie przez Iran zbrojnych ugrupowań w regionie takich jak Hamas w Strefie Gazy i Huti w Jemenie, a także traktowanie przez władze własnych obywateli. Irańscy urzędnicy wielokrotnie powtarzali natomiast, że nie będą rozmawiać o irańskich rakietach. Podkreślali też, że chcą uznania faktu, iż Iran ma prawo do wzbogacania uranu.
Tego samego dnia Departament Stanu USA ogłosił sankcje na 15 podmiotów, dwie osoby i 14 jednostek należących do floty cieni powiązanych z nielegalnym handlem irańską ropą, produktami naftowymi i petrochemicznymi.
10 lutego Trump powiedział, że rozważa wysłanie drugiej lotniskowcowej grupy uderzeniowej na Bliski Wschód, by przygotować się na działania militarne w przypadku załamania się negocjacji z Iranem.
Dzień później, po spotkaniu z Netanjahu, Trump przekazał, że nalegał, by negocjacje z Iranem na temat porozumienia nuklearnego były kontynuowane.
12 lutego Trump oświadczył, że władze Iranu powinny zgodzić się na porozumienie nuklearne w ciągu miesiąca, lecz jednocześnie zaznaczył, że będzie rozmawiał z Irańczykami „tak długo jak będzie chciał”.
Następnego dnia powiedział, że zmiana reżimu w Iranie byłaby najlepszym rozwiązaniem. Z kolei agencja Reutera napisała, że amerykańskie siły zbrojne przygotowują się do możliwości przeprowadzenia długotrwałej, wielotygodniowej operacji przeciwko Iranowi.
17 lutego w Genewie odbyła się druga runda rozmów USA i Iranu. Wiceprezydent USA J.D. Vance ocenił, że negocjacje „były w pewnym sensie dobre”, lecz Iran jeszcze nie uznaje niektórych „czerwonych linii prezydenta USA Donalda Trumpa”.
Dzień później serwis Axios napisał, że Trump coraz bardziej skłania się ku atakowi na dużą skalę, a opowiadający się za tą opcją Izrael przygotowuje się na wybuch wojny w ciągu kilku dni. Portal alarmował, że USA i Iran stoją na krawędzi wojny.
19 lutego Trump powiedział, że prawdopodobnie w ciągu 10 dni zobaczy, czy uda się zawrzeć układ z Iranem.
Następnego dnia potwierdził medialne doniesienia, że rozważa ograniczony atak na Iran. Reuters napisał, że plany ataku USA na Iran są bardzo zaawansowane.
25 lutego Trump zapewnił, że wolałby uregulować stosunki z Iranem drogą dyplomatyczną. W orędziu do narodu zaznaczył zarazem, że nigdy nie pozwoli temu krajowi na posiadanie broni jądrowej.
Kolejna runda negocjacji USA-Iran odbyła się 26 lutego w Genewie. Minister Aragczi poinformował po rozmowach, że w rokowaniach nastąpił „duży postęp” i zapowiedział kolejną rundę negocjacji w przeciągu tygodnia oraz rozmowy techniczne obu delegacji 2 marca w Wiedniu. Aragczi powiedział też, że aby osiągnąć porozumienie, USA będą musiały wycofać się ze swoich „wygórowanych żądań”.
Axios pisał, że rozmowy w Genewie były ostatnią szansą na dyplomatyczne rozwiązanie sporu między USA a Iranem. Dziennik „Wall Street Journal” podał, że Iran odrzucił najważniejsze propozycje USA, w tym transfer wzbogaconego uranu za granicę, wstrzymanie wzbogacania uranu i likwidację niektórych obiektów jądrowych.
27 lutego Trump zapewnił, że nie chciałby wykorzystywać sił zbrojnych przeciwko Iranowi. Jednocześnie przyznał, że czasami jest taka potrzeba. Zadeklarował też, że chciałby dojść do porozumienia z reżimem w Teheranie i dodał, że nie jest zadowolony z tego, jak negocjuje Iran.
Tego dnia do Izraela zbliżył się drugi amerykański lotniskowiec USS Gerald R. Ford, a minister spraw zagranicznych Omanu Badr al-Busaidi po spotkaniu z wiceprezydentem USA w Waszyngtonie ocenił, że pokój między USA i Iranem jest możliwy oraz że oczekuje „dalszych i zdecydowanych” postępów negocjacji.
28 lutego Trump poinformował, że USA rozpoczęły dużą operację wojskową przeciwko Iranowi, i zapewnił, że kraj ten nigdy nie będzie mieć broni atomowej. Wezwał też naród irański do przejęcia władzy w kraju. W odpowiedzi na amerykańsko-izraelską operację Teheran rozpoczął ataki na Izrael i inne państwa Bliskiego Wschodu, szczególnie na rozlokowane tam amerykańskie bazy.
Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)