Burzliwy przebieg miało czwartkowe przesłuchanie komendanta chicagowskiej policji przed Społeczną Komisją ds. Bezpieczeństwa Publicznego i Odpowiedzialności. Larry Snelling musiał stawić czoła pytaniom o współpracę jego funkcjonariuszy z agentami federalnymi w czasie operacji Midway Blitz.
Podsumowując spotkanie nadkomisarz Snelling zaznaczył, że byłoby ono bardziej owocne, gdyby uczestniczyli w nim nie tylko aktywiści, ale przede wszystkim „zwykli” członkowie społeczności lokalnej. Ci pierwsi, zdaniem szefa chicagowskich policjantów, obrali sobie za cel prowadzoną przz niego formację, nie szukając współpracy w kierunku rozwiązania problemów.
Z sali padały pytania o policję współpracującą z agentami ICE oraz Służby Celnej i Straży Granicznej, brak oficjalnego dochodzenia w sprawie działań funkcjonariuszy imigracyjnych, którzy, mieli popełniać przestępstwa i ogólne podejście do agentów federalnych. Atmosfera była na tyle gorąca, że kilku jej uczestników musiało zostać wyprowadzonych z sali obrad, w której odbywało się spotkanie.