Śmiertelnie groźne pociski leżały pół metra pod ziemią w Tarnowie

Śmiertelnie groźne pociski leżały pół metra pod ziemią w Tarnowie

Zbieg okoliczności sprawił, że poniemieckie pociski nie eksplodowały w centrum Tarnowa. Kilkadziesiąt ładunków leżało pod ziemią, po sąsiedzku ze szkołą oraz osiedlem domów.

Aż 44 pociski kalibru 75 milimetrów i granat przeciwpancerny o jeszcze większej mocy rażenia zabezpieczyli wojskowi saperzy na terenach Ochotniczych Hufców Pracy przy ul. Mościckiego w Tarnowie. Pociski były uzbrojone. Fachowcy nie mają wątpliwości – mogły eksplodować, gdyby uszkodziła je łyżka koparki albo nawet łopata. Na niebezpieczne znalezisko natknęli się w piątek po południu pracownicy, którzy w dawnej jednostki wojskowej (teraz zajmowanej m.in. przez OHP) budują warsztaty szkolne.
Najpierw pod zaledwie półmetrową warstwą ziemi zauważono pięć pocisków. – Prace natychmiast wstrzymano, a dostępu na plac budowy pilnowali policjanci i strażnicy miejscy – informuje asp. sztab. Maciej Dutka, dyżurny tarnowskiej policji. W związku z zagrożeniem przerwano również zajęcia w usytuowanych po sąsiedzku budynkach Centrum Kształcenia i Wychowania OHP. Młodzież zwolniono do domów. Strażnicy miejscy odwiedzili pobliskie domy jednorodzinne, informując mieszkańców o niebezpieczeństwie i namawiając do opuszczenia osiedla.
– Powiedzieli, żebyśmy się ewakuowali, bo za płotem znaleziono niewybuchy. Opiekuję się 85-letnią mamą, gdzie miałem ją zabrać? Zdecydowaliśmy wspólnie, że zostajemy – mówi mężczyzna, który sąsiaduje przez płot z działką OHP. Niebezpiecznym znaleziskiem zajęli się saperzy z Rzeszowa, którzy akurat operowali tego dnia w okolicach Tarnowa. Zostali prędko skierowani do usuwania pocisków. – W trakcie prac okazało się, że w ziemi leży nie 5, jak pierwotnie mówiło zgłoszenie, ale aż 44 pociski z czasów wojny. W tym 8 odłamkowych i 36 przeciwpancernych.
Dodatkowo koledzy wykopali jeszcze granat do tak zwanego Panzerschrecka, kaliber 88 milimetrów – wylicza kpt. Konrad Radzik, oficer prasowy 21 Brygady Strzelców Podhalańskich z Rzeszowa. Jak dodaje, wszystko zostało jeszcze w piątek zabrane i zdetonowane na poligonie. Saperzy twierdzą, że odnalezione pociski nie były niewybuchami czy niewypałami. – To pamiątka po drugiej wojnie światowej, najprawdopodobniej pozostałość jednego z niemieckich magazynów amunicji. Były uzbrojone i gotowe do użycia, choć nigdy nie zostały wystrzelone – dodaje kpt. Konrad Radzik.
Tarnowski historyk, Antoni Sypek wyjaśnia, że trop, wskazujący na niemieckie pochodzenie pocisków, jest w pełni uzasadniony. – Niemcy w czasie wojny zagospodarowali pod swoje potrzeby koszary, w których stacjonował wcześniej 16. Pułk Piechoty. Niewykluczone, że uciekając przed Rosjanami, w popłochu nie zdążyli wywieźć całego uzbrojenia, które mieli zmagazynowane w tym miejscu – twierdzi. Pułkownik Zdzisław Baszak, były żołnierz Armii Krajowej idzie w swoich przypuszczeniach nawet krok dalej.
Jego zdaniem, Niemcy mogli zostawić te pociski celowo, aby unieszkodliwić wojska, które zajmą ich miejsce. – Leżały bardzo płytko pod ziemią, na dodatek porozrzucane w różnych miejscach, zwłaszcza w sąsiedztwie dróg – zauważa Baszak. Na jeden z takich pocisków natrafiono kilka lat temu, podczas kopania fundamentu pod bramę wjazdową. Znajdował się zaledwie 25 cm pod asfaltem. – Robotnicy, którzy wrócą do budowy warsztatów, będą pracować ze zdwojoną uwagą. Cały teren jeszcze raz zostanie dokładnie przebadany, aby mieć pewność, że nie natrafimy na kolejną „niespodziankę” – mówi Izydor Leszkiewicz, kierownik budowy. Nie potrzeba dużo, by pociski zdetonować Rozmawiamy z Krzysztofem Glijerem, byłym saperem, właścicielem firmy De-Mont. – Dużo pocisków i niewybuchów spoczywa jeszcze u nas pod ziemią? Mnóstwo. Wróciłem niedawno znad morza, gdzie prowadziliśmy poszukiwania na tak zwanym Wale Pomorskim. Znaleziono tam ponad 60 tysięcy różnego rodzaju pocisków i niewybuchów. Na naszym terenie prawdziwe „żelazne żniwa” przyniosło penetrowanie terenów pod budowaną autostradę A4, a teraz równie dużo odnajdujemy przy okazji modernizacji linii kolejowej.
– Czy pociski, które znaleziono w Tarnowie, na terenie byłej jednostki wojskowej, mogły eksplodować? To były fabrycznie nowe pociski, nieużywane, a więc z zapalnikami, które mogły eksplodować pod wpływem nieostrożnego uderzenia łopatą czy przez koparkę. Miejsce wymaga dokładnego przebadania, gdyż takich pozostałości wojennych może być tam więcej.



COMMENTS

WORDPRESS: 0