Rodzina 6-letniej Jenny Menias, która 8 września zginęła po potrąceniu przez autobus szkolny na południowych przedmieściach Chicago, złożyła pozew przeciwko dwóm okręgom szkolnym.
Rodzina twierdzi, że tragedii można było uniknąć, a obawy dotyczące bezpieczeństwa zgłaszane wcześniej przez matkę dziewczynki nie zostały odpowiednio potraktowane.
Autobus uczestniczący w wypadku należał do Lincoln-Way Community High School District 210 i przewoził uczniów z Frankfort School District 157-C.
Rodzina wcześniej zgłaszała zastrzeżenia dotyczące przystanku
Według pozwu lokalizacja przystanku wymagała, aby Jenna wysiadła sama po drugiej stronie ulicy od domu. W miejscu tym nie było chodnika ani oznakowanego przejścia dla pieszych.
Matka dziewczynki miała wcześniej wielokrotnie zgłaszać zastrzeżenia dotyczące lokalizacji przystanku. Według rodziny podobne obawy były zgłaszane również kilka lat wcześniej w związku z transportem starszego brata Jenny.
Adwokaci rodziny twierdzą, że nagranie z kamery autobusu pokazuje dziewczynkę przed pojazdem w momencie, gdy autobus ruszył i ją potrącił.
Według pozwu zastępczy kierowca nie znał dobrze trasy, niedawno uzyskał uprawnienia do prowadzenia autobusu szkolnego i w chwili ruszania miał nie korzystać z lusterek ani nie obserwować drogi przez przednią szybę. Prawnik rodziny twierdzi również, że kierowca spoglądał wówczas na kartkę papieru.
Pozew wskazuje również na problemy kadrowe
Prawnik rodziny zwrócił uwagę na wewnętrzną korespondencję dotyczącą sytuacji kadrowej w transporcie szkolnym. Jak twierdzi, kilka godzin przed śmiercią Jenny dyrektor transportu okręgu 210 wysłał wiadomość zatytułowaną „Trudne popołudnie”, informując o licznych odwołaniach kierowców i niedoborze pracowników.
Rodzina za pośrednictwem swoich prawników domaga się wyjaśnienia okoliczności tragedii i odpowiedzialności obu okręgów szkolnych. Jej przedstawiciele podkreślają również, że celem pozwu jest zapobieżenie podobnym wypadkom w przyszłości.





