Prezydent Aleksandra Dulkiewicz wydała oświadczenie ws. incydentu z Marszu Równości: “To przemoc symboliczna. Czuję się urażona”

Prezydent Aleksandra Dulkiewicz wydała oświadczenie ws. incydentu z Marszu Równości: “To przemoc symboliczna. Czuję się urażona”

Prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz zabrała głos w sprawie afery, jaka rozkręciła się wokół sobotniego Marszu Równości w Gdańsku. Kilka kobiet z grupy Dziewuchy Dziewuchom niosło podczas niego waginę w koronie na drzewcu. Całość imitowała Najświętszy Sakrament. – Jako matka i osoba wierząca czuję głęboki dyskomfort i czuję się tym urażona. A jako prezydent miasta, obejmująca marsz patronatem, czuję się oszukana – powiedziała dziś Dulkiewicz. 

Nie milkną kontrowersje wokół akcji, do jakiej doszło podczas sobotniego Marszu Równości w Gdańsku. Imprezę, w której udział wzięło ok. 10 tys. osób, organizowało Stowarzyszenie Tolerado, a patronatem objęła ją prezydent Aleksandra Dulkiewicz.

 

W niedzielę rozpętała się burza dotycząca jednej z happeningowych akcji podczas marszu. Kilka osób związanych z grupą Dziewuchy Dziewuchom parodiowało podczas marszu katolicką procesję, niosąc na kiju zamiast monstrancji, obraz żeńskich genitaliów. Oburzyły się środowiska katolickie i prawicowe. Instytut na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris zaoferował bezpłatną pomoc prawną naocznym świadkom “gorszących scen oraz ataków na uczucia religijne podczas Marszu Równości w Gdańsku”. Kacper Płażyński, szef Klubu PiS domagał się od prezydent Gdańska wyjaśnień i pytał, dlaczego marszu nie rozwiązała, skoro złamano na nim prawo, obrażając uczucia religijne. A wczoraj do Prokuratury Okręgowej w Gdańsku trafiło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa podczas marszu. Złożyli je Andrzej Jaworski, były poseł PiS oraz Hubert Grzegorczyk, współzałożyciel Stowarzyszenia myGdańsk.pl.

 

Ale urażona poczuła się nie tylko prawica. Dziś rano incydent z marszu potępił też Jacek Karnowski, prezydent Sopotu. W swoim oświadczeniu,przesłanym do Stowarzyszenia Tolerado, wyraził swój smutek i ubolewanie nad tym, że marsz stał się okazją do obrażania uczuć religijnych Polaków.

 

Po reakcji Karnowskiego, głos w sprawie postanowiła zabrać prezydent Gdańska, która wydała dziś oświadczenie podczas konferencji prasowej. Podkreśliła w nim, że “jest do głębi poruszona akcją happeningową podczas Marszu Równości” oraz, że jako matka i osoba wierząca czuje się nią urażona. – Dziś wystosowałam list do grupy Dziewuchy Dziewuchom, które są autorem tej – w ich mniemaniu – akcji happeningowej, a w mojej ocenie bardzo szkodliwego działania. Dla mnie najwyższą wartością jest budowa w Gdańsku wspólnoty, w której każdy czuje się szanowany i traktowany z godnością. Niestety przemoc symboliczna, której doświadczyliśmy podczas tego działania kilku osób, zaprzecza temu. Ta akcja cofnęła naszą gdańską debatę równościową o kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt kroków- powiedziała Aleksandra Dulkiewicz- Przypomnę, że Model na Rzecz Równego Traktowania przyjęty przez Gdańsk dotyczy nie tylko dyskryminacji ze względu na płeć, czy orientację seksualną, ale także ze względu na wyznanie. Niestety incydent, którego niektórzy byli świadkami, poruszył nas do głębi. Mnie poruszył jako matkę, która była na tym marszu z dzieckiem. Czuję się tym urażona również jako osoba wierząca. A jako prezydent miasta, która objęła marsz patronatem, czuję się po prostu oszukana- stwierdziła prezydent.

 

Dulkiewicz zaznaczyła, że podczas marszu nie widziała transparentu z waginą. – Zobaczyłam to dopiero na zdjęciach w internecie – powiedziała.

 

Grupa Trójmiejskie Dziewuchy Dziewuchom opublikowała oświadczenie na swoim profilu na Facebooku: W związku z licznymi nadinterpretacjami znaczenia naszego happeningu na V Trójmiejskim Marszu Równości OŚWIADCZAMY: Happening Królewskiej Waginy z Tęczowymi Madonnami jest naszym autorskim dziełem. Organizatorzy Marszu nie mieli z nim nic wspólnego. Królewska Wagina niczego nie imituje i nie jest zamiast. Jest tym czym ma być. Jest symbolem wolnych kobiet, dla których ich kobiecość jest święta. Łączy się z hasłem Królestwo jest moje! – moje ciało i moje życie należy do mnie – kobiety. Ponieważ szczególne zakusy od wieków patriarchalny świat ma na kobiece narządy rozrodcze – nieprzypadkowo pośrodku serca znajduje się właśnie wagina. W koronie. Marsz Równości jest świętem tych, którzy są uciskani przez patriarchat. Dotyczy to także kobiet. Nasz happening w symboliczny i ludyczny sposób miał dowartościować kobiecą cielesność. Przez odwrócenie – zamiast symbolu fallicznego pojawia się symbol waginalny – zwraca uwagę na to, że liczne religie zbudowane są na kulcie bóstwa, które w wyobrażeniach ikonicznych jest mężczyzną. A jeśli bóg jest mężczyzną, to mężczyzna jest bogiem. Kobiece ciało również ma w sobie boskość, jest równie święte jak ciało mężczyzny. Domyślamy się, że to odwrócenie tradycyjnie fallicznego symbolu płodności budzi takie oburzenie osób przywiązanych do panującego od tysięcy lat podziału ról w społeczeństwie.

 

Biorąc pod uwagę ile aktów przemocy, dyskryminacji, nienawiści, zbrodni – zrodził fanatyzm Kościoła Katolickiego, sugerujemy osobom o urażonych uczuciach religijnych wyjęcie belki z własnego oka a nie szukanie źdźbła w naszym.

 

Oskarżanie niewygodnych innych o obrazę uczuć religijnych to zajadła walka ze wszystkimi, którzy myślą, czują i żyją inaczej; oskarżanie o obrazę rodzi przemoc symboliczną. Zarzucanie radosnemu happeningowi nietolerancji, dyskryminowania kogokolwiek czy nienawiści – obraża nas i nasze uczucia. Podobnie jak sugerowanie, że powinnyśmy zamiast Królewskiej Waginy chodzić z dewocjonaliami katolickimi. Katolicy nie mają monopolu na wstążki, serca, waginy, korony, rzeczy na patykach. Biorąc pod uwagę ile aktów przemocy, dyskryminacji, nienawiści, zbrodni – zrodził fanatyzm Kościoła Katolickiego, sugerujemy osobom o urażonych uczuciach religijnych wyjęcie belki z własnego oka a nie szukanie źdźbła w naszym. Urażanie godności i łamanie praw innych ludzi staje się w Polsce przywilejem fundamentalistycznych katolików. Organizacje powiązane z kościołem aktywnie działają na terenie całego kraju w celu ograniczenia praw kobietom, jak również z kłamliwą i obrzydliwą homofobiczną propagandą, sugerującą, że homoseksualizm jest równoznaczny z pedofilią. Tym samym ludziom nie przeszkadza pedofila księży i ukrywanie sprawców przez kościelnych przełożonych. Oburzonym włodarzom miast sugerujemy zajęcie się w trybie pilnym aktami rzeczywistej nienawiści i dyskryminacji fundacji Pro Prawo do życia, które miały również miejsce na Marszu Równości, a z jakiegoś powodu takiego oburzenia nie budzą jak Królewska Wagina. Każdy może wierzyć w co i jak chce, ale narzucanie swoich wierzeń, gnębienie za odrzucanie religijnego szablonu – to przemoc. Nienawistne krucjaty, unikanie odpowiedzialności za kościelne winy, ściganie za tęczowe aureole – to jest coś co ośmiesza wiarę, a nie Królewska Wagina, Tęczowe Madonny i Anioły. Przemocy nie możemy tolerować i zawsze staniemy po stronie poszkodowanych, domagając się godności i sprawiedliwości dla uciskanych i poniesienia odpowiedzialności przez sprawców. Z celebrowania i dumy ze swojej kobiecości nie zrezygnujemy. Trójmiejskie Dziewuchy Dziewuchom

 

Dziewuchy Dziewuchom odcinają się od… trójmiejskich dziewuch

 

Co zaskakujące przedstawicielki warszawskiej Fundacji Dziewuchy Dziewuchom odcinają się od organizatorek kontrowersyjnego happeningu i sugerują, że Trójmiejskie Dziewuchy Dziewuchom w sposób nieuprawniony posługują się ich nazwą: Z dużym zdziwieniem otrzymałyśmy dziś zdjęcie listu, które Prezydentka Gdańska Aleksandra Dulkiewicz, zaadresowała do „członków” i „sympatyków” grupy Dziewuchy Dziewuchom. Pismo dotyczy wydarzeń, które miały miejsce w trakcie V Trójmiejskiego Marszu Równości. Jako administratorki i twórczynie grupy Dziewuchy Dziewuchom, do której odwołuje się nagłówek tekstu, pragniemy poinformować zarówno Panią Aleksandrę Dulkiewicz, jak i inne zainteresowane sprawą osoby, że nie brałyśmy udziału ani w tegorocznym marszu, ani w akcji happeningowej, która mu towarzyszyła. Poza naszą wiedzą pozostawało do dziś zarówno to, co wydarzyło się w sobotę w Gdańsku, jak również to, jakie osoby brały udział w akcji. Ze swojej strony pragniemy zapewnić, że prowadzona przez nas działalność nie ma nic wspólnego z zaistniałą sytuacją, a kierowanie zastrzeżeń pod adresem użytkowniczek i użytkowników naszych kanałów społecznościowych jest nadużyciem. Każda osoba kreująca podobne akcje czy biorąca w nich udział, reprezentuje wyłącznie siebie, toteż kierowanie krytyki wobec nieokreślonej zbiorowości, która nie tylko nie uczestniczyła wydarzeniu, nie tylko nie miała na nie wpływu, ale przede wszystkim nie posiadała o nim wiedzy – ma charakter dezinformujący i jest krzywdzące wobec grona naszych odbiorczyń i odbiorców.

 

Poza naszą wiedzą pozostawało do dziś zarówno to, co wydarzyło się w sobotę w Gdańsku, jak również to, jakie osoby brały udział w akcji. Ze swojej strony pragniemy zapewnić, że prowadzona przez nas działalność nie ma nic wspólnego z zaistniałą sytuacją

 

Jednocześnie pragniemy zauważyć, że zarówno w Trójmieście, jak i w innych częściach Polski, działają grupy i inicjatywy, które w sposób nieuprawniony posługują się nazwą Dziewuchy Dziewuchom, co może wprowadzać opinię publiczną w pewną konfuzję. W związku z tym informujemy, że Dziewuchy Dziewuchom to sieć kanałów społecznościowych (grupa FB, fanpejdż FB, konto Instagram) oraz warszawska fundacja prowadzona przez dwie osoby. Żadna z nas nie uczestniczyła w wydarzeniu w Gdańsku, nie zachęcała do uczestnictwa w nim i nie miała wpływu na jego przebieg. Uprzejmie prosimy Panią Dulkiewicz, aby precyzyjnie adresowała krytyczne uwagi – wzajemny szacunek zakłada bowiem nie tylko poszanowanie symboli religijnych, ale także unikanie oskarżania przypadkowych osób. Jednocześnie mamy nadzieję, że Pani Dulkiewicz wyjaśni sprawę z osobami, których przedsięwzięcie nie spotkało się z jej uznaniem. Pozdrawiamy serdecznie, Agata Maciejewska Katarzyna von Alexandrowitsch Fundacja Dziewuchy Dziewuchom

 

Tolerado krytykuje happening

 

Głos zabrało także Stowarzyszenie Tolerado. Z żalem przyjęliśmy informację o reakcjach na pojawienie się w czasie organizowanego przez nas Marszu, budzącego kontrowersje happeningu. Jako organizatorzy nie byliśmy autorami tego performancu, ani nie mieliśmy wcześniej informacji o jego przygotowaniu. Dla naszego Stowarzyszenia szacunek dla drugiego człowieka jest rzeczą nadrzędną. Od wielu lat otwieramy się na różnorodne środowiska, szukając wspólnych wartości, które mogą nas łączyć. Temat dialogu między kościołami chrześcijańskimi a osobami LGBT jest nam szczególnie bliski. (…) Tegoroczny Marsz był w szczególności poświęcony pamięci zamordowanego Prezydenta Pawła Adamowicza, który jako osoba głęboko wierząca podkreślał, że uczestniczył w Marszach właśnie ze względu na chrześcijański szacunek do drugiego człowieka. Jest nam bardzo przykro, że główne przesłanie Marszu, pod którym zjednoczyliśmy tysiące osób, zostało przyćmione przez jeden happening. Pragniemy też zapewnić, że w przyszłości dołożymy jeszcze większej staranności w przygotowanie naszych wydarzeń – napisało kierownictwo Tolerado.

 

red. AIP



COMMENTS

WORDPRESS: 0