Podatek od smartfona – „chamska kradzież” czy „XXI wiek”?

Popularne

Strony Internetowe / SEO
Realizacja w jeden dzień!
TEL/SMS: +1-773-800-1520

Z doświadczeń państw europejskich wynika, że opłata reprograficzna nie wpływa na ceny sprzętu – wskazała w wywiadzie dla piątkowej „Rzeczpospolitej” szefowa MKiDN Marta Cienkowska. Poinformowała, że projekt ustawy o socjalnym zabezpieczeniu artystów maksymalnie za trzy tygodnie będzie wysłany do Sejmu.

 

Minister kultury i dziedzictwa narodowego była pytana m.in. o rozporządzenie nowelizujące katalog tzw. czystych nośników i opłatę reprograficzną.

– Spotkaliśmy się nie tylko z oporem lobbystów, ale też z ogromną liczbą fake newsów, które staramy się na bieżąco dementować. Przede wszystkim: to nie jest żaden „nowy podatek”, tylko aktualizacja już obowiązującego prawa, konkretnie ustawy o prawach autorskich i pokrewnych z 1994 r. Większych aktualizacji dokonano w 2008 r., a w 2011 r. wprowadzono pewne kosmetyczne zmiany. Warto przypomnieć, że na liście urządzeń, od których pobiera się opłaty w całej Unii Europejskiej – i my do tego również od dawna jesteśmy zobowiązani – nie było choćby smartfonów, z których korzysta obecnie 75 proc. Polaków. Przepisy trzeba było po prostu wprowadzić w XXI wiek – powiedziała Cienkowska.

 

Na pytanie, czy wpływy z reprografii wyniosą 100 mln zł, jak się ostatnio szacuje, minister odpowiedziała, że jej zdaniem, można spodziewać się więcej. – Dojdziemy do 180, może nawet 200 mln zł. Trzeba jednak pamiętać o jednej rzeczy, a przy okazji zdementować kolejny fake: te pieniądze nie trafiają do budżetu państwa, lecz do organizacji zbiorowego zarządzania (OZZ), czyli de facto do artystów – zaznaczyła.

Pytana o losy ustawy o socjalnym zabezpieczeniu artystów szefowa MKiDN poinformowała, że była ona omawiana ostatnio na Komisji Prawniczej. – To ostatni etap prac rządu po Stałym Komitecie Rady Ministrów przed wprowadzeniem na posiedzenie Rady Ministrów. Oznacza to, że maksymalnie za trzy tygodnie projekt z Rady Ministrów będzie wysłany do Sejmu – powiedziała.

– My pracę nad tą ustawą zakończyliśmy. Były one bardzo trudne, bo ta ustawa wprowadza w Polsce nowe prawo, które pisaliśmy od początku. Stworzyliśmy element systemu ubezpieczeń społecznych, który w Polsce dotąd nie funkcjonował, a funkcjonować powinien. To jest wypełnienie wieloletniej, systemowej luki – stwierdziła. (PAP)

Podobne

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ostatnio dodane