Rodzice z Florydy, policjanci i pracownicy restauracji Chick-fil-A spotkali się w obecności mediów kilka tygodni po głośnym incydencie z udziałem 5-letniego Wiliama. W lipcu chłopiec wymknął się z domu, aby samodzielnie dojść do lokalu i zakupić dla siebie śniadanie. Obsługa zawiadomiła policję.
„To trochę przerażające, bo nie zdaliśmy sobie sprawy, co się dzieje, dopóki nie było po wszystkim” – mówi w rozmowie z mediami matka chłopca, Victoria. „Wiem, że on wie, jak dojść do Chick-fil-A, bo chodzimy tam razem. Nigdy bym się nie spodziewała, że pójdzie tam sam rano, zanim ktokolwiek w domu wstał” – dodała.
Do zdarzenia doszło w lipcu b.r. 5-letni Wiliam z Jacksonville na Florydzie wymknął się z domu nad ranem, kiedy jego rodzice jeszcze spali. Chłopiec przeszedł przez ogrodzenie, a następnie na piechotę poszedł do restauracji Chick-fil-A, do której – jak wspominała matka 5-latka – chodził wcześniej z rodzicami.
Gdy kierownik lokalu zauważył chłopca jedzącego kanapkę, wydało mu się to dość nietypowe – postanowił zawiadomić policję. Po chwili na miejscu zjawili się w funkcjonariusze. Wiliam miał być zdezorientowany i nieco przestraszony całą sytuacją.
„Zabierzecie mnie do więzienia?” – pytał policjantów.
„Nie, nie zamierzamy cię tam zabierać” – odparł jeden z funkcjonariuszy.
Policjanci pozwolili 5-latkowi dokończyć posiłek, a następnie – bazując na wskazówkach chłopca – dotarli do jego domu i oddali rodzicom. Para była w kompletnym szoku, widząc Wiliama, który powinien spać w swoim łóżku, przed drzwiami z parą policjantów.
Pod koniec sierpnia rodzice Wiliama, on sam oraz policjanci i pracownicy Chick-fil-A zjedli wspólnie posiłek w tym samym lokalu.
Red. JŁ