Strona główna Blog Strona 14

Szef Pentagonu ogłosił publiczne rozstrzelanie islamisty. Planowana egzekucja potępiana po obu stronach sceny politycznej

0

Ogłoszony przez Pentagon plan transmisji rozstrzelania skazanego na śmierć Nidala Hasana jest „absolutnie obrzydliwy” — uważa senator Republikanów Thom Tillis. Planowana egzekucja jest potępiana po obu stronach sceny politycznej w USA — podkreśla w piątek stacja CNN.

W czwartek szef Pentagonu Pete Hegseth zapowiedział, że egzekucja islamisty Hasana, który został skazany na karę śmierci za zabicie 13 osób w bazie wojskowej Fort Hood w Teksasie w 2009 roku, będzie publiczna. Pentagon poinformował, że będzie transmitowana na żywo.

Hasan ma zostać stracony 3 grudnia w bazie Fort Hood. Ostatnia publiczna egzekucja w USA odbyła się 90 lat temu.

Senator Tillis nazwał ten pomysł czymś „absolutnie obrzydliwym”. „Publiczne egzekucje to praktyka stosowana przez opresyjne dyktatury, takie jak Iran i Afganistan. Coś takiego nie powinno mieć miejsca w Ameryce” – napisał w czwartek na platformie X.

Demokratyczny senator Chris Murphy w rozmowie z CNN określił publiczne egzekucje jako „średniowieczne”. – To obrzydliwe. Co on (Hegseth) naśladuje, egzekucje przeprowadzane przez IS (tzw. Państwo Islamskie — PAP)? (…) Do tego doszła Ameryka? To naprawdę coś niewiarygodnego – powiedział Murphy.

Choć w kilku krajach nadal przeprowadza się publiczne egzekucje, w Stanach Zjednoczonych kara śmierci wykonywana jest z dala od oczu opinii publicznej — podkreślił w piątek „Washington Post”.

– To oczywiste, egzekucja przez rozstrzelanie. Major zdradza swój kraj. Radykalny islamista zabija grupę Amerykanów w Fort Hood. Oczywiście odbędzie się to w Fort Hood, odbędzie się to w czwartek o godzinie 13, czyli o tej godzinie, o której on to zrobił. Egzekucję przez rozstrzelanie wykona pluton żołnierzy uzbrojonych w karabiny — powiedział w czwartek Hegseth telewizji Real America’s Voice.

– Od II wojny światowej nie robiliśmy czegoś takiego — dodał. – Zapewnimy, by ludzie mogli to oglądać, że będzie to publiczne, bo ludzie muszą zrozumieć, że za takie czyny grożą poważne konsekwencje — oświadczył szef Pentagonu.

Stracenie Hasana byłoby pierwszym przypadkiem, w którym amerykańskie wojsko transmitowałoby egzekucję na żywo przez internet.

5 listopada 2009 roku Hasan, będący wówczas psychiatrą wojskowym, otworzył ogień w centrum przygotowań żołnierzy do służby w bazie Fort Hood. Zginęło 12 żołnierzy i jeden cywil, 32 osoby zostały ranne. Hasan został uznany za winnego 13 zarzutów morderstwa z premedytacją oraz 32 zarzuty usiłowania zabójstwa i skazany na karę śmierci w 2013 roku.

Wojsko nie wykonało egzekucji żołnierza od 1961 roku, kiedy szeregowy John Bennett został stracony po skazaniu za zgwałcenie i usiłowanie zabójstwa 11-letniej dziewczynki w Austrii.

Axios zaznaczył, że egzekucje poprzez rozstrzelanie są w USA rzadkością. Taką metodę wykonywania kary śmierci dopuszczają jedynie stany Idaho, Missisipi, Oklahoma, Karolina Południowa i Utah.

Ostatnia publiczna egzekucja w USA miała miejsce w 1936 roku, kiedy Rainey Bethea, czarnoskóry mężczyzna skazany za zgwałcenie białej kobiety, został powieszony w stanie Kentucky.

Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)

Hiszpania mają dość lewicy u władzy: Teraz chcą głosować na prawicę

0

Większość Hiszpanów chce zagłosować na partie z prawej strony sceny politycznej – wynika z  opublikowanych w piątek sondaży, przeprowadzonych już po ogłoszeniu przedterminowych wyborów, które mają odbyć się 29 listopada.

Hiszpania to jeden z trzech krajów Unii Europejskiej, w której obecnie rządzi lewica.

W sondażu niepublicznej pracowni DYM dla portalu 20 minutos konserwatywna Partia Ludowa (PP) pod przewodnictwem Alberto Nunez Feijoo uzyskała poparcie niemal 35 proc. ankietowanych (co przełożyłoby się według obliczeń portalu na 140 -148 mandatów), skrajnie prawicowa partia Vox, której lideruje Santiago Abascal – nieco ponad 17 proc. (58 – 61 mandatów), zaś Socjalistyczna Partia Robotnicza (PSOE) Pedro Sancheza ma w tym sondażu poparcie nieco ponad 26 proc. (102-105 mandatów).

Po lewej stronie sceny politycznej znajdują się jeszcze Sumar, na który chce zagłosować 4,5 proc. badanych (6-7 mandatów) oraz Podemos – prawie 4 proc. (2 – 3 mandaty).

W porównaniu z wynikami wyborów w 2023 roku PSOE straciła w tym sondażu, a Vox zyskał niemal 5 pkt. proc., zaś poparcie dla PP utrzymało się na niemal takim samym poziomie. Najwięcej, w porównaniu do ostatnich wyników wyborów, stracił Sumar – prawie 8 pkt. proc.

Sondaż dla 20 minutos pokazuje jednocześnie, że PSOE odwróciła trend spadkowy – w porównaniu z poprzednim sondażem uzyskała niemal 2 punkty proc. poparcia więcej.

Z kolei zgodnie z sondażem dla publicznej rozgłośni Cadena SER i dziennika „El Pais”, przeprowadzonym przez prywatną pracownię 40db PP uzyskało niemal 32 proc. poparcia badanych, Vox – prawie 19 (tu o 6,5 pkt. proc. więcej niż w ostatnich wyborach), a PSOE – nieco ponad 28 (prawie 4 pkt. proc. mniej niż w poprzednich wyborach).

Obydwa te sondaże zostały przeprowadzone metodą wywiadów internetowych (DYM – 1011 ankiet, 40db – 800 ankiet).

W przeprowadzonym jeszcze przed decyzją o rozwiązaniu parlamentu sondażu publicznego instytutu socjologicznego CIS, to rządząca PSOE cieszy się największym poparciem: – 31 proc. PP uzyskało w tym badaniu – 25,5 proc., a Vox – 16,6 proc. Sondaż CIS został zrealizowany na początku września metodą wywiadów osobistych wspomaganych komputerowo (CAPI) wśród ponad 4 tys. respondentów.

Pedro Sanchez podjął w poniedziałek decyzję o rozpisaniu przedterminowych wyborów po tym, jak trzy dni wcześniej Kongres Deputowanych nie zatwierdził dekretów jego mniejszościowego rządu zwiększających ochronę lokatorów.

Od 23 września w Hiszpanii trwają masowe protesty związane z kryzysem mieszkalnictwa, które odwróciły uwagę opinii publicznej od lipcowego kryzysu migracyjnego, kiedy do Ceuty – hiszpańskiej eksklawy w Afryce Północnej przedarło się z Maroka ponad 70 tys. osób. Według sondaży na tym ostatnim kryzysie zyskał Vox, a straciła PSOE.

Z Madrytu Justyna Wojteczek(PAP)

Dziwne zachowanie BMW: Koncern wycofał ofertę samochodu służbowego dla przewodniczącego landtagu z AfD. Partia zwróciła się do Tesli

0

Po wyborze posła skrajnie prawicowej Alternatywy dla Niemiec (AfD) Tobiasa Rauscha na przewodniczącego landtagu Saksonii-Anhaltu koncern BMW wycofał ofertę leasingowego samochodu służbowego dla szefa tego parlamentu – podał tygodnik „Die Zeit”. O pojazd dla Rauscha posłanka AfD zapytała koncern Tesla.

Producent samochodów nie chciał komentować sprawy. „Grupa BMW z zasady nie wypowiada się na temat relacji z klientami” – przekazał cytowany przez gazetę rzecznik koncernu.

W kontekście AfD prezes zarządu BMW Milan Nedeljković powiedział pod koniec września dziennikowi „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, że prawicowy populizm i nacjonalizm „są trucizną dla otwartego na świat ośrodka gospodarczego, który żyje z handlu światowego”. „Kto opowiada się za izolacją i izolacjonizmem, ten nie działa w interesie Niemiec i naszego dobrobytu” – zaznaczył Nedeljković.

Przewodniczącemu parlamentu Saksonii-Anhaltu przysługuje samochód służbowy wraz z kierowcą. Według „Die Zeit”, który powołuje się na administrację landtagu, na razie Rausch przejmie BMW serii 7 po swoim poprzedniku na tym stanowisku Gunnarze Schellenbergerze z CDU. Jak dalej informuje tygodnik, umowa na ten samochód wygasa w listopadzie i administracja landtagu musi potem zapewnić pojazd zastępczy. Jeżeli się to nie uda, nowy przewodniczący zostanie bez samochodu służbowego.

Administracja regionalnego parlamentu nie ma obecnie oferty żadnego innego dużego niemieckiego producenta.

W odpowiedzi na to wiceprzewodnicząca frakcji AfD w Bundestagu Beatrix von Storch zwróciła się do Elona Muska, szefa amerykańskiego koncernu Tesla. „Czy Tesla byłaby gotowa zapewnić Rauschowi samochód służbowy” – napisała w języku angielskim von Storch na platformie X.

Musk wielokrotnie udzielał poparcia AfD. Przed wyborami do Bundestagu w 2025 r. szef Tesli stwierdził, że „tylko AfD może uratować Niemcy”. Z liderką partii Alice Weidel przeprowadził wtedy rozmowę na żywo na platformie X.

„Die Zeit” podkreśla, że zaopatrywanie parlamentów i organów rządowych w pojazdy jest dla koncernów motoryzacyjnych kwestią prestiżu. Do flot wybiera się zazwyczaj samochody niemieckich producentów, by wspierać krajową gospodarkę.

Rausch jest pierwszym przewodniczącym landtagu wywodzącym się z partii, której regionalny oddział został uznany przez kontrwywiad za skrajnie prawicową.

W przeszłości już zdarzało się, że firmy zrywały stosunki biznesowe z AfD, m.in. zamykano konto partii na darowizny, a także konta oddziałów partyjnych oraz rezygnowano z udostępniania sal konferencyjnych i pokoi hotelowych na konwencje ugrupowania.

AfD wygrała wrześniowe wybory w Saksonii-Anhalcie, uzyskując 43,8 proc. głosów i 39 mandatów, czyli o trzy za mało, by samodzielnie rządzić. W landtagu w Magdeburgu zasiada poza tym 15 deputowanych CDU, po ośmiu przedstawicieli SPD, Zielonych i Lewicy oraz pięciu reprezentantów BSW.

Prawdopodobnie w grudniu landtag wybierze premiera kraju związkowego. Faworytem jest główny kandydat AfD, 35-letni Ulrich Siegmund. Politycy tej partii odczytują wtorkowe głosowanie jako dobry prognostyk dla ich szans na utworzenie rządu w kraju związkowym. Byłby to pierwszy taki przypadek w historii Niemiec.

Z Monachium Iwona Weidmann (PAP)

ipa/ mobr/ ap/ mhr/

Od początku protestów licealistów we Francji zatrzymanych zostało 6877 osób, z których 86 proc. to osoby niepełnoletnie

0

Od początku wystąpień licealistów we Francji zatrzymanych zostało 6877 osób, z których 86 proc. to osoby niepełnoletnie – podało w piątek ministerstwo sprawiedliwości w Paryżu. Ze swej strony ONZ wyraziła zaniepokojenie z powodu incydentów związanych z użyciem przemocy w związku z manifestacjami.

Ministerstwo sprawiedliwości podało, że wobec ponad 2300 osób toczą się postępowania i większość z tych osób – 1923 – jest niepełnoletnich. W przypadku 21 osób nakazano areszt tymczasowy. W tej liczbie jest sześć osób niepełnoletnich. Resort sprawiedliwości podając te liczby zapewnił, że jego celem jest stanowcza odpowiedź na akty przemocy i wandalizmu, do których doszło przy okazji demonstracji.

W piątek akcje w liceach wydają się mniej liczne niż w poprzednich dniach; ministerstwo edukacji zapewniło rankiem, że 96 proc. placówek jest otwartych. W szkołach wyższych gdzieniegdzie demonstrują studenci, którzy m.in. zebrali się przed renomowaną uczelnią techniczną Ecole des Mines.

Związki uczniów i studentów wezwały do kolejnych demonstracji i strajków we wtorek, 13 października.

Biuro Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Praw Człowieka oświadczyło w piątek, że z zaniepokojeniem śledzi incydenty związane z demonstracjami licealistów, które niekiedy przeradzają się w akty przemocy. – Apelujemy do wszystkich, by czuwano nad tym, aby demonstracje pozostały pokojowe i nie dochodziło do nieproporcjonalnego użycia siły ze strony struktur porządku publicznego – powiedziała rzeczniczka komisarza Shabia Mantoo.

Z Paryża Anna Wróbel (PAP)

Aż 78 proc. Amerykanów uważa, że polityka prezydenta Donalda Trumpa przyczyniła się do wzrostu cen

0

Około 78 proc. Amerykanów uważa, że polityka prezydenta Donalda Trumpa przyczyniła się do wzrostu cen, który następuje szybciej niż wzrost ich dochodów – wynika z opublikowanego w piątek sondażu Reuters/Ipsos.

Według badania 78 proc. respondentów, w tym 64 proc. zwolenników Republikanów i 76 proc. wyborców niezależnych, przypisuje przynajmniej część odpowiedzialności za wzrost cen Białemu Domowi. Większość badanych uznała cła, wprowadzane przez administrację Trumpa, za jeden z głównych czynników podnoszących koszty życia.

Również 57 proc. wyborców Partii Republikańskiej oceniło, że koszty utrzymania rosną szybciej niż ich wynagrodzenia. Zdaniem agencji Reutera jest to wyraźny sygnał rozczarowania polityką Trumpa, który podczas kampanii wyborczej w 2024 r. obiecywał szybkie obniżenie inflacji i cen.

Około jedna czwarta wyborców republikańskich negatywnie ocenia sposób zarządzania gospodarką przez głowę państwa. Takiego zdania jest również 63 proc. wyborców niezależnych i 92 proc. stronników Demokratów.

Negatywnie ocenione zostały też działania administracji w walce z inflacją. Politykę władz w tym zakresie uważa za nieskuteczną 68 proc. wszystkich respondentów, w tym 40 proc. zwolenników Republikanów.

Badanie przeprowadzono wśród 4506 dorosłych mieszkańców USA. Margines błędu wyniósł 2 punkty procentowe. (PAP)

ek/ rtt/

Akcja policji będzie kontynuowana do pełnego uspokojenia sytuacji w szkołach

0

Służby państwowe działają, a akcja Policji będzie kontynuowana do pełnego uspokojenia sytuacji – zapowiedział w piątek szef MSWiA Marcin Kierwiński. Zaapelował również o daleko idącą powściągliwość i współpracę z organami ścigania.

W piątek szef MSWiA wziął udział we wspólnej konferencji prasowej z szefową MEN Barbarą Nowacką, wiceszefem MSWiA Czesławem Mroczkiem oraz szefem KGP gen. insp. Markiem Boroniem.

Kierwiński zaznaczył, że w tej sprawie Policja będzie reagować bardzo twardo i bardzo zdecydowanie. – Te działania będą prowadzone do pełnego wyjaśnienia wszelkich pytań, które pojawiają się w sposób naturalny – mówił szef MSWiA.

Dodał, że akcja Policji – w zależności od tego, co będzie pokazywała analiza i rozmowy z zatrzymanymi w ciągu ostatniej doby – będzie kontynuowana do pełnego uspokojenia sytuacji.

– Nie chcę tworzyć wrażenia (…), że zagrożenie minęło, ale w tej sprawie musimy się kierować, powiedziałbym, daleko idącą odpowiedzialnością – zaznaczył.

Dodał, że służby państwowe działają i będą działać. – Panika w tego typu działalności, nigdy nie byłaby dobra, więc apeluję o daleko idącą powściągliwość i współpracę z organami ścigania – powiedział.

W czwartek w szkole podstawowej w Leszczydole-Nowinach (woj. mazowieckie) 15-latek zaatakował trzy osoby, w tym 37-letnią pracownicę placówki, która zmarła. Dzień wcześniej w Zespole Szkół Zawodowych nr 4 w Ostrołęce 19-latek zaatakował nożem dziewięć osób, w tym pięcioro uczniów i dwoje nauczycieli. Miał również plecak z materiałem wybuchowym domowej roboty.

Policjanci udaremnili też prawdopodobny atak w szkole w Sierpcu. Zatrzymany 17-latek, który groził, że „zrobi coś złego”, usłyszał zarzuty i został aresztowany na dwa miesiące.

Po informacji o tym, że jeden z napastników miał na sobie kask z kamerą do transmisji nagrania, pojawiły się informacje o rzekomym challenge’u wśród uczniów. To dementuje policja. (PAP)

 

 

Warmińsko-mazurskie/ Policja interweniowała w sprawie czworga uczniów, 11-latek miał w szkole atrapę noża

W woj. warmińsko-mazurskim policja zatrzymała w piątek czworo uczniów: w Szczytnie, Ełku i Bartoszycach. Mieli grozić w internecie przeprowadzeniem ataków. Najmłodszy z uczniów ma 11 lat i przyniósł do szkoły atrapę noża.

Warmińsko-mazurska policja poinformowała dotychczas o zatrzymaniu czterech nastolatków w związku z treściami opublikowanymi w internecie.

Dwie z tych osób to uczniowie z Ełku. Według policji 18-latek opublikował w internecie groźby ataku na szkołę i innych uczniów. Z kolei 17-latek miał grozić kolegom we wpisie zamieszczonym na tzw. grupie klasowej.

– Po przeszukaniach mieszkań zabezpieczono ich sprzęt elektroniczny. Trwają jeszcze czynności z udziałem obu zatrzymanych. Zależnie od ustaleń, będą podejmowane dalsze kroki, co do ewentualnych zarzutów – powiedziała PAP asp. Agata Kulikowska de Nałęcz z ełckiej policji.

Policja podała też, że dyrektorka szkoły podstawowej w Bartoszycach zauważyła, że na jednej z platform internetowych, na profilu ucznia, pojawiło się zdjęcie noża oraz wpis mogący świadczyć o zagrożeniu.

„O wszystkim zostali poinformowani policjanci z Bartoszyc, którzy w szkole zatrzymali 11-latka, a w jego plecaku znaleźli atrapę noża. Teraz funkcjonariusze pracują na miejscu, ustalając wszelkie szczegóły sprawy” – informowała policja.

Jak przekazał PAP nadkom. Arkadiusz Czeczko z bartoszyckiej policji, 11-latek w obecności rodziców i dyrektora szkoły powiedział, że jego wpis w mediach społecznościowych miał być formą żartu wobec rówieśników. Policja sporządziła w tej sprawie dokumentację, którą skieruje do wydziału rodzinnego i nieletnich sądu w Bartoszycach.

W Szczytnie policjanci zatrzymali wcześnie rano 16-letniego chłopaka, który miał zamieścić w internecie nagrania z groźbami kierowanymi do uczniów i nauczycieli jednej ze szkół ponadpodstawowych w tym mieście. Po zatrzymaniu miał powiedzieć policjantom, że jego wpis był żartem.

W nocy lokalny „Tygodnik Szczytno” alarmował, że w sieci pojawiło się nagranie, na którym młody, zamaskowany mężczyzna miał zapowiadać na piątek przeprowadzenie ataku na terenie jednej ze szkół w Szczytnie. Według tego medium wypowiadająca się na nagraniu zamaskowana osoba trzymała w ręku nóż.

Zaniepokojeni rodzice poinformowali policję.

– Decyzją sądu 16-latek został objęty nadzorem kuratora – poinformowała PAP w piątek po południu mł. asp. Agata Stefaniak ze szczycieńskiej policji.

W czwartek w szkole podstawowej w Leszczydole-Nowinach na Mazowszu doszło do ataku 15-latka, który ranił trzy osoby, jedną śmiertelnie. Dzień wcześniej w Zespole Szkół Zawodowych nr 4 w Ostrołęce 19-latek zaatakował nożem dziewięć osób – pięciu uczniów, dwóch nauczycieli i dwie osoby postronne. 19-latek miał też ze sobą plecak z materiałami wybuchowymi domowej roboty. Również w środę w Sierpcu policja zatrzymała 17-latka, który miał mówić swoim kolegom, że planuje „zrobić coś złego w szkole”. (PAP)

 

 

Małopolskie/ 12-latek straszył kolegę nożem; sprawa trafi do sądu rodzinnego

12-latek groził nożem koledze; do incydentu doszło w piątek rano przed szkołą podstawową w Choczni – powiedziała PAP rzecznik wadowickiej policji asp. szt. Agnieszka Petek. Jak podkreśliła, nikomu nic się nie stało. Nastolatek odpowie za swój czyn przed sądem rodzinnym.

Rzecznik zrelacjonowała, że do zdarzenia doszło przed lekcjami. Chłopiec, któremu nastoletni kolega zagroził nożem kuchennym, uciekł przestraszony do domu i powiadomił członków rodziny, a ci dyrekcję szkoły.

– Nikomu się nic nie stało. 12-latek po incydencie ukrył nóż nieopodal szkoły, po czym poszedł na lekcję. Na miejsce przyjechali policjanci, którzy zabezpieczyli niebezpieczne narzędzie. Nastoletni uczeń został przekazany pod opiekę rodziny. Sporządzona została dokumentacja do sądu rodzinnego i nieletnich, który zdecyduje w dalszym losie tego chłopca – powiedziała Agnieszka Petek.

Policjantka dodała, że piątek doszło także do kolejnego incydentu. W wadowickiej szkole podstawowej jeden z uczniów chwalił się kolegom, że ma nóż w plecaku. Informacja dotarła do nauczycieli, którzy wezwali policję. – Żadnego niebezpiecznego narzędzia nie znaleziono. Niemniej jednak, z racji tego, że rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji może wywoływać chaos i strach wśród rówieśników, w tym przypadku również została sporządzona dokumentacja i sprawa trafi do sądu dla nieletnich – wskazała.

Rzecznik wadowickiej policji podkreśliła, że funkcjonariusze prowadzą wokół szkół wzmożone działania kontrolne i prewencyjne.

W czwartek w szkole podstawowej w Leszczydole-Nowinach w powiecie wyszkowskim jej były uczeń – 15-latek – zaatakował ostrym narzędziem trzy osoby, w tym woźną, która mimo reanimacji zmarła. Przy próbie obezwładnienia nastolatka ranni zostali dyrektor szkoły i nauczycielka. Był to kolejny taki atak w szkole na Mazowszu. W środę w Ostrołęce 19-latek zaatakował nożem dziewięcio osób – pięcioro uczniów, dwie nauczycieli i dwie osoby postronne. Tego dnia w Sierpcu policja zatrzymała też 17-latka, który planował atak w szkole. Chłopak usłyszał zarzuty i został aresztowany na dwa miesiące. (PAP)

Po raz pierwszy w karierze Hubert Hurkacz pokonał Novaka Djokovicia

Po raz pierwszy w karierze Hubert Hurkacz pokonał Novaka Djokovicia. Po ośmiu porażkach polski tenisista wygrał ze słynnym Serbem 6:4, 6:3 w 2. rundzie turnieju ATP Masters 1000 na twardych kortach w Szanghaju.

To był 15. mecz z Djokoviciem jakiegokolwiek polskiego tenisisty i pierwsze zwycięstwo.

Obaj przyjechali do Szanghaju prosto z turnieju w Pekinie. Hurkacz w stolicy Chin skreczował w poniedziałkowym półfinale z powodu naciągnięcia mięśnia nogi. Djoković dzień później wygrał w finale po kreczu Australijczyka Alexa De Minaura.

Zmęczenie 39-letniego Serba mogło więc mieć znaczenie, ale w przeciwieństwie do Hurkacza w 1. rundzie miał tzw. wolny los. 10 lat młodszy Wrocławianin w czwartek na otwarcie pokonał Australijczyka Jamesa Duckwortha 6:3, 7:6 (7-4).

W starciu z Djokoviciem w poważnych opałach Hurkacz był tylko raz – w trzecim gemie pierwszego seta. Wówczas obronił dwa break pointy i już do końca inicjatywa należała do niego.

Od początku spotkania Serb miał duże problemy z serwisem. W pierwszym secie skuteczność jego pierwszego podania wyniosła zaledwie 37 procent. Hurkacz mimo to długo nie miał nawet okazji na przełamanie. Pierwszy break point pojawił się dopiero w dziesiątym gemie i od razu oznaczał piłkę setową. Polak nie zdołał jej wykorzystać, ale gdy po chwili pojawiła się kolejna okazja, potężnym returnem zamknął partię.

W drugiej coraz wyraźniej było widać, że Djoković fizycznie nie czuje się najlepiej. Hurkacz błyskawicznie odskoczył na 4:1 i choć więcej Serb nie dał się przełamać, to świetnie dysponowany Polak do końca utrzymał podanie i jego wyjątkowe zwycięstwo stało się faktem.

– To dla mnie niesamowite. Bardzo się cieszę z pierwszego zwycięstwa z Novakiem. Jest niesamowitym zawodnikiem, tyle wygrał w swojej karierze. Nikt inny tego nie osiągnął. Pokonanie go to coś wyjątkowego – powiedział Hurkacz w rozmowie na korcie.

Hurkacz posłał 13 asów. Miał 28 zagrań wygrywających i 16 niewymuszonych błędów, wobec tylko siedmiu winnerów Djokovicia i 13 niewymuszonych błędów.

Kolejnym rywalem Polaka będzie albo Włoch Lorenzo Musetti (nr 24.), albo Chińczyk Yi Zhou.

Hurkacz turniej w Szanghaju wygrał w 2023 roku.

Wynik meczu 2. rundy:

Hubert Hurkacz (Polska) – Novak Djoković (Serbia, 10) 6:4, 6:3. (PAP)

wkp/ krys/

DHS wnioskuje o oddalenie pozwu osób aresztowanych przed placówką Broadview. Oskarżyły rząd USA o bezprawne pobranie ich DNA

0

Departament bezpieczeństwa krajowego (DHS) złożył wniosek o oddalenie pozwu wytoczonego przez czworo protestujących z rejonu Chicago. Twierdzą oni, że agenci federalni bezprawnie pobrali od nich próbki DNA po aresztowaniu przed ośrodkiem detencyjnym ICE w Broadview.

 

Pozew w sprawie Briggs przeciwko Mullinowi został złożony w maju w imieniu Dany Briggs, Iana Sampsona, Grace Cooper i Jacqueline Guataquiry. Osoby te zaznaczyły, że pokojowo protestowały przed wspomnianym ośrodkiem we wrześniu i październiku 2025 roku, kiedy to – jak twierdzą ich prawnicy – ​​zostały aresztowane bez uzasadnionego podejrzenia popełnienia przestępstwa. W pozwie odniesiono się do naruszenia praw gwarantowanych przez Pierwszą i Czwartą Poprawkę do Konstytucji USA.

Postępowania w sprawie wykroczeń zarzucanych Briggs i Guataquirze zostały umorzone, natomiast Sampson i Cooper nigdy nie postawiono zarzutów.  Mimo to pobrano od nich próbki DNA a wymazy z ich śliną są przechowywane na czas nieokreślony w lodówce laboratoryjnej pod nadzorem władz. Z kolei ich profile genetyczne zostały wprowadzone do bazy danych FBI. Sprawa ta jest obecnie przywoływana w nowym raporcie Georgetown Law, dotyczącym – jak określają to badacze – „gwałtownie rozszerzanego programu genetycznej inwigilacji” prowadzonego przez rząd federalny.

Briggs, 71-letni weteran Sił Powietrznych, który nigdy wcześniej nie był aresztowany, został dwukrotnie powalony na ziemię i zatrzymany przez funkcjonariuszy federalnych. Kilka godzin później – jak sam relacjonował – funkcjonariusze wręczyli mu wymazówkę, polecając potrzeć nią wewnętrzną stronę policzka i oddać ją z powrotem. „Przede wszystkim jestem zbulwersowany tym, że biorą na cel zwykłych ludzi” – powiedział Briggs po zwolnieniu z zakładu karnego Metropolitan Correctional Center w 2025 roku.

W skardze stwierdzono, że Briggs czuł, iż nie ma innego wyjścia, jak tylko podporządkować się poleceniu. Zgodnie z przepisami ustawy dotyczącej pobierania próbek DNA (DNA Act), odmowa przekazania takiej próbki po aresztowaniu przez federalne organy ścigania stanowi przestępstwo. Taką samą wersję wydarzeń przedstawiają w pozwie Cooper, Sampson i Guataquira. 30-letnia Grace Cooper zeznała, że ​​funkcjonariusze pobrali od niej próbkę DNA, zanim w ogóle zdecydowali o postawieniu jej zarzutów. Jak wynika z pozwu, została ona zatrzymana przez agentów DHS w momencie, gdy robiła zdjęcia, przebywając w „wyznaczonej strefie wolności słowa”. Po pobraniu materiału genetycznego funkcjonariusze wysadzili ją na pobliskiej stacji benzynowej.

Powodowie domagają się od sądu uznania ustawy o pobieraniu DNA oraz powiązanych z nią przepisów wykonawczych za niezgodne z Konstytucją, a także zakazania rutynowego pobierania DNA od osób aresztowanych za drobne wykroczenia. We wniosku o oddalenie pozwu rząd prezydenta Donalda Trumpa nie zaprzecza, że ​​pobrano ich DNA. Argumentuje natomiast, że czwórka protestujących nie ma legitymacji procesowej i nie przedstawiła roszczenia, zarzucając powodom błędną interpretację ustawy o DNA.

Poproszony o komentarz do pozwu departament bezpieczeństwa krajowego wystosował następujące oświadczenie: „Prawo federalne nakłada na organy ścigania obowiązek pobierania próbek DNA od osób aresztowanych za przestępstwa federalne na podstawie 28 CFR 28.12(b), w tym od uczestników zamieszek aresztowanych za napaść lub utrudnianie pracy funkcjonariuszom organów ścigania”.

Pełny profil genetyczny powodów został na stałe wprowadzony do systemu CODIS (Combined DNA Index System) prowadzonego przez FBI i bazy danych dostępnej dla wszystkich organów ścigania. System CODIS utworzono pierwotnie w celu gromadzenia profili DNA osób skazanych, aby ułatwić rozwiązywanie spraw dotyczących przestępstw z użyciem przemocy, jednak kolejne akty prawne stopniowo rozszerzały kryteria kwalifikujące do umieszczenia danych w tej bazie. Briggs, Cooper, Guataquira i Sampson nie są jedynymi osobami w takiej sytuacji.

Naukowcy z Uniwersytetu Georgetown określają ich przypadki mianem elementu „drastycznego rozszerzenia” zakresu gromadzenia próbek DNA w systemie CODIS. Raport zatytułowany „Raiding the Genome” („Przejęcie genomu”) stanowi część prowadzonego przez Center on Privacy & Technology dochodzenia dotyczącego – zdaniem autorów – nadużywania przez obecny rząd federalny uprawnień w dziedzinie imigracji w celu gromadzenia materiału genetycznego na potrzeby przyszłych działań organów ścigania.

Analiza przeprowadzono w Chicago wykazała, że lokalny oddział CBP, czyli amerykańskiej straży granicznej pobrał w 2025 roku próbki DNA od ponad 2854 osób. Obecnie wszystkie 20 oddziałów terenowych CBP przekazuje dane DNA do systemu CODIS. Do 2025 roku DHS przesłał do systemu CODIS ponad 3 miliony profili, przy czym sama agencja ICE dodała ich 920 tysięcy, stając się tym samym głównym dostawcą danych do krajowej bazy profili DNA przestępców. Według prognoz Uniwersytetu Georgetown do 2030 roku udział DHS w całej bazie CODIS może przekroczyć jedną trzecią jej zasobów.

 

BK

Doprowadzenie do użytku parku Douglass po Riot Fast może kosztować nawet 600 tysięcy dolarów

0

Organizatorzy Riot Fest rozpoczęli prace porządkowe w Douglass Park. Opady deszczu spowodowały znaczne zniszczenia podczas trzydniowego festiwalu muzycznego, który odbył się od 18 do 20 września.

 

Organizatorzy Riot Fest szacują, że koszt przywrócenia do pierwotnego stanu parku może wynieść od 400 do 600 tysięcy dolarów. W ostatnim dniu festiwalu jego uczestnicy musieli poruszać się po terenie, który – wskutek intensywnego deszczu – coraz bardziej przypominał błotniste grzęzawisko, podczas gdy przemieszczali się między poszczególnymi scenami. W rezultacie na trawnikach, wzdłuż najczęściej uczęszczanych ścieżek łączących pięć scen, powstały głębokie, błotniste koleiny i wyrwy.

Organizatorzy Riot Fest przekazali, że spotkali się w tym tygodni z zespołem odpowiedzialnym za renowację oraz przedstawicielami zarządu parków miejskich Chicago (Chicago Park District), aby omówić postępy prac prowadzonych od momentu zakończenia demontażu infrastruktury festiwalowej 29 września. Choć prace naprawcze rozpoczęto już w trakcie demontażu, ta część parku została oficjalnie ponownie udostępniona dla mieszkańców tego samego dnia, w którym zakończono usuwanie elementów festiwalowych.

Organizatorzy poinformowali, że od momentu rozpoczęcia prac renowacyjnych ekipy usunęły około 90% zniszczonego podłoża, które wcześniej wyłożono w celu zabezpieczenia gruntu, a także wywiozły z terenu około 75% błota i naruszonej ziemi. Obszary z koleinami są wyrównywane i profilowane pod nową warstwę wierzchnią gleby. Organizatorzy Riot Fest zapewnili też odpowiednią ilość darni a jej układanie ma się rozpocząć w piątek. Jednocześnie zaznaczyli, że ekipy pracują sześć dni w tygodniu, zajmując się układaniem darni, nakładaniem nowej warstwy gleby, aeracją, sianiem trawy oraz innymi zabiegami regeneracyjnymi. Prace mają zostać zakończone w ciągu czterech do sześciu tygodni – przed Świętem Dziękczynienia – o ile pozwolą na to warunki pogodowe i stan gruntu.

Jak poinformował Riot Fest, infrastruktura rekreacyjna parku – w tym korty tenisowe i boiska do koszykówki, place zabaw, boisko do piłki nożnej i futbolu amerykańskiego o nawierzchni syntetycznej oraz pozostałe obiekty piłkarskie i lekkoatletyczne – nie uległy zniszczeniu. Organizatorzy festiwalu przekazali również, że współpracują z zarządem parku oraz radną Monique Scott w celu oceny stanu systemu odwodnienia i ukształtowania terenu, a także rozważenia ewentualnych długoterminowych usprawnień. Zapowiedzieli też, że będą na bieżąco informować o postępach prac renowacyjnych aż do ich zakończenia.

 

BK

Rodzina nieudokumentowanego imigranta zastrzelonego we Franklin Park złożyła pozew przeciw rządowi Donalda Trumpa

0

Rodzina Silverio Villegasa Gonzaleza, który w 2025 roku został zastrzelony przez funkcjonariusza ICE we Franklin Park na przedmieściach Chicago, złożyła przeciwko rządowi federalnemu. Domaga się odszkodowania, twierdząc, że do zastrzelenia doszło w sposób „bezprawny i że zdarzeniu temu można było całkowicie zapobiec”.

 

W pozwie stwierdzono również, że władze federalne „szkalowały dobre imię Silverio, próbując uzasadnić jego zabójstwo poprzez fałszywe twierdzenia, jakoby był on przestępcą i nielegalnym imigrantem, który na koncie miał niebezpieczną, a więc brawurową jazdę”. Villegas Garcia nie był karanym przestępcą choć miał na koncie parę wykroczeń drogowych, w tym jedno naruszenie przepisów ruchu drogowego w 2013 roku. W pozwie zauważono, że w ciągu ponad roku, jaki upłynął od śmierci Villegasa Gonzaleza, władze nie ustaliły tożsamości funkcjonariusza, który go zastrzelił a także nie przeprowadziły pełnego dochodzenia w sprawie jego śmierci i nie sprostowały relacji dotyczącej strzelaniny ani informacji o jego przeszłości, a także nie wypłaciły żadnego odszkodowania jego rodzinie, w tym dwóm synom.

Pozew obejmuje roszczenia o odszkodowanie za uszkodzenie samochodu Villegasa Gonzaleza (na kwotę około 10 tysięcy dolarów) oraz o zadośćuczynienie i odszkodowanie dla jego rodziny z tytułu szkód osobowych, śmierci wskutek bezprawnego działania, cierpienia psychicznego, żałoby, bólu, strat finansowych i wszelkich innych roszczeń przewidzianych przez prawo Illinois.

Osoby prywatne nie mogą pozywać rządu federalnego w taki sam sposób, w jaki pozywają pojedynczych funkcjonariuszy policji czy też miejskie lub stanowe departamenty policji. Dlatego też ustawa Federal Tort Claims Act umożliwia obywatelom pozywanie samych Stanów Zjednoczonych za działania pracowników rządowych. Zgodnie z przepisami rząd federalny ma sześć miesięcy na rozpatrzenie roszczenia i udzielenie odpowiedzi. W przypadku braku odpowiedzi lub odrzucenia roszczenia, zainteresowana osoba może skierować sprawę do federalnego sądu okręgowego.

W maju 18 spośród 37 mieszkańców budynku wielorodzinnego w South Shore w Chicago – poddanego przeprowadzonej przez agentów federalnych operacji w stylu wojskowym, z użyciem opancerzonych pojazdów i śmigłowca Blackhawk – również złożyło przeciwko rządowi Donalda Trumpa o roszczenie odszkodowawcze, korzystając z tej samej procedury.

Przypomnijmy: 12 września 2025 roku w Franklin Park – na północno-zachodnich przedmieściach Chicago – 38-letni Villegas Gonzalez został postrzelony w szyję i zabity przez funkcjonariusza amerykańskiej agencji Immigration and Customs Enforcement (ICE). Jak wynika ze złożonej skargi, mężczyzna był w drodze do pracy po tym, jak odwiózł swojego 7-letniego syna do szkoły, a 3-letniego syna do przedszkola, gdy agenci zaczęli za nim jechać. Gdy funkcjonariusze włączyli sygnały świetlne, Villegas Gonzalez zjechał na pobocze. Wówczas agenci zaparkowali przed nim, blokując jego samochód i częściowo tarasując sąsiedni pas ruchu. W skardze odnotowano, że obaj funkcjonariusze byli uzbrojeni i mieli na sobie kamizelki ochronne. Według treści skargi funkcjonariusze podeszli do samochodu z dwóch różnych stron i pochylili się, by porozmawiać z Villegasem Gonzalezem, który miał częściowo opuszczoną szybę. Szyba od strony pasażera była otwarta, a funkcjonariusz znajdujący się po tej stronie włożył rękę do wnętrza pojazdu, co zostało zarejestrowane przez kamerę monitoringu pobliskiego salonu manicure.

Około 10 sekund po tym, jak pierwszy funkcjonariusz podszedł do pojazdu, Villegas Gonzalez wrzucił wsteczny bieg i zaczął cofać. Funkcjonariusz znajdujący się od strony pasażera wyciągnął broń, natomiast ten stojący od strony kierowcy – zamiast odsunąć się od samochodu – chwycił za górną krawędź szyby w drzwiach kierowcy – wynika z treści skargi. W pozwie opisano dalszy przebieg zdarzeń: Villegas-Gonzalez cofnął auto o około 15 metrów (50 stóp), po czym ruszył do przodu. Funkcjonariusz ICE z wyciągniętą bronią pobiegł za samochodem – początkowo trzymając broń uniesioną, a następnie opuszczoną wzdłuż ciała. Jak wynika z treści pozwu, około sześciu sekund po tym, jak samochód ruszył, nagranie z monitoringu zarejestrowało sześć strzałów. Trzy sekundy później pojazd uderzył w zaparkowaną ciężarówkę dostawczą, częściowo klinując się pod nią. W pozwie stwierdzono, że na podstawie nagrania wideo, od momentu oddania strzałów oraz umiejscowienia rany postrzałowej u Villegasa-Gonzaleza ustalono, iż ogień otworzył funkcjonariusz znajdujący się po stronie kierowcy.

Villegas-Gonzalez został postrzelony w szyję. Przeprowadzona przez biuro koronera powiatu Cook sekcja zwłok wykazała, że ​​śmierć nastąpiła w wyniku zabójstwa. W raporcie koronera stwierdzono również aspirację krwi do dróg oddechowych, co oznacza, że ​​po postrzeleniu mężczyzna wciąż próbował oddychać. W skardze przywołano zasady użycia siły obowiązujące w departamencie bezpieczeństwa krajowego (DHS), które zabraniają funkcjonariuszom „oddawania strzałów do poruszającego się pojazdu wyłącznie w celu jego unieruchomienia”. Zgodnie z treścią skargi, funkcjonariusze DHS mogą użyć siły śmiercionośnej „w celu udaremnienia ucieczki tylko wtedy, gdy funkcjonariusz ma uzasadnione przekonanie, że dana osoba stwarza poważne zagrożenie śmiercią lub ciężkim uszczerbkiem na zdrowiu”.

„Nie było żadnych podstaw prawnych do zastrzelenia Silverio” – stwierdzono w pozwie. „Funkcjonariusz zabił go w sposób nieuzasadniony, niepotrzebny i niezgodny z procedurami DHS” – dodano. W pozwie zarzucono również władzom federalnym natychmiastowe zafałszowanie kluczowych faktów dotyczących zdarzenia poprzez uznanie użycia broni za uzasadnione. Twierdzono wówczas, że Villegas Gonzalez celowo skierował samochód na funkcjonariuszy, a jeden z nich został potrącony i „ciągnięty na znaczny dystans”, co skutkowało poważnymi obrażeniami.

DHS podtrzymywało tę wersję wydarzeń, dopóki nagranie z kamery osobistej agenta ICE, zarejestrowane tuż po incydencie, nie uchwyciło momentu, w którym wspomniany funkcjonariusz określił swoje obrażenia mianem niegroźnych. „Trochę mnie przeciągnęło” – mówi funkcjonariusz na nagraniu. W maju policja stanowa Illinois poinformowała, że ​​prowadzi dochodzenie w sprawie postrzelenia Villegasa Gonzaleza, jednak wyniki tego postępowania nie zostały jeszcze podane do wiadomości publicznej.

 

BK

 

 

Fala zatrzymań uczniów w związku z „krwawym piątkiem”

0

Legniccy policjanci zatrzymali 16-latkę, która miała przesyłać komunikatorem internetowym groźby związane z przemocą w szkole – poinformowała legnicka policja. Zatrzymana miała tłumaczyć swoje postępowanie głupim żartem. Odpowie przed sądem rodzinnym.

Zatrzymanie 16-letniej uczennicy jednej z legnickich szkół potwierdziła PAP asp. Anna Tersa z Komendy Powiatowej Policji w Legnicy. – Przesłała ona groźby za pośrednictwem komunikatora internetowego. Przyznała, że był to tylko głupi żart. Policjanci zbierają materiały w tej sprawie i przekażą je do sądu rodzinnego  – powiedziała PAP asp Tersa.

Zaznaczyła, że nie znaleziono przy niej niebezpiecznych przedmiotów.

Policjantka zaapelowała do rodziców i opiekunów o zwracanie uwagi na treści publikowane i przesyłane przez podopiecznych drogą elektroniczną, bo każdy niepokojący sygnał, będzie przez służby traktowany z najwyższą powagą.

Wcześniej komunikat w sprawie zatrzymanej uczennicy opublikowali urzędnicy z legnickiego magistratu. Podkreślili, że żadne z takich zgłoszeń nie będzie lekceważone i przypomnieli, że w internecie nikt nie jest anonimowy, a każde działanie, które wywołuje poczucie zagrożenia, niesie za sobą poważne konsekwencje.

Władze miasta zapowiedziały też, że przed każdą szkołą w Legnicy będą obecni policjanci, którzy będą prowadzić działania prewencyjne. Zapewniły, że są w stałym kontakcie z policją i dyrektorami szkół, sytuacja jest na bieżąco monitorowana, a zajęcia w placówkach odbywają się normalnie.

„Apeluję do wszystkich o zachowanie rozsądku, nieuleganie panice i przede wszystkim o sprawdzanie informacji oraz o niepowielanie informacji niesprawdzonych. Liczymy na współpracę z rodzicami w tym zakresie” – powiedział prezydent Legnicy Maciej Kupaj.

Podkreślił, że szkoły są niedostępne dla osób postronnych.

W czwartek w szkole podstawowej w Leszczydole-Nowinach na Mazowszu doszło do ataku 15-latka, który nożem ranił trzy osoby, jedną śmiertelnie. Dzień wcześniej w Zespole Szkół Zawodowych nr 4 w Ostrołęce 19-latek zaatakował nożem 9 osób – 5 uczniów, 2 nauczycieli i 2 osoby postronne. 19-latek miał też ze sobą plecak z materiałami wybuchowymi domowej roboty. Również w środę w Sierpcu policja zatrzymała 17-latka, który miał mówić swoim kolegom, że planuje „zrobić coś złego w szkole”.

Łódzkie/ Policja ze Zduńskiej Woli zatrzymała 16-latka, który publikował niepokojące treści

Policjanci ze Zduńskiej Woli zatrzymali w piątek 16-latka, który w mediach społecznościowych opublikował animowany film, sugerujący niebezpieczną sytuację w jednej ze szkół. O dalszym losie zatrzymanego ma zadecydować sąd rodzinny.

Jak powiedziała PAP mł. aspirant Katarzyna Biniaszczyk ze zduńskowolskiej komendy, do zatrzymania 16-latka doszło 9 października, po tym, jak do lokalnej policji dotarł sygnał o niepokojących treściach opublikowanych przez niego dzień wcześniej w mediach społecznościowych.

Na filmiku, którego fragment udostępniła łódzka policja, przedstawiono animowaną scenę walki z napisem: „Zespół Szkół Elektronicznych w Zduńskiej Woli jutro na długiej przerwie”.

– Obecnie na komendzie prowadzone są czynności z udziałem zatrzymanego nastolatka. Z jego tłumaczeń wynika, że zrobił to dla żartu. Chłopak, który ma lat 16, odpowie przed sądem rodzinnym. To sędzia zdecyduje, czy był to żart, czy poważna groźba i jak ten czyn ma być ukarany — dodała mł asp. Biniaszczyk.

W czwartek w szkole podstawowej w Leszczydole-Nowinach na Mazowszu doszło do ataku 15-latka, który ranił trzy osoby, jedną śmiertelnie. Dzień wcześniej w Zespole Szkół Zawodowych nr 4 w Ostrołęce 19-latek zaatakował nożem 9 osób – 5 uczniów, 2 nauczycieli i 2 osoby postronne. 19-latek miał też ze sobą plecak z zawartością materiału wybuchowego domowej roboty. Również w środę w Sierpcu policja zatrzymała 17-latka, który miał mówić swoim kolegom, że planuje „zrobić coś złego w szkole”.

Po atakach w szkołach policjanci skontrolowali 10 tys. placówek oświatowych — poinformowała w piątek Komenda Główna Policji. Policjanci działają także w sieci.(PAP)

 

Opolskie/ Interwencja policji po wpisie na klasowym komunikatorze internetowym

Policja wyjaśnia okoliczności zdarzenia w jednej ze szkół w Nysie, w której jeden z uczniów przesłał informację z grafiką przedstawiającą bombę – poinformowała kom. Agnieszka Żyłka – rzeczniczka KW Policji w Opolu.

W związku z tragicznymi wydarzeniami, do których doszło w ostatnich dniach na terenie szkół na Mazowszu, także w województwie opolskim wprowadzono zaostrzone zasady bezpieczeństwa przy wejściu do placówek oświatowych i opiekuńczych.

– Od rana przed blisko sześciuset placówkami oświatowymi na terenie całego województwa są policjanci. Wsparciem dla funkcjonariuszy z lokalnych posterunków są policjanci z jednostek prewencji oraz strażnicy miejscy. Mamy wystarczające siły do zapewnienia bezpieczeństwa przed szkołami w naszym regionie – podkreśliła kom. Agnieszka Żyłka.

Rzeczniczka KW Policji w Opolu przypomniała, że dwa razy w miesiącu w opolskim urzędzie wojewódzkim są organizowane dla uczniów tzw. lekcje obywatelskie. Ich tematem w ostatnim czasie jest m.in. rozpoznawanie sytuacji kryzysowych i sposoby reagowania w przypadkach mogących stwarzać zagrożenie dla osób przebywających w szkole.

– Dzisiaj rano uczniowie jednej ze szkół w Nysie powiadomili nauczyciela o wpisie ich kolegi z grafiką ich szkoły i wizerunkiem bomby. Natychmiast powiadomiono policję, która prowadzi czynności z autorem wpisu. Jak widać, uczniowie rozumieją powagę sytuacji – powiedziała kom. Żyłka.

W piątek opolskie kuratorium przeprowadzi on-line spotkanie z dyrektorami szkół i przedszkoli na temat zasad bezpieczeństwa w placówkach. W wielu szkołach w regionie wstęp do nich mają jedynie pracownicy i uczniowie. (PAP)

Mazowieckie/ Policja zatrzymała 13-latkę, która opublikowała w internecie film, grożąc śmiercią uczniom

Policjanci z Płocka zatrzymali 13-latkę, która na zamkniętą grupę w internecie wstawiła film – groziła w nim śmiercią uczniom z kilku płockich szkół. Film ten trafił później na jeden z portali społecznościowych. Policję powiadomili o tym internauci.

Obecnie z nastolatką trwają czynności w Komendzie Miejskiej Policji w Płocku. Na miejscu jest także rodzic dziecka – poinformowała w piątek mazowiecka policja.

Jak podano w komunikacie, policjanci zabezpieczyli strój nastolatki, w którym pokazała się na filmie, nożyczki oraz telefon 13-latki.

O zdarzeniu zostanie powiadomiony wydział rodzinny i nieletnich miejscowego płockiego sądu rejonowego – zaznaczyła Komenda Wojewódzka Policji w Radomiu.

Asp. Krzysztof Kruk z płockiej policji, powołując się na trwające jeszcze czynności, zastrzegł w rozmowie z PAP, że nie może ujawnić więcej szczegółów dotyczących sprawy, w tym okoliczności zatrzymania. (PAP)

 

Mazowsze/ Policja zatrzymała ośmioro nastolatków w związku z groźbami w internecie, dwóch zgłosiło się samych

Policja poinformowała, że dotąd zatrzymano na Mazowszu ośmioro nastolatków, którzy publikowali w mediach społecznościowych filmy z groźbami, a także mieli przy sobie lub chcieli przynieść do szkoły nóż. Dwóch zgłosiło się samych.

Zatrzymania nastolatków trwają też w innych regionach, m.in. w woj. warmińsko-mazurskim.

W ostatnich dniach na Mazowszu doszło do dwóch aktów przemocy w szkołach. Po informacji o tym, że jeden z napastników miał na sobie kask z kamerką do transmisji nagrania, pojawiły się informacje o rzekomym challenge’u wśród uczniów. Doniesienia weryfikuje Policja, która do tej pory nie potwierdziła tych informacji.

W piątek funkcjonariusze z Komendy Powiatowej Policji w Pruszkowie zatrzymali dwóch 15-latków, mieszkańców powiatu pruszkowskiego, którzy mieli zamieścić w mediach społecznościowych nagranie z groźbami pozbawienia życia innych osób.

„Autorzy takich nagrań muszą się liczyć z poważnymi konsekwencjami” – czytamy we wpisie stołecznej Policji.

Do podobnego zatrzymania doszło również w Warszawie, Płocku i Żyrardowie. Policjanci z komisariatu Nowe Bemowo zatrzymali 13-latka, który miał opublikować w komunikatorze na grupie klasowej zdjęcie noża i grozić innemu uczniowi. Nastolatek tłumaczył, że „zrobił to z głupoty”. W sprawie prowadzone są dalsze czynności.

Policjanci z Płocka zatrzymali 13-latkę, która na zamkniętą grupę wrzuciła film; groziła w nim śmiercią uczniom z kilku płockich szkół. Natomiast żyrardowscy funkcjonariusze zatrzymali w trakcie praktyk szkolnych w Mszczonowie 15-letniego mieszkańca gminy Wiskitki, który miał w internecie grozić innym osobom. Nastolatek miał przy sobie ostre narzędzie.

Z kolei na komendę w Ciechanowie zgłosiło się dwóch 15-latków wraz z rodzicami, którzy przyznali się, że są autorami filmików zamieszczonych przez siebie na zamkniętych grupach w mediach społecznościowych. Nastolatkowie oświadczyli, że zamieścili je dla żartu.

Komenda Powiatowa w Otwocku przekazała również na platformie X, że funkcjonariusze z Józefowa zatrzymali w czwartek 14-latka, który planował przynieść do szkoły nóż, a jego zachowanie mogło zagrozić bezpieczeństwu innych osób. Reakcja nastąpiła po zgłoszeniu od innego ucznia.

Na warszawskim Mokotowie policjanci zatrzymali na terenie szkoły 14-latka, który miał przy sobie nóż, a także 11 petard hukowych. W Śródmieściu zatrzymali 16-latka, który też do szkoły przyniósł nóż. Policyjny patrol o możliwym zagrożeniu poinformował pracownik szkoły.

O losie nastolatków zadecydują sądy rodzinne.

W czwartek w szkole podstawowej w Leszczydole-Nowinach na Mazowszu doszło do ataku 15-latka, który ranił trzy osoby, jedną śmiertelnie. Dzień wcześniej w Zespole Szkół Zawodowych nr 4 w Ostrołęce 19-latek zaatakował nożem dziewięć osób – pięciu uczniów, dwóch nauczycieli i dwie osoby postronne. 19-latek miał też ze sobą plecak z zawartością materiału wybuchowego domowej roboty. Również w środę w Sierpcu policja zatrzymała 17-latka, który miał mówić swoim kolegom, że planuje „zrobić coś złego w szkole”. (PAP)

 

Małopolskie/ W okolicach szkół patrole policji; w Nowym Sączu nieobecność usprawiedliwiona

Policjanci od rana kontrolują okolice małopolskich szkół i sprawdzają, czy placówki odpowiednio dbają o bezpieczeństwo. W Nowym Sączu nieobecności uczniów w piątek będą usprawiedliwione, jeśli rodzice, uczniowie lub nauczyciele będą czuli się zagrożeni.

Jak poinformowała PAP asp. Anna Zbroja-Zagórska z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie, funkcjonariusze patrolują okolice szkół, kontaktują się z dyrektorami placówek, oglądają monitoringi, sprawdzając, czy szkoły przestrzegają zakazu wpuszczania osób postronnych.

Działania, mające wzmocnić bezpieczeństwo szkół omówił z wojewódzką policją, po czwartkowej naradzie premiera z ministrami, wojewoda małopolski Krzysztof Jan Klęczar.

„Sytuacja jest poważna, dlatego trzeba wdrażać specjalne działania. Dzisiaj od wczesnych godzin porannych w okolicach szkół podstawowych i ponadpodstawowych są prowadzone wzmożone działania prewencyjne i kontrolne” – zaznaczył wojewoda małopolski w piątkowym komunikacie. Dodał, że policjanci w uzgodnieniu z dyrektorami mogą wchodzić do szkół.

W reakcji na tragiczne doniesienia krakowski urząd miasta poinformował, że zwrócił się do szkół o przeanalizowanie dotychczasowych rozwiązań organizacyjnych i procedur bezpieczeństwa oraz wzmocnienie lub uaktualnienie tych elementów, od których zależy sprawna reakcja w sytuacji nagłego zagrożenia.

„Szczególnie istotne jest uszczelnienie dostępu do budynków placówek edukacyjnych, tj. bieżące monitorowanie i kontrolowanie osób wchodzących na teren obiektu, identyfikowanie osób postronnych i ustalanie celu ich wizyty oraz ograniczenie możliwości swobodnego poruszania się osób postronnych po terenie szkoły” – podał magistrat w komunikacie.

Według przedstawicieli urzędu krakowskie szkoły samorządowe mają opracowane procedury ewakuacyjne, w tym także schemat zachowania w razie ataku zewnętrznego, czyli tego, jak powinna przebiegać tzw. ewakuacja do wewnątrz – jak ją zorganizować, gdzie się schronić, jak ryglować drzwi, co nauczyciele i dzieci powinni robić. Magistrat zapowiedział też, że w październiku odbędzie się zaplanowane wcześniej szkolenie dla dyrektorów szkół dotyczące reagowania na sytuacje kryzysowe.

W regionie działania prewencyjne w szkołach zapowiedziano też m.in. w Nowym Sączu. Prezydent miasta Ludomir Handzel poinformował w mediach społecznościowych, że w związku z informacjami o możliwym zagrożeniu w szkołach odpowiednie służby zostały postawione w stan gotowości. Zapowiedział, że w piątek w każdej szkole pojawi się policja lub straż miejska, aby zabezpieczyć teren i ustalić, czy zagrożenie jest realne.

Zaapelował do mieszkańców o spokój i czujność oraz zgłaszanie podejrzanych sytuacji pod numerem 112. Dodał, że nieobecności uczniów w piątek będą usprawiedliwione, jeśli rodzice, uczniowie lub nauczyciele będą czuli się zagrożeni.

Już w czwartek policyjne patrole pojawiły się w szkołach w Zakopanem. – Obecność policjantów traktujemy jako działanie prewencyjne. Zależy nam przede wszystkim na zapewnieniu uczniom poczucia bezpieczeństwa – powiedziała PAP dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 3 w Zakopanem Marlena Kałużniak.

W czwartek w szkole podstawowej w Leszczydole-Nowinach w powiecie wyszkowskim jej były uczeń – 15-latek – zaatakował ostrym narzędziem trzy osoby, w tym woźną, która mimo reanimacji zmarła. Przy próbie obezwładnienia nastolatka ranni zostali dyrektor szkoły i nauczycielka. Był to kolejny taki atak w szkole na Mazowszu. W środę w Ostrołęce 19-latek zaatakował nożem 9 osób – 5 uczniów, 2 nauczycieli i 2 osoby postronne. Tego dnia w Sierpcu policja zatrzymała też 17-latka, który planował atak w szkole.

W reakcji na te wydarzenia premier Donald Tusk zapowiedział zwiększenie liczby patroli policyjnych wokół szkół.(PAP)

Wyprzedaż obligacji i trwające protesty uliczne świadczą o tym, że to Francja jest dziś „chorym człowiekiem Europy”

0

Wyprzedaż obligacji i trwające protesty uliczne świadczą o tym, że to Francja jest dziś „chorym człowiekiem Europy”, ale brakuje woli politycznej, by spróbować rozwiązać przyczyny tej sytuacji – pisze w piątek w komentarzu redakcyjnym amerykański dziennik „The Washington Post”.

„Grecja i Włochy, ustąpcie miejsca. Chorym człowiekiem Europy jest teraz Francja, borykająca się z połączeniem astronomicznych wydatków socjalnych, rosnących deficytów i zbliżającej się »bomby zadłużeniowej«. Kłopoty budżetowe kraju grożą rozprzestrzenieniem się zawirowań gospodarczych na całą strefę euro” – pisze „The Washington Post”.

Jak wskazuje, oznaką rosnącego niepokoju inwestorów jest niedawna wyprzedaż francuskich obligacji państwowych, która spowodowała wzrost rentowności 10-letnich obligacji powyżej 5 proc. Ta wyprzedaż jest symptomem szerszego problemu –  ocenia „The Washington Post”. Inwestorzy są zaniepokojeni, ponieważ ogólna sytuacja fiskalna Francji wygląda coraz bardziej ponuro, jej podzielony system polityczny wydaje się niezdolny do powstrzymania państwa przed popadnięciem w niewypłacalność, a czołowi kandydaci w najbliższych wyborach prezydenckich nie budzą zbyt wielkiego zaufania – konstatuje.

Dziennik zwraca uwagę, że deficyt budżetowy Francji wynosi obecnie ponad 5 proc. PKB, czyli znacząco przekracza pułap 3 proc. wyznaczony przez Unię Europejską, a jej dług publiczny sięga prawie 3,6 bln dolarów, czyli 119 proc. PKB. Tymczasem obecny rząd planuje zaciągnąć w przyszłym roku kolejne 386 mld dolarów długu.

„Problem Francji jest prosty: kraj wydaje więcej na utrzymanie swojej rozdętej sieci zabezpieczeń społecznych i rozrastającej się biurokracji rządowej, niż zbiera z podatków. Francja przeznacza ponad 57 proc. PKB na sektor publiczny, co stanowi kwotę wyższą nawet od innych krajów europejskich, które też nie są skąpe, jeśli chodzi o wydatki socjalne. Jednak ilekroć przywódcy polityczni próbują choćby nieznacznie ograniczyć tę rozbudowaną strukturę – tak jak uczynił to prezydent Emmanuel Macron w swojej pierwszej kadencji – najwięksi beneficjenci tych świadczeń wychodzą na ulice zgodnie z tradycją francuskiej rewolucji” – pisze amerykański dziennik. Jak dodaje, tak właśnie dzieje się obecnie, bo od końca września francuskie miasta ogarniają coraz bardziej gwałtowne protesty, których uczestnicy postulują zwiększenie wydatków na edukację.

„The Washington Post” przypomina, że Macron, startując w wyborach prezydenckich w 2017 r., obiecywał, że przełamie polityczny impas i uporządkować finanse publiczne Francji, ale mu się to nie udało. Z kolei premier Sebastien Lecornu w 2025 r. odroczył niepopularną reformę emerytalną do czasu wyborów wiosną przyszłego roku, aby przetrwać głosowanie w sprawie wotum nieufności. Tymczasem liderka sondaży Marine Le Pen ze skrajnie prawicowej partii Zjednoczenie Narodowe obiecuje ograniczyć deficyt do 3 proc. PKB, ale też obniżyć wiek emerytalny do 60 lat dla niektórych pracowników, co spowodowałoby gwałtowny wzrost deficytu. Kandydat skrajnej lewicy Jean-Luc Melenchon oświadczył z kolei, że nakazałby bankowi centralnemu umorzenie posiadanych przez niego francuskich długów.

„Ostatni raz Francja miała zrównoważony budżet w 1974 r. Nadejście czasu rozliczeń było nieuniknione. Inwestorzy sygnalizują, że ten moment może zbliżać się wielkimi krokami” – konkluduje „The Washington Post”. (PAP)

Artur Rojek: Jestem uwolniony od traumy wspomnień (wywiad)

0

Jestem uwolniony od traumy wspomnień, odbijam się od nich — mówił PAP Artur Rojek o piosence „Gruby, mały” ze swojej nowej płyty „Chciałbym urodzić się żeby latałem”. Dodał, że dobrze się czuje, kiedy w historiach, które opowiada, ktoś widzi również siebie i swój świat.

To trzeci solowy album Rojka. Ukazał się po sześciu latach od premiery płyty „Kundel”. Jego tytuł to cytat z wypowiedzi syna artysty. Współkompozytorem jest Olek Świerkot, teksty współtworzyli z Rojkiem m.in. Dawid Podsiadło i Kortez, a za orkiestracje odpowiada Zbigniew Preisner. „To – jak mówi sam Artur – płyta, która jest dla niego jak album rodzinny ze zdjęciami. Artysta odbija się w piosenkach od osobistych historii, by poruszać bardziej uniwersalne tematy. Relacje z dziećmi, żoną, ze sobą samym i ze światem wokół, z perspektywy różnych etapów życia” – napisał wydawca.

 

 

 

PAP (Zuzanna Piwek, Piotr Jagielski): Czy wraz z kolejnymi płytami i coraz większym doświadczeniem pisanie przychodzi łatwiej?

Artur Rojek: Nie wiem dlaczego, ale tym razem zdecydowanie łatwiej. To kwestia nastawienia, odpuszczenia czegoś. Jak zaczęliśmy pracować i napisałem pierwszy tekst, czyli „Splątane włosy”, nie było wyraźnej koncepcji, o czym będzie ta płyta. Później napisałem coś kolejnego i pomyślałem, że fajne i że łączy się z poprzednią piosenką. A potem napisałem następną i jeszcze kolejną.

Była tylko jedna piosenka, która nie pasowała do całości, chociaż czerpała z  podobnych inspiracji. Olek (Świerkot, muzyk i producent — PAP) namawiał mnie tuż przed oddaniem płyty, żeby nagrać jeszcze jeden utwór, a ja mówiłem: „Nie musi być ich dziesięć, wszyscy tyle mają, ja będę miał dziewięć”. Jednak Olek nalegał. Puścił mi melodię do „W dziale na S”. Napisałem tekst i następnego dnia przyszedłem do studia. Nie zdarzało mi się to wcześniej — czasami przez trzy miesiące siedziałem nad jedną piosenką. Tym razem w jeden dzień napisałem tę dziesiątą piosenkę.

PAP: Czy naiwność, która wiąże się z pisaniem na początku, gdy człowiek nie do końca wie, co robi, z czasem mija? I później pisze się piosenkę tak jak krawiec, który wykrawa garnitur?

A.R.: Ja ciągle nie wiem. Nie wiem, jaka musi być piosenka, żeby stała się hitem. Nie mieliśmy żadnego odgórnego założenia wobec tej płyty oprócz tego, że chcieliśmy zrobić dobre piosenki. Olek jest z natury dosyć spokojnym i delikatnym człowiekiem, co przekłada się na muzykę. Nawet jeśli tworzy hałaśliwe brzmienie, jest w nim ciepło. Bardzo mi to odpowiadało, bo chciałem, żeby piosenki były przede wszystkim nieprzekombinowane, melodyjne i mówiły o rzeczach istotnych.

PAP: Teksty niektórych piosenek dotyczą relacji ojca z synem. We wcześniejszych albumach też można odnaleźć takie wątki. Sama od dziecka słucham pana muzyki z własnym ojcem. Jak się pan czuje jako jeden z nielicznych artystów, którzy poruszają temat ojcostwa w muzyce? Nagrał pan też m.in. „Syna okiennika” z braćmi Kacperczyk.

A.R.: Dobrze się czuję wtedy, kiedy z piosenki wynika coś więcej niż tylko to, co ja przeżyłem, co mogę czuć i rozumieć. Super, kiedy w historiach, które opowiadam, ktoś widzi również siebie i swój świat.

Na początku istnienia Myslovitz, kiedy zaczynałem pisać teksty, nie wiedziałem do końca, o czym mają być. Kiedy zakładałem zespół, prócz Grechuty nie słuchałem żadnej polskiej muzyki. Pisałem wszystko, co mi przyszło do głowy. Później zacząłem podchodzić do tekstów bardziej świadomie, bo widziałem, że są istotne dla ludzi. Zacząłem szukać głębiej.

Moja wyobraźnia jest najmocniej pobudzana przez pokłady wspomnień, które w sobie noszę. O niczym nie potrafię pisać lepiej niż o tym. Niestety mam wrażenie, że często się przez to powtarzam.

PAP: Bergmanowi też mówili, że kręci filmy o tym samym.

A.R.: Czasem pocieszam się historią Bergmana. Powtarzam ją mojej żonie, kiedy mówi: „Mógłbyś napisać o czymś innym”.

PAP: Zdziwiłem się, kiedy pierwszy raz posłuchałem płyty „Chciałbym urodzić się żeby latałem”. Czytałem wcześniej, że jest smutna, melancholijna, a nawet depresyjna. Powiedziałbym, że jest nostalgiczna, ale z tekstami piosenek kontrastuje lekkość muzyki.

A.R.: To jest kwestia podejścia do tego, jak i z kim te piosenki są tworzone. W jakim kierunku idziemy. A kierunek był otwarty, każdy miał jakieś pomysły. Olek przyniósł trochę melodii, ja też. Niektóre czekały na ten moment wiele lat. Z jakiegoś powodu były wcześniej odrzucone. Przykładem jest „W objęciach”.

Klimat tej płyty wynika ze swobodnego podejścia. Olek wywodzi się z dosyć podobnego świata co ja. Historia mojej znajomości z nim sięga czasów, kiedy jako 13-latek przychodził na próby Lenny Valentino, żeby posłuchać, jak gramy. Pukał do drzwi, pytał, czy może wejść, potem siedział do końca próby, po czym wstawał, mówił: „Dziękuję, do widzenia”, i wychodził. Zanim założyłem zespół, zachowywałem się tak samo, tylko że miałem 18 albo 19 lat. Chodziłem na próby zespołu Generał Stilwell, który był gwiazdą w naszym mieście.

Olek założył zespół, który supportował kiedyś Myslovitz na trasie. Potem przychodził na nasze koncerty. W pewnym momencie wyjechał do Warszawy i zaczął pracować jako producent. Historia zatoczyła koło i postanowiliśmy, że będziemy pracować razem. Bałem się jedynie tego, że uruchomi się relacja fan — gwiazda. Poprosiłem go więc, żeby mi mówił za każdym razem, kiedy coś mu się nie podoba, żeby nie przyjmował moich opinii bezkrytycznie. Jeśli mamy współpracować, musimy być wobec siebie szczerzy.

PAP: Pracuje pan z artystami, którzy dorastali przy pana muzyce. Jest dla nich kimś więcej niż tylko muzykiem. Czy bycie obsadzonym w takiej roli jest trudne?

A.R.: Nie zastanawiałem się nad tym. Przesyłają mi melodię, podoba mi się, przychodzę do nich i współpracujemy. Tekst do „Syna okiennika” powstał w kilka godzin. Przyszedłem do studia z książkami, które miały być inspiracją, ostatecznie okazało się, że nie potrzebowaliśmy ani jednej.

Większość osób, z którymi pracowałem, to młodzi ludzie, podobni do siebie energetycznie: Dawid Podsiadło, Kortez, Daria ze Śląska, Bracia Kacperczyk. Mogliby się kumplować.

PAP: Pana muzyka trafia do ludzi, od pana o połowę młodszych. Znajdują w niej coś dla siebie, utożsamiają się z nią.

A.R.: To wyjątkowe dla artysty, jeżeli mija czas, a jego piosenki są cały czas śpiewane. Pojawia się jednak także we mnie żal, że nie miałem lepszej wyobraźni wcześniej. Nagrywałem piosenki tak po prostu. Nie traktowałem swojej pracy wyjątkowo. Często myślałem, że rzeczy związane z moją pracą to jakiś przypadek… Są tacy, którzy podchodzą do swojej sztuki kompletnie inaczej. Potrafią zadbać o każdy szczegół. Niczego nie gubią, skrzętnie archiwizują. Imponuje mi to. Bowie taki był.

PAP: Wróćmy do płyty. Cała jest utkana z autobiografii. W „Grubym, małym” bardzo się pan odsłania, wracając do wspomnienia z dzieciństwa: „Moje nazwisko/ Było jak przykrość/ Do dzisiaj nie wiem, kto/ Chciał tak poniżyć mnie/ Pisząc kredą/ Nie lubię/ Albo pedał/ Wryło się w serce mi”.

A.R.: To wspomnienie zawsze za mną chodziło.

Jak oglądam film, lubię, kiedy mną wstrząsa. Nie lubię chodzić do kina tylko dla zabicia czasu. Lubię filmy, o których często wszyscy mówią, że są straszliwie dołujące — np. „Przełamując fale”, „Pogorzelisko” czy „Czasami trzeba odpuścić”, które polecam wszystkim — i najczęściej dostaję potem właśnie taką recenzję.

Chciałem więc napisać piosenkę, która tak brzmi. Ale kiedy ją śpiewam, nie czuję, że jest o mnie. Jestem uwolniony od traumy wspomnień, choć przez długi czas nie traktowałam ich wcale traumatycznie. Odbijam się od nich. Refren jest świadomą próbą oderwania się od historii w zwrotkach.

Niektórzy mówią, że ta historia jest trudna i krępująca. Zdawałem sobie z tego sprawę, bo to nie jest piosenka dla wszystkich. Dotyczy tematu, o którym często nie rozmawia się nawet z bliskimi.

Na początku była zupełnie inna, jej wersja demo jest dodatkiem do płyty. Jednak wszystko zostało umiejętnie spięte — orkiestra, dramaturgia, tekst. Cieszę się z tego. Czasem, jak się pisze, czuje się, że to za dużo. Przy „Grubym, małym” tak nie miałem. Czułem, że podoba mi się ta historia, że właśnie tak powinienem ją opowiedzieć, ponieważ nie jest wyłącznie moja.

PAP: Wspominał pan, że kilka razy podchodził pan do napisania „Splątanych włosów”. Dlaczego?

A.R.: W tej piosence jest element, o którym bardzo długo chciałem napisać, ale nigdy mi się nie udawało.

To klasyczna piosenka o miłości. Chciałem napisać o — niektórym wydawać by się mogło, że błahym — wspomnieniu podrywania dziewczyn. Miałem w głowie taki obrazek: wybiegamy z kumplami przed szkołę po ostatniej lekcji i ustawiamy się przed wyjściem jako pierwsi. Patrzymy, kto wychodzi. Właśnie podczas jednej z takich chwil po raz pierwszy zobaczyłem Anię (żona Artura Rojka — PAP). Wyglądała wtedy jak Patti Smith — miała rozczochrane, splątane włosy.

PAP: Te sześcioletnie odstępy między kolejnymi płytami to przypadek?

A.R.: To dyktatura życiowych okoliczności. Po prostu trzeba chcieć. Kiedy ktoś chce, tak jak ja, nagrywa co sześć lat.

PAP: Jest coś, czego pan zazdrości – albo czego pan współczuje – muzykom, którzy debiutują w dzisiejszych czasach?

A.R.: Mieliśmy inne instrumenty, oni mają inne. My mieliśmy swoje problemy, oni mają swoje. Było po prostu inaczej. Nie uważam, że kiedyś było lepiej czy gorzej, niż jest teraz.

PAP: Czy zalew nowej muzyki i jej niemal nieograniczona dostępność nie wydają się panu męczące?

A.R.: Podczas pracy researcherskiej przy Off Festivalu nie jest to łatwe. Trzeba patrzeć szeroko i wnikliwie, otaczać się i rozmawiać z ludźmi podobnymi do siebie, być otwartym i nigdy nie przestawać.

Rozmawiali Zuzanna Piwek i Piotr Jagielski (PAP)

zzp/ pj/ miś/

Coraz mniej Polaków, coraz mniejsze bezrobocie…

0

Zmiany demograficzne sprawiają, że Warszawa ma najwyższy wskaźnik zatrudnienia w Europie, a Polska – jeden z najniższych wskaźników bezrobocia w UE – czytamy w piątkowym wydaniu „Rzeczpospolitej”.

 

Według najnowszej analizy Eurostatu, warszawski region stołeczny to najlepszy rynek pracy w Europie. Ma najwyższy wskaźnik zatrudnienia osób w wieku 20–64 lata – 86,9 proc. Wyprzedza Pragę (86 proc.), fińskie Wyspy Alandzkie (85,5 proc.) i holenderski Utrecht (85,4 proc.). Średnia dla całej UE wynosi 86 proc.

Warszawa może się też pochwalić jednym z najwyższych w Unii wskaźników zatrudnienia 20–64-latków z wyższym wykształceniem (93,5 proc.) i jednym z najniższych wskaźników bezrobocia osób w wieku 15–29 lat (7,5 proc.) – pisze gazeta.

Marcin Mrowiec, główny ekonomista Grant Thornton powiedział „Rz”, że na kondycję polskiego rynku pracy, a także regionalne rynki coraz większy wpływ mają zmiany demograficzne. „Jesteśmy najszybciej starzejącym się społeczeństwem w Europie i podczas gdy z rynku pracy szybko ubywa osób odchodzących na emerytury, znacznie wolniej przybywa młodych ludzi wchodzących na ten rynek” – wskazuje Mrowiec.

Niewielka podaż młodych kandydatów sprawia, że pracodawcy ostrożniej podejmują decyzje o zwolnieniach – ocenia „Rzeczpospolita”. (PAP)

Trump: Fałszywe i sztuczne media próbują mówić, że zachęcam wroga do zbombardowania San Diego i Los Angeles

0

Prezydent USA Donald Trump w czwartek tłumaczył, że jego słowa o zniszczeniu San Diego i Los Angeles miały jedynie służyć zwróceniu uwagi, że wyższe ceny benzyny to niska cena za to, że Iran nie będzie miał broni jądrowej. Jego wypowiedź na temat tych miast wywołała burzę w USA.

 

„Fałszywe i sztuczne media próbują mówić, że zachęcam wroga do zbombardowania San Diego i Los Angeles, podczas gdy w rzeczywistości mówiłem o tym, że tymczasowy wzrost cen benzyny jest niewielką ceną za to, by Iran nie posiadał broni nuklearnej i jeśli chcecie zobaczyć naprawdę wysoką cenę, to wyobraźcie sobie, jak wyglądałaby sytuacja, gdyby zbombardowali San Diego i/lub Los Angeles” – napisał Trump w swoim serwisie Truth Social.

„Tylko porównałem sytuację, w której przez krótki czas płacimy trochę więcej za benzynę, z bombardowaniem naszych największych miast” – dodał.

„Wszyscy to zrozumieli, podobnie jak fałszywe media, ale mimo to one nadal utrzymują, że proszę wroga o zbombardowanie dwóch miast, które kocham” – dodał. Zarzucił mediom, że są zdegenerowane.

Oburzenie części opinii publicznej w USA wywołały poniedziałkowe słowa Trumpa podczas wystąpienia w Nebrasce.

– Pamiętajcie, że w przypadku wojny to wszystko jest sztuczne, ceny są tylko trochę wyższe, to niewielka cena do zapłacenia – powiedział wówczas Trump.

– To niewielka cena za zapewnienie bezpieczeństwa światu i naszemu krajowi. Mogliby zniszczyć całe miasto. Niech zniszczą Los Angeles, niech zniszczą San Diego. To bardzo mała cena do zapłacenia i wkrótce będzie po wszystkim — dodał prezydent. Jego wypowiedź potępili m.in. przedstawiciele władz Kalifornii. Gubernator tego stanu, Demokrata Gavin Newsom, zarzucił Trumpowi, że jest „chory psychicznie”.

 

Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)

„Krwawy piątek”. Po atakach w szkołach pojawiły się informacje o challenge’u wśród uczniów

0

Wiceszef MSWiA Wiesław Szczepański zaapelował do uczniów i ich rodziców o zgłaszanie służbom wszelkich niepokojących sygnałów w związku z atakami w szkołach. Zapowiedział, że od piątku policjanci będą kontrolowali tereny wokół szkół i za zgodą dyrektorów wchodzili do placówek.

Po atakach w szkołach i informacji o tym, że jeden z napastników miał na sobie kask z kamerką do transmisji nagrania, pojawiły się informacje o rzekomym challenge’u wśród uczniów. Doniesienia weryfikuje Policja, która do tej pory nie potwierdziła tych informacji.

„Informujemy, że dotychczas nic nie wskazuje na to, by pojawienie się takiego wydarzenia rzeczywiście miało miejsce. Niemniej policjanci w całym kraju, ale głównie Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości, cały czas pracują nad sprawą, reagują na wszystkie zgłoszenia i wyłapują w sieci każdy niepokojący sygnał” – poinformowała w piątek na platformie X Komenda Główna Policji.

Policjanci we wpisie zaapelowali o zachowanie spokoju, niepowielanie niesprawdzonych doniesień i korzystanie wyłącznie z wiarygodnych źródeł informacji.

„Jednocześnie przestrzegamy wszystkich, którzy w tej sytuacji celowo próbują wywołać panikę, że za takie działanie grozi odpowiedzialność karna” – dodała Policja.

W związku z ostatnimi wydarzeniami w szkołach wiceszef MSWiA zaapelował do uczniów i rodziców o zgłaszanie wszelkich niepokojących sygnałów.

– Zwracam się jeszcze raz z apelem do wszystkich młodych ludzi, ale również do rodziców, nauczycieli, by, jeśli usłyszą jakąkolwiek informację, że w szkole któryś z uczniów albo któraś z osób mówi o tym, że chce popełnić określoną, niezgodną z prawem działalność, żeby powiadamiali policję. Na każdy taki alert dzisiaj reagujemy – zapewnił w piątek w Polskim Radiu 24 Wiesław Szczepański.

Jao przykład podał zatrzymanie 17-latka w Sierpcu, który miał mówić swoim kolegom, że planuje „zrobić coś złego w szkole”.

– Efektem tego było jego zatrzymanie i sprawdzenie, że na jego komórkach i w komputerze były treści namawiające i promujące określone działania, ale również przygotowane dwa narzędzia ostre, które mógłby ten chłopak użyć – powiedział.

Wiceszef MSWiA przekazał, że od dzisiaj policjanci będą coraz częściej pokazywali się przed szkołami i kontrolowali tereny wokół szkół. Dodał, że za zgodą dyrektora szkoły policjanci będą również wchodzili do szkół.

– Komendy powiatowe muszą ustalić z dyrektorami szkół, czy będzie zgoda na takie wejście. Jeśli tak, to wtedy określimy terminy, ale nie chcielibyśmy, aby te wejścia były zapowiedziane, bo to by oznaczało, że ktoś będzie wiedział, że w określonej godzinie pojawią się policjanci w szkole – powiedział Szczepański.

Wiceszef MSWiA powiedział, że dyrektorzy szkół proszeni są, aby w szkołach były widoczne numery telefonów, pod którymi należy zgłaszać jakiekolwiek incydenty.

Pytany o bramki bezpieczeństwa w szkołach lub decyzje o sprawdzaniu plecaków uczniów odpowiedział, że leży to po stronie dyrektorów placówek.

– Wiem, że w niektórych szkołach takie bramki są. Natomiast w większości, to wymaga również decyzji szkół, ale również decyzji samorządów – powiedział. Dodał, że montowanie bramek to koszty, które muszą ponieść samorządy.

Dopytywany o rekomendację MSWiA w tej sprawie odpowiedział: – Moja rekomendacja byłaby taka, żeby ewentualnie te bramki założyć, ale one po pierwsze będą niestety też elementem utrudnienia funkcjonowania młodzieży – powiedział.

Wiceszef MSWiA zwrócił uwagę na potrzebę działania rodziców, w tym kontrolowania przed wyjściem do szkoły plecaków swoich dzieci, a także potrzeby rozmawiania z młodymi ludźmi i przekonywania ich i informowania o tym, że jeśli usłyszą, że ich koledzy mówią o tym, że popełnią coś złego, by natychmiast powiadamiać nauczycieli, wychowawców lub dyrektora szkoły.

– Mamy niestety codziennie przypadki tego, że młodzi ludzie przynoszą ostre narzędzia do szkoły – powiedział.

W piątek po godz. 6 rano policjanci ze Szczytna zatrzymali 16-letniego chłopaka, który miał zamieścić w internecie nagrania z groźbami kierowanymi do uczniów i nauczycieli jednej ze szkół w tym mieście.

Oficer prasowa policji w Szczytnie Agata Stefaniak powiedziała PAP, że chłopak został przewieziony na komendę i na miejscu są z nim wykonywane czynności. Po ich zakończeniu policja ma udzielić więcej informacji.

W czwartek w szkole podstawowej w Leszczydole-Nowinach na Mazowszu doszło do ataku 15-latka, który ranił trzy osoby, jedną śmiertelnie. Dzień wcześniej w Zespole Szkół Zawodowych nr 4 w Ostrołęce 19-latek zaatakował nożem 9 osób – 5 uczniów, 2 nauczycieli i 2 osoby postronne. 19-latek miał też ze sobą plecak z zawartością materiału wybuchowego domowej roboty. Również w środę w Sierpcu policja zatrzymała 17-latka, który miał mówić swoim kolegom, że planuje „zrobić coś złego w szkole”. (PAP)

mchom/ akar/

Rahm Emanuel rozważa start w wyborach prezydenckich w 2028 roku. Decyzję odłoży do jesieni

0

Były burmistrz Chicago Rahm Emanuel nie zamierza na razie ogłaszać, czy wystartuje w wyborach prezydenckich w 2028 roku. Zapowiedział, że decyzję podejmie po wyborach śródokresowych w Stanach Zjednoczonych, zaplanowanych na listopad 2026 roku. W czwartek pojawił się w Centrum Prezydenckim Baracka Obamy, gdzie rozmawiał o programach mentoringowych dla młodzieży.

Rahm Emanuel o mentoringu i przyszłości Ameryki

Podczas spotkań w Centrum Prezydenckim Obamy Emanuel omawiał doświadczenia związane z programami „Becoming A Man” oraz „Working on Womanhood”, rozwijanymi w czasie jego kadencji jako burmistrza Chicago. Inicjatywy te wspierały młodych ludzi i przyczyniły się do rozwoju krajowego programu Baracka Obamy „My Brother’s Keeper”.

Pytany o ewentualny start w wyborach prezydenckich, Emanuel podkreślił, że najpierw chce przedstawić własną wizję rozwiązania problemów Ameryki. Zwrócił uwagę, że kraj potrzebuje przywództwa skoncentrowanego na przyszłości, a nie na próbach odtworzenia wcześniejszego porządku politycznego.

Były burmistrz komentuje sprawę komendanta policji i stadionu Bears

Emanuel nie chciał oceniać obecnych władz Chicago ani bezpośrednio komentować działań burmistrza Brandona Johnsona. Zaznaczył, że nie zamierza publicznie rozliczać swoich następców.

Wypowiedział się natomiast na temat wyboru nowego komendanta chicagowskiej policji. Jego zdaniem warto byłoby skoordynować tę decyzję z wyborami burmistrza w 2027 roku, co mogłoby pomóc w pozyskaniu odpowiedniego kandydata.

Były burmistrz odniósł się również do sporu dotyczącego przyszłości drużyny Chicago Bears i planów budowy nowego stadionu. Uznał, że odpowiedzialność za dotychczasowe problemy spoczywa na różnych stronach, ale najważniejsze jest, by zespół pozostał w Chicago lub przynajmniej w stanie Illinois.

Emanuel nie podał konkretnej daty ogłoszenia swojej decyzji w sprawie wyborów prezydenckich. Na razie zamierza poczekać na wynik listopadowych wyborów śródokresowych.

 

Chicago chce skuteczniej walczyć z przemocą domową. Rada Miasta planuje kolejne reformy

0

Rada Miasta Chicago zamierza przejść od analiz do konkretnych działań na rzecz osób doświadczających przemocy domowej. Komisja ds. Bezpieczeństwa Publicznego jednogłośnie poparła przedłużenie prac miejskiej grupy zadaniowej ds. przemocy wobec kobiet i rozpoczęcie jej drugiego etapu. Proponowane zmiany mają pomóc ofiarom w kontaktach z policją i sądami oraz zwiększyć przejrzystość działania instytucji.

Nowy etap prac nad przeciwdziałaniem przemocy domowej

Grupa zadaniowa powstała na początku roku. Przez pierwsze sześć miesięcy jej członkowie zbierali informacje, konsultowali problemy i przygotowywali rekomendacje. Teraz mają skupić się na ich wdrażaniu.

Wśród proponowanych rozwiązań znalazły się reformy sądu rodzinnego, ułatwienia dla osób zgłaszających przemoc oraz ograniczenie sytuacji, w których ofiary ponownie doświadczają krzywdy podczas postępowań sądowych. Planowane jest również utworzenie publicznego panelu informacyjnego, który pozwoli śledzić dane dotyczące spraw i oceniać reakcje instytucji.

Ofiary oczekują większego wsparcia policji i sądów

Osoby, które przeżyły przemoc domową, podkreślają, że potrzebują skuteczniejszej pomocy zarówno ze strony organów ścigania, jak i wymiaru sprawiedliwości. Jedna z uczestniczek inicjatywy, była funkcjonariuszka chicagowskiej policji, zwróciła uwagę na trudności związane z udzielaniem pomocy ofiarom, gdy sama doświadczała przemocy.

Inna uczestniczka wskazała na problemy związane z wieloletnimi postępowaniami dotyczącymi opieki nad dzieckiem i koniecznością kontaktowania się z sądem rodzinnym po uzyskaniu nakazu ochrony.

Zwolennicy reform ostrzegają również, że przemoc domowa może prowadzić do coraz poważniejszych konsekwencji. Mimo spadku ogólnej liczby zabójstw w Chicago, według przedstawicieli miasta wzrosła liczba strzelanin powiązanych z przemocą domową.

Głosowanie w Radzie Miasta w przyszłym tygodniu

Przewodniczący Komisji ds. Bezpieczeństwa Publicznego podkreślił, że wcześniejsze raporty i analizy nie zawsze przekładały się na rzeczywiste zmiany. Drugi etap prac ma tym razem doprowadzić do wdrożenia konkretnych rozwiązań.

Rezolucja trafi teraz pod głosowanie całej Rady Miasta Chicago. Jeśli zostanie przyjęta, druga faza działalności grupy zadaniowej rozpocznie się w styczniu i potrwa do 2029 roku.

 

Budżet powiatu Cook na 2027 rok: 9,69 mld dolarów. Bez nowych zwolnień, ale rosną obawy o przyszłość

0

Przewodnicząca Rady Powiatu Cook Toni Preckwinkle przedstawiła projekt budżetu na 2027 rok w wysokości 9,69 mld dolarów. Plan zakłada pokrycie deficytu wynoszącego 550 mln dolarów bez podnoszenia obciążeń finansowych mieszkańców i bez kolejnej fali zwolnień. Władze zapowiadają wykorzystanie rezerw oraz zamrożenie większości nowych zatrudnień. Preckwinkle ostrzega jednak, że w kolejnych latach sytuacja finansowa powiatu może się znacząco pogorszyć.

Budżet powiatu Cook: deficyt 550 mln dolarów bez nowych zwolnień

Według przedstawionego projektu budżetowego powiat Cook ma zamknąć lukę finansową wynoszącą 550 mln dolarów, nie prosząc mieszkańców o dodatkowe pieniądze. Plan nie przewiduje nowych zwolnień w 2027 roku. Osiągnięcie tego celu ma być możliwe dzięki wykorzystaniu rezerw finansowych, ograniczeniu zatrudniania nowych pracowników i odpowiedniemu zarządzaniu wydatkami.

Władze zapowiadają również utrzymanie podstawowych usług publicznych bez cięć. Preckwinkle podkreśla, że budżet przygotowano z myślą o odpowiedzialnym wydawaniu pieniędzy, regulowaniu wcześniejszych zobowiązań i zachowaniu długoterminowej stabilności finansowej.

Przewodnicząca rady przyznaje jednak, że to jedno z najtrudniejszych wyzwań budżetowych w jej karierze. Jej zdaniem w następnych latach powiat będzie musiał zmierzyć się z poważnym ograniczeniem dostępnych środków.

Polityka Trumpa i cięcia Medicaid zwiększają presję finansową

Biuro Preckwinkle wskazuje, że na sytuację budżetową wpływa również federalna ustawa prezydenta Donalda Trumpa, określana jako „One Big Beautiful Bill”. Według szacunków przedstawionych przez władze powiatu przepisy ograniczyły możliwość wykorzystania 258 mln dolarów wpływów podatkowych oraz spowodowały stratę w wysokości 138 mln dolarów w systemie szpitalnym.

Preckwinkle zwraca szczególną uwagę na ograniczenia związane z programem Medicaid, które mogą zwiększyć presję na publiczny system opieki zdrowotnej w powiecie Cook.

Szefowa władz powiatu argumentuje, że nawet odpowiedzialne planowanie finansowe nie chroni samorządów przed skutkami zmian w prawie federalnym i decyzji sądowych. Jej zdaniem konieczne jest podejmowanie trudnych decyzji już teraz, aby utrzymać podstawowe usługi i ograniczyć ryzyko większych problemów w przyszłości.

Co budżet oznacza dla mieszkańców Chicago i okolic?

Jeśli projekt zostanie przyjęty, mieszkańcy nie powinni odczuć dodatkowego obciążenia finansowego wynikającego z konieczności pokrycia tegorocznej luki budżetowej. Władze deklarują również utrzymanie podstawowych usług i uniknięcie nowych zwolnień w 2027 roku.

Nie oznacza to jednak, że problemy finansowe zostały rozwiązane na dłużej. Wykorzystanie rezerw i zamrożenie zatrudnienia mają pomóc w zbilansowaniu najbliższego budżetu, ale nie usuwają wszystkich przyczyn presji finansowej.

Dalsza sytuacja będzie zależała między innymi od wpływów podatkowych, kosztów funkcjonowania publicznego systemu opieki zdrowotnej oraz skutków zmian w federalnym finansowaniu. Preckwinkle ostrzega, że w kolejnych latach dostępne środki mogą zostać drastycznie ograniczone.

 

Wybory do Kongresu w Illinois. Daniel Biss i John Elleson walczą o mandat po Jan Schakowsky

0

W listopadowych wyborach do Izby Reprezentantów USA wyborcy z 9. okręgu w Illinois wybiorą następcę demokratycznej kongresmenki Jan Schakowsky, która po 27 latach w Kongresie odchodzi na emeryturę. O mandat ubiegają się demokrata Daniel Biss, burmistrz Evanston, oraz republikanin John Elleson, pastor z Arlington Heights. Kandydaci przedstawiają odmienne stanowiska w sprawie imigracji, polityki wobec Izraela i prezydentury Donalda Trumpa.

Imigracja i działania ICE w centrum kampanii

9-ty okręg wyborczy obejmuje północną część Chicago, obszar North Shore oraz tereny położone dalej na zachód, w kierunku Crystal Lake i Algonquin. Schakowsky reprezentowała ten region przez 27 lat.

Daniel Biss zwyciężył w demokratycznych prawyborach, pokonując 14 rywali. Jego kampania koncentruje się na imigracji, kosztach życia i ochronie demokracji. John Elleson wygrał prawybory republikańskie, w których rywalizował z trzema kandydatami. Wśród jego głównych tematów są ograniczenie przemocy, egzekwowanie przepisów imigracyjnych i sprzeciw wobec demokratycznego socjalizmu.

Jednym z najważniejszych punktów sporu jest „Operacja Midway Blitz”, czyli działania administracji Trumpa wymierzone w nielegalną imigrację.

Elleson uważa, że służby federalne mają obowiązek egzekwowania prawa, choć przyznał, że w trakcie operacji mogło dojść do pewnych błędów. Podkreślił również, że jego kościół pozostaje miejscem, do którego nie powinny wkraczać służby imigracyjne, ale inaczej ocenia obowiązki rządu.

Biss zdecydowanie krytykuje operację. Twierdzi, że działania federalnych służb prowadzą do zastraszania mieszkańców i rozbijania lokalnych społeczności. Uczestniczył także w protestach przed siedzibą ICE w Broadview. Zapowiada walkę o kompleksową reformę imigracyjną i sprzeciw wobec działań, które uważa za bezprawne.

Impeachment Donalda Trumpa dzieli kandydatów

Kandydaci różnią się również w ocenie możliwości ponownego wszczęcia procedury impeachmentu wobec prezydenta Donalda Trumpa.

Biss uważa, że Trump dopuścił się czynów uzasadniających taką procedurę. Nie zadeklarował jednak jednoznacznie, że poprze jej rozpoczęcie, wskazując na konieczność odpowiedzialnego rozważenia sprawy i uwzględnienia innych zadań Kongresu.

Elleson ostrzega natomiast, że ponowna próba odsunięcia Trumpa od władzy w drodze impeachmentu mogłaby przynieść Demokratom polityczne straty. Jego zdaniem takie działania mogą zmobilizować zwolenników prezydenta zamiast osłabić jego pozycję.

Izrael i wojna w Strefie Gazy kolejnym punktem sporu

Różnice między kandydatami dotyczą również amerykańskiej polityki wobec Izraela. Elleson deklaruje zdecydowane poparcie dla tego państwa i krytykuje Bissa za sprzeciw wobec sposobu prowadzenia wojny w Strefie Gazy oraz poparcie dla utworzenia państwa palestyńskiego.

Biss, którego matka pochodzi z Izraela, a dziadkowie przeżyli Holokaust, opowiada się za ograniczeniem amerykańskiej pomocy wojskowej dla Izraela. Uważa, że Stany Zjednoczone powinny wykorzystać swoje wpływy dyplomatyczne i finansowe, aby skłonić izraelski rząd do zmiany polityki.

Listopadowe głosowanie rozstrzygnie, kto zastąpi Schakowsky w Kongresie. Wynik wyborów zdecyduje również o tym, jakie stanowisko w sprawach imigracji, polityki zagranicznej i kontroli nad administracją Trumpa będzie reprezentował 9. okręg Illinois w Waszyngtonie.

 

Seniorzy z Maywood protestują przeciwko zarządcy budynku. Domagają się obniżki czynszu i ochrony

0

Seniorzy mieszkający w kompleksie Garden House of Maywood Apartments w aglomeracji Chicago protestowali przed siedzibą firmy Evergreen Real Estate Group. Domagają się rekompensaty za brak ciepłej wody oraz poprawy warunków mieszkaniowych i bezpieczeństwa. We wrześniu przez 10 dni musieli podgrzewać wodę na kuchenkach, aby móc się umyć. Zarządca zapowiedział przyznanie proporcjonalnego zwrotu części czynszu.

Dziesięć dni bez ciepłej wody. Seniorzy żądają rekompensaty

W czwartkowym proteście przed biurem Evergreen Real Estate Group uczestniczyło około 20 starszych mieszkańców oraz członkowie ich rodzin. Demonstranci domagali się obniżenia czynszu za okres, w którym w budynku nie było ciepłej wody.

Mieszkańcy relacjonowali, że we wrześniu przez 10 dni musieli podgrzewać wodę na kuchenkach, żeby móc się umyć i zmywać naczynia. Awaria została już usunięta, ale seniorzy oczekują rekompensaty odpowiadającej 14 dniom czynszu.

W organizacji protestu pomógł pastor Robin Hood z kościoła w chicagowskiej dzielnicy North Lawndale. Część mieszkańców kompleksu należy do jego wspólnoty. Pastor podkreślił, że seniorzy nie powinni być zmuszeni do życia w takich warunkach.

Brudne części wspólne i obawy o bezpieczeństwo

Mieszkańcy twierdzą, że brak ciepłej wody to tylko jeden z problemów. Pokazali dziennikarzom zdjęcia przedstawiające poplamioną wykładzinę w holu oraz zabrudzone otwory wentylacyjne w częściach wspólnych i mieszkaniach. Ich zdaniem elementy te nie były czyszczone od wielu lat.

Seniorzy domagają się również całodobowej ochrony, która miałaby zapobiegać wchodzeniu do budynku osób nieuprawnionych. Relacjonują, że nieznajomi pojawiają się w obiekcie o różnych porach, a niektórzy śpią na kanapach w pomieszczeniach wspólnych.

Protestujący udali się do biura zarządcy, aby przedstawić swoje zastrzeżenia i zażądać spotkania z przedstawicielami firmy.

Evergreen Real Estate Group zapowiada zwrot części czynszu

W oświadczeniu firma poinformowała, że bezpieczeństwo i komfort mieszkańców są dla niej priorytetem. Zarząd oraz właściciele analizują zgłoszone zastrzeżenia dotyczące bezpieczeństwa budynku.

Zarządca wyjaśnił, że przyczyną przerwy w dostawie ciepłej wody była niespodziewana awaria kotła. Choć samą awarię usunięto, dostawa i montaż nowego urządzenia zastępczego zajęły 10 dni. Firma przyznała, że sytuacja była uciążliwa dla mieszkańców, i zadeklarowała proporcjonalny zwrot czynszu za okres bez ciepłej wody.

Evergreen zachęca mieszkańców do zgłaszania usterek i potrzeb związanych z konserwacją. Firma deklaruje także organizowanie kwartalnych spotkań z lokatorami oraz regularne kontrole nieruchomości. Nie podano jednak, czy spełnione zostaną postulaty dotyczące całodobowej ochrony i czyszczenia budynku.

 

Pracownicy Fundacji Obamy chcą utworzyć związek zawodowy. Chodzi o płace i świadczenia

0

Pracownicy Fundacji Obamy i powstającego Centrum Prezydenckiego Obamy starają się utworzyć związek zawodowy, który będzie reprezentował ich interesy w sprawach wynagrodzeń, opieki zdrowotnej i płatnych urlopów. Inicjatywę ogłoszono w Chicago. Według związku zawodowego AFSCME działania obejmują pracowników w Chicago, Waszyngtonie oraz osoby pracujące zdalnie w innych częściach Stanów Zjednoczonych.

68 pracowników rozpoczęło działania na rzecz związku

Rada 31 związku AFSCME poinformowała, że w środę 68 pracowników przekazało współpracownikom list, w którym ogłosili zamiar utworzenia związku zawodowego.

Autorzy pisma podkreślili, że identyfikują się z misją Fundacji Obamy, polegającą na inspirowaniu i wspieraniu ludzi oraz zachęcaniu ich do działania na rzecz swoich społeczności. Teraz chcą jednak wzmocnić również własną pozycję jako pracowników organizacji.

Według AFSCME inicjatywa skierowana jest do około 250 osób zatrudnionych przez Fundację Obamy i Centrum Prezydenckie Obamy. Pracownicy zbierają podpisy na kartach upoważniających do utworzenia związku i liczą na dobrowolne uznanie go przez fundację.

Wynagrodzenia, opieka zdrowotna i płatne urlopy

Osoby zaangażowane w inicjatywę chcą uzyskać większy wpływ na decyzje dotyczące warunków zatrudnienia. Wśród najważniejszych kwestii wymieniają wynagrodzenia, świadczenia zdrowotne oraz płatne urlopy.

Szefowa Rady 31 AFSCME podkreśliła, że pracownicy odgrywają kluczową rolę w realizacji misji fundacji i przygotowaniu nowego centrum prezydenckiego. Jej zdaniem zorganizowanie się w związku może pomóc im w negocjowaniu warunków pracy i zapewnieniu, że ich głos będzie uwzględniany przy podejmowaniu decyzji.

Fundacja Obamy oświadczyła, że szanuje prawo pracowników do zrzeszania się i zamierza współpracować ze związkami zawodowymi.

Centrum Prezydenckie Obamy jest jednym z najważniejszych projektów związanych z dziedzictwem byłego prezydenta Baracka Obamy w Chicago. Próba utworzenia związku zawodowego pokazuje, że obok realizacji publicznej misji projektu istotną kwestią pozostają również warunki zatrudnienia osób odpowiedzialnych za jego działalność.

 

Trump odrzucił wniosek Illinois o pomoc po niszczycielskich burzach. Pritzker zapowiada odwołanie

0

Administracja prezydenta Donalda Trumpa odrzuciła wniosek stanu Illinois o federalną pomoc w związku ze zniszczeniami spowodowanymi przez sierpniowe burze. Decyzja zapadła mimo apelu republikańskiego kongresmana Darina LaHooda, który zwrócił się do prezydenta o uruchomienie dodatkowych środków na odbudowę. Gubernator J.B. Pritzker zapowiedział odwołanie i podkreślił, że mieszkańcy oraz lokalne społeczności nadal zmagają się ze skutkami katastrofy.

FEMA odrzuca wniosek Illinois o pomoc po burzach

Federalna Agencja Zarządzania Kryzysowego (FEMA) uznała, że przyznanie pomocy dla obszarów dotkniętych kataklizmem nie jest uzasadnione. Wniosek złożony we wrześniu przez gubernatora J.B. Pritzkera obejmował osiem powiatów: Champaign, Cook, Ford, Fulton, McLean, Tazewell, Vermilion i Will.

Gwałtowne burze, które rozpoczęły się 11 sierpnia i trwały przez kilka dni, przyniosły tornada, silne wiatry oraz rozległe powodzie w rejonie Chicago i innych częściach północnego oraz środkowego Illinois. Zniszczenia objęły domy, przedsiębiorstwa i infrastrukturę. Mieszkańcy oraz lokalne samorządy wciąż prowadzą prace naprawcze.

Republikański kongresman Darin LaHood skierował do Donalda Trumpa list, w którym poprosił o ogłoszenie poważnej klęski żywiołowej. Taka decyzja umożliwiłaby uruchomienie dodatkowych funduszy na odbudowę i naprawę infrastruktury.

Pritzker zapowiada odwołanie. Wskazuje na pomoc dla Indiany

Gubernator Illinois zapowiedział zakwestionowanie decyzji FEMA. Argumentuje, że skala zniszczeń uzasadnia przyznanie wsparcia, a skutki burz obejmują nie tylko straty w prywatnym mieniu, lecz także uszkodzenia infrastruktury, powodzie i przerwy w dostawach energii elektrycznej.

Pritzker zwrócił również uwagę, że administracja Trumpa zatwierdziła pomoc federalną dla Indiany po przejściu tego samego układu burzowego przez granicę stanową 15 sierpnia. Zdaniem gubernatora szkody powinny być oceniane według jednolitych, obiektywnych kryteriów, niezależnie od tego, którego stanu dotyczą.

Odrzucenie wniosku oznacza, że mieszkańcy Illinois nie uzyskają na jego podstawie dostępu do przewidzianych w tym programie federalnych form wsparcia. W przypadku zatwierdzenia pomocy FEMA mogłaby udostępnić między innymi dotacje na tymczasowe zakwaterowanie i naprawę domów, a także umożliwić ubieganie się o niskooprocentowane pożyczki na straty niepokryte przez ubezpieczenie.

Kolejny spór o federalną pomoc dla Illinois

Po decyzji FEMA gubernator przedłużył stanową proklamację dotyczącą klęski żywiołowej o kolejne 30 dni, aby utrzymać wsparcie dla lokalnych działań ratowniczych i naprawczych. Zapowiedział też poszukiwanie innych możliwości pomocy poszkodowanym mieszkańcom.

Spór wpisuje się w serię wcześniejszych odmów federalnego wsparcia dla Illinois po ekstremalnych zjawiskach pogodowych. Administracja Trumpa już wcześniej odrzucała wnioski dotyczące pomocy dla tego stanu, w tym dotyczące szkód wywołanych przez burze w 2025 roku.

 

Handel ludźmi w Chicago. Śledczy rozbili sprawę wykorzystywania nastolatki

0

W zachodniej części Chicago, w dzielnicy Austin, od lat dochodzi do przypadków handlu ludźmi w celach seksualnych. Śledczy z biura szeryfa powiatu Cook podkreślają, że ofiary są często zastraszane, bite i zmuszane do świadczenia usług seksualnych, a zarobione pieniądze trafiają do handlarzy. Jedna ze spraw zakończyła się skazaniem Coreya Bryanta, oskarżonego o napaść seksualną, handel ludźmi i porwanie.

Handel ludźmi w dzielnicy Austin. Jak działał proceder?

Miejsce znane jako „The Track” to obszar przemysłowo-mieszkalny w zachodniej części Chicago, gdzie – według śledczych – dochodzi do werbowania i wykorzystywania kobiet. Mężczyźni krążą tam samochodami, szukając kobiet, które następnie mogą być zmuszane do świadczenia usług seksualnych.

Pięć lat temu funkcjonariusze jednostki zajmującej się przestępstwami przeciwko ofiarom szczególnym poznali 18-letnią kobietę, która zeznała, że była ofiarą handlu ludźmi prowadzonego przez Coreya Bryanta i Kylę Hunter. Według śledczych w jej przypadku doszło do oszustwa, użycia siły i przymusu. Kobieta była również bita, a obrażenia wymagały hospitalizacji.

Śledczy ustalili, że Hunter uczestniczyła w procederze, pomagając w zarządzaniu sprawami związanymi z wykorzystywaniem ofiary. Takie osoby, określane niekiedy jako współpracownicy handlarzy, mogą odgrywać istotną rolę w utrzymywaniu kontroli nad pokrzywdzonymi.

Wyrok za handel ludźmi i porwanie. Ofiara zeznawała w sądzie

W kwietniu ława przysięgłych uznała Coreya Bryanta za winnego napaści seksualnej, handlu ludźmi i porwania. Kyla Hunter przyznała się do handlu ludźmi, porwania oraz utrzymywania kontaktu ze świadkiem. Została zwolniona z więzienia po zaliczeniu na poczet kary czasu już spędzonego w areszcie.

W trakcie śledztwa funkcjonariusze analizowali rozmowy telefoniczne prowadzone przez Bryanta z więzienia. Z nagrań miało wynikać, że mężczyzna zwabił nastolatkę na stację benzynową, porwał ją i próbował nakłonić do zmiany zeznań obciążających Hunter. Śledczy uznali, że życiu kobiety może grozić niebezpieczeństwo.

Podczas kwietniowego procesu ofiara przez wiele godzin składała zeznania, wracając do traumatycznych doświadczeń. Jej relacja pomogła doprowadzić do skazania Bryanta. Dziennikarze próbowali uzyskać komentarz od oskarżonego za pośrednictwem jego adwokata, ale nie otrzymali odpowiedzi. Bryant przebywa w więzieniu powiatu Cook i złożył wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy. Ma ponownie stanąć przed sądem jeszcze w październiku.

Pomoc ofiarom handlu ludźmi. Wsparcie także po wyroku

Jednostka specjalna biura szeryfa powiatu Cook podkreśla, że jej zadaniem jest nie tylko zatrzymywanie sprawców, lecz także wspieranie pokrzywdzonych. Pomoc obejmuje między innymi dostęp do odpowiednich usług, znalezienie mieszkania i pracy oraz wsparcie dla dzieci ofiar.

Przedstawiciele służb zaznaczają, że skuteczna walka z handlem ludźmi wymaga jednocześnie zapewnienia kobietom możliwości wyjścia z sytuacji przymusu i pociągania do odpowiedzialności osób, które je wykorzystują. Jak podkreślają, zatrzymanie jednego handlarza może wpłynąć na bezpieczeństwo wielu pokrzywdzonych.

 

Mąż burmistrza teksańskiego miasta zatrzymany przez służby imigracyjne

0

Armando Garza Lira, formalnie mąż Jose Cerdy, burmistrza Crystal City w stanie Teksas, został zatrzymany w środę, 7 października, w związku z podejrzeniem naruszenia przepisów imigracyjnych. Według nieoficjalnych źródeł mediów mężczyzna przebywał w Stanach Zjednoczonych po upływie ważności wizy.

Biuro szeryfa powiatu Zavala poinformowało, że zatrzymanie nastąpiło po przeprowadzeniu działań związanych z egzekwowaniem prawa imigracyjnego. Interwencję podjęto w następstwie zgłoszeń dotyczących osoby, która miała przebywać nielegalnie w Crystal City, miejscowości położonej 115 mil na południowy zachód od San Antonio.

Funkcjonariusze zatrzymali Lirę, a następnie przewieźli go do aresztu powiatu Zavala, gdzie oczekiwał na dalsze działania federalnych służb imigracyjnych.

Z oświadczenia biura szeryfa wynika również, że Jose Cerda był świadkiem zatrzymania, ale nie podjęto wobec niego żadnych działań.

Nie podano, jakie dalsze czynności federalne zostaną podjęte wobec Armando Garzy Liry ani czy wszczęto już formalne postępowanie dotyczące jego statusu imigracyjnego.

Red. JŁ