26.8 C
Chicago
czwartek, 13 czerwca, 2024
Strona główna Blog Strona 14

Polityk Suwerennej Polski Michał Woś: Zarzut sprowadza się do tego, że „łapówkę” przyjęło CBA i zakupiło system Pegasus. Totalny absurd i odlot

0

Epatuje się opinię publiczną tym, że moje działania miały na celu osiągnięcie korzyści majątkowej, zarzut sprowadza się do tego, że „łapówkę” przyjęło CBA i kupiło za to Pegasusa – powiedział w poniedziałek w Studiu PAP b. wiceminister sprawiedliwości, polityk Suwerennej Polski Michał Woś.

 

Fragment wypowiedzi dostępny jest na: https://wideo.pap.pl/videos/73494/
O przekazaniu do Sejmu wniosku ws. uchylenia immunitetu posłowi Wosiowi poinformował w ubiegłym tygodniu prokurator generalny Adam Bodnar na wspólnej z szefem MSWiA i koordynatorem służb specjalnych Tomaszem Siemoniakiem konferencji prasowej. Podstawą wniosku są ustalenia prokuratury dotyczące nieprawidłowości w wydatkowaniu pieniędzy z Funduszu Sprawiedliwości, m.in. 25 mln zł na zakup Pegasusa. Woś, będąc wówczas wiceministrem sprawiedliwości, złożył we wrześniu 2017 r. do resortu finansów wniosek o zmianę planu finansowego Funduszu Sprawiedliwości – chodziło o kwotę 25 mln zł, które trafiły do CBA i zostały wykorzystane na zakup systemu Pegasus.
Woś został zapytany w poniedziałek w Studiu PAP m.in. o zarzut PG, że nie było podstaw prawnych do zakupu Pegasusa ze środków Funduszu Sprawiedliwości. „Jeżeli zarzut ma polegać na tym, że dzięki moim decyzjom państwo polskie zyskało narzędzie do zwalczania zabójców, siatek szpiegowskich (…), jeżeli za coś takiego państwo polskie chce mnie zamknąć za kraty i państwo Tuska, to jest to totalny absurd i odlot. I ten zarzut jest warty całej tej +neoprokuratury+” – powiedział.
Ocenił też, że podczas ubiegłotygodniowej konferencji „epatowano opinię publiczną”, że działania te miały na celu osiągnięcie korzyści majątkowej. „Zarzut sprowadza się do tego, że +łapówkę+ przyjęło CBA, instytucja państwa, środki publiczne trafiły do CBA i Bodnar przekazanie środków nazywa łapówką” – dodał.
Na uwagę, że w przestrzeni medialnej pojawia się zarzut, że CBA może być finansowane wyłącznie z budżetu państwa, a Fundusz Sprawiedliwości jest funduszem celowym odpowiedział, że art. 4 ustawy o CBA mówi jedynie, że działalność biura jest finansowana z budżetu państwa, ale „nie ma tam słowa wyłącznie i dokładnie taki sam zapis jest w Służbie Kontrwywiadu Wojskowego, Agencji Wywiadu czy ABW”.
„Policja też ma zapis, że jest finansowana z budżetu państwa. Gdyby przyjąć interpretację, że wszystkie jednostki państwa, służby, mają być finansowane wyłącznie z budżetu państwa, to dlaczego CBA i inne służby chwalą się Funduszami Norweskimi, chwalą się programami z funduszy europejskich” – powiedział.
Fragment wypowiedzi dostępny jest na: https://wideo.pap.pl/videos/73501/
Woś pytany czy nie zrzeknie się immunitetu stwierdził, że „nigdy tak nie powiedział”. „Dlaczego mam publicznie mówić czy się zrzeknę, czy nie, skoro nie znam treści wniosku (o uchylenie immunitetu) – dodał.
„Jestem otwarty do współpracy z organami prokuratury, sądami, ale przede wszystkim chcę zapoznać się z wnioskiem. Będę bardzo chętnie współpracował pod warunkiem, że poznam zarzuty nie tylko z komunikatu medialnego” – dodał.
Woś zaznaczył, że w zeszłym tygodniu poprosił w Sejmie współpracowników marszałka Szymona Hołowni o udostępnienie mu wniosku, ale spotkał się z odmową. „Mając ten wniosek uznali, że mi go nie udostępnią, czekają na decyzję pana marszałka” – dodał. Zaznaczył, że z ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora wynika, iż marszałek Sejmu powinien zawiadomić posła o treści wniosku.
Prokuratura Krajowa, która prowadzi śledztwo dotyczące wydatkowania środków z Funduszu Sprawiedliwości, podała pod koniec marca, że postawiła w tej sprawie zarzuty siedmiu osobom. To m.in. byli i obecni urzędnicy MS, zajmujący się funduszem, którego głównym celem, w założeniu, jest pomoc ofiarom przestępstw. W związku ze śledztwem w kilkudziesięciu miejscach w kraju ABW wraz z prokuratorami przeprowadziła przeszukania, m.in. w domu b. szefa MS Zbigniewa Ziobry. Prokurator Krajowy Dariusz Korneluk poinformował wówczas, że w związku ze sprawą Funduszu Sprawiedliwości trwają analizy pod kątem przygotowania wniosków o uchylenie immunitetu politykom.
W ubiegłym tygodniu prokurator generalny mówił w TVN24, że wniosek o uchylenie immunitetu posłowi Wosiowi jest pierwszym, ale nie ostatnim w związku ze sprawą FS. „Kolejne są w przygotowaniu” – powiedział Bodnar i poinformował, że będą one „siłą rzeczy dotyczyły osób z Suwerennej Polski”, ponieważ to one sprawowały nadzór nad Funduszem Sprawiedliwości. (PAP)

Cała rozmowa dostępna pod adresem: https://www.pap.pl/aktualnosci/wos-przedstawiany-mi-zarzut-totalny-absurd-i-odlot oraz https://wideo.pap.pl/videos/73494/ (PAP)

 

autor: Adrian Kowarzyk

 

amk/ mok/ lm/

Maj już 25. miesiącem z rzędu kurczenia się polskiego przemysłu

0

Tegoroczny maj był 25. miesiącem z rzędu kurczenia się polskiego przemysłu – poinformował ekspert ekonomiczny Konfederacji Lewiatan Mariusz Zielonka w komentarzu do poniedziałkowych danych nt. wskaźnika PMI.

Wskaźnik PMI dla przemysłu w Polsce w maju br. wyniósł 45,0 pkt. wobec 45,9 pkt. w kwietniu – podał S&P Global.

Jak wskazał w komentarzu do najnowszych pomiarów PMI ekspert Konfederacji Lewiatan Mariusz Zielonka, maj był 25. miesiącem z rzędu kurczenia się polskiego przemysłu. „Jest to jednocześnie najdłuższy nieprzerwany okres recesji” – dodał.
Jego zdaniem, z uwagi na metodologię tworzenia indeksu PMI, ciężko będzie uzyskać, przy w miarę stabilnym otoczeniu gospodarczym, niższe wartości wskaźnika.
Jednocześnie – jak zauważył – polski przemysł nie odstaje od tendencji w całej Unii Europejskiej, gdzie większość indeksów PMI nadal jest poniżej granicy 50 pkt., oddzielającej rozwój od recesji. Przypomniał, że niemiecki PMI jeszcze miesiąc temu notował wartości poniżej 43 pkt.
Według Zielonki, „na tak kiepskie postrzeganie kondycji przemysłu przez ankietowanych przez S&P Global menedżerów miał niewątpliwe wpływ kolejny silny spadek nowych zamówień”. Zauważył, że jedynym składnikiem, który spada wyraźnie wolniej są zapasy, co jest oczywistą konsekwencją spowalniającej nadal produkcji, mniejszych zakupów oraz deflacji cen producenckich.
„Dane PMI bywają dobrym wskaźnikiem wyprzedzającym dla twardych wyników dotyczących produkcji przemysłowej. Zdarza się jednak, że czasem ich moc predykcyjna słabnie. Tak też zdaje się będzie i tym razem. Przynajmniej tak wskazują dane GUS, gdzie przemysł nie do końca może się zdecydować czy jest w recesji czy się jednak rozwija” – napisał. (PAP)

 

ewes/ pad/

„Onet”: Za rządów PiS twórca marki odzieżowej „Red is Bad” miał otrzymywać wielomilionowe kontrakty bez przetargu

0

Szef MSWiA Tomasz Siemoniak ocenił w poniedziałek, że sprawa dot. twórcy marki „Red is Bad” jest bulwersująca. Jak mówił, „mieliśmy do czynienia z wielkim mechanizmem kierowania pieniędzy do swoich”. Zapewnił, że sprawa będzie „przedmiotem wyjaśnień, ewentualnie śledztw”.

Portal Onet napisał w poniedziałek, że „za czasów PiS władze zawarły z twórcą marki odzieżowej +Red is Bad+ Pawłem Szopą swoisty sojusz, służący wyprowadzaniu publicznych pieniędzy na nieopisaną dotąd skalę”, a „dla ekipy (b. premiera Mateusza) Morawieckiego przedsiębiorca stał się dostawcą wszystkiego — od sprzętu ochronnego w pandemii po agregaty prądotwórcze podczas wojny”. Według portalu tylko w ciągu trzech lat na konta Szopy trafiły przelewy na kwotę pół miliarda zł, zamówienia z Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych dostawał bez przetargu; od połowy ubiegłego roku sprawę badała rzeszowska delegatura CBA, a biura RARS i spółek przedsiębiorcy zostały przeszukane w grudniu.

„Ta sprawa jest w trakcie wyjaśniania. Generalnie Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych ma przejść z nadzoru kancelarii premiera do MSWiA. To zależy od decyzji prezydenta i zmiany ustawy, która przenosi różne kompetencje” – powiedział na konferencji prasowej Siemoniak.
Ocenił, że „sprawa jest niewątpliwie bulwersująca, wpisuje się w całą serię takich spraw, dotowania swoich, jak Fundusz Sprawiedliwości, +willa plus+, działania wicepremiera Piotra Glińskiego”.
„Generalnie mieliśmy do czynienia z wielkim mechanizmem kierowania pieniędzy do swoich. Na pewno ta sprawa będzie przedmiotem wyjaśnień, ewentualnie śledztw. Będziemy o tym absolutnie informowali” – podkreślił.
Dopytywany, czy służby podjęły już jakieś działania w sprawie, Siemoniak odparł, że „jest za wcześnie, by mówić o jakichkolwiek czynnościach”. „Mówiłem o tym, że uważamy, że to jest fragment większej całości. Kwestia Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych i jej rozmaitych działań w obszarze pandemii i obszarze pomocy dla Ukrainy z pewnością wymaga starannego prześwietlenia. Na pewno służby specjalne, prokuratura, będą się tym zajmowały” – dodał. (PAP)

autor: Katarzyna Krzykowska

Polskie siatkarki na czele z historycznym osiągnięciem

0

Polskie siatkarki po ośmiu kolejkach Ligi Narodów prowadzą w tabeli z kompletem zwycięstw i punktów oraz imponującym bilansem setów 24-2. W historii rozgrywek nie było jeszcze reprezentacji, która na tym etapie rywalizacji mogłaby poszczycić się takim osiągnięciem.

Biało-czerwone po wygraniu czterech spotkań w tureckiej Antalyi, także w amerykańskim Arlington nie znalazły pogromcy. Pokonały Serbię 3:1, Koreę Południową i Niemcy po 3:0 oraz Stany Zjednoczone 3:1.

 

Szczególnie ten ostatni pojedynek miał swoją rangę. Ekipa gospodarzy turnieju wystąpiła w najsilniejszym składzie (w przeciwieństwie do polskiej drużyny) i mocno chciała zrewanżować się za porażkę sprzed roku w meczu o trzecie miejsce w Lidze Narodów. Podopieczne włoskiego trenera Stefano Lavariniego zagrały jeden z najlepszych meczów w tegorocznej edycji i wygrały 3:1.

 

W Lidze Narodów, która w 2018 roku zastąpiła cykl Grand Prix, nie było jeszcze zespołu z tak imponującym bilansem po ośmiu meczach fazy zasadniczej. Dwa lata temu Japonki też miały komplet wygranych, ale jeden punkt mniej i gorszy stosunek setów (24-4). Rok temu na tym etapie Polki też były liderem, ale wówczas miały jedną porażkę na koncie.

 

Biało-czerwone dzięki kolejnym zwycięstwom wciąż utrzymują trzecią, najwyższą w historii pozycję w światowym rankingu. Niezmiennie prowadzi Turcja przed Brazylią.

 

Amerykanki nie miały zbyt wiele czasu na regenerację, bowiem 19 godzin po spotkaniu z Polkami zmierzyły się z Turczynkami. W tym meczu także nie brakowało emocji, a o wyniku zdecydował tie-break. Przy stanie 11:11 broniące trofeum siatkarki znad Bosforu zdobyły trzy punkty z rzędu i po chwili mogły cieszyć się z wygranej.

 

Drugim, poza Polską, niepokonanym zespołem pozostaje Brazylia, która w Makau gładko pokonała Tajlandię 3:0.

 

Drużyna Lavariniego po powrocie do kraju i krótkim odpoczynku wyleci do Hongkongu, gdzie zagra z Brazylią, Dominikaną, Tajlandią i Chinami. Gospodarzem drugiego turnieju ostatniego etapu fazy interkontynentalnej będzie japońska Fukuoka.

 

Siedem najlepszych reprezentacji po rundzie zasadniczej (trzech turniejach) plus gospodarz – Tajlandia – weźmie udział w turnieju finałowym, który odbędzie się dniach 20-23 czerwca w Bangkoku.

Wyniki:

Makau
Brazylia - Tajlandia   3:0 (25:22, 25:14, 25:17)
Włochy - Chiny         3:0 (25:23, 25:19, 25:16)

Arlington
Korea Płd. - Kanada    0:3 (15:25, 12:25, 18:25)
USA - Turcja           2:3 (25:21, 20:25, 21:25, 25:12, 12:15)
Bułgaria - Niemcy      1:3 (19:25, 25:21, 21:25, 11:25)

tabela
                   M  Z  P  sety   pkt
 1. Polska         8  8  0  24-2   24
 2. Brazylia       8  8  0  24-7   22
 3. Włochy         8  6  2  20-8   19
 4. Japonia        8  6  2  20-10  18
 5. Turcja         8  6  2  21-11  18
 6. Kanada         8  5  3  18-11  15
 7. Chiny          8  5  3  17-12  15
 8. USA            8  4  4  17-14  13
 9. Holandia       8  4  4  15-14  12
10. Serbia         8  3  5  13-17   9
11. Dominikana     8  2  6   9-19   6
12. Niemcy         8  2  6   9-19   6
13. Tajlandia      8  2  6   9-21   5
14. Korea Płd.     8  1  7   5-22   4
15. Francja        8  1  7   5-22   4
16. Bułgaria       8  1  7   6-23   2

(PAP) lic/ pp/ Foto volleyballworld.com

Szalona frekwencja w czasie meksykańskich wyborów w konsulacie w Chicago

0

Około 3 tysięcy osób próbowało oddać swój głos w niedzielnych meksykańskich wyborach w konsulacie tego kraju w Chicago. Przed budynkiem placówki dyplomatycznej ustawiła się gigantyczna kolejka, która doprowadziła do wielu utrudnień w ruchu na ulicach Wietrznego Miasta.

Utrudnienia w poruszaniu się obejmowały Ashland Avenue w pobliżu Jackson. Drzwi konsulatu zostały otwarte o 9-tej rano, ale najbardziej chętni do głosowania gromadzili się tam już trzy godziny wcześniej. Ogólny czas oczekiwania na oddanie głosu sięgał nawet ośmiu godzin – informowali urzędnicy.

Zdaniem zdenerwowanych wyborców, winą za ten stan rzeczy należy obarczyć przede wszystkim pracujących przy zbieraniu głosów pracowników konsulatu, którzy nie używali wcześniej systemu informatycznego przygotowanego do głosowania i wpuszczali do lokalu zaledwie 10 osób naraz.

Urzędnicy z kolei przytoczyli liczby. W naszym stanie do udziału w wyborach zarejestrowało się ponad 10 tysięcy obywateli Meksyku. Część z nich postanowiła oddać głos pocztą (blisko 3 tysiące), część on-line (ponad 6 tysięcy) i osobiście (ponad tysiąc). Tymczasem w kolejce do konsulatu pojawiło się ponad 3000 osób.

To największe wybory w historii Meksyku, w których obsadzono ponad 20 000 stanowisk senatorów, burmistrzów i gubernatorów. Po raz pierwszy prezydentem Meksyku została kobieta.

Wypadek balonu nad północno-zachodnią Indianą

0

W poniedziałek ma zacząć się dochodzenie w sprawie wypadku, w czasie którego podróżujący balonem zostali porażeni prądem. Do zdarzenia doszło w niedzielę w czasie rekreacyjnego lotu nad północno-zachodnią Indianą.

Jak poinformowała straż pożarna z powiatu Lake w Indianie, do wypadku doszło, kiedy balon wypełniony ogrzanym powietrzem zbliżył się niebezpiecznie do linii energetycznych. Co prawda nie dotknął ich bezpośrednio, ale był wystarczająco blisko, aby ładunek przeniósł się z przewodów na kosz balonu, w której podróżowały trzy osoby.

Pozbawiony kontroli statek powietrzny rozbił się na pobliskim polu fasoli, gdzie po chwili dotarli ratownicy. Dwóch pasażerów w stanie krytycznym zostało przewiezionych do szpitali w Chicago. Lżej ranny, pilot balonu, znalazł się w szpitalu w okolicy.

Właściciele CCL zrobili użytek z broni

0

Dwa kolejne incydenty użycia broni przez osoby posiadające CCL odnotowała w ciągu ostatnich kilku dni chicagowska policja. Najnowsze zdarzenie miało miejsce w Chatham.

Jak poinformowali funkcjonariusze CPD, na uzbrojonego właściciela mieszkania trafił 50-letni mężczyzna, który postanowił się tam włamać. W czasie próby popełnienia przestępstwa skonfrontował się z uzbrojonym człowiekiem, który nie wahał się użyć broni i ranił włamywacza strzałem w plecy. Poszkodowany w krytycznym stanie został przewieziony do szpitala.

Poprzednie zdarzenie z udziałem posiadacza CCL miało miejsce w piątek w Belmont Cragin. Przed jednym z tamtejszych domów doszło do kłótni pomiędzy czterema mężczyznami. Kiedy sytuacja eskalowała, właściciel nieruchomości wyciągnął pistolet, aby obronić się przed agresywnymi znajomymi i oddał strzały. Rany odnieśli wszyscy trzej rzekomi napastnicy.

W obu przypadkach użycia broni dochodzenie prowadzi policja. Będzie starała się ustalić dokładne szczegóły zajść i sprawdzić, czy użycie broni palnej było zasadne.

Bójka w wesołym miasteczku

0

Kolejna bójka w miejscu, które kojarzy się raczej z rozrywką i dobrą zabawą, a nie przemocą. Do incydentu doszło tym razem w Posen

Jak poinformowała miejscowa policja, w niedzielę wieczorem funkcjonariusze zostali wezwani do lunaparku w związku z „dużą bójką” pomiędzy przebywającymi tam ludźmi. Stróże prawa byli zmuszeni aresztować wiele osób, ale nie podano ich dokładnej liczby. Po uspokojeniu sytuacji obiekt został ponownie otwarty dla odwiedzających.

W internecie można znaleźć nagrania świadków zajść. Widać na nich potężne zamieszki, które doprowadziły do interwencji policjantów i w rezultacie – zamknięcia parku rozrywki. Obecnie trwa dochodzenie w sprawie niedzielnych wydarzeń.

SWAT pomogło w ujęciu uzbrojonego podejrzanego

0

Szybka reakcja SWAT sprawiła prawdopodobnie, że nie doszło do eskalacji niebezpiecznej sytuacji na South Shore. W niedzielę specjalna jednostka chicagowskiej policji pomagała w ujęciu podejrzanego o postrzelenie 31-letniego mężczyzny.

Do incydentu doszło w niedzielę po 1-ej po południu przy 2100 Wschodniej 71-ej Ulicy. Jak poinformowali policjanci, doszło tam do konfrontacji podejrzanego ze swoją ofiarą, w trakcie której doszło do użycia broni palnej. Poszkodowanego przewieziono do szpitala, gdzie lekarze określili jego stan jako dobry. Sam podejrzany zbiegł.

Na miejsce wezwano SWAT, ponieważ przestępca ukrywał się w trudno-dostępnym miejscu i istniały poważne obawy dotyczące bezpieczeństwa mundurowych. Jednostka specjalna poradziła sobie szybko. Zatrzymano ogólnie trzy osoby, które teraz będą składać wyjaśnienia.

Ponad milion kurcząt upiekło się żywcem

0

Ponad milion kurczaków zginęło w pożarze, który wybuchł w ubiegłym tygodniu na farmie w Illinois. Ogień pochłonął znaczną część zakładu Wabash Valley Produce w Farina.

Na filmiku opublikowanym przez Southern Illinois Fire Incidents widać wielką liczbę strażaków walczących z ogniem. W akcji ratowniczej wzięli udział funkcjonariusze z ponad 20-tu jednostek. Dzięki ich poświęceniu i bardzo ciężkiej pracy, żywioł udało się poskromić.

Śledczy sprawdzają teraz dlaczego doszło do pożaru i czy za jego wybuchem nie stał człowiek.

Ogień na wodzie. Dwa pożary jachtów na jeziorze Michigan

0

Dwa niezwiązane ze sobą pożary łodzi na Chicago spowodowały konieczność akcji ratowniczych. W obu zgłoszonych w niedzielę incydentach nie odnotowano ofiar w ludziach, choć sytuacja potencjalnie była bardzo poważna.

Najpierw doszło do pożaru na jednostce o nazwie „Marnado”. Znajdująca się na wodzie łódź z trzema pasażerami na pokładzie zapaliła się, a na miejsce przybili ratownicy. Kiedy ratowali i gasili jacht, jego załoganci zostali bezpieczenie ewakuowani. Po ugaszeniu ognia jednostkę udało się bezpiecznie odholować do przystani.

Podobnie zakończył się drugi pożar zgłoszony tego samego dnia. Na pokładzie jednostki o zadziwiająco trafnej nazwie „Misfortune” znajdował się osiem osób. Ich również ewakuowali ratownicy, którzy przybyli na pomoc. Również w tym przypadku statek został bezpieczenie odholowany do portu.

Dziecko zginęło pod kołami pickup-a

0

Trwa dochodzenie w sprawie śmierci dziecka potrąconego przez pickupa na South Side. Do wypadku doszło w niedzielę wieczorem przy South Harper Avenue.

Jak poinformowała policja, kierujący pickupem jechał w kierunku zachodnim. Kiedy postanowił skręcić na północ, potrącił znajdującego się na jego drodze czterolatka. Dziecko zostało przewiezione przez ratowników do szpitala Comer, ale lekarzom nie udało się uratować jego życia.

Sprawca wypadku został przez policję ukarany mandatem za nieustąpienie pierwszeństwa. Na razie nie wiadomo, czy zostaną mu postawione inne zarzuty. Funkcjonariusze muszą jeszcze sprawdzić, co dziecko robiło na drodze i wszelkie inne okoliczności tragicznego wypadku.

Auto mieszkanki Florydy hałasowało alarmem. W środku ukrywał się zbiegły więzień

0

Słysząc kilkukrotnie odgłos alarmu swojego samochodu mieszkanka Lady Lake na Florydzie wyszła z domu, żeby zobaczyć, co dzieje się z autem. Gdy zajrzała do środka, za ramię chwycił ją obcy mężczyzna. Okazało się, że to uciekinier z więzienia!

W stojącym na podjeździe domu samochodzie mieszkanki Lady Lake kilkukrotnie uruchomił się alarm. Kobieta wyszła z domu, żeby zobaczyć, co się dzieje. Kiedy zajrzała do środka, znienacka chwycił ją za ramię – jak się później okazało – 32-letni Jesse James Hall. Mężczyzna uciekł z więzienia w Orlando dwa dni wcześniej.

Hall udało się wyrwać z uścisku zbiega i uciec z powrotem do domu. Tam uzbroiła się w pistolet i powiadomiła policję. Hall nie próbował włamać się do budynku. Stał na podjeździe, aż usłyszał policyjne syreny. Wtedy zaczął uciekać. Przebiegł krótki dystans, po czym odwrócił się i poddał.

Policjantom przedstawił się jako Jesse Hillman, ale wkrótce został zidentyfikowany po odciskach palców.

32-latek został oskarżony o włamanie, napaść, stawianie oporu przy aresztowaniu bez użycia przemocy i podanie fałszywej tożsamości.

Red. JŁ

Młody policjant poległ w czasie strzelaniny w rezerwacie. Plemię zabroniło tańców

0

Społeczność Indian Gila River wydała tymczasowy zakaz tańców (tj. tradycyjnych imprez) po niedzielnej strzelaninie, w której zginął funkcjonariusz policji plemiennej a kilka innych osób zostało rannych.

Do zdarzenia doszło w domu w miejscowości Santan w Arizonie w nocy z piątku na sobotę (31 na 1 czerwca).

Stephen Roe Lewis – gubernator plemienia zamieszkującego teren na południe od Phoenix – ogłosił pod koniec ubiegłego weekendu, że w sobotę odbyło się nadzwyczajne spotkanie starszyzny plemienia, która zdecydowała o tymczasowym zakazie organizowania wszelkich „tańców” na terenie 7 dzielnic plemienia.

Wcześniej – w sobotę, ok. godziny 2 w nocy – funkcjonariusz policji plemiennej, Departamentu Policji Gila River, Joshua Briese interweniował wraz z innym policjantem w domu w Santan ws. zakłócania ciszy nocnej. Bawiło się tam kilkadziesiąt osób. W pewnym momencie doszło do strzelaniny.

Ranny zastał zarówno 23-letni Briese, jak i jego policyjny partner, oraz cztery inne osoby. Briese zmarł później w szpitalu. Jego kolega jest w stanie ciężki, ale stabilnym.

Joshua Briese był synem zastępcy szeryfa z Montany, który również zginął na służbie. 23-latek pracował w policji krócej, niż rok. Nie zdążył ukończyć pełnego szkolenia.

Śledztwo ws. strzelaniny prowadzi FBI z Phoenix.

Red. JŁ

54-latek z Teksasu zastrzelony przez siostrzeńca. Pokłócili się o koguta

0

21-latek z Teksasu jest oskarżony o zabójstwo swojego wuja. Motywem zbrodni miał być spór mężczyzn o własność koguta.

Aaron Cervantes został oskarżony o zamordowanie swojego wuja – 54-letniego Fernando Madrida. Obecnie 21-latek przebywa w areszcie z kaucją wyznaczoną przez sędziego na 2 miliony dolarów.

Do morderstwa Madrida doszło w czwartek, ok. godziny 4:00 a.m., we wsi Mission w powiecie Hidalgo. Z-cy szeryfa odpowiedzieli wówczas na zgłoszenie o postrzale.

Na miejscu zobaczyli 54-latka, który leżał z raną postrzałową w łazience. Pogotowie ratunkowe przybyło kilka chwil później, ale ratownicy mogli już jedynie stwierdzić zgon mężczyzny.

Obecni na miejscu zdarzenia członkowie rodziny powiedzieli policjantom, że tuż przed strzelaniną Cervantes pojawił się w domu, żeby odebrać koguta, który jego zdaniem należy do niego. Madrid sprzeciwił się swojemu siostrzeńcowi, kiedy ten próbował przejąć ptaka.

Podczas kłótni Cervantes postrzelił wuja z pistoletu.

Kogut mógł być cenny, gdyż – według nieoficjalnych informacji – ptak miał brać udział w walkach tych zwierząt, które przyciągają setki widzów. Jest to „sport” szeroko rozpowszechniony na obszarach wiejskich w Teksasie.

Red. JŁ

Demokrata z Kongresu chce ułaskawienia Trumpa. Zaapelował do gubernator Nowego Jorku

0

Wsparcie dla byłego prezydenta Donalda Trumpa nadciągnęło z kompletnie niespodziewanego kierunku. Rep. Dean Phillips – Demokrata z Minnesoty – wezwał w piątek gubernator Nowego Jorku Kathy Hochul do ułaskawienia prawdopodobnego nominata Partii Republikańskiej w listopadowych wyborach prezydenckich.

W czwartek ława przysięgłych sądu na Manhattanie uznała Donalda Trumpa winnym wszystkich 34 zarzutów w sprawie fałszowania dokumentacji biznesowej. Chodziło o tuszowanie wypłat na rzecz aktorki porno Stormy Daniels. Według sędziego Sądu Okręgowego Manhattanu Alvina Bragga płatności miały skłonić Daniels do milczenia w kwestii jej romansu z miliarderem w 2006 roku. Wyrok w tzw. sprawie „hush money” ma zapaść za kilka tygodni.

Komentując wyrok, Donald Trump stwierdził, że „od początku sprawa była ustawiona”, podziękował swoim zwolennikom i zapowiedział dalszą walkę.

Choć wsparcie dla byłego prezydenta w jego sądowych bataliach pochodzi głównie z jego obozu politycznego, nieoczekiwanie pojawiło się także po drugiej stronie barykady – nie z miłości, ale z rozsądku. Do ułaskawienia byłego prezydenta wezwał Kongresmen Dean Phillips, Demokrata z Minnesoty i rywal prezydenta Joe Bidena w walce o nominację prezydencką.

„Donald Trump jest seryjnym kłamcą, oszustem i kobieciarzem, sześć razy deklarującym bankructwo swojej firmy, podżegaczem do powstania i skazanym przestępcą, który doskonale funkcjonuje, przedstawiając się jako ofiara”. @GovKathyHochul [gubernator Nowego Jorku Kathy Hochul – red.] powinna go ułaskawić dla dobra kraju” – napisał Phillips na X.

W odpowiedzi na krytykę apelu, Demokrata stwierdził, że „robienie z niego męczennika z powodu zapłaty gwieździe porno jest głupie” i dodał, że to „pobudza jego bazę wyborczą” oraz sprawia, że kampania Trumpa otrzymuje rekordowe datki.

Red. JŁ

„Czarny weekend” hiszpańskiego lotnictwa: Zginęło trzech pilotów-instruktorów

0

Trzech hiszpańskich pilotów latających na samolotach szkoleniowych zginęło podczas weekendu w wypadkach, do których doszło na terenie Półwyspu Iberyjskiego.

Jak poinformował dziennik „El Mundo”, pierwszymi ofiarami „czarnego weekendu” hiszpańskiego lotnictwa była para instruktorów, która rozbiła się podczas lotu w podmadryckiej miejscowości San Martin de Valdeiglesias.

Według służb ratowniczych wspólnoty autonomicznej Madrytu 27-letni mężczyzna i 26-letnia kobieta, którzy pracowali jako instruktorzy pilotażu, zginęli na miejscu podczas upadku maszyny na ziemię.

 

Dotychczas nie ustalono przyczyny tragicznego zdarzenia, do którego doszło na trudno dostępnych terenach bagien podczas lotu samolotem Tecnam P-Mentor.
Trzecią ofiarą jest hiszpański pilot, który rozbił się lecąc szkoleniowym samolotem Jak-52 w niedzielę w portugalskim mieście Beja.
Do wypadku doszło w portugalskiej bazie wojskowej podczas pokazów lotniczych Beja AirShow, kiedy wskutek zderzenia dwóch wykonujących akrobację maszyn pilotowany przez Hiszpana samolot runął na ziemię.

 

Marcin Zatyka (PAP)

Trump: Amerykanom trudno będzie zaakceptować moje uwięzienie

0

Donald Trump powiedział w niedzielę w wywiadzie telewizyjnym, że ewentualne uwięzienie lub areszt domowy nie stanowią dla niego problemu, jednak – jak podkreślił były prezydent USA – amerykańskiej opinii publicznej będzie trudno to zaakceptować.

„Myślę, że dla społeczeństwa byłoby to trudne do zaakceptowania. W pewnym momencie dochodzi do +punktu krytycznego+” – mówił Republikanin w niedzielę w wywiadzie dla stacji Fox News. Nie wyjaśnił, co może się jego zdaniem wydarzyć, jeśli zapalny punkt zostanie osiągnięty.

Ława przysięgłych w sądzie stanowym na Manhattanie w Nowym Jorku uznała byłego prezydenta winnym 34 zarzutów fałszowania dokumentacji biznesowej w związku z ukrywaniem zapłaty za milczenie aktorki porno Stormy Daniels podczas kampanii wyborczej 2016 roku na temat ich rzekomego stosunku seksualnego. Trump nie przyznaje się do zarzutów.
O wymiarze kary zdecyduje 11 lipca sędzia Juan Merchan. Nastąpi to cztery dni przed konwencją Republikanów mającą formalnie wybrać swojego kandydata do Białego Domu. W listopadowych wyborach zmierzy się on z prezydentem Demokratów Joe Bidenem.
Współprzewodnicząca Komitetu Krajowego Republikanów (RNC) Lara Trump (synowa Donalda Trumpa) pytana przez CNN, co powinni zrobić zwolennicy byłego prezydenta, gdyby trafił do więzienia, odparła: „Cóż, zrobią to, co robili od początku, czyli zachowają spokój i zaprotestują 5 listopada przy urnach wyborczych. Nie pozostaje nic innego, jak tylko głośno i wyraźnie wyrazić swój głos i sprzeciw”.
Reuters zauważył, że Trump wykorzystał decyzję sędziów przysięgłych do wzmożenia wysiłków w celu zbierania funduszy wyborczych. RNC i zespół Trumpa zgromadziły łącznie 70 milionów dolarów w ciągu 48 godzin po werdykcie. W żaden inny sposób nie próbował zmobilizować swoich zwolenników, w przeciwieństwie do komentarzy po porażce z Bidenem w głosowaniu 2020 roku. Nastąpił wówczas atak jego zwolenników 6 stycznia 2021 roku na obiekty Kongresu Stanów Zjednoczonych.

Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski (PAP)

Zimbabwe/ Policjanci uciekli z posterunku, skarżąc się na nocne ataki żeńskich goblinów. „Kiedy jesteśmy w środku, gobliny zaczynają nas pieścić po całym ciele”

0

Policjanci z wioski Gwambe w zachodniej części Zimbabwe opuścili swój posterunek, skarżąc się przełożonym, że nocą terroryzują ich żeńskie gobliny.

Niewiarygodne opowieści policjantów potwierdził miejscowy radny Mabed Ngulani: „Potwierdzam, że odbyliśmy spotkanie okręgu, aby omówić szereg spraw, ale najważniejszym punktem porządku obrad była kwestia goblinów, która zmusiła policję do wycofania się z komisariatu” – powiedział cytowany przez rozgłośnię radiową z nieodległego Bulawayo.

Komisariat znajdował się w jednym z pomieszczeń w lokalnej klinice. Początkowo wszystko było w porządku, policjanci przeprowadzali patrole, pomagali miejscowej ludności, ale po pewnym czasie zaczęli się skarżyć na dziwne zjawiska.
„Kiedy jesteśmy w środku, gobliny zaczynają nas pieścić po całym ciele. Dotykają twojej głowy, ramion, talii i brzucha, jakby ktoś pieścił swojego chłopaka. Czujesz to we śnie, ale nie możesz się obudzić, żeby z tym walczyć. Po przebudzeniu okazuje się, że drzwi są otwarte. Czasami modlimy się, ale gdy tylko zaśniemy, słyszymy pukanie do okien i epizody zaczynają się od nowa. Podejrzewamy, że są to samice goblinów, które interesują się wyłącznie seksem z mężczyznami” – opisywał w rozmowie z mediami jeden z napastowanych.
Wizyty goblinów trwały rok, wreszcie przełożeni policjantów zdecydowali się wyjaśnić sprawę. W ubiegłym tygodniu zorganizowali spotkanie z władzami lokalnymi i tradycyjnymi przywódcami. Po tej rozmowie, funkcjonariusze zostali wycofani z nawiedzonego komisariatu, a miejscowy wódz, Kandana, przestrzegł mieszkańców swojej wioski o obecności goblinów i poprosił, by mieli się na baczności.
Pod nieobecność funkcjonariuszy jeden z odważniejszych mieszkańców Gwambe zgłosił się na ochotnika i spędził noc w byłym posterunku. Rankiem potwierdził wszystko, co policjanci mówili o nienaturalnych zjawiskach.
Lokalne władze poprosiły jednak, by policjanci wrócili, bo wykonywali doskonałą robotę, a mieszkańcy bardzo odczuwają ich nieobecność.(PAP)

Lewandowski: Jestem spokojny i wypoczęty przed Euro 2024

0

Kapitan piłkarskiej reprezentacji Polski Robert Lewandowski z optymizmem czeka na rozpoczynające się 14 czerwca mistrzostwa Europy w Niemczech. Przyznał, że czuje spokój i ma pozytywne nastawienie. „Nie jestem zmęczonym sezonem, to też bardzo ważne” – dodał.

Polscy piłkarze rozpoczęli w niedzielę w Warszawie zgrupowanie przed turniejem i tego samego dnia wzięli udział w pierwszym treningu.

Przed zajęciami odbyła się konferencja prasowa. Kapitan kadry Lewandowski zgodził się z opinią, że przed Euro 2024 nie czuć presji, która często towarzyszyła kadrze narodowej przed wielkimi turniejami.
„Faktycznie, nie ma pompowania tego balonika. Przyznam, że ja również czuję spokój. I bardzo pozytywne nastawienie. Nie tylko do tego turnieju, ale też do całych przygotowań. W naszej drużynie jest siła ducha. Patrzymy z optymizmem. Oczywiście zdajemy sobie sprawę, do jakiej grupy trafiliśmy, ale jedziemy do Niemiec pokazać się z dobrej strony. Tylko jako drużyna, dodając naszej indywidualności, możemy coś fajnego zrobić w tym turnieju” – powiedział w niedzielę Lewandowski.
Mimo długiego sezonu napastnik Barcelony nie odczuwa zmęczenia.
„Kilka dni odpoczynku na pewno mi teraz pomogło. Liczba meczów w sezonie to jedno, ale czym innym jest liczba rozegranych minut. W tym drugim przypadku to na pewno nie był mój rekordowy sezon. Tych minut rozegrałem mniej niż zdarzało się w przeszłości. Mogę więc powiedzieć, że nie jestem zmęczony tym sezonem. Szczególnie w tym roku, z każdym tygodniem, czułem się coraz lepiej. Z takim nastawieniem i podejściem przyjechałem do Warszawy. To dobra informacja. W przeszłości zdarzało się, że pod koniec sezonu odczuwałem zmęczenie. W tym roku tego nie ma” – podkreślił.
Niedawno niemiecki pomocnik Toni Kroos ogłosił, że po Euro 2024 zakończy karierę. Piłkarz Realu Madryt ma 34 lata. Lewandowski w sierpniu skończy 36 lat, ale – jak przyznał w niedzielę – nie myśli przejściu na sportową emeryturę.
„Jeśli chodzi o moją decyzję, to muszę coś poczuć, żeby ją podjąć. Serce musi mi podpowiedzieć, czy już jest ten czas. Albo czy zacząć zastanawiać się nad tym. Na dzisiaj tego nie czuję. Nie wiem, kiedy to nastąpi, trudno to określić” – przyznał kapitan reprezentacji Polski.
„To nie jest tak, że będę się nad tym zastanawiał przed podjęciem decyzji. Jak wspomniałem, muszę gdzieś to wewnętrznie poczuć, a na razie nic takiego się nie dzieje. Fizycznie czuję się bardzo dobrze i nie muszę się nad tym zastanawiać. Ciężka praca, którą od dawna wykonywałem, daje efekty” – dodał.
To będzie już szósty wielki turniej Lewandowskiego – po Euro 2012, Euro 2016, MŚ 2018, Euro 2021 i MŚ 2022. Czy czuje się spełniony jako kapitan kadry? Czy może jednak odczuwa niedosyt, ponieważ nigdy nie zdobył medalu z reprezentacją?
„Jeśli chodzi o brak medalu, to trzeba postawić pytanie, czy kiedykolwiek była na to szansa. Musimy być szczerzy – to były rzeczy z misji tych niemożliwych. Dlatego pod tym względem nie mam niedosytu. Oczywiście zawsze można marzyć, ale też trzeba pozostać realistą. Nigdy nie było we mnie poczucia, że mamy reprezentację, która może taki medal zdobyć” – odparł Lewandowski.
„Patrzę na to z innej strony i szósty udział w wielkim turnieju odbieram w pewnym sensie jako sukces. Ale nie ukrywam, że gdy się już jest w takim miejscu, na wielkiej imprezie, to chce się wyciągnąć z niej +maksa+. I tak samo jest przed tym turniejem” – dodał.
Przy okazji zaprzeczył pojawiającym się plotkom transferowym o rzekomym zainteresowaniu Fenerbahce Stambuł i kontakcie Turków z jego otoczeniem. „Nic mi o tym nie wiadomo” – odparł.
Zgrupowanie w Warszawie potrwa dziewięć dni. W tym czasie piłkarze Michała Probierza rozegrają dwa towarzyskie mecze na PGE Narodowym – 7 czerwca z Ukrainą i trzy dni później z Turcją.
Biało-czerwoni udział w ME rozpoczną 16 czerwca od meczu z Holandią w Hamburgu, pięć dni później zagrają z Austriakami w Berlinie, a 25 czerwca – z Francją w Dortmundzie. (PAP)

 

bia/ sab/

Nigdy tak wielu polskich posłów nie kandydowało do europarlamentu. „Chodzi o dużą kasę i święty spokój”

0

Ponad 31 proc. posłów na Sejm ubiega się o mandat europarlamentarzysty. To sytuacja bez precedensu – ocenił w rozmowie z PAP dr Bartłomiej E. Nowak politolog z akademii Vistula.

Zdaniem eksperta, przyczyną „politycznego exodusu” są nie tylko znacznie wyższe uposażenia europosłów, ale i lepsze warunki pracy, które gwarantuje Parlament Europejski. W ocenie politologa nie bez znaczenia jest też prestiż wiążący się z pełnieniem funkcji europarlamentarzysty.

W czerwcowych wyborach do Parlamentu Europejskiego o mandat europosła ubiega się 154 obecnych parlamentarzystów: 146 posłów i 8 senatorów. Oznacza to, że ok. 31 proc. posłów X – trwającej zaledwie pół roku – kadencji Sejmu, planuje opuścić Wiejską na rzecz Brukseli.
Zdaniem dr Nowaka, Parlament Europejski jest idealnym miejscem na początek lub koniec kariery politycznej. „PE to miejsce, w którym można się na początku wiele nauczyć. Z kolei jeśli jest się b. ministrem lub premierem, to automatycznie ma się w polityce europejskiej wyższy status, jest się osobą, do której słów przykłada się większą wagę” – powiedział. Dodał, że dotychczas w polskiej polityce dominował właśnie ten schemat.
Jednak, jak zaznaczył, sytuacja, w której do PE kandyduje aż 154 parlamentarzystów, w tym szefowie i wiceszefowie wielu resortów, jest bezprecedensowa w historii polskiej polityki. „To pierwszy taki przypadek od momentu wejścia Polski do UE” – zauważył.
Pytany o przyczyny tak wielkiego zainteresowania mandatem europosła odparł: „Jeżeli ktoś jest posłem z ugrupowania rządzącego, to jego praca raczej nie należy do fascynujących. Posłowie zazwyczaj zatwierdzają to, co proponuje rząd. Mają niewielkie możliwości wybicia się. Z tej perspektywy europarlament jawi się niezwykle atrakcyjnie”.
Jak zauważył, nie chodzi wyłącznie o znacznie wyższe niż w polskim parlamencie, diety poselskie. Nowak wyjaśnił, że dużą rolę odgrywa też zaplecze, które PE zapewnia europosłom. „Przykładem mogą być biura europarlamentarzystów, które często są znacznie większe niż przestrzeń, która przysługuje małym klubom w Sejmie” – zauważył.
Oprócz tego, każdy europoseł otrzymuje wysokie dodatki „na całą grupę asystentów parlamentarnych, których może zatrudnić zarówno w kraju, jak i w Brukseli”. „Polskiego posła ledwo stać na jednego asystenta, o ile w ogóle takiego ma” – dodał.
Nadmienił też, że polityk to jeden z zawodów o najniższym poziomie zaufania i prestiżu społecznego. „Być może kariera polityczna w Polsce przestała być atrakcyjna. Jeżeli ktoś jest posłem w Polsce, to trzeba przyznać, że finansowo cierpi, bo na rynku, jeśli jest w miarę dobry, to na pewno zarobi więcej” – zaznaczył. „Kiedyś zarobki poselskie były znacząco wyższe w stosunku do średniej krajowej. Teraz już tak nie jest” – dodał.
Pytany o to, jak Polska wypada na tle innych państw europejskich wyjaśnił, że dla parlamentarzystów z Niemiec czy Włoch wyprowadzka do Brukseli wiąże się z „poważnym obniżeniem statusu materialnego”. „W krajowych parlamentach zarabiają znacznie więcej” – zaznaczył.
Nowak wskazał, że mechanizm ten działa zupełnie odwrotnie na Węgrzech. „Na Węgrzech pensje parlamentarzystów są jeszcze niższe niż w Polsce. Generuje to spory problem” – ocenił. Zdaniem eksperta, w skali płac parlamentarzystów w Europie, Polska plasuje się w dolnej części. „Polscy parlamentarzyści zarabiają znacznie mniej niż ich zachodni koledzy, dlatego atrakcyjność PE jest dla nich znacząco większa” – stwierdził.
Pytany czy w związku z tym pensje polskich posłów i senatorów powinny zostać zwiększone, ocenił, że, ponieważ jest to trudne politycznie, znacznie lepszym rozwiązaniem byłoby zapewnienie polskim posłom solidnego zaplecza. „Środki na biuro i asystentów są niewielkie. Polityka wymaga solidnej ekspertyzy, a obecnie jest jej bardzo mało” – wyjaśnił.
Politolog odniósł się również do byłych ministrów, którzy podali się do dymisji, by kandydować w wyborach do PE. Chodzi o b. szefa resortu aktywów państwowych Borysa Budkę, ministra spraw wewnętrznych i administracji Marcina Kierwińskiego, szefa resortu kultury i dziedzictwa narodowego Bartłomieja Sienkiewicza oraz ministra rozwoju i technologii Krzysztofa Hetmana. „Ciężko nawet nazywać ich ministrami, bo dopiero co objęli swoje resorty. Z sondaży wynika, że decyzje te są dla wyborców niezrozumiałe i zniechęcające do głosowania. To wygląda tak, jakby nie traktowali poważnie ani swojej funkcji, ani wyborców, ani mandatów, które chwilę temu uzyskali” – powiedział.
Dr Bartłomiej E. Nowak – wykładowca Uczelni Vistula, politolog, dr nauk ekonomicznych. Ekspert fundacji im. Kazimierza Pułaskiego. Członek Komitetu Prognoz Polskiej Akademii Nauk oraz Team Europe Direct, zespołu ekspertów przy Komisji Europejskiej.
(PAP)

Autorka: Daria Al Shehabi

Sprzedajesz w sieci? Twoje dane trafią do do krajowej administracji skarbowej. Platformy sprzedażowe uspokajają, ale robią to w swoim interesie

0

Ustawa wprowadzająca do polskiego prawa dyrektywę UE nie nakłada dodatkowych zobowiązań podatkowych na sprzedających za pośrednictwem platform internetowych; proces zbierania danych od użytkowników ma być jak najmniej uciążliwy – poinformowali PAP przedstawiciele serwisów Allegro i OLX.

1 lipca br. ma wejść w życie nowelizacja ustawy o wymianie informacji podatkowych z innymi państwami oraz niektórych innych ustaw, która implementuje do polskiego prawa dyrektywę DAC7. Nowe prawo nakłada na operatorów platform cyfrowych obowiązek gromadzenia i przekazywania danych o sprzedawcach do krajowej administracji skarbowej.

Jak poinformowała PAP firma Allegro, zgodnie z dyrektywą i przepisami ustawy będzie ona raportować informacje dotyczące sprzedających, którzy w danym roku kalendarzowym zrealizują minimum 30 transakcji lub gdy łączna kwota przeprowadzonych przez nich transakcji przekroczy 2000 euro.
„Są to wymogi, które po wdrożeniu w Polsce dyrektywy DAC7 staną się po prostu standardem rynkowym. Po stronie Allegro projektujemy proces zbierania danych od sprzedających tak, by był możliwie jak najmniej dla nich uciążliwy. Przygotowujemy również materiały dla sprzedających dotyczące nowych regulacji, aby mogli się do nich właściwie przygotować” – przekazało biuro prasowe Allegro.
Dostosowanie do wymogów obowiązujących regulacji prawnych zapowiedział również serwis OLX, zaznaczając w przekazanym PAP stanowisku, że w jego przypadku przepisy będą dotyczyły osób dokonujących transakcji z wykorzystaniem usługi Przesyłki OLX.
„Warto jednocześnie zaznaczyć, że dyrektywa DAC7 nie nakłada na użytkowników serwisów ogłoszeniowych żadnych dodatkowych zobowiązań podatkowych. Podkreślamy to, ponieważ z przeprowadzonej na nasze zlecenie analizy przekazu medialnego wynika, że jest to temat, którym media chcą wzbudzić niezrozumiałą sensację wśród odbiorców. W kontekście przepisów pojawiają się np. prowokacyjne tytuły w stylu +Kto się musi bać fiskusa+ lub +OLX zgłosi cię do skarbówki+. Takie działania zniechęcają do zapoznawania się ze stanem faktycznym, są przyczynkiem do przekłamań, niedopowiedzeń i interpretacji, które nie znajdują pokrycia w przepisach i rzeczywistości” – podkreślił Konrad Dobrowolski z OLX.
23 maja br. Sejm uchwalił nowelizację ustawy o wymianie informacji podatkowych z innymi państwami oraz niektórych innych ustaw, która implementuje do polskiego prawa dyrektywę DAC7. Nowe przepisy mają ułatwić organom podatkowym dostęp do kluczowych informacji o sprzedawcach działających na platformach internetowych. Ma to być odpowiedź na rosnącą potrzebę zapewnienia równej konkurencji na rynku e-commerce, m.in. poprzez utrudnienie działalności w tzw. szarej strefie.
Unijna dyrektywa DAC7 ma na celu usprawnienie wymiany informacji podatkowych między państwami członkowskimi. Nowe prawo wprowadza obowiązek dla operatorów platform cyfrowych, by gromadzili i przekazywali dane o sprzedawcach do krajowej administracji skarbowej. Ma to zapewnić równą konkurencję oraz przeciwdziałać unikaniu opodatkowania w przestrzeni cyfrowej, w tym w obrocie międzynarodowym. Zmiany mają wejść w życie 1 lipca 2024 roku i dotyczyć platform działających w branży e-handlu, a także umożliwiających świadczenie usług osobiście online lub offline, rezerwację noclegów, najem środków transportu czy zamawianie przejazdów. Wymóg raportowania nie obejmie jednak drobnych sprzedawców towarów, którzy w ciągu roku dokonają mniej niż 30 transakcji, a ich łączne wynagrodzenie nie przekroczy 2 tys. euro. (PAP)

autor: Grzegorz Kacalski

 

gkc/ mmu/ lm/

„Oddawaj dom, bo planeta płonie…” Kolejna unijna opłata emisyjna zabije portfele Polaków

0

Oddalenie terminu wprowadzenia opłaty ETS2 miałoby sens, bo zdążymy z inwestycjami, ociepleniami budynków i programem „Czyste Powietrze” – powiedziała PAP minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Dodała, że pozostanie przy węglu nikomu się nie opłaca.

Podkreśliła, że odsunięcie terminu wprowadzenia ETS2 służyłoby np. temu, żeby jak najwięcej ludzi przeszło na inne formy ogrzewania. „Ocieplenie budynków jest bardzo korzystne, bo mniejsza emisja oznacza mniejsze opłaty. Jest to najlepsza recepta na zmniejszenie rachunków” – stwierdziła minister.

Pełczyńska-Nałęcz przypomniała, że ETS2 to rodzaj opłaty za emitowanie szkodliwych dla ludzkiego zdrowia i planety gazów cieplarnianych oraz pyłów. Dodała, że już działa opłata ETS1 pobierana od elektrociepłowni, przemysłu i innych emitentów zanieczyszczeń, a od 2027 r. ma wejść w życie dodatkowa opłata dla emitentów w transporcie i w budownictwie. „Jeśli ktoś korzysta z centralnego ogrzewania lub ma pompę ciepła, to ETS1 jest już w nich zawarty. Natomiast, jeśli ma kocioł gazowy lub piec na węgiel, to w momencie wejścia w życie ETS2 jego rachunki za ogrzewanie wzrosną” – wytłumaczyła szefowa MFiPR.

 

„Kierunek zmian jest słuszny, bo chodzi o to, żeby energetykę przestawiać na nowoczesną, konkurencyjną, czystą i dobrą dla zdrowia. Ale poprzedni rząd zgodził się w Unii na to, żeby już od 2027 r. wchodził kolejny krok, czyli ETS2. Przygotowania konsumentów i obywateli na tę opłatę postępowały bardzo wolno, chociażby dlatego, że z powodu zablokowania środków z KPO nie było koniecznych inwestycji” – przekazała Pełczyńska-Nałęcz. Dodała, że środki z opłat za emisję zostają w polskim budżecie, są w dyspozycji państwa polskiego, a Unia Europejska przekazuje Polsce z tego tytułu dodatkowe środki.
„Niektórzy mówią +zostańmy przy węglu, po co modernizować+, ale dzisiaj wydobycie węgla jest potwornie drogie. To nie jest tak, że pozostanie przy węglu się komuś opłaca. Państwo polskie dopłaciło 7 miliardów złotych w 2023 r. do wydobycia węgla. Warto rozumieć, że to jest najdroższa opcja” – powiedziała również minister.
Europejski System Handlu Emisjami (ETS) działa od 2005 r. Według danych Komisji Europejskiej emisja dwutlenku węgla (CO2) na terenie wspólnoty była w 2023 r. o około 47 proc. niższa niż 18 lat wcześniej i jest to zasługa m.in. ETS. W ramach systemu przedsiębiorstwa muszą kupować uprawnienia do emisji CO2, uwzględniając w ten sposób koszty środowiskowe. Limity z roku na rok są coraz niższe, co ma zachęcać do transformacji w kierunku niskoemisyjności i doprowadzić do osiągnięcia celów klimatycznych UE.
Każdemu z krajów członkowskich przysługuje pewna pula uprawnień, które podlegają regułom handlowym. Ministerstwo Klimatu i Środowiska poinformowało, że w latach 2013-2023 do budżetu państwa wpłynęło dzięki temu 51 mld zł. To pieniądze, które powinny zostać wydane na zieloną transformację. (PAP)

Autor: Bartłomiej Pawlak

Nożownik próbował zabić pod samym posterunkiem policji. Funkcjonariusz oddał strzał

0

Nowojorska policja postrzeliła nożownika, który groził postronnym ludziom tuż obok komendy. Funkcjonariuszy zawiadomił mężczyzna, który wbiegł na posterunek informując, że napastnik próbował dźgnąć kilka osób.

Do zdarzenia doszło przed 23. posterunkiem NYPD we wschodnim Harlemie, ok. godziny  17:30 w sobotę.

Do budynku wbiegł wówczas świadek, który zawołał policjantów na pomoc. Poinformował, że przed samą komendą grasuje nieobliczalny nożownik.

„Funkcjonariusze przeszli przez ulicę i zobaczyli mężczyznę uzbrojonego w nóż, biegnącego i próbującego dźgnąć ofiarę. Sytuacja była niezwykle chaotyczna i szybka” – powiedział Ruel Stephenson z nowojorskiej policji.

„Funkcjonariusze wydawali mężczyźnie liczne polecenia słowne, aby upuścił nóż, jednak on nadal biegł za ofiarą, trzymając narzędzie” – dodano.

W pewnym momencie mężczyzna próbował dobiec do jednego z funkcjonariuszy, nadal trzymając nóż. Zaraz potem znów zaczął biec za ofiarą, a następnie zaatakował drugiego policjanta. Ten użył wobec – jak okazało się później – 36-letniego mężczyzny paralizatora. Paralizator niestety nie zadziałał.

„Gdy funkcjonariusz wyładował paralizator, mężczyzna zamachnął się nożem na funkcjonariuszkę, ominął jej twarz zaledwie o centymetry. Sierżant, widząc mężczyznę próbującego dźgnąć policjantkę, nie miał innego wyjścia, jak tylko wystrzelić” – relacjonował Stephenson.

36-latek został unieszkodliwiony jednym strzałem

Red. JŁ

Tajemnicza śmierć 13-letniej Brytyjki w parku rozrywki na Florydzie. Znaleziono ją nieprzytomną obok basenu

0

Nastolatka z Wielkiej Brytanii zmarła podczas wakacji na Florydzie. Dziewczynka została znaleziona nieprzytomna przy basenie w parku Discovery Cove w Orlando. Przewieziono ją do szpitala w stanie krytycznym. Zmarła następnego dnia.

We wtorek, 28 maja, 13-letnia Anna Beaumont z Cardiff została znaleziona bez funkcji życiowych przy basenie parku rozrywki Discovery Cove w Orlando.

„Nasz personel zareagował na nagły wypadek z udziałem gościa. Nasz zespół zapewnił opiekę i skontaktował się z Orange County Fire & Rescue” – przekazał w komunikacie park.

Nastolatkę przetransportowano do szpitala w stanie krytycznym.

„Kiedy przybył personel ratunkowy, przejął opiekę i przetransportował gościa do pobliskiego szpitala. Z szacunku dla prywatności naszych gości, nie udzielamy żadnych informacji na temat ich stanu zdrowia. Nasze myśli są z tą rodziną” – dodano.

Następnego dnia dziewczynka zmarła. Nie ujawniono na razie przyczyny śmierci 13-latki.

„Jesteśmy w kontakcie z rodziną po śmierci dziecka w Stanach Zjednoczonych i zapewniamy wsparcie konsularne w tym trudnym czasie” – przekazała Rzeczniczka Ministerstwa Spraw Zagranicznych USA.

Red. JŁ