Mieszkaniec Brooklynu Timothy Brown złożył pozew na 100 milionów dolarów przeciwko nowojorskiej policji (NYPD) i miastu Nowy Jork, oskarżając dwóch tajnych detektywów o brutalne pobicie w sklepie monopolowym. Zdarzenie miało miejsce 14 kwietnia w okolicy Boerum Hill na Brooklynie.
Zgodnie z treścią pozwu, Brown udał się po pracy do sklepu monopolowego po butelkę wina. W lokalu nieumundurowani funkcjonariusze NYPD, prowadzący tajną akcję antynarkotykową, mieli pomylić go z inną osobą. Nagranie wideo pokazuje, jak „tajniacy” wielokrotnie biją Browna i uderzają jego głową o ladę sklepu. Jeden z nich miał też kilkakrotnie uderzyć go kolanem w brzuch. Brown wpadł następnie na półkę ze szklanymi butelkami, które rozbiły się powodując rozcięcie i krwawienie. Następnie mężczyzna miał zostać przeciągnięty po tłuczonym szkle i przewrócony na brzuch. Jak podkreśla powód – w ciągu całej interwencji detektywi nie przedstawili się jako stróże prawa, ani nie uruchomili kamer nasobnych.
Brown twierdzi, że w wyniku zdarzenia doznał trwałych blizn i obrażeń twarzy oraz że ma trudności z chodzeniem. Od czasu incydentu nie podjął pracy w zawodzie.
Po opisywanym zdarzeniu mężczyzna został oskarżony o stawianie oporu przy aresztowaniu, jednak zarzut później wycofano. W pozwie jako winnych nadużycia władzy Brown wskazuje detektywów Volkana Madena i Michaela Algeria.
Po stronie Browna opowiedział się m.in. burmistrz Nowego Jorku Zohran Mamdani, który potępił działania funkcjonariuszy. W sprawie kroki podjęła także komisarz NYPD Jessica Tisch wszczynając 90-dniowe dochodzenie wewnętrzne i odebrała obu detektywom broń oraz odznaki. Decyzją Tish całkowicie rozwiązano także Jednostkę Narkotykową dla Północnego Brooklynu, w której służyli pozwani policjanci.
Red. JŁ