Mazowsze: Plaga wypadków z udziałem łosi

Mazowsze: Plaga wypadków z udziałem łosi

W ciągu dwóch tygodni doszło do pięciu wypadków z udziałem łosi. Jeden z nich zakończył się tragicznie. Jak się przed tym ustrzec? Rada jest tylko jedna: noga z gazu!

Ceniony ostrołęcki lekarz Krzysztof Sosiński zginął w wypadku samochodowym w Ogonach koło Młynarzy. Na trasie do Warszawy, kierowane przez niego auto zderzyło się z łosiem, który wyszedł na drogę. Żona, podróżująca razem z doktorem Sosińskim, trafiła do szpitala. O tym tragicznym wypadku pisaliśmy tutaj: Ta tragedia wstrząsnęła Ostrołęką. Tym bardziej, że wpisała się w całą czarną serię wypadków drogowych z udziałem łosi. Doktor Sosiński zginął w sobotę 3 września, do wypadku doszło ok. godz. 7. Niespełna dobę później, w niedzielę 4 września nad ranem, także w okolicach Młynarzy, w łosia uderzył kierowca renaulta laguny. Trafił do szpitala.

A to tylko jeden dzień. Później doszło do kolejnych wypadków z udziałem łosi. Nie przypadkiem. Tych zwierząt jest coraz więcej, a do tego odbywają one właśnie godowe wędrówki. Kolejne wypadki opisywaliśmy tu: Jan Szpunar, przewodniczący zarządu okręgowego Polskiego Związku Łowieckiego w Ostrołęce nie ukrywa, że ostatnia seria wypadków z udziałem łosi, mocno go poruszyła. Tym bardziej, że ten, który zginął – doktor Sosiński – sam był myśliwym.

Jan Szpunar nie ma też wątpliwości – ryzyko, że do kolejnych wypadków będzie w najbliższym czasie dochodzić, jest duże. – Łosie mają właśnie bukowisko, czyli okres godowy. Gody tych zwierząt odbywają się mniej więcej od połowy września do połowy października.

W tym czasie samce opuszczają miejsca, w których najczęściej przebywają w poszukiwaniu partnerek – tłumaczy Jan Szpunar. – A jako że łosie są z zasady samotnikami i zwierzętami wędrownymi, nie mają jakichś określonych szlaków wędrówek na gody. Generalnie samce wychodzą w tym okresie z miejsc, które są ich naturalnym środowiskiem, czyli terenów podmokłych i rzadkich lasów. Wędrują w miejsca odkryte, często pagórkowate, gdzie mogą zaprezentować się swoim potencjalnym partnerkom – dodaje.

Ponieważ zdarza się także, że młodsze i słabsze samce, są z takich miejsc przepędzane przez silniejsze osobniki, mapy wędrówek łosi nie sposób przewidzieć. – Tym bardziej, że te zwierzęta potrafią dziennie przejść nawet kilkadziesiąt kilometrów. Doskonale radzą sobie też z wszelkimi przeszkodami, doskonale pływają, potrafią też przeskakiwać wysokie przeszkody – tłumaczy Jan Szpunar. – Do tego, w odróżnieniu od innych zwierząt, nie są płochliwe i nie trzymają się lasu. Nie jest niczym dziwnym zobaczyć łosia na łące czy na drodze.

Mimo tych zastrzeżeń, Jan Szpunar wskazuje miejsca w naszym powiecie, gdzie szczególnie trzeba uważać. – Z naszych obserwacji wynika, że w okresie godów łosie mogą się pojawiać na drogach w okolicach Karaski w gminie Kadzidło i właśnie w okolicach Młynarzy, gdzie wędrują z północy w okolice Narwi – mówi Jan Szpunar. – Co oczywiście nie znaczy, że nie możemy spotkać łosi na drodze gdzie indziej.

Piotr Ossowski aip, Fot. aip



COMMENTS

WORDPRESS: 0