17.8 C
Chicago
poniedziałek, 22 kwietnia, 2024

Liverpool eliminuje Borussię! Najlepszy mecz w historii Ligi Europy?

Popularne

Strony Internetowe / SEO
Realizacja w jeden dzień!
TEL/SMS: +1-773-800-1520

Słowa to za mało, by opisać to, co wydarzyło się w czwartkowy wieczór na Anfield Road. Liverpool przebił swój niesamowity wyczyn sprzed lat i dosłownie w ostatnich sekundach meczu z Borussią zdołał odwrócić losy spotkania. To Anglicy zagrają w półfinale Ligi Europy.

Najlepsze spotkanie w historii Ligi Europy? Bardzo możliwe. W czwartek Borussia Dortmund przyjechała do Liverpoolu, na rewanżowy mecz ćwierćfinału Ligi Europy. W pierwszym spotkaniu padł remis 1:1, ale zarówno wtedy, jak i przed rewanżem, zdecydowanym faworytem byli Niemcy.

Wszystko przez to, że na krajowych podwórkach to Borussia spisuje się o wiele lepiej, niż piłkarze The Reds. Liverpool zajmuje dopiero ósme miejsce w Premier League i triumf w LE jest ostatnią drogą, by zagrać w Lidze Mistrzów w przyszłym sezonie. BVB ma natomiast praktycznie pewne wicemistrzostwo Niemiec, dzięki czemu również mogło skupić się na walce w Lidze Europy.

W zasadzie jedynym atutem Liverpoolu – oprócz własnego boiska – była przed tym spotkaniem osoba trenera. Jurgen Klopp to człowiek, który stworzył obecną Borussię i zna ten zespół jak nikt inny na świecie. Właśnie w tym swojej szansy upatrywali kibice gospodarzy.

Nie minęło jednak dziesięć minut, a nadzieje prysły jak mydlana bańka. Najpierw w piątej minucie Pierre-Emerick Aubameyang oddał strzał, który obronił Simon Mignolet. Przy dobitce Henrika Mchitarjana bramkarz Liverpoolu nie miał już jednak szans i goście wyszli na prowadzenie. Cztery minuty później było już 2:0, bo Aubameyang skorzystał z podania Marco Reusa i podwyższył prowadzenie. Gospodarze byli na kolanach, a Borussia chciała dobić rywali.

You’ll never walk alone” – zabrzmiało na trybunach Anfield Road. Kibice nadal wierzyli, choć w tej sytuacji piłkarze Kloppa musieli strzelić aż trzy gole, by awansować do półfinału. Mission impossible? Wydawało się, że tak…

Po zmianie stron dość nieoczekiwanie nadzieję w serca kibiców wlał Divock Origi, który w 48. minucie trafił na 1:2. The Reds ruszyli do zmasowanego ataku, ale po chwili Mats Hummels wybornie obsłużył Marco Reusa, który bez problemów pokonał Mignoleta.

Liverpool po raz kolejny potrzebował trzech bramek, by awansować. Mimo beznadziejnej sytuacji, gospodarze nie złożyli jednak broni. I w 66. minucie zaprezentowali wspaniałą akcję, którą pewnym strzałem zakończył Philippe Coutinho. Do końca meczu zostało niecałe 25 minut, a piłkarze Kloppa musieli strzelić jeszcze dwa gole…

Borussia postanowiła schować się za gardą i dobić gospodarzy zabójczą kontrą. Zawodnicy Liverpoolu grali jednak jak szaleni i walczyli o każdą piłkę, jakby od tego zależało ich życie. Taka postawa przyniosła skutek w 78. minucie, gdy Mamadou Sakho po rzucie rożnym trafił na 3:3. Anfield zatrzęsło się w posadach. The Reds mieli kilkanaście minut na zdobycie decydującej bramki.

I wreszcie, już w doliczonym czasie gry, sędzia podyktował rzut wolny po faulu Marcela Schmelzera. Piłkarze Liverpoolu nietypowo rozegrali ten stały fragment gry, a po dośrodkowaniu z prawej strony, najwyżej do piłki wyskoczył Dejan Lovren, który potężną bombą pokonał Romana Weidenfellera. Stadion Liverpoolu dosłownie eksplodował potężnym wybuchem radości. Piłkarze Kloppa przebili nawet dokonania The Reds z pamiętnego finału Ligi Mistrzów z Milanem (od 0:3 do 3:3 i zwycięstwo w karnych). Po końcowym gwizdku sędziego Jurgen Klopp w amoku świętował z zawodnikami awans do półfinału Ligi Europy. Awans, dosłownie wyszarpany rywalom z gardła i to po meczu, który cały piłkarski świat zapamięta na długie lata.

Ogromne emocje zgotowali kibicom również piłkarze Sevilli i Athletic Bilbao. W pierwszym meczu zespół Grzegorza Krychowiaka wygrał z rywalami 2:1 i przed rewanżem u siebie był w znakomitej sytuacji. Pierwsi na prowadzenie wyszli jednak goście, ale gdy w 59. minucie po asyście Polaka gola na 1:1 strzelił Kevin Gameiro, wydawało się, że obrońcy tytułu z łatwością awansują do półfinału LE. Tymczasem bramka dla gości w samej w końcówce meczu doprowadziła do dogrywki.

Ta nie przyniosła rozstrzygnięcia, co oznaczało, że o zwycięstwie miała zadecydować seria rzutów karnych. Po pierwszych trzech bezbłędnych strzałach, do piłki podszedł Krychowiak. Polak uderzył bezbłędnie w sam środek bramki, a bramkarz rzucił się w prawą stronę, więc po dwóch seriach na tablicy widniał remis. W następnej również piłkarze się nie mylili, ale czwartą próbę piłkarzy Atletico obronił bramkarz Sevilli. Ta pomyłka kosztowała gości awans, bo piłkarze Sevilli nie mylili się do końca i to oni zwyciężyli.

W pozostałych meczach Szachtar Donieck rozbił Sporting Bragę 4:0, a Villarreal wygrał ze Spartą Praga 4:1.

Wyniki:

Liverpool – Borussia Dortmund 4:3 (Origi 48, Coutinho 66, Sakho 78, Lovren 90 – Mchitarjan 5, Aubameyang 9)

Sevilla – Athletic Bilbao 1:2 (Gameiro 58 – Aduriz 57, Garcia 80)

Szachtar Donieck – Sporting Braga 4:0 (Srna 25, Ferreira 43, 73 obie samobójcze, Kovalenko 50)

Sparta Praga – Villarreal 2:4 (Dockal 65, Krejci 71 – Bakambu 5, 49, Castillejo 43, Lafata 45 samobójcza)

 

Kacper Rogacin (AIP)

- Advertisement -

Podobne

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ostatnio dodane

Strony Internetowe / SEO
Realizacja w jeden dzień!
TEL/SMS: +1-773-800-1520