Krystian Popiela nie żyje. 20-letni piłkarz zginął w wypadku samochodowym

Krystian Popiela nie żyje. 20-letni piłkarz zginął w wypadku samochodowym

Przed młodym piłkarzem z Tarnowa życie i kariera piłkarska stały dopiero otworem. Przekreślił je niedzielny, tragiczny wypadek na autostradzie koło Dębicy. Zaledwie 20-letni zawodnik zginął na miejscu.

Do wypadku doszło około godz. 18.30 w Woli Wielkiej. Ze wstępnych ustaleń policjantów wynika, że kierujący volkswagenem passatem Krystian, jadąc w kierunku Rzeszowa , stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w bariery oddzielające pasy ruchu. Samochód odbił się jeszcze od nich, przejechał przez drogę i wylądował w rowie, gdzie dodatkowo kilkakrotnie koziołkował.
– Całe zdarzenie było następstwem manewru wyprzedzania innego samochodu, na który zdecydował się 20-letni tarnowianin – mówi asp. Jacek Bator, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Dębicy. Wskutek rozległych obrażeń ciała młody kierowca poniósł śmierć na miejscu. Samochodem podróżował sam. Jak udało nam się ustalić, Krystian wracał z Tarnowa , gdzie ma rodzinę, do Rzeszowa, w którym zamieszkał zaledwie kilka tygodni wcześniej.

Nie mogę uwierzyć!
Śmierć młodego zawodnika wstrząsnęła jego znajomymi. – Siedzę teraz i płaczę, bo trudno mi pozbierać myśli. Sam nie wiem jak będę dalej funkcjonował – mówi naszemu reporterowi Dariusz Jarecki, z którym Krystian dzielił jedno mieszkanie w Rzeszowie. Obaj w podobnym czasie trafili do drużyny Stali Rzeszów. Jarecki z Niecieczy, Popiela – z tarnowskiej Unii. Szybko złapali ze sobą doskonały kontakt. Krystian zaproponował, by starszy kolega u niego zamieszkał. – Nie mogę sobie wyobrazić tego, jak będzie wyglądało spotkanie naszej drużyny w szatni, w której Krystian zawsze był duszą towarzystwa. Straciłem najbliższego, wspaniałego przyjaciela – mówi przez łzy były zawodnik Termaliki. Rano, gdy usłyszał o śmierci 20-latka, dosłownie ścięło go z nóg. Z tragedią pogodzić nie mogą się znajomi młodego piłkarza nie tylko z Polski, ale również z Grecji i Włoch, gdzie Krystian – nazywany pieszczotliwie „Popi” – szlifował swoje rzemiosło piłkarskie. Jego profil na facebooku zapełniają od rana wzruszające pożegnania.

Uśmiechnięty i ambitny
20-latek pochodził ze znanej w Tarnowie piłkarskiej rodziny, ale sporą część życia spędził w rozjazdach oraz w Grecji, gdzie obecnie mieszkają jego rodzice i dwaj młodsi bracia. – Zawsze mieszkałem z rodzicami tam, gdzie tato grał w piłkę – opowiadał kilka miesięcy temu na łamach „Gazety Krakowskiej”. Wiosną trafił do tarnowskiej Unii, w której, w latach 90-tych występował również jego tata, Jarosław. W Tarnowie chciał się odbudować po kontuzji, której doznał na I-ligowych boiskach przed rokiem. – Bardzo szybko się zaaklimatyzował i znalazł wspólny język z innymi zawodnikami. Wesoły i uśmiechnięty. Zawsze lubił dużo mówić, z łatwością zjednywał sobie innych. Nigdy nie było z nim problemów wychowawczych – wspomina Robert Witek, kapitan drużyny Jaskółek. Po spadku Unii do czwartej ligi zdecydował się na zmianę barw klubowych, przenosząc się do Rzeszowa. Z miejscową Stalą chciał wywalczyć awans do II ligi. – Był bardzo otwarty na kontakty z kolegami. Na treningach solidnie pracował i walczył o miejsce w składzie. Nie mogę uwierzyć w to, że więcej z nami już nie zagra – mówi łamiącym się głosem Piotr Ceglarz, pomocnik Stali.

Piłkarskiego fachu uczył się w Grecji
Krystian na poważnie zainteresował się futbolem w Grecji, gdzie grał jego ojciec. Zaczynał w Akademii Piłkarskiej Olympiakosu Pireus. Gdy miał 15 lat jego kariera stanęła pod znakiem zapytania po tym, jak został potrącony przez samochód. Skutkiem wypadku były dwie operacje i roczna przerwa w treningach. Po powrocie do kraju trafił do drużyny juniorów Polonii Warszawa, Potem na rok wyjechał do włoskiego Cagliari. Na swoim koncie miał dwa występy w ekstraklasie, w barwach Wisły Płock oraz kilka w młodzieżowej reprezentacji Polski.

Paweł Chwał (AIP)



COMMENTS

WORDPRESS: 0