HomePOLSKADolnośląskie

Jadowity pająk na wrocławskich Stabłowicach

Jadowity pająk na wrocławskich Stabłowicach

Nasz Czytelnik, Witold Skrzypczyk, zaalarmował nas o pojawieniu się jadowitych pająków z gatunku tygrzyk paskowany na osiedlu Stabłowice. “Ostrzeżcie wrocławian, bo mogą być wszędzie” – napisał. Czy rzeczywiście jest się czego bać? Sprawdziliśmy.

– Poszedłem na działkę z mamą i tam, jakieś 100 metrów od ulicy Wojanowskiej, zobaczyliśmy tego pająka. To tygrzyk paskowany. Czytałem, że teraz mamy do czynienia z ekspansją tego gatunku. Na forach internetowych można znaleźć wypowiedzi osób, które po ukąszeniu przez tygrzyka musiały brać sterydy i antybiotyki – mówi nam Witold Skrzypczyk, mieszkaniec Stabłowic. Rzeczywiście, pająków z gatunku tygrzyk paskowany jest w Polsce coraz więcej. Jak twierdzi Radosław Ratajszczak, dyrektor wrocławskiego zoo, wynika to z ocieplenia klimatu. Dotąd ich środowiskiem naturalnym były kraje południowej Europy, głównie państwa bałkańskie. Sporo takich pająków żyje też już na Słowacji i na Węgrzech. Czy jednak rzeczywiście jest się czego bać? – Każdy pająk jest jadowity. Pająki używają jadu, gdy są w sytuacji zagrożenia. Niektóre jednak, tak jak tygrzyk paskowany, mają zbyt małe szczękoczułki, by mogły stanowić niebezpieczeństwo dla człowieka – wyjaśnia Radosław Ratajszczak. – Przypadki, w których doszło do ukąszenia człowieka przez tego pająka, są naprawdę rzadkie. To już jad pająka domowego, którego z łatwością znaleźć można w prawie każdym gospodarstwie, jest dużo silniejszy niż jad tygrzyka. Powinniśmy się obawiać samochodów, motocykli, ale nie pająków, które są pożyteczne dla ekosystemu. Tygrzyk paskowany jest pod ochroną. Jeżeli zobaczymy takiego pająka na swojej działce, powinniśmy ostrożnie ująć go w papier i przenieść gdzieś dalej.

red. (aip), Fot. Witold Skrzypczyk

COMMENTS