Faszyzm w Polsce? Nie, to patologia w wykonaniu białostockiego kibolstwa!

Faszyzm w Polsce? Nie, to patologia w wykonaniu białostockiego kibolstwa!

Sceny z Białegostoku, jakie mogliśmy oglądać w ostatni weekend, są głęboko oburzające i zatrważające. Odpychające jest oglądanie agresji przeciwników Marszu Równości i nie ma żadnego usprawiedliwienia dla wyzywania, używania przemocy wobec kogokolwiek. Żałosne jest również, gdy łyse byczki wykrzykują dewizę „Bóg, honor, Ojczyzna”. Z żadnym słowem z tej dewizy agresja, przemoc i nienawiść nie ma nic wspólnego. Wydarzenia z Białegostoku tak bardzo obrażają pamięć polskich bohaterów, którzy umierali za te słowa.

W Białymstoku nienawiść była wymierzona w uczestników Marszu Równości, sympatyków mniejszości seksualnych. Ale to kompletnie nie ma żadnego znaczenia – zawsze trzeba piętnować przejawy nienawiści, przemocy i agresji wobec kogokolwiek, w tym wypadku ludzi, obywateli, którzy legalnie manifestują. To jest właśnie czyste zło, które wymaga potępienia. Te wydarzenia można dziś skomentować zachowując zimną krew, wcale nie uciekając od czytelnych ocen.

 

W tym wypadku, jak również każdym innym, gdy mamy do czynienia z przemocą, w oczywisty sposób należy to potępiać, piętnować i domagać się ukarania agresywnych bandytów. Tak więc po kolei. Wydarzenia z Białegostoku są czystą konsekwencją sporu, jaki dziś toczy się w Polsce na wielu frontach, nie tylko politycznym, ale również światopoglądowym. I nienawiści, która stała się fundamentem tego sporu, braku szacunku i empatii do drugiego człowieka, nawet jeśli nie zgadzamy się z nim i jest on przeciwnikiem politycznym. W niczym nie usprawiedliwiając, a jedynie opisując jakiś fragment tego sporu, dla uczciwości trzeba powiedzieć – na manifestacjach sympatyków społeczności LGBT dochodziło do bluźnierstw, obrażania katolików, rzeczy obrzydliwych. Przeciwko temu też należy protestować i ja protestuję. Powiedzenie „kto sieje wiatr, zbiera burze” jest upraszczające, może brzmieć jako usprawiedliwiające, czego w najmniejszym stopniu nie chcę, ale jednak niech wybrzmi, również ku refleksji.

 

Za Białystok wstydzić powinni się ci księża katoliccy, którzy usprawiedliwiali przemoc, ba, nawet dziękowali bandyterce za „obronę wartości”. Nie ma to najmniejszego związku z Ewangelią, która uczy przede wszystkim miłości do drugiego człowieka. Najmniejszego. Niemniej nie można generalizować i upraszczać – a tym właśnie jest obarczanie Kościoła odpowiedzialnością za wydarzenia na Marszu Równości. Rzeczywistość, jak zawsze, jest bardziej skomplikowana. Tak jak pewnie nie wszyscy geje i lesbijki podpisują się pod profanacjami najświętszych symboli dla katolików, tak – akurat tego jestem pewien – nie wszyscy konserwatyści gotowi są stanąć obok kiboli, czy szukać usprawiedliwień dla tego, co wydarzyło się w Białystoku.

 

Można krytykować i nie zgadzać się z postulatami adopcji dzieci przez pary homoseksualne, co nie jest równoznaczne z akceptacją dla przejawów agresji wobec homoseksualistów. Wreszcie najcięższe słowa jakie padają w kontekście wyczynów opryszków z Białegostoku. „Faszyści atakują”, czy „Tak się rodzi w Polsce faszyzm”. To kolejny raz, gdy odpalane są najcięższe pociski. Nie zgadzam się z tym. Łysi osiłkowie to często bandyterka, odwołująca się do prymitywnego nacjonalizmu, ale zbyt łatwo formułowany jest ten najcięższy zarzut o faszyzm w Polsce. Powtarzany zresztą co najmniej od kilku lat, przy przeróżnych okazjach, przez co został już w dużym stopniu oswojony i zdeprecjonowany. Zdecydowanie za łatwo jest używany, zwłaszcza w kraju, w którym na każdym kroku mamy pomniki ofiar faszyzmu. Patologia w wykonaniu białostockiego kibolstwa nie jest normą.

 



COMMENTS

WORDPRESS: 0