Czy użycie FaceApp może być groźne? “Ktoś zupełnie za darmo zgromadził sobie całkiem sporą bazę danych”

Czy użycie FaceApp może być groźne? “Ktoś zupełnie za darmo zgromadził sobie całkiem sporą bazę danych”

Choć na rynku jest już dostępna od 2017 roku, naprawdę gigantyczne zainteresowanie internautów wzbudziła kilka dni temu. FaceApp – bo o niej mowa to aplikacja umożliwiająca obróbkę zdjęć na podstawie cech charakterystycznych naszej twarzy dzięki wykorzystaniu mechanizmów sztucznej inteligencji. To właśnie lawinowy wzrost popularności FaceApp jest przyczyną istnego zalewu mediów społecznościowych zdjęciami ukazującymi, jak nasi znajomi mieliby wyglądać na starość. Tymczasem eksperci ds. cyberbezpieczeństwa, a nawet resort cyfryzacji zwracają uwagę na istotne zagrożenia związane z użytkowaniem tego typu oprogramowania – czytamy na portalu niezalezna.pl.

 

 

Twórca aplikacji pozyskane dane może wykorzystać do tworzenia całej armii sztucznych kont, wykorzystywanych na szeroką skalę w internetowym trollingu i machinie dezinformacji.

 

Proces tworzenia fałszywego użytkownika przypomina do złudzenia działania szpiegowskie służb specjalnych, a szczególnie proces funkcjonowania tzw. nielegałów czy śpiochów (szpiegów, którzy po zwerbowaniu i opracowaniu odpowiedniej legendy nieraz nawet po kilka, kilkanaście lat czekają „w uśpieniu” na rozkaz rozpoczęcia działalności). W przypadku internetu, stworzenie fałszywej tożsamości jest znacznie prostsze i o wiele mniej ryzykowne. Taki sztuczny twór ma przede wszystkim pełnić rolę podżegacza, który w odpowiednim momencie skieruje dyskusję na internetowych forach i popularnych serwisach na konkretne tory. Wszystko zaczyna się jednak od przyjęcia konkretnego zlecenia. Często to właśnie firma lub formacja polityczna dokładnie określa „profil psychologiczny” i główne cele. Wówczas do akcji wkracza zespół specjalistów, który tworzy odpowiednią liczbę sztucznych internautów. Wymyślane są dane osobowe, opracowywane są historie i biogramy, dla każdego tworzone są unikatowe adresy e-mail i profile w mediach społecznościowych.

– tłumaczy w rozmowie z portalem niezalezna.pl dr Piotr Łuczuk, medioznawca i ekspert ds. cyberbezpieczeństwa Instytytu Staszica oraz Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

To jeszcze nie wszystko. Tak spreparowane sztuczne tożsamości są aktywnie wykorzystywane i od pewnego czasu wypierają tradycyjne działania internetowych trolli. Sztuczne konta zarządzane przez odpowiednio do tego przeszkolone osoby lub wręcz specjalnie opracowane w tym celu boty znacznie poszerzają możliwości rozpowszechniania i co najbardziej niebezpieczne – uwiarygadniania całych kampanii fake newsów.

Dla uwiarygodnienia danej „osoby” publikowane są nawet odpowiednio spreparowane zdjęcia i regularnie dodawane są wpisy na różne tematy, pozostające w sferze zainteresowań podmiotu i będące w ścisłej relacji z daną wersją legendy. Po zbudowaniu historii aktywności na danym koncie, sztuczny internauta jest w pełni gotowy do działania. Jak się okazuje w firmach zajmujących się tego typu działalnością każdy z pracowników jest w stanie kontrolować/monitorować równolegle nawet do piętnastu tego typu sztucznych kont. Tego typu działania znacznie utrudniają identyfikację użytkownika, jako sztucznego tworu, a wykorzystanie tego mechanizmu w celach propagandowych i dezinformacyjnych jest długofalowo znacznie skuteczniejsze od użycia botów. W porównaniu z użyciem botów, tworzenie sztucznych kont sterowanych przez człowieka daje nieograniczone wręcz możliwości, a przede wszystkim pozwala na wiarygodną interakcję z pozostałymi internautami. W tym modelu wojny informacyjnej boty wykorzystywane są głównie do prowadzenia agitacji, rozpowszechniania fake newsów na szeroką skalę lub rozsyłania spamu, a także do dyskredytowania ewentualnych oponentów.

– tłumaczy dr Piotr Łuczuk.

 

Więcej na niezalezna.pl



COMMENTS

WORDPRESS: 0