Radny Chicago Byron Sigcho-Lopez złożył pozew przeciwko przepisom wyborczym stanu Illinois. Kandydat do Kongresu z 4. okręgu wyborczego uważa, że obowiązujące prawo stawia kandydatów niezależnych w znacznie gorszej sytuacji niż reprezentantów największych partii politycznych.
Spór o liczbę wymaganych podpisów
Sigcho-Lopez twierdzi, że jako kandydat niezależny musiał zebrać ponad 10 tysięcy podpisów, aby znaleźć się na listopadowej karcie do głosowania. Zwraca uwagę, że kandydaci Partii Demokratycznej i Partii Republikańskiej muszą spełnić znacznie mniej rygorystyczne wymagania.
Według niego sztab wyborczy zebrał ponad 17 tysięcy podpisów poparcia, jednak Stanowa Komisja Wyborcza uznała, że ważnych jest mniej niż wymagane 10 tysięcy.
Walka o miejsce po kongresmanie Chuyu Garcii
Pozew ma doprowadzić do umieszczenia nazwiska Byrona Sigcho-Lopeza na listopadowej karcie do głosowania. Kandydat ubiega się o mandat zwalniany przez kongresmana Jesusa „Chuya” Garcię, który zdecydował się zakończyć swoją działalność w Kongresie.
Decyzja Garcii o wycofaniu się z wyścigu pod koniec okresu zgłaszania kandydatur wywołała kontrowersje. Krytycy uznali, że mogła ona ułatwić start jego szefowej sztabu Patty Garcii, która – mimo zbieżności nazwisk – nie jest z nim spokrewniona i pozostała jedyną kandydatką Partii Demokratycznej w prawyborach.
Komisja Wyborcza nie komentuje sprawy
Stanowa Komisja Wyborcza poinformowała, że nie będzie odnosić się do sprawy, ponieważ postępowanie sądowe jest w toku.
O dalszych losach kandydatury Byrona Sigcho-Lopeza zdecyduje sąd.








