epa13352597 New York Governor Kathy Hochul celebrates election results with her family during the official New York Democrats election watch party in New York, USA, 03 November 2026 (issued 04 November 2026). The 2026 midterm elections will determine control of Congress and shape the final two years of President Donald Trump's term. EPA/OLGA FEDOROVA
Dostawca: PAP/EPA.
Partia Republikańska straciła większość w obu izbach Kongresu po wtorkowych wyborach połówkowych (midterms) w Stanach Zjednoczonych na rzecz Demokratów. Prezydent Donald Trump przyznał, że to wojna z Iranem była przyczyną porażki jego ugrupowania, choć nie żałuje decyzji o jej rozpoczęciu.
Amerykanie wybierali we wtorek cały skład 435-osobowej Izby Reprezentantów, niższej izby Kongresu, oraz część składu 100-osobowego Senatu. Ponadto w 36 z 50 amerykańskich stanów oraz w trzech terytoriach odbyły się wybory gubernatorów. Stacje CNN i NBC poinformowały, że Demokraci zdobędą większość w Izbie Reprezentantów, przejęli też co najmniej sześć mandatów w Senacie, należących dotąd do Republikanów, zapewniając sobie większość również w tej izbie.
W wyborach do Senatu kandydaci Demokratów wygrali m.in. w Karolinie Północnej i Maine oraz uznawanych dotąd za bastiony Republikanów Teksasie, Kansas, Ohio, Karolinie Południowej i Iowa. W najbardziej śledzonym i najdroższym pod względem wydanych pieniędzy pojedynku w Teksasie zwyciężył Demokrata James Talarico, który pokonał prokuratora generalnego tego stanu Kena Paxtona. To pierwsze zwycięstwo Demokratów w wyborach do Senatu w Teksasie od blisko 40 lat.
Dopełnieniem dotkliwej porażki Partii Republikańskiej we wtorkowych wyborach do Kongresu jest utrata przez nią stanowisk gubernatorów co najmniej w pięciu stanach. Szczególnie bolesne dla Republikanów są porażki w Teksasie, gdzie kandydaci tej partii na gubernatorów wygrywali wszystkie wybory od 1994 r., oraz w Georgii, gdzie zwyciężali od 2002 r.
Republikanie ponieśli dotkliwą porażkę mimo przewagi finansowej w kampanii wyborczej. Jak wynika z danych Federalnej Komisji Wyborczej (FEC), ośmioro spośród 10 największych indywidualnych darczyńców w wyborach połówkowych w USA wsparło kandydatów Partii Republikańskiej. Na czele listy największych darczyńców znalazł się Elon Musk, najbogatszy człowiek świata, właściciel m.in. firm SpaceX, Tesla i X, który od dawna wspiera Trumpa.
Reagując na porażkę swojej partii, Trump w serii wpisów na platformie Truth Social starał się umniejszać swój udział w klęsce. Jak podkreślił, nie było go na karcie wyborczej. Sygnalizował też, że będzie blokował ustawy uchwalane przez kontrolowany przez Demokratów Kongres.
Trump ocenił jeszcze we wtorek wieczorem, że wojna z Iranem przyczyniła się do słabych wyników Republikanów. Oznajmił jednak, że nie żałuje zaatakowania tego kraju i zrobiłby to ponownie. Jego zdaniem to wzrost cen ropy naftowej – a nie sama wojna – stanowi największy polityczny balast dla jego administracji. W wyniku konfliktu z Iranem wzrosły ceny benzyny i oleju napędowego, co wywołało niezadowolenie amerykańskich wyborców.
Wiceprezydent USA J.D. Vance, który jest postrzegany jako możliwy kandydat Republikanów na prezydenta w 2028 r., również przyznał, że Republikanie przegrali w wyborach do Kongresu z powodu wojny z Iranem, krytykując jednocześnie strategię kampanijną partii.
Jak podała stacja CNN, doradcy Trumpa nie spodziewają się, aby administracja podjęła próbę zakwestionowania wyniku wyborów do Kongresu na dużą skalę, o ile w ogóle dojdzie do jakichkolwiek takich działań.
Dziennik „Wall Street Journal” poinformował w środę, że przewodniczący Izby Reprezentantów Mike Johnson przekazał swoim współpracownikom, iż po przejęciu kontroli nad Kongresem przez Demokratów nie będzie ubiegał się o stanowisko lidera mniejszości republikańskiej w tej izbie. Wśród głównych kandydatów na jego miejsce wymienia się kongresmenów Jima Jordana i Steve’a Scalise.
We wtorek wieczorem Johnson przyznał, że jest „rozczarowany” wynikami wyborów, i zapewnił, że jego partia odzyska większość w 2028 r. Z kolei republikański gubernator Florydy Ron DeSantis oświadczył, że Partia Republikańska w niektórych regionach USA poniosła wyborczą klęskę bliską anihilacji i na skalę nieznaną od 100 lat. Uznał też, że echa tej porażki będą odczuwalne przez dekadę.
Lider Demokratów w Izbie Reprezentantów Hakeem Jeffries powiedział w środę w CNN, że wojna z Iranem musi się natychmiast zakończyć. Jeffries, który może zostać przyszłym szefem niższej izby Kongresu i przejść do historii jako jej pierwszy czarnoskóry przewodniczący, zadeklarował, że jego partia skoncentruje się na obniżeniu kosztów życia w USA.
Wyniki wyborów w USA są komentowane przez polityków i media na całym świecie.
Szef MSZ Francji Jean-Noel Barrot ocenił, że „amerykańska demokracja żyje i ma się dobrze”, a wyniki głosowania nie są kwestionowane i Trump uznał ich rezultat. Premier Wielkiej Brytanii Andy Burnham powiedział, że rezultaty wyborów stwarzają okazję, by świat zjednoczył się w walce z rosnącymi kosztami życia oraz z ich przyczynami: wojnami na Bliskim Wschodzie i w Ukrainie. Z kolei szef hiszpańskiego rządu Pedro Sanchez ocenił, że amerykańskie społeczeństwo odrzuciło politykę skrajnej prawicy i wyraził nadzieję, że podobnie stanie się w nadchodzących wyborach parlamentarnych w jego kraju.
Kanclerz Niemiec Friedrich Merz zauważył, że Trump już w ostatnich dwóch latach rządził w dużej mierze z pominięciem Kongresu, posługując się rozporządzeniami wykonawczymi, i będzie to robił dalej. Natomiast szef MSZ Litwy Kestutis Budrys zauważył, że zwycięstwo Demokratów może doprowadzić do intensywniejszej debaty w Stanach Zjednoczonych na temat pomocy dla Ukrainy, a amerykańskie stanowisko w tej sprawie może zbliżyć się do pozycji państw europejskich. Czeski premier Andrej Babisz ocenił, że po porażce Republikanów może dojść do „pewnego paraliżu” amerykańskiej polityki, a premier Donald Tusk wyraził nadzieję, że wynik wyborów „ustabilizuje sytuację także w naszym regionie”.
Na wynik wyborów zareagował też najwyższy przywódca Iranu Modżtaba Chamenei, którego kraj od lutego pozostaje w stanie wojny z USA. W jego przekonaniu porażka Republikanów nie oznacza zmiany polityki Waszyngtonu wobec Teheranu. Z kolei przewodniczący parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf ocenił w środę, że Amerykanie powiedzieli w wyborach „nie” wojnie.
Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow wyraził z kolei nadzieję, że wyniki amerykańskich wyborów połówkowych nie wpłyną negatywnie na „wysiłki pokojowe” Trumpa zmierzające do rozwiązania konfliktu rosyjsko-ukraińskiego. (PAP)