21-letnia Allison Jeanne Albro z Daytona Beach na Florydzie została zatrzymana w czwartek, 29 października, po opublikowaniu na Instagramie wpisu, w którym groziła zastrzeleniem prezydenta USA. Kobieta zapowiadała, że dokona ataku podczas wiecu wyborczego zaplanowanego na piątkowy wieczór w jej mieście. Według biura szeryfa powiatu Volusia podejrzana przyznała się do zamieszczenia wpisu, ale utrzymywała, że był to „żart”.
Na wpis 21-latki natrafili w sieci funkcjonariusze FBI i Secret Service, którzy następnie powiadomili o sprawie lokalne biuro szeryfa.
W poście, któremu towarzyszyło zdjęcie kobiety, Albro napisała, że zamierza udać się następnego dnia na wiec Trumpa, aby zastrzelić go „z jej pistoletu Glock”. Lekkomyślny wpis skończył się dla 21-latki wizytą funkcjonariuszy biura szeryfa i Secret Service w jej domu w Daytona Beach.
Albro od razu poinformowała śledczych, że wie, dlaczego przyszli, i że usunęła już swój wpis z Instagrama. Przyznała, że poradziła jej to matka, z którą wcześniej rozmawiała. Kobieta ostrzegła córkę, że może to skończyć się dla niej aresztowaniem.
21-latka wyjaśniła, że nie popiera Trumpa, ale nie zamierzała nikogo skrzywdzić. Zapewniła również, że nie posiada pistoletu Glock, nie ma dostępu do broni palnej i że „nie lubi broni”. Podczas przeprowadzonego za jej zgodą przeszukania domu funkcjonariusze rzeczywiście nie znaleźli broni, amunicji ani związanych z nimi akcesoriów.
„Żart” młodej kobiety bynajmniej nie rozbawił „smutnych panów” ze służb. 21-latce postawiono zarzuty kierowania pisemnych gróźb zabójstwa lub spowodowania obrażeń ciała oraz nielegalnego wykorzystania urządzenia komunikacyjnego. Mało tego, podczas pierwszego przesłuchania sędzia zdecydował o umieszczeniu jej w areszcie bez możliwości opuszczenia go za kaucją. Kolejna rozprawa ma odbyć się w ciągu pięciu dni. Do tego czasu Albro pozostanie w areszcie śledczym powiatu Volusia.
Według danych z rejestru wyborców 21-latka jest zarejestrowana jako wyborcza… Partii Republikańskiej.
Red. JŁ





