75-letnia Hanh Minh Nguyen z Anaheim w Kalifornii została oskarżona o zabicie dziewięciomiesięcznego szczeniaka pitbulla, którego miała celowo przejechać samochodem. Według Departamentu Sprawiedliwości USA (DOJ) kobieta miała zwabić zwierzę pod swojego minivana, a następnie ruszyć, powodując u zwierzęcia śmiertelne obrażenia. Seniorka usłyszała zarzuty federalne. Grozi jej do 7 lat więzienia.
Do zdarzenia doszło we wrześniu 2026 roku w kalifornijskim Santa Ana. Lokalna policja otrzymała zgłoszenie dotyczące martwego czarno-białego szczeniaka pitbulla, którego obrażenia wskazywały na celowe potrącenie. W trakcie dochodzenia funkcjonariusze zabezpieczyli nagranie przedstawiające kobietę kierującą minivanem Honda Odyssey. W nagraniu widać, jak 75-latka otwiera drzwi pojazdu i wypuszcza psa, który następnie wchodzi pod samochód.
Zgodnie z aktami sprawy, kobieta miała zaraz potem ponownie otworzyć drzwi i upuścić na jezdnię jedzenie, po czym gestem ręki zachęciła zwierzę do podejścia do przynęty. Następnie ruszyła, przejeżdżając szczenię tylnym kołem swojego minivana. Kobieta zatrzymała pojazd w momencie, gdy opona przygniotła zwierzę, pozostawiając auto w bezruchu przez około 15 sekund, a potem odjechała z miejsca zdarzenia.
Zwłoki zabitego psa poddano sekcji, która wykazała, że bezpośrednią przyczyną zgonu było zmiażdżenie czaszki i całkowite uszkodzenie mózgu. Według Departamentu Sprawiedliwości zwierzę nie zginęło natychmiast. „Sekcja wykazała, że szczeniak żył przez kilka minut po tym traumatycznym zdarzeniu i przecierpiał silny ból przed śmiercią” – poinformował resort sprawiedliwości USA.
Nguyen została zatrzymana 1 października w Anaheim. W rozmowie ze śledczymi miała przyznać, że była właścicielką 9-miesięczneog pitbulla o imieniu „Blackey”, którego „porzuciła”.
75-latka usłyszała w czwartek federalny zarzut umyślnego spowodowania śmierci zwierzęcia. Niezależnie od postępowania federalnego odpowiada również przed sądem Sądem Najwyższym Powiatu Orange za kilka innych przestępstw, w tym za znęcanie się nad zwierzętami.
Red. JŁ





