Jawits Frimpong, 15-latek pochodzący z Ghany, został w czwartek śmiertelnie postrzelony w drodze do szkoły na Bronksie w Nowym Jorku. Do ataku doszło w pobliżu Corona Park, gdzie nastolatek miał być ścigany przez uzbrojonego napastnika. Nowojorska policja (NYPD) poszukuje trzech nastoletnich chłopców mogących mieć związek ze strzelaniną. Dotychczas nikogo nie zatrzymano.
Jak poinformował rzecznik NYPD, funkcjonariusze otrzymali zgłoszenie o strzelaninie w czwartek rano. Około godz. 9:24 znaleźli 15-latka z raną postrzałową brzucha. Chłopiec został przewieziony do pobliskiego szpitala, gdzie stwierdzono jego zgon.
Nagrania z monitoringu mają pokazywać Frimponga uciekającego przed osobą ubraną na czarno. Inne ujęcie miało zarejestrować zamaskowane osoby w ciemnych ubraniach, oddalające się z miejsca zdarzenia.
Ojciec nastolatka, Thomas Frimpong, przekazał dziennikarzom, że jego syn przyjechał z Ghany do Nowego Jorku zaledwie rok wcześniej. Opisał go jako „spokojnego i bystrego chłopca”. Według relacji ojca Jawits był wcześniej nękany przez innych uczniów w szkole DreamYard.
Dyrektor placówki miał niedawno poinformować rodzinę o zawieszeniu dwóch uczniów w związku z prześladowaniem 15-latka. Szkoła nie odpowiedziała na próby kontaktu, a policja odmówiła komentarza na temat ewentualnego związku między zgłaszanym nękaniem a zabójstwem.
Śmierć nastolatka wywołała silną reakcję wśród ghańskiej diaspory w USA. Do sprawy odniósł się także minister spraw zagranicznych tego kraju, Samuel Okudzeto Ablakwa. „Będziemy dążyć do sprawiedliwości i upewnimy się, że ci, którzy to zrobili, nie unikną kary” – zapowiedział szef ghańskiej dyplomacji.
Red. JŁ
Źródło: Nowy Dziennik





