Finały ligi NBA jednoczą nowojorczyków jak mało co, ale czy zdołają wypełnić przepaść pomiędzy Donaldem Trumpem i Zohranem Mamdanim? Prezydent USA oraz burmistrz Wielkiego Jabłka będą oglądać na żywo poniedziałkowy mecz New York Knicks i San Antonio Spurs, ale – jak się okazuje – nie wspólnie.
„Będę na trzecim meczu. Będę w zupełnie innej części stadionu…” – powiedział Zohran Mamdani przed trzecim spotkaniem Knicksów z San Antonio Spurs w finałach NBA, odnosząc się do pytania o to, czy zasiądzie w loży Madison Square Garden razem z prezydentem USA.
Trump będzie oglądał mecz Knicksów nie tylko jako głowa państwa, ale także były mieszkaniec Nowego Jorku, w którym przyszedł na świat. Obecnie prezydent – jeżeli nie rezyduje akurat w Białym Domu mieszka na stałe – w Palm Beach na Florydzie. W związku z obecnością Trumpa w Madison Square Garden w czasie trzeciego meczu finałów obowiązywać będą wzmożone środki bezpieczeństwa. Kontrole przy wejściu na stadion mają być zbliżone do lotniskowych.
Atmosfera wokół kolejnego meczu Knicksów i Spurs jest wyjątkowo gorąca, ze względu na jego wagę – drużyna z Nowego Jorku prowadzi 2:0 po dwóch pierwszych spotkaniach z ekipą z San Antonio. Knicks są trzecią drużyną w historii NBA, która zwyciężyła w dwóch pierwszych meczach. Wcześniej dokonali tego tylko Chicago Bulls (1993) i Houston Rockets (1995). Oba kluby wygrały później mistrzostwo.
Trzeci mecz Knicks-Spurs cieszy się ogromnym zainteresowaniem. Najtańsze bilety do Madison Square Gardens na dzisiejszy wieczór kosztowały między 8,8 tys. a 10 tys. dolarów, a najdroższe – od 155 tys. do 200 tys. dolarów! Poza Trumpem i Mamdanim w lożach VIP pojawi się wiele innych znanych osób, m.in. Spike Lee, Ben Stiller, Timothée Chalamet i Tracy Morgan.
Red. JŁ