Polska gospodarka w I kwartale 2026 r. wzrosła o 3,8 proc. – prognozują ekonomiści Piotr Bielski z Erste Bank Polska oraz Kamil Łuczkowski z Banku Pekao. Są zgodni, że na aktywność w gospodarce wpływ miała pogoda na początku roku – niskie temperatury i śnieg.
Główny Urząd Statystyczny w czwartek poda tzw. szybki szacunek produktu krajowego brutto w I kwartale br.
Dyrektor departamentu analiz ekonomicznych w Erste Bank Polska Piotr Bielski przekazał PAP, że bank ten szacuje wzrost PKB w tym okresie na 3,8 proc. rok do roku. Zwrócił uwagę, że choć jest to tempo wolniejsze niż w IV kwartale 2025 r., kiedy wyniosło 4,1 proc., to nadal jest to „więcej niż można było zakładać, widząc jak słaba była aktywność gospodarcza w dwóch pierwszych miesiącach tego roku”.
„Lekko zrewidowaliśmy w dół naszą prognozę w porównaniu z tym, czego spodziewaliśmy się w grudniu, ale skalę rewizji ograniczyła wyraźna poprawa wskaźników ekonomicznych w marcu oraz solidny wzrost obserwowany w usługach” – podkreślił.
Bielski zakłada, że wzrost konsumpcji prywatnej nieznacznie spowolnił w I kwartale, utrzymując się w pobliżu 4 proc. rdr. „Wyraźniejsze spowolnienie dotknęło dynamikę inwestycji, na których złe warunki atmosferyczne na początku roku prawdopodobnie odcisnęły wyraźne piętno. Inwestycje mogły spowolnić do ok. 2 proc. rdr z niemal 7 proc. w II połowie 2025. Liczę jednak, że wzrost inwestycji będzie wyraźnie przyspieszać w dalszej części tego roku, w miarę realizacji projektów współfinansowanych ze środków z KPO” – zauważył ekonomista Erste BP.
Ekonomista Kamil Łuczkowski z Banku Pekao zgadza się, że wzrost PKB w I kwartale będzie na poziomie 3,8 proc., spodziewa się jednak wyższego wzrostu konsumpcji – w wysokości 5,2 proc. rdr. Łuczkowski prognozuje jednoczesny spadek inwestycji o 1,5 proc. rdr, co – jego zdaniem – wynika przede wszystkim z trudnych warunków pogodowych w budownictwie. „Niskie temperatury oraz pokrywa śnieżna znacząco ograniczyły aktywność na placach budów w styczniu i lutym” – tłumaczył.
„Wybuch wojny w Zatoce Perskiej nie miał jeszcze większego wpływu na polską gospodarkę, jednak obawy o dostępność komponentów i surowców mogły skłonić część firm do zwiększenia produkcji na zapas” – dodał ekonomista Banku Pekao. (PAP)
jls/ mmu/