Czas na inwestycje w Ukrainie przyjdzie po odbudowaniu jej infrastruktury, przede wszystkim energetycznej – powiedział PAP wiceprezes Polsko-Ukraińskiej Izby Gospodarczej Dariusz Szymczycha. W jego ocenie, polski biznes będzie miał po wojnie dobrą pozycję startową.
– Tegoroczna zima jest drugim, najgorszym okresem pełnoskalowej wojny. Pierwszym był jej początek, kiedy ukraińskie wojsko toczyło zacięte walki manewrowe, na jaw wyszły rosyjskie zbrodnie w Buczy i Irpieniu, ludzie masowo uciekali do krajów Unii Europejskiej. Dzisiaj mamy nowe zjawisko, niespotykane w historii dotychczasowych wojen, czyli rosyjskie ataki na ukraińską energetykę. Rosjanie niszczą z premedytacją zasoby służące do wytwarzania ciepła i prądu, niszczą możliwość wydobycia i przechowywania gazu. Chcą w ten sposób zamrozić naród ukraiński i pozbawić go woli walki – stwierdził Szymczycha.
Wiceprezes PUIG zwrócił uwagę, że mimo coraz częstszych przerw w dostawie prądu ukraińska gospodarka nadal działa, m.in. dzięki temu, że tamtejsze przedsiębiorstwa, zwłaszcza średnie i mniejsze mają własne generatory na gaz lub paliwa płynne. – Jednak korzystanie z takiego zasilania podnosi koszty produkcji i negatywnie wpływa na wynik finansowy. Początek roku dla ukraińskiej gospodarki jest więc poniżej oczekiwań. Widać to również w mniejszych wpływach podatkowych do budżetu – zaznaczył.
W ocenie Szymczychy, ukraińskie państwo otrzymuje właśnie perspektywę bezpieczeństwa budżetowego i militarnego, dzięki unijnej pożyczce w kwocie 90 mld euro na lata 2026-2027, z czego 60 mld ma zostać przeznaczone na zakupy związane z potrzebami obronnymi, w krajach UE, a 30 mld – na wsparcie budżetu państwa.
– W obecnych okolicznościach: ataków dronów i rakiet, przerw w dostawach energii, deklarowanie rozpoczęcia inwestycji w Ukrainie może być przedwczesne, wiele zależy też od lokalizacji i skali. Staram się mówić otwarcie, że trzeba mieć plany i finansowanie, ale też trzeba myśleć o ryzyku. Dlatego trzeba rozmawiać z KUKE. Czas na wielkie inwestycje przyjdzie po odbudowaniu w Ukrainie infrastruktury energetycznej, kolejowej i drogowej, a wcześniej – wsparciu zdolności obrony przeciwlotniczej Ukrainy. W tym trzeba Ukrainie pomóc – zaznaczył.
W ocenie wiceprezesa PUIG, polski biznes będzie miał w Ukrainie dobrą „pozycję startową”, ponieważ zarówno inwestorzy państwowi jak i prywatni, po wybuchu pełnoskalowej wojny nie zawiesili tam działalności.
– Kredobank z Grupy PKO Banku Polskiego jest dziś jednym z banków systemowo ważnych dla bezpieczeństwa Ukrainy. Pomimo zniszczeń zasobów materialnych firm, w Ukrainie działają Barlinek i Fakro. Mógłbym wymieniać nazwy wielu polskich przedsiębiorstw, które wylądowały w Ukrainie grubo przed wojną, i które po jej wybuchu nie zamknęły swojej działalności. Prowadzą produkcję czy usługi, płacą podatki, kierują się zasadami społecznej odpowiedzialności biznesu, pomagają nie tylko pracownikom, ale również rodzinom pracowników, którzy są w Siłach Zbrojnych Ukrainy. Pokazaliśmy, że Polska jest solidarnym i odpowiedzialnym partnerem – podkreślił Szymczycha.
Wiceprezes Izby zwrócił również uwagę, że Polska odgrywa coraz większą rolę jako dostawca energii do wschodniego sąsiada. – W ubiegłym roku Orlen dostarczył do Ukrainy ponad 600 milionów metrów sześciennych gazu ziemnego zakontraktowanego w Stanach Zjednoczonych. W tym roku prześle już ponad miliard metrów sześciennych. Z kolei Polskie Sieci Elektroenergetyczne odgrywają ważną rolę w bilansowaniu i zaspokajaniu bieżących potrzeb energetycznych Ukrainy – zaznaczył.
Szymczycha przypomniał, że Bank Gospodarstwa Krajowego będzie jednym z trzech europejskich operatorów w unijnym programie Ukraine Facility, którego celem jest udzielenie Ukrainie pomocy w utrzymaniu stabilności finansowej, odbudowie gospodarki i modernizacji kraju. – Wiem, że w BGK już oceniają różne projekty potencjalnych inwestycji, rozmawiają z przedsiębiorcami z Polski i z Ukrainy. Warunkiem ich uruchomienia jest jednak podstawowe poczucie bezpieczeństwa, którego dzisiaj brakuje. Długo czekamy też na zgodę urzędników z Komisji Europejskiej na podpisanie umowy z BGK w sprawie realizacji. Szczerze mówiąc, jestem zdegustowany powolnością Komisji w tej sprawie – powiedział.
Wiceszef Izby skomentował również wybór Gdańska jako miejsca tegorocznej konferencji Ukraine Recovery Conference. W jego opinii, w dużej mierze jest to zasługą premiera Donalda Tuska i Przewodniczącego Rady ds. Współpracy z Ukrainą Pawła Kowala.
– Podczas rzymskiej konferencji URC w 2025 roku, na ten temat rozmawiali premier Donald Tusk i prezydent Wołodymyr Zełenski z udziałem Pawła Kowala właśnie. Polska musiała się wykazać przed grupą G7 (zaliczane są do niej demokratyczne kraje o największych gospodarkach), która jest jednym z inicjatorów konferencji, wartością pomocy, jaką przekazaliśmy Ukrainie. Wykazaliśmy zarówno to, jak i wolę polityczną, że chcemy zrobić tę konferencję. No i dobrze, że się udało – stwierdził wiceprezes PUIG.
Szymczycha zwrócił też uwagę na wielkość polsko-ukraińskich obrotów handlowych. – Te za ubiegły rok jeszcze nie są dokładnie policzone, ale według wstępnych szacunków wyniosą między 15 a 17 miliardów dolarów. Nawet jeśli w tym rachunku nie uwzględni się dostaw wojskowych, to przyrost obrotów między rokiem 2021 a 2025 wyniósł 30 proc. Polska jest też obok Chin największym partnerem handlowym Ukrainy i odpowiada za ponad 30 proc. obrotów Unii Europejskiej z tym krajem. Co istotne, mamy w tym handlu 7-8 miliardów dolarów nadwyżki – poinformował Szymczycha. (PAP)
gkc/ mrr/







