Krytyka czołowych polityków światowych była głównym przesłaniem tradycyjnych parad zorganizowanych w Niemczech w Rosenmontag, czyli ostatni poniedziałek karnawału. Największą atrakcją pochodu w Duesseldorfie były w tym roku karykatury Putina i Donalda Trumpa, umieszczone na specjalnych platformach.
Największe pochody odbyły się w Duesseldorfie i Kolonii. Ich uczestnicy, ubrani w kolorowe stroje, maszerowali w towarzystwie karykatur, wykonanych z plastycznej masy papierowo-gipsowej, a autorem większości tych prac jest jeden z najsłynniejszych niemieckich rzeźbiarzy karykaturzystów Jacques Tilly, ścigany w Rosji za rozpowszechnianie rzekomo fałszywych informacji o armii rosyjskiej. Artysta ma być 26 lutego zaocznie osądzony w Moskwie.
Wśród rzeźb w Duesseldorfie najbardziej w oczy rzucały się karykatury Władimira Putina. Jedna z nich przedstawiała rosyjskiego przywódcę opuchniętego, czerwonego na twarzy, ubranego w mundur i wbijającego miecz w błazna w kapeluszu z napisem „satyra”.
Inna z prac przedstawiała Putina, także w mundurze, pilotującego drona w barwach Alternatywy dla Niemiec (AfD), niemieckiej partii prawicowo-populistycznej oskarżanej o prorosyjskie sympatie.
To nie pierwsze dzieła Tilly’ego prezentowane w czasie karnawału w Rosenmontag. Przed rokiem stworzył karykaturę Putina kąpiącego się w zakrwawionej wannie pomalowanej w barwy Ukrainy, a w 2024 roku przedstawił rosyjskiego przywódcę za kratkami Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadze.
Prace Tilly’ego nie ograniczają się do gospodarza Kremla. Wśród oglądanych w poniedziałek karykatur była też postać prezydenta USA Donalda Trumpa boksującego się z Jezusem w koszulce z napisem „miłość i człowieczeństwo”. Była także podobizna kanclerza Niemiec Friedricha Merza, siedzącego na szkielecie dinozaura, który miał symbolizować borykający się z problemami niemiecki przemysł motoryzacyjny. Merz wyśmiewany jest za starania o zniesienie zakazu wprowadzania od 2035 roku na rynek samochodów spalinowych i zastąpienie ich elektrycznymi.
Inne karykatury niosły ze sobą bardziej ogólne przesłania. Była m.in. dwójka dzieci wpatrzonych w telefony komórkowe, z oczami zaczerwienionymi od czasu spędzonego przed ekranem. Na ich rękawach widniał napis „dzieciństwo dzisiaj”.
Były też transparenty. Jeden z nich przedstawiał Putina w pasiastym stroju, z czarną kulą u nogi i napisem „Putin do więzienia”. Inny plakat, w barwach ukraińskich, wzywał do wymierzenia sprawiedliwości.
Tradycja ostatkowych błazeństw w Niemczech sięga średniowiecza. Po wojnach napoleońskich barwne pochody w Rosenmontag stały się stałym elementem końca karnawału. Pierwszy pochód odbył się w 1823 roku w Kolonii, a następne w Moguncji i Duesseldorfie. Miały one początkowo antypruską wymowę i były okazją do głoszenia demokratycznych haseł. Po przerwie spowodowanej II wojną światową do pochodów wrócono w 1949 roku.(PAP)
zm/ akl/