Przez brak mieszkań niebieskie stany stracą miejsca w Kongresie i głosy elektorskie

Popularne

Mimo doraźnych zmian w granicach okręgów wyborczych zarówno w demokratycznych, jak i republikańskich stanach, trend jest jasny – po 2030 roku więcej miejsc w Kongresie przypadnie bastionom GOP, a niebieskie stany będą traciły. Wszystko przez spadek liczby ludności w północnych stanach i jej przepływ na południe, napędzany przez wysokie ceny nieruchomości w największych metropoliach USA.

Według prognoz Carnegie Mellon University po spisie powszechnym w 2030 roku Nowy Jork może stracić dwa miejsca w Kongresie i dwa głosy elektorskie. Podobne straty mają ponieść Kalifornia – wciąż najludniejszy stan w Ameryce – oraz Illinois. Na kłopotach tych stanów zyskają wschodzące gwiazdy Południa, Teksas i Floryda, które mają zyskać nawet po kilka dodatkowych mandatów w krajowej legislaturze.

Dlaczego regiony Stanów Zjednoczonych, które niegdyś uchodziły za narodowe klejnoty, tracą na rzecz tradycyjnej „prowincji”? Zdaniem ekspertów z Center for Public Enterprise główną przyczyną przepływu ludności z północy na południe jest rynek nieruchomości. Na południu domy i mieszkania są tańsze, ale wskutek boomu drożeją, co nie tylko przyciąga nowych mieszkańców, ale także zapewnia stabilny wzrost wartości ich majątku. Według badań Fiscal Policy Institute to właśnie wysokie koszty mieszkań – czy to zakupu, czy wynajmu – wypychają mieszkańców wielkich metropolii, takich jak Wielkie Jabłko, do tańszych regionów USA. Nawet bardziej niż wyższe podatki, o których mówi się w tym kontekście znacznie częściej.

W opinii organizacji Open New York czynnikiem kluczowym dla dalszej przyszłości Partii Demokratycznej będzie polityka mieszkaniowa – im lepsze warunki mieszkaniowe zapewnią swoim wyborcom w niebieskich stanach, tym więcej ich zachowają. Wbrew pozorom nie może się to odbyć przez kontrolę czynszów czy dalsze regulowanie rynku, ale deregulację. Niektórzy Demokraci – jak np. gubernator Kathy Hochul – proponują poluzowanie przepisów środowiskowych i administracyjnych, aby przyspieszyć realizację małych i średnich inwestycji na rynku nieruchomości mieszkalnych.

W Nowym Jorku nadal najsilniej oddziałuje jednak idea budownictwa komunalnego. W ramach zainaugurowanego przez byłego burmistrza NYC Erica Adamsa programu „City of Yes” ma powstać 80 tys. lokali mieszkalnych, a obecny włodarz Wielkiego Jabłka obiecuje oddanie kolejnych 200 tysięcy w ciągu dekady. To jednak nie rozwiązuje problemu, nawet gdyby wszystkie te inwestycje zostały oddane już dzisiaj, gdyż luka mieszkaniowa pomiędzy Nowym Jorkiem a o wiele atrakcyjniejszą pod tym względem Florydą wynosi obecnie przeszło 600 tys. mieszkań!

Red. JŁ

Podobne

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ostatnio dodane