„Wiercą, kochanie, wiercą” – w USA padł historyczny rekord wydobycia ropy naftowej

Popularne

Hasło „drill, baby, drill” Donalda Trumpa staje się faktem – w ubiegłym miesiącu w Stanach Zjednoczonych padł rekord wydobycia ropy naftowej. Produkcja „czarnego złota” osiągnęła w listopadzie poziom 5,9 mln baryłek dziennie – najwięcej w historii Stanów Zjednoczonych.

Paliwa kopalne niespodziewanie powróciły do łask po ponownym wyborze Donalda Trumpa na prezydenta USA w listopadzie ubiegłego roku. W drugiej połowie stycznia, gdy prezydent po raz drugi obejmował swój urząd, zapowiedział, że Ameryka będzie „wiercić, kochanie, wiercić”. Po kilku miesiącach hasło to zaczyna stawać się obowiązującą doktryną.

Z danych na listopad wynika, że wydajność amerykańskich wiertni wzrosła rok do roku o 8,7 proc. w łupkowym Eagle Ford Shale oraz 14,1 proc. w Basenie Permskim – największym złożu ropy naftowej i gazu w Stanach Zjednoczonych. Co ciekawe, produkcja rośnie pomimo mniejszej liczby działających wierz wiertniczych, ale za to przy wykorzystaniu coraz nowszych technologii wydobycia. Najbardziej charakterystycznym przykładem jest Teksas, gdzie liczba aktywnych wiertni spadła o 20 proc., a wydobycie wzrosło w analogicznym okresie o prawie 6 proc.

Prognozy wskazują, że popyt na ropę i gaz – choć przez wielu już pochowanych głęboko tam, gdzie leżą ich złoża – będzie nadal rósł a wraz z nim wydobycie i jego wydajność.

Oprócz ropy naftowej USA zwiększają swoje zaangażowanie także w wydobycie i sprzedaż gazu ziemnego. Według danych na listopad Stany Zjednoczone zwiększyły eksport LNG o 42 proc. rok do roku, stając się niemal największym dostawcą tego surowca na rynki zagraniczne na świecie.

Red. JŁ

Podobne

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ostatnio dodane