Policjant z Florydy zastrzelił 27-letniego mężczyznę, który zabarykadował się w pomieszczeniu ze swoim 7-letnim bratem, a potem wykorzystał go jako żywą tarczę. Podejrzany został trafiony, kiedy trzymał nóż na szyi chłopca. Po przewiezieniu do szpitala zmarł. Dzięki ryzykownej, ale pewnej reakcji policjanta, dziecku nic się nie stało.
Do zdarzenia doszło w minioną niedzielę, gdy funkcjonariusze biura szeryfa powiatu Hillsborough na Florydzie zostali wezwani do jednego z domów w związku ze zgłoszeniem przemocy domowej. Na miejscu policjanci zastali 27-letniego Mario Camacho, który zabarykadował się w sypialni ze swoim młodszym bratem.
Według relacji służb, chłopiec krzyczał do funkcjonariuszy, by wyważyli drzwi. Po wejściu do pokoju policjanci zobaczyli, że Camacho dusi dziecko oraz trzyma nóż blisko jego szyi. W trakcie konfrontacji jeden z funkcjonariuszy oddał strzał, trafiając napastnika.
Strzał okazał się śmiertelny – 27-latek zmarł zaraz po przewiezieniu go do szpitala. Jego brat nie odniósł poważniejszych obrażeń.
Motyw działania napastnika nie jest znany, jednak – jak przekazały władze – mężczyzna miał w przeszłości problemy ze zdrowiem psychicznym.
Red. JŁ