Strejlau wspomina piłkarskie mistrzostwa świata w 1974 roku

Strejlau wspomina piłkarskie mistrzostwa świata w 1974 roku

Do rozpoczęcia piłkarskich mistrzostw świata w Rosji pozostało coraz mniej czasu. Drużyna Adama Nawałki z pewnością będzie chciała nawiązać do pięknych lat polskiego futbolu, kiedy to dwukrotnie nasza reprezentacja zdobywała 3. miejsce na świecie – w 1974 i 1982 roku.

W Niemczech w 1974 roku nasz zespół prowadził Kazimierz Górski, a jednym z jego asystentów był Andrzej Strejlau, który tak wspomina okres przed mistrzostwami świata w 1974 roku.

„Do Niemiec jechaliśmy jako jedna z drużyn, które się po prostu zakwalifikowały. Na pewno przeciwnicy – Argentyna i Włochy – bardzo się ucieszyli, że mają w grupie Polskę i Haiti. Ale sądzę, że tym meczem przełomowym, do dziś wspominanym jako szczęśliwy, było „remisowe zwycięstwo” na Wembley z Anglikami w kwalifikacjach do mistrzostw świata. Ten mecz upewnił zawodników, że w zespole jest siła.”

Strejlau dodaje też, że po zwycięstwach z Argentyną 3:2, Haiti 7:0 i Włochami 2:1 w grupie, nasz zespół poszedł za ciosem, pokonali Szwecję 1:0 i Jugosławię 2:1, ale w meczu z RFN przegrali z gospodarzami i pogodą.

„Ten mecz się w ogóle nie miał prawa odbyć. Nie winię Niemców, bo wtedy nie było takich prognoz meteorologicznych jakie są w tej chwili. Jak wychodziliśmy na rozgrzewkę to jeszcze świeciło słońce. Potem przyszła ulewa, jak nagła, gwałtowna lawina… Remis dawał Niemcom awans do finału a myśmy musieli go wygrać. Mecz ciągnięto do końca choć warunki na to nie pozwalały. Niemcy co prawda zrobili wszystko co w ich mocy. Wały gąbczaste zbierały wodę z murawy, ale nie dało się. Tam piłkę trudno było prowadzić. Straciliśmy bramkę przypadkowo, fenomenalnie bronił Maier, mieliśmy swoje okazje, atakowaliśmy a oni się bronili. Daliśmy z siebie wszystko.Uważam,. że to był jeden z naszych lepszych meczów na mistrzostwach świata, choć przegrany 0:1.”

W spotkaniu z Brazylią o trzecie miejsce Polska znów pokazała klasę pokonując Brazylię 1:0, po golu Grzegorza Laty – wspomina Andrzej Strejlau.

„To już było widać na rozgrzewce, że Brazylia była bardzo sfrustrowana, że musi grac o trzecie miejsce, a nie w wielkim finale… Myśmy zdawali sobie z tego sprawę, że jesteśmy bardzo blisko tego medalu. Po golu Laty, Grzesiu miał jeszcze lepszą sytuacje, kiedy środkiem szedł sam na sam. No ale umówmy się mieliśmy najbardziej ofensywnie grającą drużynę na tych mistrzostwach. Król strzelców (Grzegorz Lato) i wicekról strzelców (Andrzej Szarmach) to byli Polacy… Był to niespodziewany sukces, zarówno jeżeli chodzi o opinię społeczna w Polsce, także dziennikarze nie spodziewali się tego sukcesu. ”

Mistrzostwa świata w Rosji rozpoczynają się już 14 czerwca 2018.

Naczelna Redakcja Sportowa PR / R.Skrzyński/ dm

COMMENTS

WORDPRESS: 0