Prawomocny wyrok w sprawie katastrofy na terenie Międzynarodowych Targów Katowickich

Prawomocny wyrok w sprawie katastrofy na terenie Międzynarodowych Targów Katowickich

Zapadł prawomocny wyrok w sprawie katastrofy hali na terenie Międzynarodowych Targów Katowickich. 5 osób usłyszało wyrok nieznacznie niższy niż w pierwszej instancji – od 2 do 9 lat.

Obrońca jednego ze skazanych, Henryk Skudrzyk, nie do końca zgadza się z decyzją sądu. „W tej warstwie, która odnosiła się do wymiaru kary, próbował naprawić błąd, który ja uznaję za niewybaczalny, to znaczy przypisanie mojemu klientowi winy w sytuacji kiedy on jej nie ponosił” – powiedział obrońca.
Uniewinniony został członek zarządu, Nowozelandczyk Bruce R. Sąd uznał, że nie miał on wystarczającej wiedzy na temat tego co się dzieje z halą. Jego obrońca, Grzegorz Słyszyk, nie mówi jednak o sukcesie. „Proszę pamiętać, że to jest 11 lat bardzo ciężkiej, intensywnej pracy. Rozprawy trwały naprawdę długo, to były intensywne przesłuchania, przygotowanie, bardzo duża liczba pytań, kilkadziesiąt rozpraw z udziałem biegłych” – wyliczał obrońca. Dodał, że kluczowe znaczenie dla jego klienta miało ustalenie nowego stanu faktycznego.
Śledczy nie wykluczają jednak kasacji. Jak poinformowała prokurator Katarzyna Wychowałek-Szczygieł z katowickiej Prokuratury Regionalnej, taka droga będzie rozważana po zapoznaniu się z uzasadnieniem sądu. Kasacja może być wniesiona tylko od bezwzględnych przyczyn odwoławczych, bądź rażącego naruszenia prawa. Jak powiedziała prokurator, zostanie to rozważone wobec osoby uniewinnionej.
Prawomocny wyrok kończący proces otwiera drogę do roszczeń dla osób, które się o nie nie starały. Jak mówi Marcin Marszołek, szef Stowarzyszenia Wokanda, które pomaga poszkodowanym i ich rodzinom, o odszkodowania walczyć może nawet 200 osób. Jego zdaniem ludzie wcześniej nie mieli wiedzy o możliwości walki przed sądem o środki lub bali się tej drogi. W konsekwencji minął podstawowy, 3-letni termin przedawnienia. Zdarzało się też – zdaniem Marcina Marszołka – że ludzie oddawali sprawy w niewłaściwe ręce. Według szefa Stowarzyszenia Wokanda, takie procesy mogą potrwać nawet do 5 lat. Poszkodowani mogą się domagać roszczeń od Chorzowa, MTK i Skarbu Państwa.
W katastrofie w 2006 roku zginęło 65 osób, 140 zostało rannych.

IAR/Łukasz Kałuża, PR Katowice/vey/moc

HTML tutorial

COMMENTS

WORDPRESS: 0