Ciężarna uciekała przez morze, urodziła synka, nazwano go „Cud”

Ciężarna uciekała przez morze, urodziła synka, nazwano go „Cud”

Chłopczyk waży 2.8 kilogramów, on i jego mama czują się dobrze, mimo że poród miał miejsce na pokładzie łodzi ratującej nielegalnych imigrantów, którzy przez Morze Śródziemne chcą przedostać się do Włoch.

Chłopiec dostal na imię „Cud”, a przyszedł na świat na pokładzie statku „Aquarius”, który z członkami organizacji Lekarze bez Granic patroluje wraz z innymi jed nostkami środziemnomorskie wody.
Matka malucha starała się wraz z innymi uchodźcami przedostać się z Libii do Włoch, wszyscy ryzykowali życiem i marzyli o uzyskaniu potem azylu w Italii.
– Matka i synek czują się dobrze – mówiła Amoin Soulemane, pielęgniarka pracująca na „Aquariusie”.
Kiedy inni imigranci przyjęci na pokład jednostki dowiedzieli się o pomyślnie zakończonym porodzie zaczęli tańczyć i śpiewać.
Matka malucha, która nie chciała, by ujawniano jej nazwisko opowiadała o koszmarze, jaki przeszła w Libii. Trafiła tam w rece oprawców, którzy bili ciężarną, kazali płacić za każdy kawałek jedzenia, domagali się okupu za jej wolność. Ponieważ nie miał środków zdecydowała się uciec bandytom i wraz z 68 innymi uchodźcami zdecydowała się gumową, prymitywną łodzią popłynąć do Włoch.
Mieli ogromne szczęście, bo tylko w ostatnich trzech dniach uratowano półtora tysiąca podobnych ludzi, którzy ryzykując życiem chcieli wyrwać się z libijskiego piekła, Trafiają tam nieświadomi przybysze z krajów Czarnego Lądu, by dalej szukać możliwości dotarcia do Europy.
Wydawać by się mogło, że ograniczenie w ostatnim roku o 85 proc. liczby nielegalnych, którzy przez Morza Śródziemne chcieli dostać się do Europy utrzyma się na stałe poprawa pogody zachęciła znów coraz więcej uchodźców do podjecia peróby pokonania tego akwenu.
Lauren King, rzeczniczka Aquariusa mówi, iż nie jest w stanie zrozumieć bezczynności libijskich strazy przybrzeżnych, które w ostatnim czasie praktycznie zaprzestały swoich obowiązków, co wręcz zachęca nielegalnych do ruszenia w niebezpieczną drogę.

Kazimierz Sikorski AIP

COMMENTS

WORDPRESS: 0