Senat Uniwersytetu Cornell wyraził wotum nieufności wobec władz uczelni po ich reakcji na doniesienie studentki o gwałcie

Popularne

Senat Wydziału Uniwersytetu Cornell uchwalił przyjętą stosunkiem głosów 75 do 50 rezolucję, wyrażającą brak zaufania do najwyższych władz uczelni w związku z reakcją na zarzuty dotyczące napaści seksualnej na terenie kampusu.

 

Głosowanie, w trakcie którego pięć osób wstrzymało się od głosu, było następstwem wielotygodniowej debaty nad reakcją rektora Michaela Kotlikoffa i innych członków kierownictwa uczelni na zarzuty byłej studentki oraz przeciwdziałanie przemocy seksualnej.

 

Jak podkreślił w piątek „Washington Post”, rezolucja ma charakter symboliczny, ale odzwierciedla głębokie niezadowolenie części społeczności akademickiej i ma wywrzeć presję na Radę Powierniczą uczelni.

 

Zdaniem przewodniczącej Rady, Anny Smalling, głosowanie odzwierciedla „głęboki gniew na naszym kampusie” i stanowi wyraźny sygnał, że to, co spotkało kobietę, jest niedopuszczalne. Jak oceniła, rektor Kotlikoff i jego administracja są właściwymi osobami do „przemyślanego i kompleksowego” zajęcia się problemem.

 

Thomas Giuffra, prawnik byłej studentki, wyraził nadzieję, że decyzja wykładowców będzie kolejnym krokiem w edukowaniu społeczności Cornell i walce z utrzymującym się problemem napaści seksualnych na kampusie.

 

„Washington Post” zaznaczył, że społeczność uczelni pozostaje poruszona od września, gdy była studentka występująca pod pseudonimem Jane Doe pozwała uniwersytet oraz siedmiu byłych członków bractwa Chi Phi. Jak zarzuca, podczas imprezy w październiku 2024 roku podano jej ketaminę, po czym została zgwałcona w siedzibie bractwa.

 

Wszyscy oskarżeni zaprzeczyli zarzutom, utrzymując, że kontakty seksualne były dobrowolne lub że nie brali udziału w zdarzeniu. Śledztwo przekazano do biura prokuratora generalnego stanu Nowy Jork.

 

Uczelnia ukarała kilku studentów po postępowaniu prowadzonym w trybie tzw. Tytułu IX. Dwóch z nich wydalono, dwóch zawieszono, a wobec innych zastosowano środki dyscyplinarne. Kotlikoff powołał także grupę roboczą ds. przeciwdziałania przemocy seksualnej.

 

Krytycy zarzucają władzom brak zdecydowanych działań i niewystarczające reformy. Zwolennicy uchwały wskazują, że sprawa Jane Doe ujawniła szerszy problem przemocy seksualnej na kampusie.

 

Broniąc swojego przywództwa, Kotlikoff zobowiązał się uczynić Cornell liderem walki z przemocą seksualną i zaapelował o czas na wdrożenie zmian. Podkreślił, że decyzje dotyczące przyszłości bractw studenckich powinny opierać się na dowodach i badaniach, a nie emocjach. W opinii rektora, jego odejście nie rozwiąże złożonych problemów uczelni i może zaszkodzić jej reputacji.

 

Rezolucja nie zawiera wezwania do dymisji Kotlikoffa. Współautorka dokumentu Iris Packman oceniła jednak, że głosowanie jest dopiero „początkiem działań” na rzecz głębokich reform.

 

Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski (PAP)

 

ad/ san/

Źródło: Nowy Dziennik

Podobne

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ostatnio dodane