Krajom bałtyckim nie grozi rosyjska inwazja wojskowa
Litwa, Łotwa i Estonia są celem rosyjskich ataków hybrydowych od rozpoczęcia przez Rosję inwazji na Ukrainę w 2022 r. Eksperci wojskowi z amerykańskiego think tanku Instytut Studiów nad Wojną (ISW) oceniają jednak, że krajom bałtyckim nie grozi obecnie klasyczna inwazja wojskowa.
Według portalu Politico, który powołuje się na dwa źródła zbliżone do sprawy, podczas nieoczekiwanej wizyty w Moskwie we wtorek dyrektor CIA John Ratcliffe ostrzegł rosyjskie władze przed działaniami eskalacyjnymi i atakiem na państwa NATO, ze szczególnym uwzględnieniem Litwy, Łotwy i Estonii. Jak ocenił ISW w niedawnym raporcie, pilny charakter wizyty świadczył o realnym i bliskim niebezpieczeństwie.
Analitycy wojskowi poinformowali, że „nie zaobserwowali żadnych dowodów na wielkoskalową koncentrację (wosjk – PAP) w obszarze przy granicy Rosji z państwami bałtyckimi” – w przeciwieństwie do sytuacji obserwowanej na przełomie 2021 i 2022 roku przy granicy Rosji z Ukrainą. „Przedstawiciele estońskich i łotewskich władz przekazali, że ich ocena zagrożenia ze strony Rosji nie uległa zmianie, co sugeruje, że kraje bałtyckie również nie zaobserwowały koncentracji sił rosyjskich u swoich granic” – czytamy w raporcie ISW.
Jednocześnie eksperci think tanku uznali, że „Rosja mogłaby przeprowadzić ataki na cele w krajach bałtyckich lub ograniczoną inwazję lądową z użyciem niewielkich sił”. „Tego rodzaju atak niekoniecznie wymagałby dużej, widocznej koncentracji sił zbrojnych, a zatem nie generowałby wskaźników, które analitycy zaobserwowali w 2021 r.” – dodali.
Portal Frontstory.pl ujawnił w 2023 r., że administracja przywódcy Rosji Władimira Putina sporządziła jesienią 2021 r. dokumenty strategiczne dotyczące krajów bałtyckich. Dla każdego z nich przygotowano dwa opracowania definiujące cele Rosji, w tym polityczno-wojskowe, gospodarcze i społeczne, oraz identyfikujące zagrożenia dla ich realizacji, w perspektywie krótkoterminowej (do 2022 r.), średnioterminowej (do 2025 r.) i długoterminowej (do 2030 r.).
Według Frontstory Rosja planowała m.in. osłabić kraje bałtyckie poprzez propagowanie nastrojów antynatowskich za pośrednictwem prorosyjskich kanałów na komunikatorze Telegram. Jednocześnie promowała kulturę rosyjską, szczególnie w Estonii i Łotwie, gdzie rosyjska mniejszość stanowi 20-25 proc. społeczeństwa.
Jak ustalił portal, Moskwa zamierzała też wpływać na elity gospodarcze w tych krajach, oferując im dostęp do rosyjskiego rynku w zamian za działania na rzecz zmiany polityki rządów w regionie. Rosyjski plan wobec Litwy skupiony był przede wszystkim na celach wojskowych, w tym na zmniejszeniu liczebności sił NATO w regionie oraz zablokowaniu wsparcia Wilna dla antykremlowskiej opozycji w Rosji.
Polski Instytut Spraw Międzynarodowych (PISM) opublikował w maju „Białą Księgę rosyjskich ataków sabotażu i dywersji wobec członków Rady Państw Morza Bałtyckiego”, obejmującą m.in. incydenty wymierzone w kraje bałtyckie. Jak ustalono, spośród 151 aktów sabotażu przeprowadzonych na terytorium UE na zlecenie Rosji od 2022 r. do wiosny 2026 r., do 15 doszło na Litwie, 11 w Estonii i pięciu na Łotwie; w Polsce odnotowano ich w tym czasie 31. Rosyjskie działania hybrydowe obejmowały ataki na infrastrukturę krytyczną, naruszanie granic morskich i powietrznych oraz zakłócanie sygnałów radiowych i satelitarnych, co paraliżowało żeglugę i sektor lotniczy.
Analitycy PISM ustalili, że od 2022 r. na Morzu Bałtyckim odnotowano dziewięć aktów sabotażu wymierzonych w podmorską infrastrukturę energetyczną i komunikacyjną; część z nich przypisano rosyjskiej flocie cieni oraz chińskim statkom. Po ataku na kabel energetyczny łączący Estonię z Finlandią w grudniu 2024 r. NATO uruchomiło operację Bałtycka Straż (Baltic Sentry), obejmującą monitoring i ochronę kluczowej infrastruktury krytycznej na Bałtyku.
Równolegle Rosja nasiliła agresywne działania hybrydowe na lądzie, rekrutując przez internet amatorów do przeprowadzania aktów wandalizmu i terroryzmu. Przykładem takich działań była seria powiązanych ze sobą akcji w maju 2024 r., obejmująca podpalenie sklepu IKEA w Wilnie, pożar hali przy ul. Marywilskiej w Warszawie oraz udaremniony atak na sklep IKEA w Rydze. Moskwa sięgnęła też po otwartą przemoc polityczną, czego przejawem było m.in. zdewastowanie samochodu estońskiego ministra MSW Lauriego Laeaenemetsa w 2023 r. i brutalne pobicie na Litwie rosyjskiego opozycjonisty Leonida Wołkowa, byłego bliskiego współpracownika Aleksieja Nawalnego, w 2024 r.
Autorzy „Białej Księgi” poinformowali, powołując się na dane serwisu gpsjam.org, że od 1 marca 2022 do 31 marca br. w regionie Bałtyku dochodziło do masowych zakłóceń globalnego systemu nawigacji satelitarnej (GNSS), w tym na Łotwie odnotowano ich 1055, w Estonii – 1041 oraz na Litwie – 997. Region zmagał się też z poważnymi naruszeniami przestrzeni powietrznej przez stronę rosyjską. Należały do nich m.in. nasilające się w 2025 r. prowokacje z użyciem balonów przemytniczych na Litwie, rozbicie rosyjskiego drona typu Shahed na Łotwie w 2024 r. oraz ponad dziesięciominutowy przelot trzech uzbrojonych, rosyjskich myśliwców MiG-31 nad Estonią w 2025 r.
W ostatnich latach kraje bałtyckie intensywnie wzmacniały ochronę swoich granic z Rosją i Białorusią. Do końca br. Estonia planuje ukończyć w 90 proc. infrastrukturę obronną na liczącej ok. 340 km granicy z Rosją, Łotwa zabezpieczyła już ogrodzeniem granicę lądową z tym krajem, w tym ponad 280 km z Rosją i 160 km z Białorusią. Litwa, która nie graniczy bezpośrednio z Rosją, ale z jej enklawą: obwodem królewieckim, wyposażyła ten ponad 270-kilometrowy odcinek granicy w system monitoringu.
Z powodu ograniczeń demograficznych i budżetowych kraje te posiadają niewielkie siły zbrojne. Ich marynarki wojenne ograniczają się do łodzi patrolowych i niszczycieli min, nie dysponują też własnym lotnictwem bojowym ani systemami obrony przeciwrakietowej dalekiego zasięgu (np. Patriot). Z tego powodu ochrona ich nieba w zależy przede wszystkim od misji NATO Baltic Air Policing.
Lokalny przemysł obronny skupia się na dronach, robotyce i cyberbezpieczeństwie, podczas gdy ciężki sprzęt jest kupowany za granicą. Wyjątkiem jest Litwa, która w 2024 r. zakupiła 44 czołgi Leopard 2 z planem uruchomienia ich montażu w Kownie w latach 2028–2030, co ma pozwolić na sformowanie pierwszej w historii kraju dywizji pancernej.
Litwa, Łotwa i Estonia dzielą wspólną historię. Wszystkie trzy kraje ogłosiły niepodległość w 1918 r., a w 1940 r. zostały anektowane przez ZSRR na mocy paktu Ribbentrop-Mołotow, by w 1991 r. odzyskać suwerenność. W 2004 r. wspólnie wstąpiły do UE i NATO, należą do strefy Schengen i posługują się walutą euro. Łącznie zamieszkuje je ok. 6 mln ludzi, w tym na Litwa 2,79 mln, na Łotwa 1,83 mln, a w Estonii 1,33 mln. Wspólny obszar tych trzech państw to 56 proc. powierzchni Polski.(PAP)
mzb/ bst/ akl/
Trump: Stany Zjednoczone i Wenezuela podpisały „największą transakcją naftową w historii świata”
Stany Zjednoczone i Wenezuela podpisały umowę w sprawie ropy naftowej. Taką informację przekazał w mediach społecznościowych prezydent USA Donald Trump, który określił dokument „największą transakcją naftową w historii świata”.
„Na moje polecenie sekretarz stanu Marco Rubio i sekretarz wojny Pete Hegseth, ściśle współpracując z szanowną tymczasową Prezydent Wenezueli, Delcy Rodriguez, oraz poprzez partnerstwo z prywatnymi firmami, zapewnili większościową kontrolę Stanów Zjednoczonych nad ponad 65 miliardami baryłek potwierdzonych rezerw ropy naftowej w Wenezueli, bez żadnych kosztów dla amerykańskich podatników” – napisał w serwisie Truth Social Donald Trump.
Jak dodał, transakcja dwukrotnie zwiększy amerykańskie rezerwy ropy naftowej i znacząco obniży ceny gazu dla wszystkich Amerykanów.
IAR
Nielegalny domagał się deportowania „milionów”. ICE zatrzymało prawicowego działacza na lotnisku w Nowym Orleanie
Ministerstwo Bezpieczeństwa Krajowego (DHS) poinformowało w piątek, że policja imigracyjna (ICE) zatrzymała kontrowersyjnego prawicowego działacza i skandalistę Milo Yiannopoulosa. Aktywista pochodzący z Wielkiej Brytanii przebywał w USA na podstawie nieważnej wizy.
„27 sierpnia ICE aresztowało Milo Yiannopoulosa, nielegalnego imigranta z Wielkiej Brytanii, na międzynarodowym lotnisku im. Louisa Armstronga w Nowym Orleanie. Yiannopoulos legalnie wjechał do kraju 14 maja 2019 roku przez Nowy Jork. Postanowił jednak przekroczyć termin pobytu, łamiąc prawo kraju” – podało ministerstwo w oświadczeniu.
Jak poinformowano, Yiannopoulos dostał w lipcu ostateczny nakaz opuszczenia kraju, a po zatrzymaniu pozostanie on w areszcie ICE do czasu deportacji.
Yiannopoulos od lat był związany z amerykańską skrajną prawicą, m.in. jako publicysta portalu Breitbart, a później szef kampanii prezydenckiej antysemickiego rapera Kanye Westa oraz doradca skrajnie prawicowej, a ostatecznie skłóconej z Donaldem Trumpem kongresmenki Marjorie Taylor Greene.
Brytyjczyk słynął z prowokacji i skandalizujących wypowiedzi, publicznie też gorliwie popierał akcje deportacji imigrantów przez ICE. W ubiegłym roku domagał się deportowania „milionów i milionów i milionów” imigrantów. Sugerował też, że widok akcji ICE wzbudza w nim podniecenie.
Mimo to również na prawicy i ruchu MAGA miał wielu krytyków, a jego popularności zaszkodziły m.in. odkryte wcześniejsze wypowiedzi, w których pozytywnie mówił o pedofilii.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
osk/san/
ICE zakupi 6000 par rękawic rażących prądem o wartości 16,7 mln dol.
Urząd ds. imigracji i egzekwowania ceł (ICE), nie bacząc na protesty obrońców praw obywatelskich, przeznaczył 16,7 mln dolarów na zakup 6000 par rękawic umożliwiających bolesne porażenia prądem. Funkcjonariusze mają ich używać do obezwładniania stawiających opór zatrzymanych i protestujących osób.
W czwartkowym komunikacie poinformowano, że ICE zawarła umowę bez przetargu z firmą Compliant Technologies LLC z Kentucky. Kontrakt obejmuje 6000 par rękawic wraz z niezbędnym wyposażeniem i serwisem w ciągu najbliższych sześciu miesięcy.
ICE opublikowała komunikat po tym, jak grupa senatorów USA – pod przewodnictwem demokratki Catherine Cortez Masto – wezwała agencję do rezygnacji z zakupu rękawic. W liście do p.o. dyrektora ICE, Masto i 15 innych demokratycznych senatorów podali w wątpliwość zasadność tego typu wyposażenia.
– Rażące i tragiczne przypadki nadużycia siły w Los Angeles, Chicago, Minneapolis, Houston, w stanie Maine i innych miejscach w kraju budzą poważne wątpliwości co do profesjonalizmu agencji i jej zdolności do bezpiecznego wykorzystania nowego narzędzia, które mogłoby posłużyć do bezpodstawnego krzywdzenia Amerykanów” – argumentują ustawodawcy.
AP podkreśla, że rękawice przypominają zwykłe, używane podczas patroli, dopóki funkcjonariusz nie naciśnie przycisku aktywującego tryb rażenia prądem. Aby wywołać bolesne porażenie, muszą one mieć bezpośredni kontakt ze skórą danej osoby stawiającej opór. W ostatnich latach rękawice rażące prądem wykorzystywały niektóre lokalne areszty i posterunki policji.
Komunikat ICE stwierdza m.in., że funkcjonariusze będą używać rękawic w sytuacjach „wysokiego napięcia”, w tym podczas dokonywania aresztowań, transportu stawiających opór zatrzymanych oraz zamieszek przed placówkami detencyjnymi.
Celem ma być uniknięcie użycia „środków przymusu o większym stopniu dolegliwości”, w tym broni palnej. Rękawice będą wykorzystywane zgodnie z „zatwierdzonymi zasadami, procedurami szkoleniowymi i standardami odpowiedzialności”.
– Działania polityków z tzw. miast azylowych, dążących do pozbawienia naszych federalnych służb porządkowych jakiegokolwiek sprzętu zapewniającego bezpieczeństwo, są godne potępienia i stanowią celową próbę podważenia pozycji naszych funkcjonariuszy oraz narażenia ich na niebezpieczeństwo – oświadczył w reakcji na krytykę zakupu Departament Bezpieczeństwa Krajowego (DHS), będący organem nadrzędnym ICE.
Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski (PAP)
ad/ jm/
Piłkarska LE – Lech i Jagiellonia poznały ośmiu rywali w fazie zasadniczej
Rywalami Lecha Poznań w fazie ligowej (zasadniczej) piłkarskiej Ligi Europy będą m.in. Benfica Lizbona Jakuba Kamińskiego i Bayer Leverkusen, a także Crystal Palace i Sunderland. Z tymi dwoma angielskimi zespołami zmierzy się też Jagiellonia Białystok. Losowanie odbyło się w Monako.
Każdy z 36 uczestników LE zagra łącznie z ośmioma różnymi drużynami (cztery mecze u siebie i cztery na wyjeździe). Z każdego z czterech koszyków trafił na dwóch przeciwników. Polskie drużyny były losowanego z trzeciego.
Rywalami Lecha będą Bayer, Benfica, Ferencvaros Budapeszt, Royale Union Saint-Gilloise, Sunderland, Crystal Palace, Torreense i OFI Kreta.
Natomiast Jagiellonia zmierzy się z Olympique Lyon, Olympiakosem Pireus, Viktorią Pilzno, Anderlechtem, Crystal Palace, Sunderlandem, Araratem-Armenia Erywań i Lewskim Sofia.
Faza ligowa rozpocznie się 16-17 września, a zakończy (8. kolejka) – 28 stycznia.
Osiem najlepszych ekip ze wspólnej tabeli awansuje bezpośrednio do 1/8 finału, a zespoły, które zajmą miejsca od 9 do 24, będą rywalizować o to prawo w barażach. Drużyny z lokat 25-36 zostaną wyeliminowane. (PAP)
bia/ cegl/
Samorządy kwestionują przepisy o małżeństwach jednopłciowych
Nowe wzory aktów małżeństwa mają umożliwić transkrypcję do polskich rejestrów małżeństw jednopłciowych zawartych za granicą. Tymczasem część samorządów zarzuca im niezgodność z konstytucją, a urzędnicy wskazują na liczne problemy, w tym brak wytycznych ze strony administracji rządowej – informuje portal Prawo.pl.
transkrypcja
Prawo.pl przypomina, że od 23 sierpnia br. obowiązują nowe wzory aktów małżeństwa. Dotychczasowe formularze przewidywały oddzielne rubryki dla „mężczyzny” i „kobiety”. W nowym wzorze zastąpiono je dwoma identycznymi polami oznaczonymi „mężczyzna/kobieta”, co pozwala wpisać zarówno małżonków różnej płci, jak i pary jednopłciowe.
Naczelny Sąd Administracyjnego wyrokiem z 7 maja 2026 r. m.in. uznał, że transkrypcja jest czynnością rejestracyjną i nie wprowadza do polskiego systemu prawnego instytucji małżeństwa jednopłciowego.
Tymczasem już kilkadziesiąt Urzędów Stanu Cywilnego zadeklarowało, że mimo zmiany przepisów, będzie odmawiać takiej transkrypcji, powołując się przede wszystkim na art. 18 Konstytucji RP, zgodnie z którym „małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej”. Przekonują, że techniczna zmiana formularza nie usuwa wątpliwości konstytucyjnych.
Pełny tekst artykułu: https://www.prawo.pl/samorzad/malzenstwa-jednoplciowe-w-polskich-usc-nowe-przepisy-obowiazuja-ale-urzedy-alarmuja-o-chaosie,1551688.html
Źródło informacji: PAP MediaRoom
UWAGA: Za materiał opublikowany przez redakcję PAP MediaRoom odpowiedzialność ponosi jego nadawca, wskazany każdorazowo jako „źródło informacji”.
Minister Domański „lepi” budżet: W 2027 r. zabraknie 565 mld zł, które państwo pozyska z pożyczek
Potrzeby pożyczkowe budżetu na rok 2027 wyniosą 565 mld zł – powiedział w piątek minister finansów i gospodarki Andrzej Domański. Dodał, że będą one mniejsze niż w roku bieżącym.
Jednocześnie minister Domański podkreślił, że także tegoroczne potrzeby pożyczkowe będą mniejsze niż zaplanowano w budżecie.
– W budżecie potrzeby pożyczkowe na ten rok zostały zapisane na 688 mld zł, ale już w tej chwili wiemy, że będzie to poniżej 600 mld zł – powiedział Domański. (PAP)
Domański: rząd prognozuje wzrost polskiego PKB w 2027 r. o 3 proc.
Rząd prognozuje, że polski PKB wzrośnie w przyszłym roku o 3 proc., a średnioroczna inflacja wyniesie 2,8 proc. – poinformował w piątek minister finansów i gospodarki Andrzej Domański. Dodał, że przeciętne wynagrodzenie nominalnie wzrośnie o 5,9 proc., a realnie o 3 proc.
Po zakończeniu piątkowego posiedzenia Rady Ministrów ws. projektu budżetu na 2027 r. minister Domański poinformował, że rząd przyjął projekt ustawy budżetowej na 2027 r. Jednocześnie przyjęto zaktualizowaną prognozę wskaźników makroekonomicznych.
– Prognozujemy, iż inflacja w przyszłym roku wyniesie średnio 2,8 proc. – powiedział minister. Dodał, że prognozowany wzrost PKB w przyszłym roku to 3 proc.
Dodał, że wzrost przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej w bieżącym roku ma wynieść – zgodnie z prognozami rządu – 6,4 proc., co w ujęciu realnym oznacza wzrost o 3,3 proc. – W roku 2027 prognozowana jest kontynuacja dobrej koniunktury na rynku pracy, co przełoży się na dalszy wzrost wynagrodzeń. Prognozujemy, iż nominalne przeciętne wynagrodzenie wzrośnie o 5,9 proc., a realnie o 3 proc. – przekazał Domański.
Rząd prognozuje też, że stopa bezrobocia według unijnej metodologii w Polsce na koniec 2027 r. będzie na poziomie 6 proc.
W czerwcu br. rząd przyjął prognozę wskaźników makroekonomicznych na rok 2027. Według ówczesnych szacunków, w przyszłym roku PKB miał wzrosnąć o 3,1 proc., inflacja średnioroczna 2,5 proc. (PAP)
Domański: prognozowane dochody na 2027 r. wyniosą 695 mld zł
Prognozowane dochody na 2027 r. wyniosą 695 mld zł, czyli o 68,4 mld zł więcej niż przewidywane wykonanie w 2026 r. – poinformował w piątek minister finansów i gospodarki Andrzej Domański. Dodał, że dochody podatkowe budżetu państwa sięgną 622,4 mld zł, czyli wzrosną o 57,8 mld zł.
Po zakończeniu piątkowego posiedzenia Rady Ministrów ws. projektu budżetu na 2027 r. minister Domański poinformował, że rząd przyjął projekt ustawy budżetowej na 2027 r. Jednocześnie przyjęto zaktualizowaną prognozę wskaźników makroekonomicznych.
– Prognozowane dochody na 2027 rok wyniosą 695 mld zł, czyli o 68,4 mld zł więcej niż przewidywane wykonanie w roku bieżącym. Dochody podatkowe budżetu państwa wyniosą 622,4 mld zł i wzrosną o 57,8 mld zł – powiedział szef Ministerstwa Finansów.
Dodał, że wpływy z podatku CIT są prognozowane na 94,6 mld zł, o 14 mld zł więcej niż w 2026 r. – Widzimy, że polskie firmy rosną, poprawia się również ich rentowność – wskazał minister.
Natomiast – jak przekazał – wpływy z podatku VAT w przyszłym roku prognozowane są na 363,7 mld zł, czyli o niemal 32 mld zł więcej niż prognozowane wykonanie w tym roku.
– Na prognozę tę wpływa przede wszystkim nominalny wzrost spożycia prywatnego o niemal 6 proc. – powiedział Domański. Przypomniał też, że luka VAT w trakcie obecnej kadencji rządu „systematycznie spada”. – Przejmowaliśmy gospodarkę z luką VAT niemal 15-procentową. Nasz ostatni odczyt za rok 2025 to luka VAT poniżej 5 proc. – zaznaczył minister. (PAP)
bpk/ pad/
Już 6,64 zł za litr benzyny 95 mimo obniżki VAT-u! Bez przedłużenia programu CPN paliwa droższe o 70-90 groszy
W weekend oraz w poniedziałek litr benzyny 95 ma kosztować nie więcej niż 6,64 zł, benzyny 98 – 7,46 zł, a oleju napędowego 7,31 zł – wynika z piątkowego obwieszczenia Ministra Energii. Oznacza to, że ceny benzyn wzrosną względem piątku, a diesla – spadną.
W piątek litr benzyny 95 kosztuje nie więcej niż 6,57 zł, benzyny 98 – 7,37 zł, a oleju napędowego 7,36 zł.
Od 17 sierpnia ponownie zaczął obowiązywać, choć w ograniczonym zakresie, pakiet Ceny Paliwa Niżej – obniżony VAT i ceny maksymalne paliw na stacjach. Zgodnie z zapowiedziami, pakiet CPN będzie obowiązywał do 31 sierpnia.
Cena maksymalna jest ustalana według określonej formuły, obejmującej średnią cenę hurtową paliw na rynku krajowym, powiększoną o akcyzę, opłatę paliwową, marżę sprzedażową w wysokości 0,30 zł za litr oraz podatek VAT. Sprzedaż powyżej ceny maksymalnej jest zagrożona karą do 1 mln zł.
13 sierpnia tego roku weszła w życie nowelizacja rozporządzenia Ministra Finansów i Gospodarki w sprawie obniżonych stawek podatku od towarów i usług, która przewiduje obniżkę z 23 proc. do 8 proc. stawki VAT na benzyny i olej napędowy. Niższy VAT obowiązuje do 31 sierpnia.
Wprowadzony pod koniec marca br. pakiet CPN był odpowiedzią na gwałtownie rosnące ceny ropy w związku z konfliktem USA i Izraela z Iranem, który wybuchł 28 lutego. CPN obowiązywał do końca czerwca i obejmował przepisy, na mocy których stosowana była obniżona stawka VAT na niektóre paliwa – przede wszystkim benzyny i oleje napędowe – oraz ustalana była cena maksymalna tych paliw na stacjach benzynowych. W ramach pakietu wprowadzono też czasową obniżkę akcyzy na paliwa, która obowiązywała do połowy czerwca.
Resort finansów informował, że dotychczasowy koszt programu CPN wyniósł ok. 4,7 mld zł. Wznowienie na ostatnie dwa tygodnie sierpnia obniżki VAT na paliwa będzie kosztować budżet państwa 495 mln zł. (PAP)
e-petrol.pl: bez przedłużenia programu CPN ceny paliw na stacjach wzrosną o 70-90 groszy
Jeśli pakiet Ceny Paliwa Niżej nie zostanie przedłużony, to ceny paliw na stacjach wzrosną o 70-90 groszy – ocenili analitycy portalu e-petrol.pl. Ich zdaniem w przyszłym tygodniu litr benzyny 95 może kosztować od 7,38 do 7,51 zł, a oleju napędowego 8,19-8,33 zł.
„Druga odsłona pakietu osłonowego dla kierowców przewiduje obniżone stawki VAT na wybrane paliwa i mechanizm cen maksymalnych, obowiązujące do końca sierpnia. Na razie nie ma sygnałów o planowanym przedłużeniu pakietu CPN. To oznacza, że od września paliwa na stacjach mocno podrożeją, bo w hurtowych cennikach rafinerii widzimy poziomy zbliżone do tych z połowy sierpnia, kiedy rządowe obniżki wchodziły w życie” – uważają analitycy.
Przewidują oni, że w dniach 1-6 września ceny na stacjach będą wahały się od 7,38 do 7,51 zł za litr popularnej „95” oraz od 8,19 do 8,33 zł za litr oleju napędowego. Droższa będzie benzyna Pb98 – od 8,36 zł do 8,49 zł za litr. Natomiast autogaz – jak wyliczyli – powinien kosztować od 2,89 do 2,97 zł.
Zwrócili uwagę, że w ostatnim tygodniu wakacji koszty tankowania zauważalnie wzrosły. „Benzyna 95-oktanowa podrożała o 16 groszy i jej średnia ogólnopolska cena w cotygodniowym badaniu e-petrol.pl wyniosła 6,57 zł/l” – przekazali analitycy. Dla diesla odnotowali 15-groszową podwyżkę, a litr oleju napędowego na koniec wakacji kosztuje 7,51 zł. Cały czas tanieje za to autogaz, którego średnia cena po spadku o 5 groszy wyniosła 2,91 zł/l.
Od 17 sierpnia ponownie zaczął obowiązywać, choć w ograniczonym zakresie, pakiet Ceny Paliwa Niżej; zakłada on obniżony VAT i ceny maksymalne paliw na stacjach. Podatek na benzyny i olej napędowy obniżono z 23 proc. do 8 proc. Rozporządzenie w tej sprawie weszła w życie 13 sierpnia i obowiązuje do 31 sierpnia.
Cena maksymalna jest ustalana według określonej formuły, obejmującej średnią cenę hurtową paliw na rynku krajowym, powiększoną o akcyzę, opłatę paliwową, marżę sprzedażową w wysokości 0,30 zł za litr oraz podatek VAT. Sprzedaż powyżej ceny maksymalnej jest zagrożona karą do 1 mln zł.
W piątek litr benzyny 95 kosztuje nie więcej niż 6,57 zł, benzyny 98 – 7,37 zł, a oleju napędowego 7,36 zł. Ceny na weekend oraz poniedziałek w przypadku benzyn są wyższe – litr „95” ma kosztować nie więcej niż 6,64 zł, a benzyny 98 – 7,46 zł. Diesel będzie tańszy i ma kosztować 7,31 zł.
Wprowadzony pod koniec marca br. pakiet CPN był odpowiedzią na gwałtownie rosnące ceny ropy w związku z konfliktem USA i Izraela z Iranem, który wybuchł 28 lutego. CPN obowiązywał do końca czerwca i obejmował przepisy, na mocy których stosowana była obniżona stawka VAT na niektóre paliwa – przede wszystkim benzyny i oleje napędowe – oraz ustalana była cena maksymalna tych paliw na stacjach benzynowych. W ramach pakietu wprowadzono też czasową obniżkę akcyzy na paliwa, która obowiązywała do połowy czerwca.
Resort finansów informował, że dotychczasowy koszt programu CPN wyniósł ok. 4,7 mld zł. Wznowienie na ostatnie dwa tygodnie sierpnia obniżki VAT na paliwa będzie kosztować budżet państwa 495 mln zł. (PAP)
jls/ pad/
Ponad 113 tys. Rosjan opuściło swój kraj w ubiegłym tygodniu w obawie przed nową falą mobilizacji
Ponad 113 tys. Rosjan opuściło swój kraj w ubiegłym tygodniu przez przejście graniczne z Gruzją w Górnym Larsie w obawie przed nową falą mobilizacji – podał w piątek portal Politico. Władze Rosji zbierają dane rezerwistów i wprowadziły cyfrowe wezwania, by zapobiec ucieczkom przed poborem.
Nagły wzrost ruchu na południowej granicy Rosji przypomina wydarzenia z września 2022 roku, kiedy ogłoszenie tzw. częściowej mobilizacji wywołało masową ucieczkę z kraju – skonstatował serwis. Powodem obecnej paniki są doniesienia ukraińskiego wywiadu o planowanym powołaniu w Rosji nawet kilkuset tysięcy ludzi, a także coraz agresywniejsze metody werbunku stosowane przez rosyjskie władze.
Prawnicy i obrońcy praw człowieka zwracają uwagę, że od wiosny rosyjskie komendy uzupełnień na masową skalę gromadzą dane osobowe rezerwistów – głównie mężczyzn do 55. roku życia po odbyciu służby wojskowej.
„Zbierają nawet adresy krewnych, co ma ułatwić tropienie. Obserwujemy przygotowania do szybszego i bardziej dyskretnego poboru. Po prostu pod zakład produkcyjny podjedzie kilkanaście autobusów, a wyznaczeni z listy pracownicy zostaną zabrani bezpośrednio z miejsc pracy” – wyjaśnił Aleksiej Tabałow, założyciel organizacji praw człowieka School of the Conscript” (szkoła dla poborowych).
Mobilizację ma usprawnić wdrożony system cyfrowych wezwań wojskowych. W przeciwieństwie do 2022 roku, gdy wymagany był podpis pod papierowym dokumentem, elektroniczne wezwanie uznaje się za doręczone z chwilą opublikowania go w sieci. Automatycznie uruchamia ono zakaz opuszczania kraju i powiadamia służby graniczne. Ponadto Federalna Służba Wojsk Gwardii Narodowej Rosji (Rosgwardia) otrzymała dodatkowe uprawnienia do tłumienia ewentualnych protestów i ochrony procesów mobilizacyjnych.
Eksperci wskazują, że przywódca Rosji Władimir Putin próbuje za wszelką cenę uniknąć oficjalnego ogłoszenia poboru, by nie musieć przyznawać się do porażki i wysokich strat na froncie, które po raz pierwszy przewyższyły liczbę docierających na front ochotników. Kampanie werbunkowe prowadzone wśród studentów do jednostek dronowych zakończyły się jednak klęską – z planowanych 80 tys. osób udało się pozyskać zaledwie około 10 proc. Z kolei agresywne naloty służb na mężczyzn w uboższych regionach Rosji, np. w mieście Penza, doprowadziły do powstawania lokalnych grup samoobrony.
„Niszczenie Ukrainy stało się obsesją Putina, a ta wymaga zasobów ludzkich. Jedynym zasobem, jaki pozostał mu, gdy inne próby zawiodły, jest mobilizacja” – podsumował Tabałow.
Według analityków oficjalnych decyzji nie należy się jednak spodziewać przed wyborami parlamentarnymi w Rosji, zaplanowanymi na 18-20 września. Przedstawiciele Kremla zaprzeczają planom poboru, nazywając te doniesienia ukraińską prowokacją.
Przygotowania do mobilizacji w Rosji potwierdził 11 sierpnia prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, powołując się na dane ukraińskiego Wywiadu Wojskowego (HUR). Według niego Rosja planuje przeprowadzenie po wyborach powszechnej mobilizacji kilkuset tysięcy ludzi do końca roku oraz kolejnej fali w roku następnym. Ukraiński przywódca dodał, że rosyjskie wojsko co miesiąc traci na froncie co najmniej 30 tys. żołnierzy (w tym 60 proc. to zabici), a Putin próbuje uzupełniać braki kadrowe mobilizacją oraz wsparciem wojsk z Korei Północnej.
Sygnały o obawach Rosjan przed mobilizacją docierają również z rynku nieruchomości w Gruzji oraz Armenii. Niezależny rosyjski portal Ważnyje Istorii poinformował, że w połowie sierpnia popyt na długoterminowy wynajem mieszkań w tych krajach wzrósł o 20-35 proc. w porównaniu z rokiem ubiegłym. Z kolei pomagająca rosyjskim emigrantom organizacja Kowczeg odnotowała w pierwszych dekadach sierpnia ponad sześciokrotnie więcej zapytań o wyjazd z Rosji niż w maju, przy czym Rosjanie najczęściej pytali o warunki życia w Armenii, Gruzji, Serbii oraz krajach Ameryki Łacińskiej.(PAP)
hav/ akl/
Włochy/ Masowe odsyłanie nielegalnych imigrantów na sztandarach ugrupowania, które ma coraz większe poparcie wśród Włochów
We Włoszech na ponad rok przed wyborami parlamentarnymi rośnie w siłę skrajnie prawicowe ugrupowanie Futuro Nazionale (Narodowa Przyszłość) byłego generała Roberto Vannacciego – zwrócił uwagę w piątek dziennik „La Repubblica”. Głównym hasłem tej partii jest remigracja, czyli masowe odsyłanie nielegalnych imigrantów.
Rzymski dziennik opublikował wyniki sondażu firmy badawczej BiDiMedia na temat intencji głosowania. 8 proc. Włochów zadeklarowało zamiar oddania głosu na utworzoną na początku tego roku partię Vannacciego, która z tym wynikiem stała się czwartym ugrupowaniem w kraju.
W maju otrzymywała ona w sondażach około 4 proc. poparcia, a w lipcu – ponad 6 proc.
Futuro Nazionale wyprzedziło tworzące koalicję szefowej rządu Giorgii Meloni: prawicową Ligę wicepremiera Matteo Salviniego( 5 proc. głosów w sondażu) i centroprawicową Forza Italia wicepremiera, szefa MSZ Antonio Tajaniego (7,3 proc.).
Na pierwszym miejscu preferencji wyborczych pozostaje nieprzerwanie od 2022 roku ugrupowanie Bracia Włosi premier Meloni z wynikiem ponad 25 proc. poparcia.
Na drugim miejscu jest centrolewicowa opozycyjna Partia Demokratyczna (21 proc.), a na trzecim, także opozycyjny Ruch Pięciu Gwiazd (ponad 12 proc.).
Były generał dywizji Vannacci, który brał udział w operacjach m.in. w Somalii, Jemenie, Iraku, Afganistanie i Libii, został w 2024 roku wybrany do Parlamentu Europejskiego z listy Ligi Salviniego. W lutym tego roku opuścił tę partię i założył własne ugrupowanie.
W ostatnich latach był wielokrotnie krytykowany za wypowiedzi, określane jako homofobiczne i seksistowskie.
Głównym hasłem Narodowej Przyszłości jest remigracja, czyli masowe odsyłanie nielegalnych i niezintegrowanych imigrantów. Ponadto Vannacci głosi pogląd, że aborcja nie jest prawem i opowiada się za zniesieniem związków partnerskich. Sprzeciwia się wysyłaniu broni na zaatakowaną przez Rosję Ukrainę.
Cytowany przez włoski dziennik sondaż został przeprowadzony, jak podała pracownia badawcza, między 18 a 27 sierpnia. Jego wyniki opracowano na podstawie 1500 wywiadów z osobami w wieku powyżej 18 lat. Margines błędu to 2,6 proc.
Z Rzymu Sylwia Wysocka (PAP)
sw/ mal/
Nie Trump Tower, ale Natalie Tower. Gubernator Illinois zmienia nazwę wieżowca prezydenta w Chicago
Gubernator Illinois, JB Pritzker, zakpił z rozporządzenia wykonawczego Donalda Trumpa, nadającego nową nazwę jezioru Ontario. Pritzker ogłosił, że chicagowski wieżowiec Trump Tower też będzie się inaczej nazywał i odtąd znany będzie jako Natalie Tower.
Pritzker zareagował w ten sposób na czwartkową decyzję Trumpa, który zmienił rozporządzeniem nazwę jeziora Ontario na America. Gubernator opublikował na portalu X zdjęcie należącego do prezydenta budynku położonego nad rzeką Chicago. Widać na nim przekreślone nazwisko Trumpa i a w jego miejsce wpisane jest imię „Natalie”. „ZE SKUTKIEM NATYCHMIASTOWYM: Trump Tower zmienia nazwę na NATALIE TOWER!” – napisał Pritzker, naśladując styl komunikacji Białego Domu.
Nazwa ta nawiązuje do Natalie Harp – 35-letniej asystentki Trumpa, o której zrobiło się głośno za sprawą nowej książki zatytułowanej „Regime Change”, a która zyskała jeszcze większy rozgłos, gdy senator z Georgii Jon Ossoff ostro skrytykował Trumpa, zarzucając mu, że nie chce on wykonywać swoich obowiązków, a woli zamiast tego „budować salę balową i podróżować z Natalie”.
35-letnia Natalie Harp należy do grona najbliższych współpracowników 80-letniego prezydenta. Pełniąc funkcję asystentki wykonawczej Trumpa od pierwszego dnia jego powrotu do władzy. Harp, była prezenterka prawicowej stacji One America News zarabia rocznie 150 tys. dolarów i jest nazywana „ludzką drukarką” prezydenta, gdyż prezentuje mu artykuły, wyszukuje w Internecie treści, które chce on usłyszeć, oraz pomaga w publikowaniu wpisów na platformie Truth Social.
Bliska relacja Harp z prezydentem ponownie przykuła uwagę w zeszłym tygodniu, gdy serwis Daily Beast opublikował dwa pełne uwielbienia listy, które napisała do Trumpa w 2023 roku. „Jesteś dla mnie wszystkim” – pisze Harp. „Nigdy nie chcę cię zawieść” – brzmi kolejny wpis. Nazywa też Trumpa swoim „strażnikiem i obrońcą w tym życiu”. Z kolei Trump chwalił się, że Harp „nigdy go nie opuści”.
Wzmianka Pritkera o Harp pojawiła się po tym, jak kongresmenka z partii demokratycznej, Debbie Dingell, również wspomniała o oddanej współpracowniczce z Białego Domu w kontekście obsesji prezydenta na punkcie jeziora Ontario. „Nazwijmy je po prostu jeziorem Natalie, żebyśmy wiedzieli, że zaczniesz chronić nasze Wielkie Jeziora” – napisała na platformie X przedstawicielka Michigan.
BK
Illinois pozostaje w grze o nowy stadion Chicago Bears
Nowy stadion Chicago Bears nadal może powstać w Illinois – stwierdził komisarz NFL Roger Goodell. „Illinois wciąż pozostaje w grze” – dodał.
W czwartek, podczas kwartalnego spotkania władz ligi w Atlancie, Goodell rozmawiał z przedstawicielami mediów. Potwierdził, że spotkał się z ustawodawcami Illinois i że lokalizacja w Arlington Heights – brana pod uwagę przez Bears – nie została jeszcze definitywnie odrzucona. „Z mojej perspektywy nie ma sztywnego harmonogramu. Wiemy jedynie, że klub rozważa alternatywne opcje: Indianę lub Arlington Heights” – powiedział Goodell dziennikarzom po spotkaniu z właścicielami drużyn NFL, które odbyło się w jednym z hoteli. „Chcemy mieć pewność, że zarówno Arlington Heights i Illinois, jak i Indiana, będą miały szansę przedstawić swoje najlepsze propozycje” – zaznaczył.
Dwa tygodnie temu prezes i dyrektor generalny Bears, Kevin Warren, oraz przewodniczący klubu, George McCaskey, omówili plany dotyczące nowego stadionu podczas konferencji prasowej w Halas Hall. Warren poinformował, że klub wciąż prowadzi szczegółowe analizy potencjalnych lokalizacji, jednak na obecnym etapie to Hammond jest miejscem, w którym Bears planują budowę obiektu. „Obecnie koncentrujemy się wyłącznie na realizacji inwestycji światowej klasy w północno-zachodniej części stanu Indiana” – powiedział Warren 13 sierpnia.
BK
„Walizkowy morderca” za kratami będzie czekał na proces w USA
Sąd federalny nie zgodził się w czwartek na zwolnienie przedprocesowe mieszkańca Chicago, skazanego w Indonezji w związku z morderstwem na Bali. 33-letni obecnie Tommy Schaefer został skazany w Indonezji za pomoc swojej dziewczynie, Heather Mack, w zabójstwie jej matki i ukryciu zwłok w walizce w jednym z ośrodków wypoczynkowych na Bali.
Schaefer spędził ponad 11 lat w indonezyjskim więzieniu za zabójstwo Sheili von Wiese-Mack matki swojej dziewczyny, Heather Mack, do którego doszło podczas wakacji w 2014 roku. W lutym, po odbyciu kary w Indonezji, został deportowany do USA i aresztowany na podstawie zarzutów federalnych, w których oskarżono go o spiskowanie z Heather Mack w celu zabicia jej matki. We wniosku złożonym na początku miesiąca w sądzie federalnym w Chicago obrońca Schaefera zwrócił się do sędziego federalnego Matthew Kennelly’ego o zwolnienie jego klienta z aresztu na czas oczekiwania na proces.
Obrońca argumentował, że Schaeferowi nie zarzucono popełnienia przestępstwa z użyciem przemocy, a jedynie udział w spisku oraz utrudnianie działań wymiarowi sprawiedliwości. Adwokat przekonywał również, że Schaefer nie stanowi zagrożenia dla społeczeństwa ani ryzyka ucieczki, wskazując, iż cierpi on na „poważne i przewlekłe problemy zdrowotne”.
30-letnia Heather Mack została po powrocie do USA skazana w 2024 roku na 26 lat więzienia po tym jak przyznała się do zarzutów federalnych dotyczących udziału w spisku. Wcześniej odbyła karę siedmiu lat pozbawienia wolności w Indonezji za zabójstwo swojej matki. Według prokuratorów federalnych Mack namówiła Schaefera do wyjazdu na Bali, by pomógł jej zabić matkę podczas wspólnych wakacji na wyspie. Wydała ponad 12 tysięcy dolarów na jego przelot do Indonezji i zarezerwowała dla niego pokój w tym samym ośrodku wypoczynkowym, w którym przebywała wraz z matką.
Według prokuratury, po zabiciu von Wiese-Mack, Mack i Schaefer próbowali zatrzeć ślady zbrodni. Ukryli zakrwawioną pościel, a następnie upchnęli ciało ofiary w walizce, którą umieścili na wózku bagażowym i wstawili do bagażnika taksówki czekającej przed hotelem. Gdy kierowca odmówił przyjęcia zlecenia, para porzuciła w taksówce walizkę z ciałem von Wiese-Mack i uciekła z miejsca zdarzenia. Nazwano ich „walizkowymi mordercami” z Bali. Przyznając się do postawionych jej zarzutów federalnych, Mack przeprosiła za zabójstwo matki, stwierdzając, że „nie ma usprawiedliwienia dla próby wyrządzenia jej krzywdy”.
Jak podaje amerykański Federalny Zarząd Więziennictwa (U.S. Bureau of Prisons) na wolność będzie mogła wyjść dopiero w marcu 2044 roku.
BK
Wybuch doszczętnie zniszczył dom w Illinois. Osiem osób poważnie rannych
Osiem osób zostało rannych w wyniku wybuchu domu w środkowym Illinois. Odniosły one poważne obrażenia.
Z informacji medialnych wynika, że do eksplozji doszło we wtorek w nocy w miejscowości Danvers w powiecie McLean. Około godziny 11:50 przed północą strażacy zostali wezwani do domu przy ulicy Old Peoria Court w związku ze zgłoszeniem o wybuchu i pożarze budynku.
Po przybyciu na miejsce strażacy zastali dom całkowicie objęty płomieniami. Przedstawiciele straży pożarnej z Allin Township poinformowali, że do akcji włączyły się kolejne jednostki, a opanowanie ognia zajęło kilka godzin. Dom uległ całkowitemu zniszczeniu a kilka sąsiednich budynków zostało uszkodzonych przez wysoką temperaturę. Pożar zniszczył także samochody.
Na razie nie podano przyczyn eksplozji. W sprawie prowadzone jest dochodzenie.
BK
Gubernator Tony Evers zmienia nazwę jeziora Michigan na Wisconsin. To jego ironiczna reakcja na decyzję prezydenta ws. jeziora Ontario
Gubernator Wisconsin, Tony Evers zmienił nazwę jeziora Michigan na Wisconsin. To jego reakcja na decyzję prezydenta Donalda Trumpa, który wydał w czwartek rozporządzenie wykonawcze zmieniające nazwę jeziora Ontario na America. Trump podpisał ten dokument w Gabinecie Owalnym w czasie, gdy nasilającej się wojny handlowej między Stanami Zjednoczonymi a Kanadą.
W odpowiedzi Evers opublikował w mediach społecznościowych własne, utrzymane w sarkastycznym tonie „rozporządzenie wykonawcze”, żartując, że w przyszłości jezioro Michigan zostanie przemianowane na „Lake Wisconsin” (Jezioro Wisconsin).
Trump nie może jednak zmusić Kanady do przyjęcia preferowanego przez siebie nazewnictwa. Premier Kanady Mark Carney stanowczo odrzucił pomysł amerykańskiego prezydenta, odwołując się do rdzennych korzeni nazwy jeziora i zauważył, że funkcjonowała ona na długo przed powstaniem Konfederacji Kanady czy ogłoszeniem Deklaracji Niepodległości USA. „Kanadyjczycy wiedzą też, że w rzeczywistości jezioro to nazywa się Ontario – tak było, jest i będzie” – napisał Carney.
Z kolei premier Nowej Szkocji Tim Houston skwitował posunięcie Trumpa krótkim wpisem w mediach społecznościowych: „To już zakrawa na czystą głupotę. To jezioro Ontario, kolego”.
Nazwa jeziora Ontario pochodzi od słowa „oniatarí:io” w języku rdzennego ludu Huronów, co oznacza „jezioro lśniących wód”. Od nazwy jeziora wzięła swoją nazwę prowincja Ontario, utworzona w 1867 roku.
BK
W Illinois złożono pierwszy pozew za zakażenie cyklosporiozą
Małżeństwo z Chicago złożyło pierwszy w Illinois pozew sądowy w związku z epidemią zakażeń pasożytem Cyclospora, która dotknęła tysiące osób w całych Stanach Zjednoczonych. Alonso Zaragoza, pracownik z Biblioteki Publicznej w Chicago oraz jego żona Jadhira Sanchez skierowali do sądu federalnego w Chicago pozew przeciwko firmom Taylor Fresh Foods i Taylor Farms California.
Mężczyzna twierdzi, że zachorował po posiłku w Taco Bell, spożytym 11 lipca, na skutek zjedzenia skażonej sałaty rozprowadzonej przez Taylor Farms. Z treści pozwu wynika, że objawy były na tyle poważne, iż Zaragoza wymagał leczenia szpitalnego a dolegliwości utrzymywały się przez kilka tygodni. Zaragoza wraz z żoną domagają się odszkodowania za ból i cierpienie, utracone zarobki oraz koszty leczenia. Jego żona wprawdzie nie zachorowała, jednak w pozwie zaznaczono, że cierpiała z powodu braku snu, musiała zmienić własną dietę, by dostosować się do konieczności stosowania przez męża jadłospisu opartego niemal wyłącznie na płynach, a także była zmuszona wziąć wolne z pracy, aby się nim opiekować.
Cyclospora to mikroskopijny pasożyt, który – według danych Krajowych Centrów Kontroli i Prewencji Chorób (CDC) – często wywołuje intensywną, wodnistą biegunkę. Do zakażeń dochodzi zazwyczaj późną wiosną i latem. Wybuch epidemii, który rozpoczął się w lipcu, powiązano z wycofaną z obrotu sałatą lodową firmy Taylor Farms. Jak poinformowali w czwartek przedstawiciele federalnych służb sanitarnych, przypadki zachorowań powiązane z tym ogniskiem potwierdzono już w 20 stanach, co oznacza rozszerzenie zasięgu największej tego typu epidemii w USA.
Federalna Agencja Żywności i Leków (FDA) przekazała, że rządowi eksperci zidentyfikowali przypadki cyklosporiozy w trzech kolejnych stanach: Georgii, Tennessee i Teksasie. Wcześniej potwierdzono ja także w: Arkansas, Iowa, Illinois, Indianie, Kansas, Kentucky, Massachusetts, Maine, Michigan, Missouri, Nebrasce, New Hampshire, Karolinie Północnej, Ohio, Oklahomie, Pensylwanii oraz Wirginii Zachodniej. Jak podała FDA, liczba osób, które zachorowały w wyniku epidemii wywołanej przez pasożyta Cyclospora wzrosła do 11 458 w całym kraju. Odnotowano dwa zgony powiązane z tą epidemią, oba w Michigan. Tamtejszy departament zdrowia i opieki społecznej poinformował, że zmarli mieszkańcy cierpieli na poważne schorzenia współistniejące.
FDA, CDC oraz stanowe służby sanitarne skoncentrowały dochodzenie na sałacie uprawianej w gospodarstwie w środkowym Meksyku, prowadzonym przez firmę Taylor Farms – dużego amerykańskiego dostawcę produktów rolnych. Z ustaleń wynika, że przed wybuchem epidemii cyklosporiozy FDA po raz ostatni przeprowadziła inspekcję w potencjalnym źródle zakażenia, czyli w zakładzie Taylor Farms de Mexico, siedem lat temu.
BK
Łukaszenka przyjechał do Moskwy na rozmowy z Putinem
Białoruski dyktator Alaksandr Łukaszenka przyleciał do Moskwy, by omówić kierunki współpracy dwustronnej ze swoim rosyjskim odpowiednikiem Władimirem Putinem – poinformowała białoruska państwowa agencja BiełTA. Ma on także spotkać się z premierem Rosji Michaiłem Miszustinem.
Pierwszy dzień wizyty przypadł na czwartek i – według białoruskiej agencji – przywódcy obu państw mają wymienić się „poglądami na aktualne kwestie” w regionie i na świecie. Tematem rozmów ma również być „problem zapewnienia bezpieczeństwa”.
Spotkanie Łukaszenki z Miszustinem ma dotyczyć m.in. rozwoju białorusko-rosyjskiej współpracy handlowo-gospodarczej i inwestycyjnej – podała BiełTA.
W tym tygodniu Łukaszenka zarządził inspekcję gotowości bojowej białoruskiego wojska, co było związane z wtorkową wizytą szefa CIA Johna Ratcliffe’a w Moskwie. Ten ostatni spotkał się tam z szefem rosyjskiej Służby Wywiadu Zagranicznego (SWR) Siergiejem Naryszkinem. Nie został jednak przyjęty przez Putina.
W rozmowie z dziennikarzami w czwartek Naryszkin potwierdził „roboczą” rozmowę z dyrektorem CIA, ale nie ujawnił szczegółów tego spotkania. Zauważył jedynie, że w fakcie przeprowadzenia tych rozmów nie ma „nic nadzwyczajnego”. (PAP)
Polski awansowała do grona rynków rozwiniętych, ale czy będą z tego realne korzyści?
Korzyści z awansu Polski do grona rynków rozwiniętych będą rozłożone w czasie – uważają ekonomiści PIE. Wskazali, że udział Polski w indeksie krajów rozwiniętych będzie mniejszy niż w indeksie rynków rozwijających się, ale w grę wchodzi o wiele większy kapitał.
Niedawno S&P Dow Jones Indices ogłosił, że zaklasyfikował Polskę do grona rynków rozwiniętych. Oznacza to, że nasz kraj został przeniesiony do koszyka S&P Developed BMI z koszyka &P Emerging BMI.
„S&P Dow Jones Indices ogłosił, że Polska spełnia, a nawet przewyższa, standardy rynków rozwiniętych. Metodologia S&P uwzględnia zarówno kryteria ilościowe, jak też jakościowe. Oceniane są m.in. poziom rozwoju gospodarczego, wielkość i płynność rynku, a także dostępność rynku dla inwestorów zagranicznych. W Polsce dochód narodowy brutto na mieszkańca wynosi około 25 520 dolarów, co znacznie przekracza wymagany przez S&P próg dla krajów rozwiniętych wynoszący 15 tys. dol. Według danych wykorzystanych przez S&P, w 2025 r. pełna kapitalizacja polskiego rynku wyniosła około 292 mld dol., natomiast mediana dziennej wartości obrotu około 364 mln dol. Oznacza to, że polska gospodarka wielokrotnie przekroczyła progi wielkości i płynności w każdej z tych kategorii, o których mowa w procesie klasyfikacji” – czytamy w Tygodniku Polskiego Instytutu Ekonomicznego.
Decyzja S&P oznacza, że dołączy do S&P Developed BMI we wrześniu 2027 r. jako 27. państwo. Udział Polski w nowym koszyku wyniesie 0,15 proc. w stosunku do 1,3 proc. w koszyku krajów rozwiniętych.
„Niska waga Polski wynika nie tylko z rozmiaru krajowego rynku, ale również z bardzo wysokiej koncentracji globalnych indeksów. W S&P Emerging trzy kraje – Tajwan, Chiny i Indie – odpowiadają za prawie 75 proc. indeksu. Natomiast w koszyku Developed to Stany Zjednoczone samotnie odpowiadają za prawie 70 proc. Kapitalizacja free float Polski, biorąca pod uwagę jedynie akcje w obiegu, będzie w koszyku S&P Developed porównywalna do Norwegii (0,2 proc.) oraz Irlandii (0,1 proc.), co częściowo wynika z ograniczonego free float największych spółek – w wielu z nich znaczące udziały pozostają m.in. w rękach Skarbu Państwa” – napisali ekonomiści PIE w swojej publikacji.
Podkreślili jednocześnie, że mimo mniejszej wagi w grę wchodzi o wiele większy kapitał. Dodali, że „pula kapitału zarządzanego wobec rynków rozwiniętych jest 8-9 razy większa niż wobec rynków wschodzących”.
„(..) dlatego patrząc na realną wartość, a nie sam procent, Polska niekoniecznie traci na tym awansie. Realne korzyści w postaci napływu kapitału będą rozłożone w czasie; kapitalizacja spółek na GPW wynosi ok. 30 proc. w porównaniu ze średnią unijną wynoszącą 50 proc., co pozostawia rynkowi przestrzeń do wzrostu i napływu kapitału” – czytamy w publikacji PIE.
Eksperci instytutu przypomnieli, że S&P jest trzecim z grona dostawców indeksów, który zdecydował się na przeniesienie naszego kraju z koszyka krajów rozwijających się do koszyka państw rozwiniętych. We wrześniu 2018 r. status rynku rozwiniętego przyznały Polsce FTSE Russell i Stoxx, dzięki czemu Polska została pierwszym krajem Europy Środkowo-Wschodniej zaklasyfikowanym w ten sposób przez FTSE Russell. Jednak część dostawców indeksów nie zmieniła klasyfikacji Polski.
„Najważniejszym wyjątkiem pozostaje MSCI. Polska nie znajduje się obecnie na liście obserwacyjnej kandydatów do awansu do kategorii Developed Markets. Innym przykładem ostrożności MSCI jest Korea Płd., która przez kilka lat pozostawała na liście obserwacyjnej, jednak nie otrzymała awansu. Oznacza to, że samo spełnienie części kryteriów ilościowych nie wystarcza. Istotne są również realne doświadczenia globalnych inwestorów i funkcjonowanie infrastruktury rynku” – czytamy w komunikacie PIE. (PAP)
ms/ drag/
Liga Europy i Liga Konferencji/ Awans Lecha i Jagiellonii, odpadły Raków i Górnik. W piątek losowanie fazy ligowej z udziałem Lecha i Jagiellonii
Piłkarze Lecha Poznań oraz Jagiellonii Białystok dopełnili formalności i awansowali do fazy zasadniczej Ligi Europy, drugich pod względem prestiżu rozgrywek klubowych UEFA. Na najniższym szczeblu, w Lidze Konferencji, nie poradziły sobie Raków Częstochowa i Górnik Zabrze.
Mistrz Polski Lech w ubiegłym tygodniu wygrał u siebie ze szwajcarskim FC Thun aż 7:0. Wprawdzie wcześniej niespodziewanie roztrwonił trzybramkową przewagę w 2. rundzie el. Ligi Mistrzów z duńskim Aarhus (uległ u siebie 1:4, a później w rzutach karnych), ale chyba nikt nie wyobrażał sobie, by teraz miał jakiekolwiek kłopoty w rewanżu.
W Szwajcarii prowadził już od 17. minuty po golu Roberta Gumnego. Gospodarze jeszcze przed przerwą zdobyli dwie bramki, a w 66. minucie Patrik Walemark ustalił wynik na 2:2.
Jagiellonia na rewanż z Iberią Tbilisi poleciała z zaliczką 4:0 z pierwszego meczu. Spotkanie w Gruzji również wygrała, tym razem 2:1.
Do przerwy było 1:1 (gol dla gości Jesusa Imaza z rzutu karnego), a w 70. minucie zwycięstwo drużynie Adriana Siemieńca zapewnił sprowadzony latem i bardzo dobrze spisujący się w nowym zespole Duńczyk Anders Klynge.
Piłkarze z Białegostoku po raz pierwszy w historii wystąpią w fazie zasadniczej LE.
Większe problemy dla polskich drużyn szykowały się w Lidze Konferencji, trzecich – po LM i LE – rozgrywkach klubowych UEFA.
Szczególnie trudne zadanie miał Górnik. Wicemistrz Polski trafił na najsilniejszego rywala – AS Monaco, z którym przegrał u siebie 2:3. O rewanżu w księstwie z markowym przeciwnikiem Zabrzanie chcieliby chyba jak najszybciej zapomnieć.
Do przerwy przegrywali już 0:2, w 78. minucie 0:4, a jedyną bramkę zdobyli w końcówce spotkania po golu pozyskanego niedawno francusko-martynikańskiego napastnika Janisa Antiste.
Podopieczni Michala Gasparika, którzy w krajowej ekstraklasie zanotowali komplet trzech zwycięstw (dwa mecze zaległe), nie wygrali w tym sezonie ani razu w europejskich pucharach. Najpierw odpadli w 2. rundzie eliminacji Ligi Mistrzów z Fenerbahce Stambuł (0:1, 1:1), następnie musieli uznać wyższość Ferencvarosu Budapeszt w 3. rundzie kwalifikacji Ligi Europy (0:1 i 1:1), a teraz pożegnali się z Ligą Konferencji.
Na krajowych obowiązkach może skupić się już również Raków, zamykający z zerowym dorobkiem tabelę ekstraklasy. W ubiegłym tygodniu w 4. rundzie el. LK zremisował w Splicie z Hajdukiem 2:2, strzelając gola w ostatniej minucie doliczonego czasu gry. Gospodarze przez większość drugiej połowy grali wówczas w dziesiątkę.
W rewanżu chorwacki zespół trzykrotnie obejmował prowadzenie. Podopieczni Dawida Kroczka dwukrotnie wyrównali – w 61. minucie Lamine Diaby-Fadiga z rzutu karnego na 1:1 i w 88. minucie Mahir Emreli na 2:2, ale w dogrywce nie potrafili już odpowiedzieć na trafienie Amerykanina litewskiego pochodzenia Rokasa Pukstasa.
Do rywalizacji na Starym Kontynencie przystąpiło latem łącznie pięć polskich klubów. Wcześniej odpadł GKS Katowice, który przegrał dwumecz w 3. rundzie eliminacji LK z Hapoelem Tel Awiw (0:2 i 2:1).
Losowanie fazy ligowej Ligi Europy i Ligi Konferencji zaplanowano na piątek o godz. 13 w Monako.
Każdy z 36 uczestników LE zmierzy się z ośmioma różnymi rywalami (cztery mecze u siebie i cztery na wyjeździe). Z każdego z czterech koszyków trafi na dwóch przeciwników.
Osiem najlepszych ekip ze wspólnej tabeli fazy ligowej awansuje bezpośrednio do 1/8 finału, a zespoły, które zajmą miejsca od 9 do 24, będą rywalizować w fazie pucharowej. Drużyny z lokat 25-36 zostaną wyeliminowane.
Wyniki rewanżowych meczów 4. rundy eliminacji z udziałem polskich drużyn (* - awans): 27 sierpnia, czwartek Liga Europy Iberia Tbilisi - *Jagiellonia Białystok 1:2 (1:1); pierwszy mecz 0:4 FC Thun - *Lech Poznań 2:2 (2:1), 0:7 Liga Konferencji *AS Monaco - Górnik Zabrze 4:1 (2:0); 3:2 Raków Częstochowa - *Hajduk Split dogr. 2:3 (2:2, 0:1); 2:2
(PAP)
Piłkarska LE – w piątek losowanie fazy ligowej z udziałem Lecha i Jagiellonii
Lech Poznań i Jagiellonia Białystok poznają w piątek swoich ośmiu rywali w fazie ligowej (zasadniczej) piłkarskiej Ligi Europy. Losowanie odbędzie się w Monako, początek o godz. 13. Tego samego dnia podobna ceremonia z Ligą Konferencji, ale bez udziału polskich klubów.
W eliminacjach europejskich pucharów wystąpiło tego lata – po raz pierwszy – aż pięciu przedstawicieli PKO BP Ekstraklasy. Lech nie poradził sobie w kwalifikacjach Ligi Mistrzów z duńskim Aarhus, ale później wygrał dwa dwumecze szczebel niżej (z farerskim KI Klaksvik i szwajcarskim FC Thun), dzięki czemu wystąpi w fazie zasadniczej LE.
W drugich pod względem prestiżu i premii rozgrywkach UEFA pozostała również Jagiellonia Białystok. Podopieczni Adriana Siemieńca zrobili najlepsze wrażenie z polskich klubów – w 3. rundzie eliminacji LE poradzili sobie ze szkockim Rangers FC, a w następnej nie dali szans gruzińskiej Iberii Tbilisi.
Losowanie fazy zasadniczej Ligi Europy rozpocznie się o godz. 13.
Każdy z 36 uczestników zmierzy się z ośmioma różnymi drużynami (cztery mecze u siebie i cztery na wyjeździe). Z każdego z czterech koszyków trafi więc na dwóch przeciwników. Polskie drużyny będą losowanego z trzeciego – z niego też dostaną po dwóch rywali.
W LE wystąpi wiele markowych klubów, dlatego kibice Lecha i Jagiellonii, choć jeszcze nie znają wyników losowania, mogą być niemal pewni kilku atrakcyjnych potyczek.
Do pierwszego koszyka trafiły m.in. AC Milan, Juventus Turyn Kamila Grabary, Bayer Leverkusen, Benfica Lizbona Jakuba Kamińskiego i Olympique Marsylia. Do drugiego – np. FC Salzburg, Celtic Glasgow i RSC Anderlecht, do trzeciego – Crystal Palace, Sunderland, AFC Bournemouth czy Celta Vigo, a do czwartego – m.in. Hoffenheim i Besiktas Stambuł.
Osiem najlepszych ekip ze wspólnej tabeli fazy ligowej awansuje bezpośrednio do 1/8 finału, a zespoły, które zajmą miejsca od 9 do 24, będą rywalizować w fazie pucharowej (barażowej). Drużyny z lokat 25-36 zostaną wyeliminowane.
W Monako odbędzie się w piątek również losowanie Ligi Konferencji. W poprzednim sezonie w fazie ligowej tych rozgrywek wystąpiły aż cztery polskie kluby, a teraz nie będzie żadnego. W 3. rundzie eliminacji odpadł GKS Katowice, natomiast w ostatniej – Raków Częstochowa i Górnik Zabrze. (PAP)
bia/ krys/
Sztuczna inteligencja miała pozbawić informatyków pracy. Stało się wręcz przeciwnie. Liczba ofert dynamicznie rośnie
Sztuczna inteligencja miała pozbawić informatyków pracy. Stało się wręcz przeciwnie. Liczba ofert dynamicznie rośnie. Rosną też wymagania, w cenie jest umiejętność stosowania AI w biznesie – pisze piątkowa „Rzeczpospolita”.
Według gazety, wyszukiwarka ofert pracy w IT CzyJestEldorado.pl notowała 27 sierpnia ponad 28,3 tys. aktywnych ogłoszeń rekrutacyjnych. To o połowę więcej niż rok wcześniej i ponadtrzykrotnie więcej niż w sierpniu 2024 r., gdy po załamaniu w branży spółki technologiczne cięły zatrudnienie.
Jednak Marta Prudel-Hankus, szefowa rekrutacji stałych w firmie Awareson powiedziała „Rz”, że nie ma powrotu do masowego zatrudniania programistów. Rynek odbudowuje się tam, gdzie technologia jest bezpośrednio związana z transformacją biznesu. „Największą wartość mają dziś osoby, które potrafią wykorzystać AI, dane i technologie chmurowe do rozwiązania konkretnego problemu biznesowego” – podkreśliła.
Jak zaznacza Jacek Kobus, założyciel wyszukiwarki CzyJestEldorado.pl, z danych wynika, że specjalistów IT rekrutują dzisiaj nie tylko spółki programistyczne (software house’y), ale także firmy realizujące duże wdrożenia korporacyjne. Obok zmian w spółkach technologicznych, które dostosowują się do rewolucji AI, na rynek pracy w IT wpływają inwestycje zagraniczne. Rośnie atrakcyjność Polski jako miejsca dla centrów technologicznych.
Rosną też wymagania dotyczące umiejętności wykorzystania narzędzi sztucznej inteligencji. „AI przestała być specjalizacją, a stała się kompetencją. To najszybciej rosnące wymaganie spośród tych, które pojawiają się w co najmniej 2 proc. ogłoszeń” – powiedział gazecie Jacek Kobus. W I półroczu liczba ogłoszeń wymagających znajomości generatywnej AI wzrosła o 176 proc. (PAP)
lm/ jm/
Szef PKOl z zarzutem m.in. płatnej protekcji
Prezes PKOl Radosław P. usłyszał w czwartek zarzuty płatnej protekcji oraz zaspokojenia grupy wierzycieli z pokrzywdzeniem innych w związku z grożącą niewypłacalnością – przekazał w czwartek wieczorem na portalu X minister sprawiedliwości, prokurator generalny Waldemar Żurek.
„Prokuratura przedstawiła dziś Radosławowi P. zarzuty karne z art. 230 par. 1 i 302 par. k.k. tj. płatnej protekcji oraz zaspokojenia grupy wierzycieli z pokrzywdzeniem innych w związku z grożącą niewypłacalnością” – napisał Żurek.
Zgodnie z Kodeksem karnym zarzut z art. 230 jest zagrożony karą od sześciu miesięcy do ośmiu lat więzienia, a z art. 302 do dwóch lat pozbawienia wolności.
Postępowanie ws. giełdy kryptowalut Zondacrypto zostało wszczęte przez Prokuraturę Regionalną w Katowicach 17 kwietnia br. pod kątem oszustw znacznej wartości i prania brudnych pieniędzy. Dotychczas wpłynęło kilka tysięcy zawiadomień o przestępstwie.
Na początku sierpnia br. śledztwo ws. Zondacrypto zostało połączone z postępowaniem w śląskim wydziale Prokuratury Krajowej, związanym z zaginięciem założyciela giełdy Sylwestra Suszka, który zaginął w 2022 r. Połączone śledztwo prowadzi obecnie śląski wydział PK.
W czwartek rano policjanci z Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości zatrzymali prezesa PKOl. Zatrzymany został przewieziony do prokuratury prowadzącej śledztwo, a krótko po godz. 16 w doprowadzony do wydziału PK w Katowicach.
Na pytanie dziennikarzy, czy czuje się ofiarą, szef PKOl odpowiedział w Katowicach, że „bardzo dużą”. – Polityka, polityka, polityka. Zobaczymy, co z tego będzie. Zobaczymy, kto jest winny – skomentował Radosław P.
W piątek po północy prezes PKOl został wywieziony z gmachu katowickiej prokuratury. Nie wiadomo czy oznacza to zakończenie czynności z jego udziałem, czy też będą one kontynuowane w piątek.
W czwartek wieczorem TVN24 podał, że wobec narastających problemów Zondacrypto, Radosław P. zdołał odzyskać całość zainwestowanego kapitału. W ten sposób miał zostać potraktowany w sposób uprzywilejowany względem innych klientów, których wypłaty zablokowano.
Z kolei zarzut płatnej protekcji i powoływania się na wpływy może – według TVN24 – dotyczyć powoływania się przez szefa PKOl na wpływy w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumenta i podjęcia się załatwienia sprawy dla szefa Zondacrypto Przemysława Krala.
W poniedziałek Wirtualna Polska i TVN24 publikowały ustalenia wspólnego śledztwa, z którego wynikało, że Radosław P. miał dostać od Krala m.in. zegarek wart 40 tys. euro oraz inne prezenty w zamian za rzekome „wstawiennictwo” ws. problemów giełdy kryptowalut z UOKiK. Pytany przez TV Republika o doniesienia mediów, prezes PKOl zapewnił, że sam zapłacił za zegarek, a Kral jedynie pomógł mu w zakupie.
Zondacrypto od października 2025 r. była sponsorem generalnym Polskiego Komitetu Olimpijskiego. W kwietniu br. Radosław P. informował, że jeśli do końca miesiąca do PKOl nie wpłynie kolejna transza środków z Zondacrypto, Komitet zerwie umowę sponsorską. 30 kwietnia podjęto decyzję o wygaszeniu i demontażu neonu sponsora z siedziby komitetu w Warszawie.
Podczas czwartkowej konferencji prasowej minister Żurek poinformował, że jeden z wątków, który badają śledczy, dot. zegarka wartego 40 tys. euro, jaki Radosław P. miał dostać od Krala.
Wieczorem w TVN24 szef MS powiedział, że w ustaleniach prokuratury co do szefa PKOl są „jeszcze inne okoliczności”. Dopytywany, o jakie okoliczności chodzi, odpowiedział: – Wiem, że są jeszcze różne inne wątki wobec tego pana sprawdzane. – Natomiast do momentu, kiedy pojawią się zarzuty, na pewno nie będziemy o nich informować przez media – dodał.
Dopytywany, czy Radosław P. interesuje prokuraturę tylko w kontekście zegarka czy także w kontekście jego związków jako szefa PKOl-u, Żurek przypomniał, że „toczą się jeszcze postępowania w prokuraturze gdańskiej, które dotyczą jakichś działań pana P. i jego biznesowo-sportowych przedsięwzięć”.
Podczas konferencji minister pytany o ewentualne kolejne zatrzymania w śledztwie dotyczącym tej giełdy kryptowalut zapewnił, że wszelkie informacje dotyczące zatrzymań, wszelkich czynności procesowych, będą podawane na bieżąco.
– To postępowanie jest naprawdę trudne, ale nastąpił przełom i myślę, że kolejne tygodnie będą pokazywać kolejne działania prokuratury – ocenił prokurator generalny. (PAP)
mtb/ mark/ kon/ lm/
Gubernator JB Pritzker podpisał ustawę zaostrzającą przepisy dla użytkowników elektrycznych rowerów i nie tylko
W przyszłym roku wejdą w życie nowe przepisy regulujące kwestie korzystania z rowerów i hulajnóg elektrycznych w Illinois. Obejmują one także zasady dotyczące miejsc, w których można się poruszać tymi pojazdami a także prędkości, jaką mogą osiągać.
Stało się to możliwe dzięki podpisaniu w środę nowej ustawy przez gubernatora JB Pritzkera. Ustawa Senatu nr 3484, wprowadza regulacje w zakresie tzw. mikromobilności i obejmują one m.in. wymogi wiekowe, ograniczenia prędkości oraz zasady dotyczące miejsc eksploatacji tych pojazdów. Przepisy te zaczną obowiązywać 1 stycznia 2027 roku. Zapis wprowadza nową kategorię przepisów dla szybkich rowerów elektrycznych, wyposażonych w silniki umożliwiające jazdę z prędkością przekraczającą 28 mil na godzinę (ok. 45 km/h).
Pojazdy te podlegałyby regulacjom zbliżonym do tych dotyczących motocykli, co wiązałoby się z wymogiem posiadania prawa jazdy, ubezpieczenia i dowodu własności oraz koniecznością rejestracji pojazdu w odpowiednim urzędzie stanowym. Ponadto musiałyby się one poruszać po drogach publicznych. „Technologia ewoluuje, zapewniając mieszkańcom szersze możliwości przemieszczania się dzięki rosnącej popularności rowerów i hulajnóg elektrycznych” – stwierdził w oświadczeniu demokratyczny senator, inicjator ustawy. „Jednak brak jasnych przepisów dotyczących tych urządzeń prowadzi do wzrostu liczby wypadków i urazów, co zagraża bezpieczeństwu społeczności” – dodał.
Ustawa została przyjęta przez obie izby stanowego parlamentu przy poparciu zarówno Demokratów jak i Republikanów 1 czerwca, po wprowadzeniu szeregu poprawek w trakcie sesji wiosennej. Nowe prawo było jednym z kluczowych priorytetów sekretarza stanu Illinois Alexiego Giannouliasa podczas tej sesji legislacyjnej. Kandydat na urząd burmistrza Chicago stwierdził, że nieuregulowane kwestie dotyczące pojazdów mikromobilności stały się w mieście dużym problemem. „W miarę jak te szybkie i dysponujące dużą mocą pojazdy stają się coraz powszechniejsze na naszych ulicach i chodnikach, stawka jest zbyt wysoka, by pozostawiać je bez regulacji, które nadążałyby za wymogami bezpieczeństwa publicznego” – zaznaczył Giannoulias. „Ustawa ta wprowadza zasady odpowiedzialności oraz zdroworozsądkowe standardy bezpieczeństwa na nasze drogi, pomagając jednocześnie zapobiegać poważnym urazom i zapewniając, że użytkownicy, rodzice oraz społeczności lokalne będą wiedzieli, jak bezpiecznie współdzielić przestrzeń drogową” – dodał sekretarz.
W Illinois obowiązują już pewne przepisy dotyczące wolnobieżnych rowerów i hulajnóg elektrycznych, jednak regulacje te często różnią się w zależności od szczebla lokalnego. Podpisana przez gubernatora ustawa wprowadza nowe, jednolite dla całego stanu standardy dotyczące szybkich rowerów i hulajnóg elektrycznych, elektrycznych jednośladów z silnikiem oraz elektrycznych monocykli i deskorolek.
BK
Piłkarska LE i LK – Awans Lecha i Jagiellonii, odpadły Raków i Górnik
Piłkarze Lecha Poznań oraz Jagiellonii Białystok dopełnili formalności i awansowali do fazy zasadniczej Ligi Europy, drugich pod względem prestiżu rozgrywek klubowych UEFA. Na najniższym szczeblu, w Lidze Konferencji, nie poradziły sobie Raków Częstochowa i Górnik Zabrze.
Mistrz Polski Lech w ubiegłym tygodniu wygrał u siebie ze szwajcarskim FC Thun aż 7:0. Wprawdzie wcześniej niespodziewanie roztrwonił trzybramkową przewagę w 2. rundzie el. Ligi Mistrzów z duńskim Aarhus (uległ u siebie 1:4, a później w rzutach karnych), ale chyba nikt nie wyobrażał sobie, by teraz miał jakiekolwiek kłopoty w rewanżu.
W Szwajcarii prowadził już od 17. minuty po golu Roberta Gumnego. Gospodarze jeszcze przed przerwą zdobyli dwie bramki, a w 66. minucie Patrik Walemark ustalił wynik na 2:2.
Jagiellonia na rewanż z Iberią Tbilisi poleciała z zaliczką 4:0 z pierwszego meczu. Spotkanie w Gruzji również wygrała, tym razem 2:1.
Do przerwy było 1:1 (gol dla gości Jesusa Imaza z rzutu karnego), a w 70. minucie zwycięstwo drużynie Adriana Siemieńca zapewnił sprowadzony latem i bardzo dobrze spisujący się w nowym zespole Duńczyk Anders Klynge.
Piłkarze z Białegostoku po raz pierwszy w historii wystąpią w fazie zasadniczej LE.
Większe problemy dla polskich drużyn szykowały się w Lidze Konferencji, trzecich – po LM i LE – rozgrywkach klubowych UEFA.
Szczególnie trudne zadanie miał Górnik. Wicemistrz Polski trafił na najsilniejszego rywala – AS Monaco, z którym przegrał u siebie 2:3. O rewanżu w księstwie z markowym przeciwnikiem Zabrzanie chcieliby chyba jak najszybciej zapomnieć.
Do przerwy przegrywali już 0:2, w 78. minucie 0:4, a jedyną bramkę zdobyli w końcówce spotkania po golu pozyskanego niedawno francusko-martynikańskiego napastnika Janisa Antiste.
Podopieczni Michala Gasparika, którzy w krajowej ekstraklasie zanotowali komplet trzech zwycięstw (dwa mecze zaległe), nie wygrali w tym sezonie ani razu w europejskich pucharach. Najpierw odpadli w 2. rundzie eliminacji Ligi Mistrzów z Fenerbahce Stambuł (0:1, 1:1), następnie musieli uznać wyższość Ferencvarosu Budapeszt w 3. rundzie kwalifikacji Ligi Europy (0:1 i 1:1), a teraz pożegnali się z Ligą Konferencji.
Na krajowych obowiązkach może skupić się już również Raków, zamykający z zerowym dorobkiem tabelę ekstraklasy. W ubiegłym tygodniu w 4. rundzie el. LK zremisował w Splicie z Hajdukiem 2:2, strzelając gola w ostatniej minucie doliczonego czasu gry. Gospodarze przez większość drugiej połowy grali wówczas w dziesiątkę.
W rewanżu chorwacki zespół trzykrotnie obejmował prowadzenie. Podopieczni Dawida Kroczka dwukrotnie wyrównali – w 61. minucie Lamine Diaby-Fadiga z rzutu karnego na 1:1 i w 88. minucie Mahir Emreli na 2:2, ale w dogrywce nie potrafili już odpowiedzieć na trafienie Amerykanina litewskiego pochodzenia Rokasa Pukstasa.
Do rywalizacji na Starym Kontynencie przystąpiło latem łącznie pięć polskich klubów. Wcześniej odpadł GKS Katowice, który przegrał dwumecz w 3. rundzie eliminacji LK z Hapoelem Tel Awiw (0:2 i 2:1).
Losowanie fazy ligowej Ligi Europy i Ligi Konferencji zaplanowano na piątek o godz. 13 w Monako.
Każdy z 36 uczestników LE zmierzy się z ośmioma różnymi rywalami (cztery mecze u siebie i cztery na wyjeździe). Z każdego z czterech koszyków trafi na dwóch przeciwników.
Osiem najlepszych ekip ze wspólnej tabeli fazy ligowej awansuje bezpośrednio do 1/8 finału, a zespoły, które zajmą miejsca od 9 do 24, będą rywalizować w fazie pucharowej. Drużyny z lokat 25-36 zostaną wyeliminowane.
Wyniki rewanżowych meczów 4. rundy eliminacji z udziałem polskich drużyn (* - awans): 27 sierpnia, czwartek Liga Europy Iberia Tbilisi - *Jagiellonia Białystok 1:2 (1:1); pierwszy mecz 0:4 FC Thun - *Lech Poznań 2:2 (2:1), 0:7 Liga Konferencji *AS Monaco - Górnik Zabrze 4:1 (2:0); 3:2 Raków Częstochowa - *Hajduk Split dogr. 2:3 (2:2, 0:1); 2:2
(PAP)
bia/ krys/