Strona główna Blog Strona 10

Polska, Hiszpania, Holandia i Szwecja apelują o użycie zamrożonych rosyjskich aktywów. Skąd w Europie opór by to zrobić?

0

Ministrowie spraw zagranicznych Polski, Hiszpanii, Holandii i Szwecji zaapelowali w czwartek, by Unia Europejska powróciła do kwestii użycia zamrożonych aktywów rosyjskich na rzecz dalszego wsparcia Ukrainy. W ich ocenie unijna pożyczka w wysokości 90 mld euro nie wystarczy.

– To agresor musi zapłacić za konsekwencje swojej agresji – zaznaczył wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski w udostępnionym mediom komentarzu. – I tak Rosja nie odzyska tych pieniędzy, dopóki nie wypłaci Ukrainie reparacji, więc lepiej przeznaczyć je na powstrzymanie napaści – czyli na obronę Ukrainy – niż czekać na koniec rosyjskiej agresji, aby wydać je na odbudowę – dodał.

„Nic nie wskazuje na to, że Rosja jest gotowa zakończyć agresję, a jej konsekwencje coraz bardziej dotykają państwa członkowskie UE. Ukraina potrzebuje większego wsparcia finansowego zarówno w perspektywie krótkoterminowej, jak i długoterminowej” – napisali ministrowie w liście skierowanym do szefowej unijnej dyplomacji Kai Kallas oraz ministry spraw zagranicznych Irlandii Helen McEntee; Irlandia sprawuje prezydencję w Radzie UE.

„UE, w dialogu ze swoimi partnerami, powinna nadal zapewniać Ukrainie kompleksowe, przewidywalne i ustrukturyzowane wsparcie finansowe, zgodnie z jej potrzebami. Uważamy, że nadszedł czas, aby powrócić do kwestii dalszego wykorzystania unieruchomionych zasobów Rosji z korzyścią dla Ukrainy” – podkreślili.

Pożyczka w wysokości 90 mld euro, gwarantowana budżetem UE, została uzgodniona przez przywódców państw UE w grudniu 2025 r. jako plan B w związku z przedłużającym się impasem wokół użycia zamrożonych aktywów rosyjskiego banku centralnego. Wartość tych aktywów w UE wynosi 210 mld euro, z czego większość – 185 mld euro – przechowuje mieszcząca się w Belgii izba rozliczeniowa Euroclear. Pożyczka jest z kolei zaciągana na rynkach kapitałowych i ma wesprzeć Ukrainę w 2026 i 2027 r. Pokrywane są z niej bieżące wydatki państwa oraz zakupy zbrojeniowe.

„Pożyczka na wsparcie Ukrainy przynosi znaczące efekty, ale wszyscy zdajemy sobie sprawę, że to nie wystarczy” – czytamy w liście szefów MSZ Polski, Hiszpanii, Holandii i Szwecji. Ministrowie podkreślili, że Unia Europejska nie może „spoczywać na laurach”, ponieważ każdego dnia koszty wojny wzrastają.

„Wykorzystując unieruchomione aktywa, UE może zagwarantować, że Rosja bezzwłocznie zapłaci za zniszczenia, jakie wyrządziła na Ukrainie, jednocześnie zmniejszając obciążenie naszych podatników. Wykorzystanie tych aktywów jest nie tylko ważnym instrumentem utrzymania naszego wsparcia dla Ukrainy, ale także skutecznym narzędziem zwiększania presji na Rosję” – przekonywali szefowie MSZ.

W ich ocenie Komisja Europejska powinna poszukać nowych możliwości wykorzystania aktywów, które zapewnią, że ryzyko spocznie na wszystkich państwach członkowskich UE i żadne z nich nie poniesie nieproporcjonalnego obciążenia.

Ministrowie chcą, by dyskusja na ten temat odbyła się na najbliższym nieformalnym posiedzeniu szefów MSZ 1-2 września.

Rzecznik KE Balazs Ujvari powiedział dziennikarzom, że kwestia ta pozostaje aktualna od szczytu z grudnia zeszłego roku, na którym przywódcy państw UE wezwali Parlament Europejski oraz prezydencję do dalszego badania prawnych i technicznych aspektów potencjalnej pożyczki reparacyjnej opartej na rosyjskich aktywach. – Takie jest stanowisko od tego czasu. Kwestia ta pozostaje na tapecie i oczywiście Komisja jest gotowa udzielić wszelkiej niezbędnej pomocy w tym zakresie – podkreślił Ujvari.

Największym hamulcowym w dyskusjach o wykorzystaniu zamrożonych aktywów do tej pory była Belgia, która obawia się reperkusji ze strony Rosji. Na szczycie w grudniu 2025 r. chciała, by inne państwa członkowskie udzieliły jej nielimitowanych gwarancji finansowych w razie konieczności wypłacenia odszkodowań Rosji. Żądanie to zostało odrzucone jako zbyt wygórowane.

Podczas wizyty 18 sierpnia w Kijowie szef MSZ Belgii Maxime Prevot powiedział, że zagrożenia, na które wcześniej Belgia wskazywała, „nie zniknęły w cudowny sposób”. – Nie mamy jednak zasadniczych zastrzeżeń do wykorzystania tych pieniędzy na wsparcie sprawy ukraińskiej – dodał.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w poniedziałek poinformował o deficycie w wysokości 27 mld euro, jaki ma resort obrony Ukrainy. Jako rozwiązanie zasugerował wykorzystanie pieniędzy z unijnej pożyczki przeznaczonych na 2027 r. To by jednak oznaczało trudności w kolejnym roku.

Z Brukseli Magdalena Cedro (PAP)

Trump: Rosja nie zaatakuje terytorium NATO

0

Rosja nie zaatakuje terytorium NATO – zadeklarował w czwartek prezydent USA Donald Trump, powołując się na swoje rozmowy z Władimirem Putinem. Odmówił jednak komentarza, czy temu właśnie poświęcona była wizyta szefa CIA w Moskwie.

– Miałem z nim dobre rozmowy. On nie będzie atakował terytorium NATO – powiedział Trump o Putinie, nie rozwijając wypowiedzi. Odpowiedział w ten sposób na pytanie, czy przywódca Rosji zobowiązał się lub obiecał, że nie zaatakuje Sojuszu.

Pytany o doniesienia, że dyrektor CIA John Ratcliffe ostrzegł Rosję podczas wtorkowej wizyty w Moskwie przed takim atakiem, Trump odmówił komentarza, ale powtórzył, że „oni (Rosjanie) nie będą atakować”.

Pytany o to, czy zamierza „ukarać” Rosję za wsparcie Iranu, prezydent USA powiedział, że „to zależy”, ale zaznaczył, że do tej pory Rosja „zachowywała się całkiem dobrze, jeśli chodzi o cieśninę Ormuz”.

– Ale musicie zrozumieć: za każdą rzecz, którą oni robią, my też to robimy – powiedział, przywołując przykład tego, że choć Chiny szpiegują Amerykę, Ameryka robi to samo.

W środę Trump twierdził, że wizyta Ratcliffe’a w Moskwie nie miała związku ani z ostrzeżeniem Rosji przed atakiem na NATO, ani przed wspieraniem Iranu.

Tymczasem „Wall Street Journal” i Politico podały, że szef CIA przestrzegł Rosję przed atakiem na państwa bałtyckie. Miało to związek z ocenami amerykańskiego wywiadu wskazującymi, że Rosja może zdecydować się na taki ruch.

Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)

osk/ kar/

Liga Europy: Zwycięstwo Jagiellonii w Gruzji i awans do fazy ligowej

0

Piłkarze Jagiellonii Białystok wygrali w czwartek na wyjeździe z gruzińską Iberią Tbilisi 2:1 (1:0) w meczu rewanżowym 4. rundy eliminacyjnej Ligi Europy. W pierwszym meczu Białostoczanie zwyciężyli 4:0 i – po raz pierwszy w historii klubu – awansowali do fazy ligowej tych rozgrywek.

Iberia Tbilisi – Jagiellonia Białystok 1:2 (0:1)

Bramki: 0:1 Jesus Imaz (31-karny), 1:1 Zviad Natchkhebia (35), 1:2 Anders Klynge (70).

Żółte kartki: Iberia – Stephen Ende, Ibrahim Alhassan, Zviad Natchkhebia, Jemal-Giorgi Jinjolava.

Sędzia: Simone Sozza (Włochy).

Iberia Tbilisi: Giorgi Makaridze (78. Tornike Megrelishvili) – Giorgi Kobuladze (71. Sebastian Figueredo), Vahid Selimovic, Aleksandre Amisulashvili, Jemal-Giorgi Jinjolava – Bakar Kardava, Nikoloz Dadiani (71. Giorgi Kutsia), Ibrahim Alhassan – Stephen Ende (64. Amirani Dzagania), Nika Sikharulashvili (72. Lucas Cafe), Zviad Natchkhebia.

Jagiellonia Białystok: Sławomir Abramowicz – Norbert Wojtuszek, Bernardo Vital, Yuki Kobayashi, Guilherme Montoia – Jeremy Agbonifo (46. Ousmane Sow), Taras Romanczuk (78. Dawid Drachal), Anders Klynge, Kajetan Szmyt (73. Rodrigo Conceicao) – Jesus Imaz (72. Eryk Kozłowski), Nik Prelec (78. Youssuf Sylla).

Oba zespoły zaczęły mecz w Tbilisi w identycznych składach, jak w Białymstoku. Wydawało się, że scenariusz – przynajmniej początku spotkania – będzie oczywisty i Iberia od razu ruszy do odrabiania strat. Jagiellonia jednak – po analizie pierwszego meczu – poprawiła grę w pressingu i nie pozwalała gospodarzom grać tak, jak Iberia prezentowała się w pierwszej fazie tamtego spotkania.

W 5. min gospodarze egzekwowali rzut rożny, po którym głową uderzył Vaid Selimovic. Sławomir Abramowicz nie tylko to uderzenie obronił, ale też rozpoczął szybki atak swojej drużyny. Kajetan Szmyt zagrał do Jesusa Imaza, Hiszpan ograł bramkarza, ale z ostrego kąta uderzył w boczną siatkę.

Z czasem Iberia zaczęła dłużej utrzymywać się przy piłce; w 11. min Nika Sikharulashvili uderzył z pola karnego, ale nad bramką. W odpowiedzi w 18. min indywidualną akcję przeprowadził Szmyt, ale i jego strzał był niecelny.

W 30. min kolejna kontra Jagiellonii zakończyła się rzutem karnym. Anders Klynge zagrał do Jeremiego Agbonifo, szwedzki skrzydłowy dośrodkował do Szmyta, którego strzał głową zatrzymał ręką Giorgi Kobuladze. „Jedenastkę” pewnie wykorzystał Imaz, który też w pierwszym meczu – choć dopiero przy powtórnym wykonaniu – zdobył gola z rzutu karnego.

Gospodarze bardzo szybko wyrównali, wykorzystując błąd Jagiellonii w obronie. Piłkę głową wybijał ze swego pola karnego Bernardo Vital, Norbert Wojtuszek był zbyt daleko wyróżniającego się w tym meczu skrzydłowego Iberii Zviada Natchkebii, który ładnym technicznym uderzeniem nie dał szans Abramowiczowi.

Iberia utrzymywała do przerwy przewagę w posiadaniu piłki, ale Jagiellonia skutecznie się broniła.

Tuż po przerwie wynik powinien podwyższyć Imaz; dwa razy asystował Nik Prelec, ale Hiszpan dwa razy w dobrych sytuacjach przestrzelił. W tej fazie mecz stał się bardzo otwarty, obie drużyny atakowały, mniej skupiając się na obronie.

Lepiej wyszła na tym Jagiellonia, która w 70. min zdobyła drugiego gola – jak się okazało – decydującego o zwycięstwie.

Tym razem Imaz sprawdził się w roli asystenta podając w polu karnym do Klynge, a Duńczyk płaskim strzałem trafił do bramki gospodarzy. W tym momencie losy dwumeczu były już przesądzone, ale Iberia ambitnie dążyła do zmiany wyniku. W 77. min powinna wyrównać i pewnie tylko Lucas Cafe wie, czemu z trzech metrów uderzył nieczysto i przestrzelił.

Gospodarze atakowali, ale albo ich strzały były niecelne, albo blokowali je obrońcy Jagiellonii. W doliczonym czasie gry interwencją meczu popisał się nie któryś z bramkarzy, ale pomocnik Białostoczan Eryk Kozłowski, który z linii bramkowej wybił głową piłkę po strzale Natchkebii.

Białostoczanie osiągnęli historyczny dla tego klubu sukces – jeszcze nigdy nie grali w fazie ligowej Ligi Europy. W dwóch minionych sezonach była to faza ligowa Ligi Konferencji.

Robert Fiłończuk (PAP)

Donald Trump zmienił nazwę jeziora Ontario na jezioro America

0

Prezydent Donald Trump podpisał dekret o zmianie nazwy jeziora Ontario na jezioro America. Zmiana ma wejść w życie natychmiast.

Jezioro Ontario leży na granicy Stanów Zjednoczonych i Kanady. Decyzja prezydenta Trumpa wiąże się z zaostrzeniem stosunków z Kanadą i z wojną celną między USA a tym krajem.

IAR

Polska prokuratura nierychliwa: Nie wpłynął wniosek do strony węgierskiej o przekazanie sprawy wypadku autokaru do Polski

0

Strona polska wyraziła gotowość przejęcia sprawy wypadku autokaru z pielgrzymami z tego kraju. Węgierski wymiar sprawiedliwości nie otrzymał jeszcze oficjalnego wniosku o przekazanie tego postępowania Polsce – powiadomił w czwartek PAP Zsolt Jogg, rzecznik prokuratury regionu Borsod-Abauj-Zemplen.

– Polskie biuro krajowe w Eurojust wniosło o przekazanie informacji w tej sprawie stronie węgierskiej. Poinformowano, że polskie instytucje są gotowe przejąć postępowanie oraz zatrzymanego podejrzanego – oznajmił rzecznik węgierskiej prokuratury.

Sąd apelacyjny w Miszkolcu poinformował w środę o utrzymaniu decyzji sądu pierwszej instancji o aresztowaniu na okres jednego miesiąca kierowcy polskiego autokaru, który uległ wypadkowi na wschodzie Węgier w nocy 16 sierpnia br.

Kierowcy zarzuca się nieumyślne spowodowanie wypadku drogowego skutkującego śmiercią wielu osób, za co grozi kara pozbawienia wolności w wymiarze od dwóch do ośmiu lat.

Prokuratura podkreśliła w czwartek, że z uwagi na to, iż Polska nie jest stroną Europejskiej konwencji o przekazywaniu postępowań w sprawach karnych z 1972 r., przekazanie sprawy wypadku autokaru musi odbyć się na zasadzie dwustronnego porozumienia, przy współpracy właściwych organów centralnych.

– Organy węgierskie nie otrzymały dotychczas oficjalnego wniosku o przekazanie postępowania karnego – zaznaczył rozmówca PAP.

We wtorek Prokuratura Okręgowa w Krośnie skierowała do ministra sprawiedliwości – Prokuratora Generalnego wniosek o przejęcie ścigania w tej sprawie od strony węgierskiej.

Do wypadku doszło 16 sierpnia około godz. 1 w nocy na węgierskiej autostradzie M3, w rejonie miejscowości Mezokeresztes we wschodniej części kraju. Autokarem podróżowało 59 obywateli Polski, wracających z pielgrzymki do Medjugorje w Bośni i Hercegowinie. W wyniku wypadku śmierć poniosło 12 osób; wszystkie ofiary to dorośli mieszkańcy województwa podkarpackiego.

 

Z Budapesztu Jakub Bawołek (PAP)

Minister Rutnicki zaapelował o zwołanie zarządu PKOL i odwołanie Piesiewicza

0

W związku z zatrzymaniem prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosława Piesiewicza minister sportu i turystyki Jakub Rutnicki wezwał do zwołania zarządu PKOL i odwołania prezesa. – Każdy dzień jego obecności na tym stanowisku to absolutna katastrofa – oświadczył.

W czwartek policjanci z Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości zatrzymali prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosława Piesiewicza – przekazał minister sprawiedliwości, Prokurator Generalny Waldemar Żurek. Czynności ws. zatrzymania prezesa PKOl prowadzi śląski wydział Prokuratury Krajowej. Sprawa dotyczy śledztwa w sprawie Zondacrypto.

Do sytuacji w czwartek w czasie briefingu prasowej odniósł się minister sportu i turystyki Jakub Rutnicki, mówiąc, że „Polski Komitet Olimpijski jest w tej chwili w najtrudniejszej sytuacji w swojej historii”.

– Nigdy jeden człowiek nie doprowadził do tak dramatycznego naruszenia wizerunku Polskiego Komitetu Olimpijskiego, który budowany jest przez dziesiątki lat przez sukcesy naszych olimpijczyków – ocenił.

Rutnicki podkreślił, że „muszą nastąpić bardzo szybkie działania”.

– Mam taką nadzieję, że zarząd bardzo szybko się zbierze i takie decyzje będzie podejmować, bo każdy dzień Piesiewicza na tym stanowisku, to jest absolutna katastrofa nie tylko wizerunkowa, ale katastrofa polskiego olimpizmu – oświadczył.

Rutnicki zwrócił uwagę, że od tygodni „Piesiewicz robi wszystko, aby nie doprowadzić, aby mógł zebrać się zarząd, a potem, aby podjąć decyzję dotyczącego wolnego zgromadzenia”.

– To jest w tej chwili rzecz absolutnie kluczowa – oświadczył minister.

Jak zaznaczył, „musimy zrobić wszystko, żeby ochronić wizerunek polskich sportowców”.

– Wzywam całe środowisko sportowe. Wzywam przede wszystkim zarząd Polskiego Komitetu Olimpijskiego o podjęcie natychmiastowych działań naprawczych. To musi się stać jak najszybciej – zaapelował Rutnicki.

W poniedziałek Wirtualna Polska i TVN24 opublikowały ustalenia wspólnego śledztwa, z którego wynika, że prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosław Piesiewicz miał dostać od szefa giełdy kryptowalut Zondacrypto Przemysława Krala m.in. zegarek wart 40 tys. euro oraz inne prezenty w zamian za rzekome „wstawiennictwo” ws. problemów giełdy kryptowalut z Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). Zapytany przez TV Republika o doniesienia mediów, prezes PKOl zapewnił, że sam zapłacił za zegarek, a Przemysław Kral jedynie pomógł mu w zakupie.

Z kolei wicepremier, szef MC Krzysztof Gawkowski pytany o doniesienia o zatrzymaniu szefa PKOl zaznaczył, że „mamy świadka koronnego, który mówi, komu wręczał pieniądze, na co szły te pieniądze, jak Prawo i Sprawiedliwość i jego działacze zarabiali na kryptoaktywach, dlaczego ten parasol taki ochronny nad tymi wszystkimi, którzy chcieli chronić przestępców z Zondacrypto, był rozciągnięty. Dzisiaj zaczynają się zatrzymania, które w przyszłości też będą skutkowały zarzutami”.

O tym, że giełda Zondacrypto może mieć poważne problemy z płynnością, napisały na początku kwietnia media. Analiza, do której dotarły money.pl i Wirtualna Polska, ujawniła spadek rezerw bitcoinów giełdy Zondacrypto o 99 proc. Użytkownicy zgłaszają problemy z wypłatą środków – podali dziennikarze.

Postępowanie ws. giełdy kryptowalut zostało wszczęte przez Prokuraturę Regionalną w Katowicach 17 kwietnia pod kątem oszustw znacznej wartości i prania brudnych pieniędzy. Dotychczas wpłynęło kilka tysięcy zawiadomień o przestępstwie.

3 sierpnia śledztwo w sprawie Zondacrypto zostało połączone z postępowaniem w śląskim wydziale Prokuratury Krajowej związanym z zaginięciem założyciela giełdy Sylwestra Suszka. Suszek zaginął w 2022 r. Połączone śledztwo prowadzi obecnie śląski wydział PK.

Zondacrypto od października 2025 r. była sponsorem generalnym Polskiego Komitetu Olimpijskiego. W kwietniu b.r. Radosław Piesiewicz poinformował, że jeśli do końca miesiąca do PKOl nie wpłynie kolejna transza środków z Zondacrypto, Komitet zerwie umowę sponsorską. 30 kwietnia podjęto decyzję o wygaszeniu i demontażu neonu sponsora z siedziby komitetu w Warszawie. (PAP)

mgw/ kcz/

Wiceminister obrony USA: Polska, Niemcy i Holandia ogromnie zwiększyły wydatki na obronność

0

Wiceminister obrony (wojny) USA Elbridge Colby przyznał w czwartek podczas wizyty w Kwaterze Głównej NATO w Brukseli, że Polska, Niemcy, Holandia i wiele innych krajów ogromnie zwiększyły wydatki na obronność. Mamy nadzieję, że inni dołączą – dodał.

Colby podczas oficjalnej wizyty w Europie spotyka się z wysokimi rangą przedstawicielami sił zbrojnych i władz państwowych, by – jak podał wcześniej Pentagon – „realizować amerykańską agendę NATO 3.0”. W czwartek spotkał się z szefem NATO Markiem Ruttem w siedzibie Sojuszu.

Amerykanin oznajmił na spotkaniu z dziennikarzami, że prowadzone są „praktyczne rozmowy o tym, jak wspólnie iść naprzód w świecie, w którym Europa (…) może i bierze na siebie główną odpowiedzialność za swoją własną obronę konwencjonalną”. Zapewnił, że jednocześnie Stany Zjednoczone pozostają zaangażowane w NATO.

Dodał, że trzeba „przyspieszyć to, co się dzieje, a następnie przyjrzeć się na wysokim szczeblu strategicznej obecności sił zbrojnych USA w Europie”. – Oczywiście, (sytuacja) w Europie pozostaje kluczowym interesem Stanów Zjednoczonych – zadeklarował.

Rutte podkreślił na wspólnym spotkaniu z mediami, że Kanadyjczycy i Europejczycy w 2025 r. wydali na obronność o 139 mld dolarów więcej w porównaniu z rokiem 2024 i ten trend się utrzymuje. Dodał, że wciąż jest jednak wiele do zrobienia. Ocenił też, że silniejsza Europa i silniejsza Kanada oznaczają silniejsze NATO.

 

Z Brukseli Łukasz Osiński (PAP)

Po tragicznym wypadku na rzece Fox pojawiły się żądania zmiany przepisów w celu poprawy bezpieczeństwa

0

W środę wieczorem w siedzibie Fox River Agency odbyło się spotkanie. Sala wypełniła się po brzegi żeglarzami i mieszkańcami, którzy apelowali o podjęcie działań na rzecz poprawy bezpieczeństwa na akwenie Chain O’Lakes.

 

Spotkanie zorganizowano w następstwie tragicznego wypadku, do którego doszło w zeszłym miesiącu na rzece Fox River w Illinois. Zginęła w nim 48-letnia Magdalena Jabłońska. Polka poniosła śmierć na skutek potrącenia przez łódź płynącą z dużą prędkością. Prowadził ją 45-letni Richard Stevenson z Lisle, któremu postawiono zarzuty morderstwa pierwszego stopnia oraz prowadzenia jednostki pływającej pod wpływem alkoholu lub środków odurzających.

Podczas środowego spotkania nie przeprowadzono głosowania a miało ono na celu zapoznanie się z opinią osób korzystających z akwenu w tym z rzeki Fox na temat rozwiązań, które mogłyby zwiększyć bezpieczeństwo w tym rejonie i zapobiec kolejnym tragediom. Dziesiątki mieszkańców terenów wokół Chain O’Lakes przedstawiły swoje obawy zarządowi agencji. Wiele osób postuluje zmianę lokalizacji lub wyznaczenie nowych stref ograniczonej prędkości (tzw. stref „no wake”, w których obowiązuje zakaz wytwarzania fali), wprowadzenie regulacji dotyczących łodzi o dużej mocy silnika oraz ustanowienie ogólnego ograniczenia prędkości. Obecnie na jeziorach nie obowiązują żadne ograniczenia prędkości, z wyjątkiem pory nocnej.

Według prokuratury, w dniu śmierci Magdaleny Jabłońskiej, Stevenson płynął łodzią typu ponton z trzema silnikami z prędkością przekraczającą 70 mil na godzinę (wcześniej mówiono o 80 milach). Szef agencji powiedział zgromadzonym, że przed wypadkiem widziano, jak sprawca płynie ze zbyt dużą prędkością, jednak nikt nie powiadomił służb. Osoby korzystające z łodzi twierdzą jednak, że trudno jest zgłaszać takie incydenty, biorąc pod uwagę mnóstwo innych problemów. Środowe spotkanie było pierwszym z wielu kroków mających doprowadzić do zmian gwarantujących bezpieczeństwo.

Zanim jednak zostaną wprowadzone jakiekolwiek zmiany, rada musi jeszcze przeprowadzić wysłuchanie publiczne i dopełnić formalności z udziałem organów ścigania. W przyszłym miesiącu Korpus Piechoty Morskiej USA zorganizuje również ceremonię złożenia wieńca przy tamie w McHenry, aby uczcić pamięć Jabłońskiej, która służyła w tej formacji.

 

BK

Mieszkańcy Indiany przez dwa tygodnie nie mieli prądu. Tymczasem NIPSCO planuje podnieść ceny

0

Największy dostawca prądu w Indianie planuje podwyżki cen. Przedsiębiorstwo użyteczności publicznej NIPSCO ubiega się o dodatkowe 250 mln dolarów finansowania na różne projekty, co – jak wynika z przedłożonych dokumentów – może ostatecznie kosztować konsumentów około 7,33 dol miesięcznie.

 

Potężne derecho pozbawiło prądu mieszkańców części północno-zachodniej Indiany na blisko dwa tygodnie. Mimo problemów z jakimi przez ten czas borykali się odbiorcy, NIPSCO nie rezygnuje ze swoich planów, kosztem których obciąży klientów.  Jak wynika z dostępnych informacji oraz dokumentów Komisji Regulacyjnej ds. Usług Komunalnych stanu Indiana (IURC), od czasu wystąpienia nawałnic wywołanych derecho 11 sierpnia, które spowodowało przerwy w dostawie prądu u około 80% odbiorców obsługiwanych przez firmę w tym regionie, przedsiębiorstwo NIPSCO złożyło trzy wnioski dotyczące zmiany stawek.

Komisja IURC ma poddać je ocenie zasadności ewentualnych podwyżek. Ta sama komisja ma też zbadać, czy przed nadejściem nawałnicy NIPSCO podjęło wystarczające działania w zakresie usuwania drzew i innej roślinności z sąsiedztwa linii energetycznych. W swoich ostatnich raportach komisja IURC stwierdziła, że ​​klienci NIPSCO płacą za energię elektryczną o 63% więcej niż 10 lat temu. Jeśli chodzi o korekty stawek, firma sprzeciwiła się określaniu ich mianem „podwyżek cen”, wyjaśniając, że są to rutynowe działania podejmowane co kwartał, a uzyskane środki zostaną przeznaczone na realizację szeregu projektów.

„Złożone w sierpniu wnioski regulacyjne to rutynowe procedury kwartalne lub półroczne, wcześniej zatwierdzone przez Komisję Regulacyjną ds. Usług Komunalnych stanu Indiana” – poinformowała spółka. „Wnioski te umożliwiają NIPSCO pokrycie kosztów paliwa, opłat na rzecz regionalnej organizacji przesyłowej oraz kosztów zapewnienia adekwatności i niezawodności zasobów energetycznych, a także pozwalają na przekazywanie klientom środków pochodzących z korzyści generowanych przez należące do firmy źródła energii odnawialnej w tym ulg podatkowych z tytułu produkcji i inwestycji oraz przychodów ze sprzedaży nadwyżek energii” – czytamy dalej w oświadczeniu firmy.

Informacja o możliwych podwyżkach stawek pojawia się w czasie, gdy NIPSCO mierzy się z pozwem sądowym dotyczącym sposobu zarządzania drzewostanem i roślinnością w sąsiedztwie linii energetycznych. Według IURC, w ubiegłym roku NIPSCO zobowiązało się do przycięcia drzew i innej roślinności wzdłuż ponad 1263 mil linii energetycznych. Tymczasem – jak twierdzą prawnicy reprezentujący stronę skarżącą w procesie przeciwko przedsiębiorstwu – firma przeprowadziła te prace na odcinku zaledwie 954 mil.

 

BK

Ponad miliard dolarów dla Illinois na szybki Internet

0

Illinois uzyskało zgodę na przyznanie 1,04 miliarda dolarów na dostęp do szybkiego Internetu w całym stanie. Poinformowali o tym gubernator JB Pritzker oraz departament handlu i możliwości gospodarczych Illinois (DCEO).

 

Przedstawiciele władz zaznaczyli, że dzięki tym funduszom do 2031 roku dostęp do sieci zyska około 350 tysięcy mieszkańców, przedsiębiorstw oraz instytucji społecznych w całym Illinois. Urzędnicy stanowi przekazali, że Illinois złożyło wniosek we wrześniu 2025 roku, lecz na jego zatwierdzenie w ramach federalnego programu Broadband Equity, Access and Deployment (BEAD) czekało niemal rok, pomimo że wytyczne federalne zakładały rozpatrzenie wniosków w ciągu 90 dni od ich złożenia.

„Dzięki naszej ciężkiej pracy nad pozyskaniem funduszy z programu BEAD, które były blokowane przez administrację Donalda Trumpa, społeczności w całym Illinois zyskają wreszcie dostęp do wysokiej jakości Internetu, niezbędnego do rozwoju w erze cyfrowej” – powiedział gubernator JB Pritzker. „Od telemedycyny i edukacji zdalnej po nowe możliwości zawodowe – ta decyzja otworzy drzwi do nowych szans dla rodzin, szkół, farmerów, uczniów i małych przedsiębiorstw w całym stanie” – dodał Pritzker.

Nowe środki pozwolą rozwinąć inicjatywę „Connect Illinois” czyli stanowy program rozbudowy infrastruktury szerokopasmowej, którego celem jest zapewnienie dostępu do szybkiego Internetu tysiącom gospodarstw domowych w całym stanie.

 

BK

Władze federalne dopiero teraz potwierdzają, że atak hakerów powiązanych z Iranem na system wodociągowy był znacznie większy

0

Najpoważniejszy w historii USA cyberatak na miejskie systemy wodociągowe, który rozpoczął się miesiąc temu, okazał się groźniejszy, niż początkowo informowali przedstawiciele władz federalnych. Jego celem padło znacznie więcej systemów w całym kraju, niż ujawniły to organy ścigania.

 

Od momentu rozpoczęcia incydentu 26 lipca i przez kolejne tygodnie federalne organy ścigania podawały, że cyberatak objął około 30 systemów wodociągowych w Minnesocie i paru innych stanach, a wszelkie poszlaki wskazywały na hakerów powiązanych z irańskim rządem. Obecnie amerykańska agencja ds. cyberbezpieczeństwa CISA przyznaje, że w rzeczywistości celem ataków padło ponad 100 dostawców wody w 12 stanach.

Pierwsza fala włamań do systemów komputerowych miała miejsce na przedmieściach Minneapolis miesiąc temu. FBI oraz amerykańskie agencje rządowe monitorujące cyberataki i prowadzące w ich sprawie dochodzenia informowały wówczas, że ataki dotknęły również kilku innych, rozproszonych dostawców wody w innych stanach. Uzyskano dostęp do komercyjnych sterowników PLC i je przejęto. Urządzenia te odpowiadają za regulację zaworów, przepływ wody oraz procesy uzdatniania chemicznego. Według władz USA charakter tych cyberataków był zgodny z wcześniejszymi działaniami wymierzonymi w infrastrukturę, za którymi stało państwo irańskie.

Obecnie CISA – główna amerykańska agencja odpowiedzialna za cyberobronę – informuje, że atak miał znacznie szerszy zasięg. W najnowszym komunikacie rządowym stwierdzono: „W lipcu 2026 roku agencja CISA odnotowała złośliwe działania w cyberprzestrzeni wymierzone w ponad 100 systemów dostępnych z poziomu Internetu w sektorze gospodarki wodno-ściekowej (WWS); ataki te były przeprowadzane głównie za pośrednictwem sterowników programowalnych (PLC) podłączonych bezpośrednio do modemów komórkowych”. Ekspertka ds. cyberbezpieczeństwa, Lesley Carhart stwierdziła, że wykrywanie incydentów i zagrożeń w cyberprzestrzeni jest dla małych przedsiębiorstw wodociągowych nieosiągalne ze względu na cięcia finansowe i ograniczone budżety. „Niestety, wiele z nich przez długi czas nie było świadomych zaistniałej sytuacji” – zaznaczyła.

Ponad sto systemów wodociągowych objętych atakami znajduje się w paru stanach rozciągających się od jednego wybrzeża do drugiego, w tym w Wisconsin, Michigan i Minnesocie. Federalni śledczy zajmujący się cyberbezpieczeństwem nie uwzględnili Illinois na liście dwunastu stanów, w których doszło do ataków na lokalne systemy wodociągowe. Warto zaznaczyć jednak, że w Illinois nie ma przepisów zobowiązujących te systemy do informowania organów ścigania lub opinii publicznej o przypadkach włamań komputerowych.

 

BK

Nepal/ Odnaleziono zwłoki 270 ofiar katastrofalnej powodzi

0

Ciała 270 ofiar gwałtownej powodzi, która w środę nawiedziła himalajskie tereny przygraniczne Nepalu i chińskiego Tybetu, zostały odnalezione przez ratowników – poinformowała w czwartek miejscowa policja. Łączny bilans kataklizmu wzrósł do 273 ofiar śmiertelnych i ponad 1,3 tys. zaginionych.

Poprzedni bilans nepalskich władz mówił o 162 ofiarach śmiertelnych.

Co najmniej 66 osób doznało obrażeń wymagających hospitalizacji – przekazała policja, dodając, że do akcji skierowała ponad 4 tys. funkcjonariuszy.

Według wcześniejszych danych nepalskiego urzędu zarządzania kryzysowego NDRRMA, co najmniej 826 osób uznaje się za zaginione. Służby ratunkowe prowadzą zakrojone na szeroką skalę poszukiwania.

Indyjskie MSZ przekazało, że dotychczas nie nawiązało kontaktu z co najmniej 288 obywatelami. Według rzecznika chińskiego resortu dyplomacji „około 100 obywateli Chin jest zaginionych na obszarach dotkniętych katastrofą po stronie nepalskiej”. Agencje podają, że wśród zaginionych są obywatele łącznie 30 państw, w tym m.in. Australii, Malezji, Ukrainy i Wielkiej Brytanii.

Pomoc dla zniszczonego Nepalu zadeklarowały już m.in. USA, Unia Europejska oraz Indie.

Do katastrofy doszło w środę rano w tybetańskim powiecie Gyirong, bezpośrednio przy granicy z Nepalem. Jak podał Reuters, analiza zdjęć satelitarnych Planet Labs wskazuje na to, że tragedię bezpośrednio poprzedziło oberwanie się potężnego masywu lodowego. Amerykańska służba geologiczna USGS podała, że osuwisko wywołało wstrząs sejsmiczny o magnitudzie 5,2 oraz doprowadziło do gwałtownych powodzi błyskawicznych niosących gruz, które spłynęły dolinami po obu stronach granicy.

Tybetański przywódca duchowy na uchodźstwie, Dalajlama, poinformował w czwartek, że modli się za ofiary kataklizmu. – Modlę się za wszystkich, którzy stracili życie, i składam najszczersze kondolencje pogrążonym w żałobie oraz dotkniętym tragedią – oświadczył, wyrażając nadzieję na podjęcie działań zapobiegających podobnym katastrofom w przyszłości.

W czwartek media z Chin, powołując się na lokalne władze, informowały o śmierci trzech osób po stronie chińskiej. Co najmniej 558 osób, w tym 260 obcokrajowców, uznano za zaginione. W okolice zniszczonego przez kataklizm przejścia granicznego w Gyirong przybył – skierowany przez chińskiego przywódcę Xi Jinpinga – premier Li Qiang, który ma „nadzorować działania ratownicze i pomocowe, spotkać się z zaangażowanymi ekipami oraz odwiedzić poszkodowanych mieszkańców, którzy zostali przeniesieni do tymczasowych schronień” – przekazała agencja prasowa Xinhua.

Krzysztof Pawliszak (PAP)

krp/ rtt/

Senator Dick Durbin oburzony wyrokiem sądu imigracyjnego w Chicago. Sędzia nakazał deportację sześciorga dzieci

0

Sędzia sądu imigracyjnego w Chicago nakazał deportację sześciorga dzieci, które wcześniej zostały uznane przez sądy stanowe za porzucone. Sędzia Shawn Abraham nie był obecny na sali rozpraw podczas środowych przesłuchań i uczestniczył w nich zdalnie. Od dzieci wymagano osobistego stawiennictwa na sali sądowej.

 

Na rozprawach pojawiło się dziesięcioro dzieci bez rodziców. Wszystkie zostały wcześniej uznane przez władze stanowe za porzucone. Wobec sześciorga z nich wydano nakaz wydalenia z kraju. Dzieci te są w wieku od 12 do 17 lat. Wszystkie one zostały uznane za porzucone przez stanowy sąd rodzinny, co oznaczało, że pozostawały bez opieki jednego lub obojga rodziców.

Demokratyczny senator USA z Illinois, Dick Durbin także obserwował przebieg rozprawy i skrytykował działania administracji prezydenta Donalda Trumpa zmierzające do deportacji tych dzieci. „Pamiętacie, jak to przedstawiano? Że bierzemy na cel najgorszych z najgorszych – terrorystów, gwałcicieli, morderców i sprawców przestępstw seksualnych wobec dzieci i że raz na zawsze usuniemy ich z Ameryki, czyniąc nasze ulice bezpieczniejszymi. Chciałbym, żeby ludzie, którzy wygłaszali te słowa, mogli zobaczyć to, co my widzieliśmy dziś rano” – powiedział Durbin.

Prawnicy reprezentujący każde z dzieci argumentowali, że mają one prawo do legalnego pobytu w USA na mocy przepisów federalnych przewidujących tzw. status specjalnego nieletniego imigranta (Special Immigrant Juvenile Status). Zapis ten stworzono z myślą o dzieciach zaniedbywanych, wykorzystywanych lub porzuconych. W przypadku każdego dziecka w środę toczyło się postępowanie o przyznanie tego statusu.

„Kiedy administracja Trumpa zapowiadała, że ​​skupi się na osobach będących przestępcami lub nieposiadających prawa do przebywania w Stanach Zjednoczonych, mijała się z prawdą” – stwierdziła Keren Zwick, dyrektor wykonawcza National Immigrant Justice Center. Obrońcy praw imigrantów są także zaniepokojeni tempem tych postępowań. O ile wcześniej między kolejnymi rozprawami mogły upłynąć miesiące, o tyle w przypadku czworga dzieci, wobec których w środę nie orzeczono deportacji, wyznaczono kolejny termin rozprawy już za dwa tygodnie. Zdaniem ekspertów to niespotykanie krótki czas, zwłaszcza w sytuacji, w jakiej znajdują się te dzieci.

W maju departament sprawiedliwości USA mianował Shawna Abrahama na stanowisko sędziego imigracyjnego. Wcześniej przez ponad 12 lat pracował on jako prokurator w biurze prokuratora stanowego powiatu Cook, a ostatnio jako prawnik w amerykańskiej Agencji ds. Imigracji i Ceł (ICE). Z dostępnych informacji wynika, że w amerykańskim systemie prawnym toczą się obecnie sprawy co najmniej 20 tysięcy dzieci-imigrantów przebywających w kraju bez opieki dorosłych. W samym rejonie Chicago znajduje się około tysiąca takich dzieci, bez rodziców lub opiekunów, które są reprezentowane przez działające w mieście organizacje.

 

BK

Prezes PKOl Radosław Piesiewicz zatrzymany w ramach śledztwa ws. Zondacrypto

0

W czwartek policjanci z Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości zatrzymali prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosław Piesiewicza – przekazał minister sprawiedliwości, Prokurator Generalny Waldemar Żurek. Czynności ws. zatrzymania prezesa PKOl prowadzi śląski wydział Prokuratury Krajowej.

„Dziś w ramach śledztwa w sprawie Zondacrypto zatrzymany został Radosław P. Prokuratura będzie przekazywała dalsze informacje po zakończeniu czynności z jego udziałem, prowadzonych w Śląskim Wydziale PZ PK” – napisał na platformie X Żurek.

Z informacji prokuratury przekazanych PAP wynika, że po zakończeniu czynności w Warszawie prezes PKOl zostanie przewieziony do prokuratury w Katowicach.

Insp. Katarzyna Nowak z Komendy Głównej Policji przekazała w Polsat News, że zatrzymanie Radosława Piesiewicza przeprowadzili policjanci Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości i obecnie prowadzone są czynności procesowe z tym związane, m.in. sporządzane są protokoły. – Dalszym etapem będzie doprowadzenie do prokuratury – zapowiedziała funkcjonariuszka.

Poinformowała, że zatrzymanie przebiegło „bardzo spokojnie”, bez konieczności udziału kontrterrorystów.

Do sprawy odniósł się minister sportu i turystyki Jakub Rutnicki. „Radosław Piesiewicz zatrzymany. Taka osoba nigdy nie powinna być prezesem PKOl-u. Mówimy o tym od miesięcy, mówi też o tym środowisko sportowe. Piesiewicz skompromitował polski olimpizm i wykorzystał wizerunek polskich sportowców. Czekamy na informacje prokuratury” – napisał na platformie X Rutnicki.

Z kolei były minister sportu Sławomir Nitras, zapytany w czwartek przez dziennikarzy podczas Campusu Polska Przyszłości w Olsztynie o zatrzymanie Piesiewicza „w sprawie afery zegarka”, odparł, że to „nie jest afera zegarka”, zegarek to tylko taka „wisienka na torcie”. – Tam tych nieprawidłowości związanych z łamaniem prawa związanym z działalnością pana Piesiewicza jest dużo więcej – powiedział.

Zaznaczył, że do służb zwracał się półtora roku temu. – Przekazałem już półtora roku temu prokuraturze, Krajowej Administracji Skarbowej dokumenty, do których dotarliśmy w ministerstwie, które dawały, moim zdaniem, już wtedy powody do wszczęcia śledztwa, do zatrzymania pana Piesiewicza i do postawienia mu zarzutów. Zajęło prokuraturze półtora roku, żeby w tej sprawie zrobić tak zdecydowany ruch i z mojej perspektywy to jest długo – stwierdził.

Nitras ocenił także, że do PKOl powinien wejść komisarz. Według niego instytucje nadzorcze nad PKOl powinny wnioskować do sądu o wprowadzenie zarządu komisarycznego. – Polskie prawo przewiduje, że jeżeli organy nie są w stanie działać zgodnie z prawem i zapewnić naprawienia sytuacji, to wtedy sąd może powołać z urzędu kogoś, kto po prostu doprowadzi do stanu prawidłowego i potem dopiero odbędą się normalne wybory. Wydaje mi się, że w PKOl sytuacja do tego dojrzała – stwierdził.

Zatrzymanie prezesa PKOl skomentował także szef MSWiA Marcin Kierwiński. „Radosław Piesiewicz to symbol skrajnego zepsucia w ruchu olimpijskim. Dziś, ten nominat PiS, został zatrzymany przez służby. A zapewne to dopiero początek” – napisał na X szef MSWiA.

W poniedziałek Wirtualna Polska i TVN24 opublikowały ustalenia wspólnego śledztwa, z którego wynika, że prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosław Piesiewicz miał dostać od szefa giełdy kryptowalut Zondacrypto Przemysława Krala m.in. zegarek wart 40 tys. euro oraz inne prezenty w zamian za rzekome „wstawiennictwo” ws. problemów giełdy kryptowalut z Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). Zapytany przez TV Republika o doniesienia mediów, prezes PKOl zapewnił, że sam zapłacił za zegarek, a Przemysław Kral jedynie pomógł mu w zakupie.

Z kolei wicepremier, szef MC Krzysztof Gawkowski pytany o doniesienia o zatrzymaniu szefa PKOl zaznaczył, że „mamy świadka koronnego, który mówi, komu wręczał pieniądze, na co szły te pieniądze, jak Prawo i Sprawiedliwość i jego działacze zarabiali na kryptoaktywach, dlaczego ten parasol taki ochronny nad tymi wszystkimi, którzy chcieli chronić przestępców z Zondacrypto, był rozciągnięty. Dzisiaj zaczynają się zatrzymania, które w przyszłości też będą skutkowały zarzutami”.

Szef MS, prokurator generalny Waldemar Żurek poinformował we wtorek, że w śledztwie w sprawie Zondacrypto nastąpił przełom – są nowi prokuratorzy, którzy się nią zajmują, nowe dowody i nowe osoby, które chcą współpracować z prokuraturą. Dodał, że w śledztwie pojawili się nowi podejrzani.

Żurek poinformował, że w oparciu o zabezpieczony materiał dowodowy prokuratura weryfikuje informacje, uzyskane w trakcie postępowania dotyczące możliwości popełnienia przestępstw w związku z finansowaniem przez Zondacrypto: fundacji b. szefa MS, prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobro, fundacji posła Przemysława Wiplera oraz „innych osób z nim współdziałających, w związku z prowadzonym procesem legislacyjnym dotyczącym rynku kryptowalut”, Telewizji Republika i jej prezesa, „konferencji środowisk konserwatywnych CPAC”, działań podejmowanych przez osoby pomagające „zbiegłemu byłemu wiceministrowi sprawiedliwości Marcinowi Romanowskiemu” oraz ewentualnej korzyści majątkowej przekazanej prezesowi PKOl Radosławowi Piesiewiczowi.

O tym, że giełda Zondacrypto może mieć poważne problemy z płynnością, napisały na początku kwietnia media. Analiza, do której dotarły money.pl i Wirtualna Polska, ujawniła spadek rezerw bitcoinów giełdy Zondacrypto o 99 proc. Użytkownicy zgłaszają problemy z wypłatą środków – podali dziennikarze.

Postępowanie ws. giełdy kryptowalut zostało wszczęte przez Prokuraturę Regionalną w Katowicach 17 kwietnia pod kątem oszustw znacznej wartości i prania brudnych pieniędzy. Dotychczas wpłynęło kilka tysięcy zawiadomień o przestępstwie.

3 sierpnia śledztwo w sprawie Zondacrypto zostało połączone z postępowaniem w śląskim wydziale Prokuratury Krajowej związanym z zaginięciem założyciela giełdy Sylwestra Suszka. Suszek zaginął w 2022 r. Połączone śledztwo prowadzi obecnie śląski wydział PK.

Zondacrypto od października 2025 r. była sponsorem generalnym Polskiego Komitetu Olimpijskiego. W kwietniu b.r. Radosław Piesiewicz poinformował, że jeśli do końca miesiąca do PKOl nie wpłynie kolejna transza środków z Zondacrypto, Komitet zerwie umowę sponsorską. 30 kwietnia podjęto decyzję o wygaszeniu i demontażu neonu sponsora z siedziby komitetu w Warszawie. (PAP)

akuz/ mbo/ kcz/ mhr/

Podczas przygotowania do startu w samolocie na O’Hare pękły dwie opony. To kolejny tego typu incydent

0

W kolejnym samolocie na chicagowskim lotnisku O’Hare pękły dwie opony. Do zdarzenia doszło w środę tuż przed startem lotu American Airlines.

 

To już piąty tego typu incydent na tym największym lotnisku w Chicago w ciągu ostatnich dwóch tygodni. Federalna Administracja Lotnictwa Cywilnego (FAA), podała, że w środę około 1:30 po południu w maszynie obsługującej lot nr 3280 z Chicago do Charlotte pękły dwie opony w trakcie kołowania do startu na lotnisku O’Hare. Nikt nie odniósł obrażeń, a pasażerowie opuścili samolot używając schodów i zostali przewiezieni autobusami do terminalu. Opony pękły krótko po tym, jak samolot odjechał się od rękawa. „Nigdy nie chcemy zakłócać planów podróży naszych klientów i przepraszamy za wszelkie niedogodności” – czytamy w oświadczeniu wydanym przez linie American.

To nie pierwszy tego typu incydent na lotnisku O’Hare w tym miesiącu. 13 sierpnia w samolocie United Airlines podczas startu pękła opona. Następnie, 17 sierpnia, w maszynie American Airlines doszło do pęknięcia opony podczas kołowania po lądowaniu, zaledwie parę godzin po tym, jak podobna awaria przydarzyła się samolotowi linii United również po wylądowaniu. 21 sierpnia w kolejnym samolocie American Airlines pękła opona po lądowaniu. Choć nie ma to związku z pęknięciem opony, 25 sierpnia problemy z układem hamulcowym zgłosiły również linie Republic Airlines.

W przypadku wszystkich tych incydentów dochodzenie prowadzi FAA.

 

BK

Niemcy dogadały się z USA: Pierwsza fabryka pocisków do Patriotów powstaje w Bawarii. Polska „obejdzie się smakiem”?

0

W Bawarii powstaje pierwsza na terenie Europy fabryka pocisków do amerykańskiego systemu obrony przeciwlotniczej Patriot. Pierwsze dostawy rakiet z zakładów w Schrobenhausen zaplanowano na 2027 r. – informuje w czwartek niemiecki dziennik „Sueddeutsche Zeitung”.

Prace nad uruchomieniem produkcji trwają od 2024 r. Fabryka powstaje w kooperacji między amerykańskim producentem Raytheon a niemieckim koncernem zbrojeniowym MBDA – podaje „SZ”.

Autorzy zaznaczają, że w bawarskich zakładach będzie produkowany starszy model pocisku – PAC-2 GEM-T. W przeciwieństwie do najnowszego wariantu rakiety PAC-3, starszy model nie trafia bezpośrednio w cel lecz eksploduje w jego pobliżu. Doświadczenia z wojny w Ukrainie pokazują, że do strącenia wrogiej rakiety potrzeba wtedy więcej niż tylko jednego pocisku.

Inny niemiecki koncern zbrojeniowy – Rheinmetall zabiega o współpracę z amerykańską firmą Lockheed Martin w celu rozpoczęcia produkcji w Niemczech najnowszego modelu pocisku – PAC-3, znacznie bardziej precyzyjnego, nadającego się szczególnie do zwalczania rakiet balistycznych. „Plany te jak dotychczas nie uległy jednak konkretyzacji” – podkreśla „SZ”.

Gazeta przypomina, że USA, Polska, Niemcy, Holandia i Szwecja na szczycie NATO w Ankarze podpisały porozumienie o utworzeniu ośrodka konserwacji rakiet PAC-3.

Powstająca fabryka w Bawarii ma już zamówienia na 1000 pocisków. Dostawami zainteresowana jest nie tylko niemiecka Bundeswehra, ale także Hiszpania, Holandia, Rumunia i Szwecja. Z zakładów w Schrobenhausen będzie zapewne także pochodzić 600 pocisków obiecanych przez Niemcy Ukrainie.

„SZ” zwraca uwagę na trudną sytuację Ukrainy. Prezydent Wołodymyr Zełenski szacuje potrzeby swojego kraju na co najmniej 300 rakiet PAC-3 podczas najbliższej zimy, co odpowiada połowie całej światowej produkcji. Zdaniem autorów dodatkowa pomoc ze strony Niemiec jest wątpliwa ze względu na własne braki. Gazeta cytuje niemieckiego generała Juergena Schroedla, że Niemcy „dotarły do ściany” i muszą myśleć także o własnym bezpieczeństwie.

Z doniesień „Financial Times” wynika, że prezydent Donald Trump podczas spotkania z Zełenskim pod koniec lipca odrzucił prośbę o kilkaset rakiet przechwytujących, uzasadniając odmowę potrzebami wynikającymi z wojny z Iranem.

Wyjściem byłoby przekazanie Ukrainie pocisków przez kraje, które dotychczas nie angażowały się w pomoc. „SZ” wymienia w tym kontekście Hiszpanię i Grecję, jednak w przypadku obu krajów „brak jest sygnałów” świadczących o gotowości do pomocy.

Nadzieją jest – zdaniem „SZ” – francusko-włoski projekt SAMP/T uważany za europejską alternatywę wobec Patriotów. Ukraina posiada już kilka takich wyrzutni, a w przyszłym roku dostanie najnowszą generację tego systemu. Skala produkcji pocisków do tych wyrzutni jest jednak jeszcze mniejsza niż rakiet do Patriotów. W tym roku powstanie zaledwie 230-270 pocisków Aster-30 przeznaczonych do zwalczania rakiet balistycznych.

Francja zaproponowała Niemcom włączenie się w produkcję pocisków do systemu SAMP/T. Niemiecki minister obrony Boris Pistorius uważa, że posiadanie dwóch różnych systemów obrony przeciwlotniczej „nie jest proste”. Pomimo to, Niemcy powinny jego zdaniem zbadać „bardzo poważnie” ofertę Francji.(PAP)

lep/ mal/

Illinois dołączyło do pozwu przeciw urzędowi pocztowemu USA. Chodzi o nowe zasady dotyczące głosowania korespondencyjnego

0

Prokurator generalny Illinois, Kwame Raoul dołączył do pozwu przeciwko amerykańskiej poczcie (U.S. Postal Service). Złożyło go ponad 20 stanów.

 

Pozew kwestionuje nowe przepisy, które rzekomo nadają tej instytucji uprawnienia do regulowania zasad głosowania korespondencyjnego w wyborach federalnych. Pozew złożono dwa dni po tym, jak Sąd Najwyższy USA uchylił postanowienie sądu niższej instancji, które blokowało administracji prezydenta Donalda Trumpa wprowadzenie w życie rozporządzenia wykonawczego. Rozporządzenie to miało uniemożliwić oddanie głosu drogą pocztową osobom, których dane nie figurują w zatwierdzonej na szczeblu federalnym bazie danych obywateli Stanów Zjednoczonych.

„Zwracamy się do sądu o pilne zastosowanie środków prawnych, ponieważ administracja Białego Domu próbuje ograniczyć naszym obywatelom dostęp do głosowania na kilka tygodni przed wyborami środka kadencji” – czytamy w oświadczeniu wydanym przez prokuratora generalnego Illinois. „Konstytucja USA wyraźnie przyznaje kompetencje w zakresie organizacji wyborów poszczególnym stanom, a nie władzy wykonawczej. Jestem zdeterminowany, by niezwłocznie zwalczać ten rażąco niezgodny z Konstytucją przepis” – dodał Kwame Raoul.

Pozew złożono w sądzie federalnym w Massachusetts, a więc w tym samym, który w lipcu wydał nakaz sądowy blokujący administracji Trumpa wprowadzenie w życie wspomnianego rozporządzenia wykonawczego. Pod pozwem podpisali się prokuratorzy generalni 23 stanów w tym Illinois oraz gubernator Pensylwanii Josh Shapiro.

31 marca prezydent Donald Trump wydał rozporządzenie wykonawcze zatytułowane „Zapewnienie weryfikacji obywatelstwa i uczciwości wyborów federalnych”. Dokument zobowiązuje departament bezpieczeństwa krajowego (DHS) do utworzenia dla każdego stanu „listy obywateli” (State Citizenship List), obejmującej mieszkańców, których status obywatela USA został potwierdzony i którzy w dniu nadchodzących wyborów będą mieli ukończone 18 lat. Rozporządzenie nakazuje również amerykańskiej poczcie (U.S. Postal Service) opracowanie przepisów administracyjnych, które zakazywałyby doręczania kart do głosowania korespondencyjnego osobom nieujętym na wspomnianych listach oraz odbierania od nich takich kart.

W pozwie przywołano wpisy prezydenta w mediach społecznościowych jako dowód na to, że jego rozporządzenie stanowi element strategii mającej na celu utrzymanie władzy Republikanów w Waszyngtonie. Wymienia się wśród nich wpis Trumpa na Twitterze (obecnie znanym jako X) z 29 maja 2020 roku, w którym stwierdził, że głosowanie korespondencyjne „DOPROWADZI DO UPADKU NASZEJ WIELKIEJ PARTII REPUBLIKAŃSKIEJ”. Przywołano również wpis na platformie Truth Social z 18 sierpnia 2025 roku, w którym Trump wyraził zamiar „pozbycia się GŁOSOWANIA KORESPONDENCYJNEGO”. Jednakże, jak donoszą media, sam Trump oddał głos drogą pocztową na początku tego miesiąca w prawyborach na Florydzie.

Amerykański urząd pocztowy sfinalizował przepisy administracyjne mające na celu wdrożenie rozporządzenia wykonawczego w piątek 21 sierpnia, a więc jeszcze przed wydaniem orzeczenia przez Sąd Najwyższy w ostatni poniedziałek. Pozostaje jednak niejasne, w jaki sposób nowe zasady zostaną wprowadzone w życie przed listopadowymi wyborami i czy w ogóle do tego dojdzie. Rzecznik stanowej komisji wyborczej Illinois (Illinois State Board of Elections) poinformował w środę, że komisja nie otrzymała żadnego wykazu obywateli USA zamieszkujących nasz stan, ani nawet informacji o istnieniu takiej listy.

 

BK

„Bohater”. Minister Gawkowski zawnioskował do KE o nałożenie na Metę kary w wysokości miliarda złotych

0

Platformy cyfrowe muszą ponosić pełną odpowiedzialność za swoje działania i dlatego zawnioskowałem o nałożenie na Metę kary w wysokości miliarda złotych – napisał w czwartek na platformie X wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski.

Gawkowski, pismo datowane na 26 sierpnia br., wysłał do wiceprzewodniczącej wykonawczej Komisji Europejskiej ds. suwerenności technologicznej, bezpieczeństwa i demokracji Henny Virkkunen. Pierwszą stronę pisma wicepremier zamieścił na platformie X na swoim profilu.

„Po analizie materiałów, w tym tych otrzymanych od Meta, a także kolejnych doniesień medialnych o braku kontroli nad publikowanymi treściami, wysłałem właśnie do Komisji Europejskiej formalny wniosek o ukaranie platformy kwotą 250 mln euro” – napisał na platformie X w czwartek wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski.

Dodał, że bezczynność i nieskuteczność w zwalczaniu szkodliwych dla Polaków reklam i oszukańczych treści „nie będzie tolerowana”.

„Oczekuję, że Komisja Europejska szybko przeprowadzi postępowanie i nałoży karę. Dowodów jest aż nadto” – dodał Gawkowski. (PAP)

Izrael rozważa wydalenie brytyjskich urzędników z centrum wsparcia dla Strefy Gazy. Nie chcą świadków ludobójstwa?

0

Izrael rozważa wydalenie dwóch brytyjskich, a także innych europejskich urzędników z kierowanego przez USA Międzynarodowego Centrum Wsparcia Gazy (IGSC) w odwecie za krytykę polityki premiera tego kraju Benjamina Netanjahu wobec Palestyńczyków – podał w czwartek „Financial Times”.

Jak przekazał „FT”, Izrael rozważał również wydalenie przedstawicieli Włoch i Niemiec z IGSC, wcześniej znanego jako Centrum Koordynacji Cywilno-Wojskowej (CMCC).

IGSC ma siedzibę w Kirjat Gat na południu Izraela i jest kierowane przez oficerów armii USA, którzy współpracują z izraelskimi siłami zbrojnymi oraz przedstawicielami około 50 państw i organizacji międzynarodowych.

Minister spraw zagranicznych Izraela Gideon Sa’ar nakazał w środę dwóm przedstawicielom Holandii opuszczenie kraju. Decyzję uzasadnił wprowadzonym przez Holandię zakazem importu produktów z izraelskich osiedli na Zachodnim Brzegu Jordanu.

Wcześniej w tym roku Izrael wydalił z IGSC przedstawicieli Hiszpanii, zarzucając Madrytowi „obsesyjne antyizraelskie uprzedzenia”.

Według „FT” działania wobec europejskich urzędników pokazują, jak bardzo pogorszyły się więzi między Izraelem, a jego historycznymi sojusznikami w Europie na skutek wojny w Strefie Gazy, przemocy osadników wobec Palestyńczyków na Zachodnim Brzegu i masowej rozbudowy osiedli – nielegalnej na mocy prawa międzynarodowego – przez rząd Netanjahu.

Premier Wielkiej Brytanii Andy Burnham zapowiedział zaostrzenie stanowiska wobec Izraela. W zeszłym miesiącu oświadczył, że będzie dążył do wywarcia presji na izraelski rząd, m.in. poprzez możliwy zakaz handlu towarami pochodzącymi z osiedli.

Wielka Brytania, Niemcy i Włochy wraz z blisko 20 innymi państwami oraz Komisją Europejską skrytykowały w zeszłym tygodniu izraelskie plany budowy osiedla w pobliżu Jerozolimy. Według ekspertów projekt może podzielić Zachodni Brzeg na dwie części i utrudnić utworzenie państwa palestyńskiego – napisał brytyjski dziennik.

„FT” zaznaczył, że realizacja wynegocjowanego przez USA porozumienia o zawieszeniu broni z października 2025 r. utknęła w martwym punkcie. Izraelskie wojska nadal kontrolują ponad połowę Strefy Gazy, palestyński Hamas nie został rozbrojony, a odbudowa enklawy się nie rozpoczęła.

Impasu nie przełamały również podjęte latem próby doprowadzenia do rozbrojenia Hamasu i wycofania izraelskich wojsk. Według źródeł dziennika przełomu nie przyniosła także ubiegłotygodniowa wizyta amerykańskiego wysłannika Jareda Kushnera, który spotkał się z przedstawicielami Hamasu i Netanjahu. (PAP)

 

mgp/ mal/

Włochy/ Kapitan do pasażerów: Samolot jest za ciężki, musicie zostawić bagaże

0

Samolot jest za ciężki, część bagaży musi zostać – usłyszeli pasażerowie od kapitana samolotu przed odlotem z greckiej wyspy Skiatos do Neapolu. „To ja jestem kapitanem i to ja decyduję” – powiedział w reakcji na protesty. Decyzję wytłumaczył względami bezpieczeństwem i ostatecznie dostał brawa.

Portal Napoli Today opisał sytuację na pokładzie samolotu pełnego włoskich turystów, którzy wracali z wakacji w Grecji. Informację rozpowszechniły włoskie media, które podkreśliły zdecydowaną i konsekwentną postawę kapitana. Tuż przed startem powiedział ponad 180 pasażerów, że nie można zabrać wszystkich bagaży, bo maszyna jest za ciężka. Zdumieni turyści zaczęli głośno protestować, a wyjaśnienia, że walizki zostaną dostarczone w późniejszym terminie, nie skutkowały.

W końcu kapitan stanowczym tonem wyjaśnił, że to on podejmuje decyzję, która jest podyktowana względami bezpieczeństwa: samolot musi być lżejszy, żeby mógł wystartować. Podkreślił, że początkowo rozważano możliwość ograniczenia liczby pasażerów. Ostatecznie wybrano mniejsze zło i na pokład weszli wszyscy, ale pod warunkiem pozostawienia części bagaży.

Na nagraniu opublikowanym przez media słychać, jak wśród protestów pilot przypomina, że odpowiada za bezpieczeństwo wszystkich i tłumaczy, że jeśli maszyna nie będzie lżejsza, nie odleci.

– Samolot muszą opuścić albo pasażerowie, albo bagaże. Co wolicie? – pytał podczas ożywionej dyskusji i zostawił podróżnym wybór.

Nikt nie chciał wysiąść.

Napoli Today wyjaśniło, że pas startowy na wyspie Skiatos jest krótszy niż na wielu dużych lotniskach. Na każdym zaś przed startem załoga musi obliczyć tzw. osiągi samolotu uwzględniając takie czynniki, jak całkowita masa, temperatura, długość pasa startowego, stan nawierzchni, kierunek i siłę wiatru. Jeśli margines bezpieczeństwa okaże się niewystarczający, jednym ze sposobów umożliwiających bezpieczny start jest zmniejszenie masy samolotu.

Ostatecznie, po długiej polemice, decyzję pilota przyjęto brawami.(PAP)

 

Hiszpania/ Mają dość! Tysiące mieszkańców Ceuty protestowały przeciwko obecności migrantów

0

Kilkanaście tysięcy mieszkańców Ceuty protestowało w środę wieczorem w kilku miejscach tej hiszpańskiej eksklawy w Afryce Północnej przeciwko licznej obecności migrantów w mieście. Ich wtargnięcie z 30 i 31 lipca zapoczątkowało kryzys migracyjny.

Podczas głównej manifestacji, która w środę wieczorem przeszła z centrum miasta pod siedzibę przedstawicielstwa rządu Hiszpanii, demonstranci skandowali hasła przeciwko afrykańskim migrantom, a także przeciwko gabinetowi premiera Pedro Sancheza.

„Nie zostawiajcie nas samych!”, „Ceuta jest hiszpańska!”, „Bronimy Ceuty!”, „Nie stój biernie, chodź z nami!” skandowali uczestnicy manifestacji, których wielu przyszło na protest z flagami Hiszpanii.

epa13193362 Demonstrators shout slogans during a rally in protest of the migration crisis, in Ceuta, Spanish city in Northern Africa, 26 August 2026. Spain faced a massive migration crisis after thousands of people crossed into the North African enclave of Ceuta from Morocco in late July 2026. EPA/REDUAN
Dostawca: PAP/EPA.

W rozmowach z reporterami ceutyjskiej stacji Faro TV niektórzy demonstranci krytykowali też władze Maroka; sugerowali, że to one wywołały kryzys migracyjny w tym autonomicznym mieście. Przypominali o wysuwanych w ostatnich dniach roszczeniach terytorialnych członków rządu w Rabacie wobec Hiszpanii dotyczących Ceuty i Melilli.

Przed północą grupa kilkuset mieszkańców Ceuty skierowała się w stronę plaży Trampolin, na której koczują liczni migranci, wykrzykując w ich stronę obraźliwe hasła. Obie grupy rozdzieliła policja. Późnym wieczorem mniejsze protesty przeciwko licznej obecności migrantów, głównie Marokańczyków, odbywały się na kilku innych ulicach Ceuty.

Pod koniec lipca, przy biernej postawie marokańskich służb granicznych, do eksklawy wdarło się ok. 80 tys. migrantów. Choć w ciągu kolejnych dni do Maroka zawróciło ponad 70 tys. osób, to wciąż tysiące nielegalnych przybyszów koczują w miejscach publicznych, m.in. na ulicach, plaży i cmentarzu.

Według szacunków pozarządowej organizacji praw człowieka Caminando Fronteras w trakcie masowej przeprawy do Ceuty pod koniec lipca zginęło co najmniej 145 osób.(PAP)

Brazylijski rząd domaga się 97 mln dolarów od platformy Discord w związku z samobójstwem 13-latki

0

Rząd Brazylii pozwał platformę internetową Discord na kwotę 97 mln dolarów w związku ze śmiercią trzynastoletniej dziewczynki. W ub. miesiącu nastolatka popełniła samobójstwo transmitując je na żywo za pośrednictwem tej sieci społecznościowej.

Jak przekazał, cytowany przez lokalne media, prokurator generalny Jorge Messias, rząd Brazylii pozwał Discord za spowodowanie „zbiorowych szkód moralnych”. Przypomniał, że w następstwie śmierci 13-latki brazylijski Krajowy Urząd ds. Ochrony Danych (ANPD) ogłosił 13 sierpnia, że tymczasowo zawiesza na terenie kraju możliwość prowadzenia transmisji na żywo za pośrednictwem tej platformy.

Wyjaśnił, że brazylijskie władze do końca szukały wraz z dyrekcją Discorda polubownego rozwiązania, ale – jak podkreślił – spółka „nie chciała pójść na ustępstwa służące zapewnieniu bezpieczeństwa użytkowników w sieci”.

Władze Brazylii domagały się m.in. stworzenia przez Discord systemu weryfikacji wieku, obowiązku łączenia konta użytkownika poniżej 16. roku życia z kontem jego rodzica lub opiekuna, a także natychmiastowego blokowanie treści o charakterze przestępczym lub niebezpiecznych dla internautów.

– W efekcie nie pozostało nam nic innego, jak przekazanie sprawy wymiarowi sprawiedliwości – powiedział Messias i dodał, że kierownictwo platformy „odmówiło dostosowania swojej działalności do brazylijskiego prawa, które chroni dzieci i młodzież korzystające z internetu”.

W toku śledztwa o kryptonimie Livia ustalono, że jeszcze zanim 13-letnia Brazylijka popełniła transmitowane na żywo samobójstwo, kilkakrotnie okaleczała się podczas podobnych emisji. Dochodzenie wykazało ponadto, że podczas trwającej 45 minut transmisji, w trakcie której dziecko odebrało sobie życie, jej uczestnicy wywierali na dziewczynkę presję i nakłaniali ją do samookaleczenia oraz samobójstwa. W efekcie aresztowano kilkoro nastolatków.(PAP)

Odkryto, jak samotność może popychać do alkoholu

0

W badaniu na myszach wykazano, że samotność zmienia pracę mózgów samców w taki sposób, że chętniej sięgały po alkohol. Samice reagowały w odwrotny sposób.

Jak przypominają eksperci z Northwestern University (USA), zjawisko społecznej izolacji nasila się na całym świecie. Jednocześnie jest ono obecnie uznawane za poważne zagrożenie dla zdrowia publicznego. Wiadomo też, że silnie wiąże się z nadużywaniem substancji psychoaktywnych.

Nie do końca jednak wiadomo, w jaki sposób poczucie izolacji zmienia funkcjonowanie mózgu i zwiększa podatność na nadużywanie alkoholu.

W odpowiedzi na to pytanie może pomóc odkrycie opisane w „Nature Neuroscience” (https://www.nature.com/articles/s41593-026-02413-x). Badacze – jak twierdzą – po raz pierwszy zidentyfikowali w mózgu mechanizm, za pośrednictwem którego izolacja zwiększa spożycie alkoholu u samców myszy.

„To pierwsze badanie, w ramach którego zidentyfikowano w mózgu konkretny obwód wyjaśniający, w jaki sposób izolacja społeczna może zwiększać spożycie alkoholu u samców. To istotny krok naprzód w tej dziedzinie” – podkreśla pierwsza autorka badania, Reesha Patel z Northwestern University Feinberg School of Medicine. – „Wyniki te znacznie wyraźniej wskazują na istnienie biologicznego mechanizmu, który może pomóc zrozumieć, a w przyszłości także leczyć nadużywanie alkoholu wynikające z izolacji. To problem, który staje się coraz powszechniejszy”.

Naukowcy w swoim eksperymencie trzymali dorosłe myszy w grupach, a następnie część z nich przenieśli do pojedynczych klatek, odtwarzając warunki izolacji społecznej u dorosłych. Jednocześnie myszom codziennie przez godzinę umożliwiano picie wody albo 15-proc. roztworu alkoholu. Przez około dwa tygodnie śledzono ilość wypijanych płynów i dokonywane przez myszy wybory.

W tym czasie samce stopniowo zwiększały spożycie alkoholu, natomiast samice je ograniczały.

Podczas gdy zwierzęta swobodnie się poruszały i decydowały, czy napić się alkoholu, badacze, z pomocą miniaturowych mikroskopów rejestrowali aktywność neuronów w mózgu gryzoni.

Jak odkryto, neurony tworzyły obwód łączący podstawno-boczną część ciała migdałowatego, przetwarzającą sygnały związane z emocjami i stresem, z przyśrodkową korą przedczołową odpowiedzialną za regulację procesów decyzyjnych.

„Nasze badania pokazują, że podczas izolacji określony szlak w mózgu staje się nadmiernie aktywny i bezpośrednio zwiększa spożycie alkoholu. Przy tym samce i samice wykorzystują odmienne strategie neuronalne, gdy doświadczają samotności. Może to pomóc wyjaśnić od dawna obserwowane różnice między płciami w zaburzeniach neuropsychiatrycznych” – mówi prof. Patel.

Naukowcy poszli o krok dalej i sprawdzili, czy wspomniany szlak jedynie odzwierciedlał spożywanie alkoholu, czy też je powodował. Za pomocą optogenetyki, czyli krótkich impulsów światła pozwalających włączać lub wyłączać określone neurony, naukowcy aktywowali ten szlak u samców myszy, które nie były wcześniej izolowane. W efekcie ich mózgi zaczęły reagować na alkohol tak, jakby zwierzęta wcześniej doświadczyły izolacji.

Z kolei gdy ten sam obwód wyciszono u izolowanych samców myszy, spożycie alkoholu spadło.

W następnych krokach badacze chcą ustalić, co sprawia, że podczas izolacji społecznej wspomniany obwód pozostaje nadmiernie aktywny oraz jaki udział w tym zjawisku mają dalsze obszary mózgu, w tym przyśrodkowa kora przedczołowa. Planują także zbadać, dlaczego samce i samice odmiennie reagują na izolację oraz czy znaczenie mają hormony, czy może głębsze różnice w funkcjonowaniu obwodów neuronalnych.

Kolejnym ważnym krokiem ma być sprawdzenie, w jakim stopniu wyniki te odnoszą się do ludzi.

Marek Matacz (PAP)

„WSJ”: Wizyta szefa CIA w Moskwie służyła ostrzeżeniu Rosji przed atakiem na NATO

0

Szef CIA John Ratcliffe odwiedził we wtorek Moskwę po to, by ostrzec Rosję przed próbą ataku na państwa NATO – podał w środę dziennik „Wall Street Journal” („WSJ”). Wcześniej prezydent Donald Trump sugerował, że Ratcliffe miał inny cel.

Gazeta powołuje się na ludzi wtajemniczonych w niezapowiedzianą podróż szefa CIA do Moskwy w poniedziałek i twierdzi, że jej celem było „ostrzeżenie Rosji, by nie atakowała krajów NATO”. Dziennik nie podał jak dotąd dodatkowych szczegółów. „WSJ” przypomniał jednocześnie wcześniejsze analizy amerykańskiego wywiadu, według których rosyjski przywódca Władimir Putin mógłby „w najbliższych latach przeprowadzić ograniczony atak na któreś z państw NATO, by przetestować determinację Sojuszu”.

„Amerykańscy urzędnicy obawiają się, że Putin, pozostający pod presją na Ukrainie i w kraju, może rozpocząć atak obejmujący wszystko – od cyberataku po niewielką inwazję lądową, prawdopodobnie na jeden z krajów bałtyckich” – napisała gazeta.

O sprawę niespodziewanej wizyty szefa CIA w Moskwie pytany był wcześniej w środę prezydent USA Donald Trump. Zaprzeczył, by miała związek z obawami o możliwy rosyjski atak na NATO. Powiedział, że miała charakter „pół-rutynowy” i sugerował, że miała związek z negocjacjami dotyczącymi wojny w Ukrainie. Dodał, że „może z tego coś wyniknąć”.

Podróż Ratcliffe’a na pokładzie wojskowego transportowca z międzylądowaniem w Rydze była pierwszą wizytą szefa CIA w Moskwie, o której publicznie wiadomo, od 2021 r., kiedy jego poprzednik Bill Burns spotkał się z Putinem, by ostrzec go przed realizacją planów najazdu na Ukrainę. Jak dotąd nie ma informacji, by Ratcliffe rozmawiał w poniedziałek z rosyjskim przywódcą; według Kremla do takiego spotkania nie doszło.

Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)

Poseł PiS i prezes TV Republika mieli kontakt z prezesem Zondacrypto

0

Po informacji o przełomie w postępowaniu ws. giełdy kryptowalut Zondacrypto media opisały m.in. spotkanie posła PiS Michała Moskala z prezesem Zondacrypto Przemysławem Kralem oraz negocjacje dot. sprzedaży mu części akcji TV Republika. Według premiera Donalda Tuska serial „Zonda” dopiero się rozkręca.

W środę Wirtualna Polska opublikowała artykuł poświęcony spotkaniu posła PiS, członka sejmowej komisji cyfryzacji, innowacyjności i nowoczesnych technologii Michała Moskala oraz byłego funkcjonariusza CBA Artura Chodzińskiego z prezesem Zondacrypto Przemysławem Kralem. Do spotkania miało dojść w sierpniu ub.r. na Ibizie. Z tekstu wynika, że poseł chciał współpracować z giełdą, która kilka miesięcy później upadła. Po spotkaniu z Kralem Moskal miał zacząć aktywnie zajmować się tematem kryptowalut w Sejmie.

Moskal zaprzeczył, by doszło do współpracy lub przekazania jakichkolwiek pieniędzy. Oświadczył, że z Kralem rozmawiał tylko raz, a Fundacja ORGiD, z którą współpracuje, po wewnętrznej weryfikacji zakończyła rozmowy z Zondacrypto. Dodał, że ani on, ani fundacja nie przyjęli od Krala żadnych środków.

Wątek spotkania wp.pl połączyła też z pracami nad ustawą o rynku kryptoaktywów, która została trzykrotnie zawetowana przez prezydenta Karola Nawrockiego. Według portalu półtora miesiąca po spotkaniu Moskala z Kralem PiS zgłosiło 13 poprawek do ustawy, zbieżnych z uwagami przedstawianymi wcześniej przez Krala. Moskal podkreślił, że nie był autorem poprawek, a jedynie rozmawiał o nich z obecnie niezrzeszonym posłem, a wtedy parlamentarzystą PiS Januszem Kowalskim i oceniał je pozytywnie.

Kowalski zaprzeczył, aby poprawki PiS były zbieżne z uwagami Krala, bo – jak ocenił – „uderzały one wprost w interesy np. Zondacrypto”. Dodał, że bierze pełną odpowiedzialność za te poprawki. Podkreślił mimo wszystko, że to dobrze, iż portal ujawnił spotkanie Moskala z Kralem, bo – według niego – nikt w klubie PiS nie miał wiedzy o takim zajściu. Rzecznik PiS Rafał Bochenek zaznaczył z kolei, że Moskal nie informował kierownictwa PiS o swoim wyjeździe na Ibizę i nie reprezentował tam partii.

Wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz powiedział, że tłumaczenia Moskala ws. spotkania z Kralem go nie przekonują. Stwierdził również, że afera Zondacrypto jest aferą posłów PiS.

Do sprawy odniósł się też wiceminister funduszy Jacek Karnowski (KO), który zapowiedział złożenie zawiadomienia do prokuratury ws. Moskala, w którym – jak doprecyzował rzecznik rządu Adam Szłapka – chodzi o „podejrzenie przekroczenia uprawnień, niedopełnienia obowiązków oraz powoływania się na wpływy w związku z pracami nad ustawą regulującą rynek kryptowalut”. Z kolei europoseł KO Borys Budka wezwał prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego do odcięcia się od swojego posła.

Również w środę Onet podał, że jesienią 2025 r. Zondacrypto miała negocjować z TV Republiką zakup od 5 do 20 proc. jej akcji. Według portalu list intencyjny w tej sprawie podpisał prezes telewizji Tomasz Sakiewicz, natomiast nie został on podpisany przez Krala. Wartość całej stacji miała być w rozmowach szacowana na 80 mln zł, a 20-procentowy pakiet na około 16 mln zł. Onet podał także, że od marca do grudnia 2025 r. Zondacrypto miała przeznaczyć co najmniej 37,5 mln zł na reklamy w TV Republika.

Sakiewicz w odpowiedzi na te doniesienia stwierdził, że to Zondacrypto była inicjatorem rozmów o zakupie pakietu akcji oraz, że to on finalnie powstrzymał realizację transakcji. Ocenił też, że portal posłużył się sfałszowanymi dokumentami i rozliczeniami reklam.

Do nowych informacji ws. Zondacrypto odniósł się premier Tusk. „Teraz już wiemy, dlaczego z uporem maniaka Karol Nawrocki i PiS blokowali ustawę o kryptowalutach. Kasa na zegarki za 40 tysięcy euro, na media, wyborcze imprezy, fundacje prawicowych polityków. A przecież serial »Zonda« dopiero się rozkręca…” – napisał szef rządu na X. W odpowiedzi na wpis Tuska szef KPRP Zbigniew Bogucki ocenił, że to za rządów obecnej koalicji umarzano śledztwa dotyczące giełdy, a prezydent Nawrocki popiera regulację rynku kryptoaktywów.

Wcześniej, w poniedziałek wp.pl i TVN24 opublikowały ustalenia wspólnego śledztwa, z którego wynika, że prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosław Piesiewicz miał dostać od Krala m.in. zegarek wart 40 tys. euro oraz inne prezenty w zamian za rzekome „wstawiennictwo” ws. problemów giełdy kryptowalut z Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Prezes PKOl zaprzeczył tym informacjom.

Na początku kwietnia br. media informowały o tym, że giełda Zondacrypto może mieć poważne problemy z płynnością. Analiza, do której dotarły wówczas media, ujawniła spadek rezerw bitcoinów giełdy o 99 proc. W kwietniu Prokuratura Regionalna w Katowicach wszczęła postępowanie w sprawie giełdy pod kątem oszustw znacznej wartości i prania brudnych pieniędzy. Dotychczas wpłynęło kilka tysięcy zawiadomień o przestępstwie.

3 sierpnia śledztwo ws. Zondacrypto zostało połączone z postępowaniem w śląskim wydziale Prokuratury Krajowej związanym z zaginięciem założyciela giełdy Sylwestra Suszka, który zaginął w 2022 r. Połączone śledztwo prowadzi obecnie śląski wydział PK.

Szef MS Waldemar Żurek poinformował we wtorek, że w śledztwie ws. Zondacrypto nastąpił przełom. Przekazał, że w sprawie są nowi prokuratorzy, którzy się nią zajmują, nowe dowody, nowe osoby, które chcą współpracować z prokuraturą i nowi podejrzani.

Żurek poinformował też, że w oparciu o zabezpieczony materiał dowodowy „prokuratura weryfikuje informacje, uzyskane w trakcie postępowania dotyczące możliwości popełnienia przestępstw w związku z finansowaniem przez Zondacrypto: fundacji byłego Ministra Sprawiedliwości Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobro, fundacji Przemysława Wiplera oraz innych osób z nim współdziałających, w związku z prowadzonym procesem legislacyjnym dotyczącym rynku kryptowalut, Telewizji Republika oraz jej prezesa Tomasza Sakiewicza, konferencji środowisk konserwatywnych CPAC, ewentualnej korzyści majątkowej przekazanej Radosławowi Piesiewiczowi, prezesowi Polskiego Komitetu Olimpijskiego, działań podejmowanych przez osoby pomagające zbiegłemu byłemu wiceministrowi sprawiedliwości Marcinowi Romanowskiemu”.

Podkreślił, że z uwagi na dobro i tajemnicę prowadzonego śledztwa prokuratura nie może na obecnym etapie wypowiadać się na temat stanu materiału dowodowego zgromadzonego w odniesieniu do tych wątków. (PAP)