Strona główna Blog Strona 15

45-latek z Lisle nie przyznał się do spowodowania wypadku na rzece Fox. Zginęła Magdalena Jabłońska

0

Richard Stevenson nie przyznał się do winy w sprawie zarzutów związanych ze śmiertelnym wypadkiem na rzece Fox w Illinois. Zginęła 48-letnia Polka, Magdalena Jabłońska z Des Plaines.

 

Stevenson płynął łodzią z prędkością 80 mil na godzinę. Był pod wpływem alkoholu. Narzeczony Polki, Alan Telmini został także ranny. W piątek odbyła się rozprawa wstępna przed sądem powiatu McHenry. 45-letni Stevenson usłyszał zarzut morderstwa pierwszego stopnia. Sąd nie zgodził się na jego przedprocesowe zwolnienie, pozostaje w więzieniu. Kolejną rozprawę wyznaczono na 23 września. Rodzina Polki złożyła pozew cywilny. Domaga się od sprawcy 50 tysięcy dolarów odszkodowania.

Prokuratorzy twierdzą, że Richard Stevenson, 45-letni mieszkaniec Lisle, 25 lipca prowadził 30-stopową łódź pontonową pod wpływem alkoholu z prędkością 80 mil na godzinę, po czym zderzył się z inną łodzią w pobliżu 1800 przy South Fernwood Lane w McHenry. W wypadku zginęła 48-letnia Magdalena Jablonska z Des Plaines, która była weteranką Korpusu Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych. Rodzina Polki wniosła pozew o odszkodowanie z tytułu śmierci spowodowanej czynem niedozwolonym.

W akcie oskarżenia Stevensonowi postawiono zarzut morderstwa pierwszego stopnia, cztery dodatkowe zarzuty jazdy pod wpływem alkoholu z okolicznościami obciążającymi oraz cztery zarzuty prowadzenia jednostki pływającej pod wpływem alkoholu. Stevenson ma na koncie wcześniejsze wykroczenia związane z jazdą pod wpływem alkoholu, był też oskarżony o niebezpieczną jazdę i przekroczenie dozwolonej prędkości.

„Ten człowiek był tykającą bombą zegarową, a bomba ta wybuchła w minioną sobotę nad rzeką Fox” – powiedział zastępca prokuratora stanowego Brian Miller podczas posiedzenia w sprawie aresztowania Stevensona, które odbyło dwa dni po tragicznym wypadku.

 

BK

Barbara Mróz-Gorgoń: Składam dymisję. „Sprawa zakończyła się niefortunnie”

0

Składam dymisję z funkcji Pełnomocniczki Rządu do spraw promocji marki Polski – napisała w piątek na swoim profilu na platformie X Barbara Mróz-Gorgoń. Mróz-Gorgoń pełniła swoją funkcję od końca lipca br.

„Szanowni Państwo, składam dymisję z funkcji Pełnomocniczki Rządu do spraw promocji marki Polski. Przy tej niewyobrażalnej skali hejtu niemożliwe jest pełnienie tak odpowiedzialnej roli. Mam nadzieję, że ważny dla Polski projekt będzie kontynuowany bez względu na trudności” – napisała w piątek na swoim profilu na platformie X Barbara Mróz-Gorgoń.

Barbara Mróz-Gorgoń została pełnomocniczką rządu do spraw promocji marki Polska 29 lipca tego roku. W rozporządzeniu zapisano m.in., że pełnomocnik ma koordynować działania administracji rządowej związane z tworzeniem, wdrażaniem i rozwojem spójnej marki narodowej. Celem rozwiązań ma być m.in. skuteczniejsze budowanie i ochrona wizerunku Polski w kraju i za granicą.

Raport „Polaków portret własny” z 2025 r. Barbary Mróz-Gorgoń, obecnej pełnomocniczki rządu ds. promocji marki Polski, wywołał w czwartek krytykę z powodu błędów i wykorzystania AI. M.in. ekspert od bezpieczeństwa informacji i prywatności Łukasz Olejnik i związany z Instytutem Sobieskiego członek PiS Sebastian Meitz zarzucili autorce szerokie wykorzystanie sztucznej inteligencji przy pisaniu raportu.

W czwartek Mróz-Gorgoń odpisała na X, że raport nie był częścią zamówienia ani umowy z MSiT. „Praca badawcza została przeprowadzona zgodnie z zasadami nauk społecznych, rzetelnie i merytorycznie, w oparciu o opisaną metodologię” – zapewniła Mróz-Gorgoń. Wieczorem na antenie Polsat News wiceminister przyznała, że raport „na pewno był wspomagany sztuczną inteligencją i był efektem czegoś, co w nauce nazywa się working progress (…). To jest taki dokument, który traktuje pracę w procesie” – tłumaczyła.

W piątek – w rozmowie z PAP – sprecyzowała, że dokument „Polaków portret własny”, powstał z użyciem AI, ale nie został wygenerowany przez sztuczną inteligencję. „Narzędzia AI wykorzystaliśmy wyłącznie do transkrypcji, podsumowania i redakcji tekstu, nie projektowały treści badawczej ani nie tworzyły wniosków. To była praca w miejscach oddających to, co naprawdę myślą Polki i Polacy. Dzięki temu, dziś razem z nami są przedsiębiorcy i organizacje pozarządowe” – wskazała Mróz-Gorgoń.

Dr hab. Barbara Mróz-Gorgoń, jest profesorem Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu, prezeską Fundacji Marka Polska Think Tank.(PAP)

Tomczyk o Mróz-Gorgoń: wiele rzeczy chyba nie złożyło się w całość; sprawa zakończyła się niefortunnie

Wiele rzeczy chyba nie złożyło się w całość; sprawa zakończyła się niefortunnie – w ten sposób wiceszef MON Cezary Tomczyk skomentował w piątek informację, że Barbara Mróz-Gorgoń składa dymisję z funkcji pełnomocniczki rządu do spraw promocji marki Polski.

Mróz-Gorgoń w piątek wieczorem napisała na X, że składa dymisję z funkcji pełnomocniczki rządu, na którą została powołana pod koniec lipca br.

Tomczyk – pytany o sprawę w wieczornej rozmowie z Polsat News – przyznał, że „nie zdążył” poznać Mróz-Gorgoń. – Taka była jej decyzja. Rozumiem, że dużo się stało w ciągu ostatnich dni – dodał.

Zdaniem wiceszefa MON Mróz-Gorgoń miała „bardzo ciekawy pomysł na to, jak może funkcjonować marka Polska”. Jak jednocześnie ocenił, „wiele rzeczy chyba nie złożyło się tutaj w całość”. Jego zdaniem, „pewna suma różnych wydarzeń” zakończyła się dymisją i – jak dodał – roli w tej sprawie nie odegrały wyłącznie ostatnie kontrowersje związane z raportem „Polaków portret własny”.

– Marka Polska jest czymś, co dla nas wszystkich powinno mieć i ma ogromne znaczenie, i to była osoba, która miała stanąć na czele. Tak ta sprawa się zakończyła, myślę, że w oczywisty sposób niefortunnie – dodał.

Barbara Mróz-Gorgoń została pełnomocniczką rządu do spraw promocji marki Polski 29 lipca tego roku. W rozporządzeniu zapisano m.in., że pełnomocnik ma koordynować działania administracji rządowej związane z tworzeniem, wdrażaniem i rozwojem spójnej marki narodowej. Celem rozwiązań ma być m.in. skuteczniejsze budowanie i ochrona wizerunku Polski w kraju i za granicą.

Raport jej autorstwa – „Polaków portret własny” z 2025 r. – wywołał w czwartek krytykę z powodu błędów i wykorzystania AI. Ekspert od bezpieczeństwa informacji i prywatności Łukasz Olejnik i związany z Instytutem Sobieskiego członek PiS Sebastian Meitz zarzucili autorce szerokie wykorzystanie sztucznej inteligencji przy pisaniu raportu.

W odpowiedzi autorka zaznaczyła, że raport był wewnętrznie wykorzystywany w think tanku i przyznała, że nie powinien trafić do sieci. Napisała, że „przedstawiony raport nie był częścią zamówienia ani umowy”; MSiT również zaprzeczyło, by publikacja była objęta umową z resortem. „Praca badawcza została przeprowadzona zgodnie z zasadami nauk społecznych, rzetelnie i merytorycznie, w oparciu o opisaną metodologię” – zapewniała Mróz-Gorgoń.

W rozmowie z PAP tłumaczyła, że dokument „Polaków portret własny” powstał z użyciem AI, ale nie został wygenerowany przez sztuczną inteligencję. „Narzędzia AI wykorzystaliśmy wyłącznie do transkrypcji, podsumowania i redakcji tekstu, nie projektowały treści badawczej ani nie tworzyły wniosków. To była praca w miejscach oddających to, co naprawdę myślą Polki i Polacy. Dzięki temu, dziś razem z nami są przedsiębiorcy i organizacje pozarządowe” – tłumaczyła Mróz-Gorgoń.

Warszawska prokuratura regionalna poinformowała w piątek, że zwróciła się do Ministerstwa Sportu i Turystyki o nadesłanie kopii raportu „Polaków Portret Własny” i umowy dot. jego opracowania i dofinansowania. Prokuratura okręgowa zarejestrowała postępowanie ws. nieprawidłowości związanych z finansowaniem raportu.

Wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski zapowiedział, że wszystkie okoliczności powstania raportu wyjaśnione. Zauważył, że raport pochodzi z końca 2025 r., czyli zanim Mróz-Gorgoń została pełnomocniczką rządu.

W związku ze sprawą raportu posłowie PiS złożyli do CBA i prokuratury wnioski o jej wyjaśnienie. Poseł Rozwoju Plus Paweł Jabłoński ogłosił, że złożył swoje zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa.

Dr hab. Barbara Mróz-Gorgoń jest profesorem Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu, prezeską Fundacji Marka Polska Think Tank. (PAP)

Leśkiewicz: premierowi nie wyszedł „challenge” z Mróz-Gorgoń

„Challenge” z Barbarą Mróz-Gorgoń nie wyszedł premierowi Donaldowi Tuskowi – tak rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz skomentował informację o złożeniu przez Mróz-Gorgoń dymisji z funkcji pełnomocniczki rządu ds. promocji marki Polski.

Mróz-Gorgoń w piątek wieczorem napisała na X, że składa dymisję z funkcji pełnomocniczki rządu, na którą została powołana pod koniec lipca br. „Przy tej niewyobrażalnej skali hejtu niemożliwe jest pełnienie tak odpowiedzialnej roli. Mam nadzieję, że ważny dla Polski projekt będzie kontynuowany bez względu na trudności” – napisała.

 

Leśkiewicz – pytany o sprawę wieczorem w Telewizji Republika – skrytykował działalność pełnomocniczki. – „Challenge” z panią profesor Mróz-Gorgoń nie wyszedł premierowi – stwierdził prezydencki rzecznik. Zauważył, że z tej sprawy można się „naigrywać i śmiać”, ale mimo to jest to „niezwykle poważna sprawa”. W jego ocenie pokazuje to „całkowity kryzys rządu i brak jakiejkolwiek koncepcji na rządzenie”.

 

Odnosząc się do wpisu Mróz-Gorgoń na X – w którym poinformowała, że składa dymisję – Leśkiewicz zwrócił uwagę, że nie padło w nim słowo „przepraszam”. Jego zdaniem Mróz-Gorgoń nie była poddana – jak to ujęła – hejtowi, tylko „było to zwrócenie uwagi na poważny problem”. Leśkiewicz wskazywał, że narzędzia sztucznej inteligencji są pomocne w rękach profesjonalistów. – Ale w rękach ludzi, którzy nie mają pojęcia, jak z takich narzędzi korzystać, którzy nie wiedzą, jak potem wykorzystać te treści, to jest dramat – ocenił.

 

Barbara Mróz-Gorgoń została pełnomocniczką rządu do spraw promocji marki Polski 29 lipca tego roku. W rozporządzeniu zapisano m.in., że pełnomocnik ma koordynować działania administracji rządowej związane z tworzeniem, wdrażaniem i rozwojem spójnej marki narodowej. Celem rozwiązań ma być m.in. skuteczniejsze budowanie i ochrona wizerunku Polski w kraju i za granicą.

 

Raport jej autorstwa – „Polaków portret własny” z 2025 r. – wywołał w czwartek krytykę z powodu błędów i wykorzystania AI. Ekspert od bezpieczeństwa informacji i prywatności Łukasz Olejnik i związany z Instytutem Sobieskiego członek PiS Sebastian Meitz zarzucili autorce szerokie wykorzystanie sztucznej inteligencji przy pisaniu raportu.

 

W odpowiedzi autorka zaznaczyła, że raport był wewnętrznie wykorzystywany w think tanku i przyznała, że nie powinien trafić do sieci. Napisała, że „przedstawiony raport nie był częścią zamówienia ani umowy”; MSiT również zaprzeczyło, by publikacja była objęta umową z resortem. „Praca badawcza została przeprowadzona zgodnie z zasadami nauk społecznych, rzetelnie i merytorycznie, w oparciu o opisaną metodologię” – zapewniała Mróz-Gorgoń.

 

W rozmowie z PAP tłumaczyła, że dokument „Polaków portret własny” powstał z użyciem AI, ale nie został wygenerowany przez sztuczną inteligencję. „Narzędzia AI wykorzystaliśmy wyłącznie do transkrypcji, podsumowania i redakcji tekstu, nie projektowały treści badawczej ani nie tworzyły wniosków. To była praca w miejscach oddających to, co naprawdę myślą Polki i Polacy. Dzięki temu, dziś razem z nami są przedsiębiorcy i organizacje pozarządowe” – tłumaczyła Mróz-Gorgoń.

 

Warszawska prokuratura regionalna poinformowała w piątek, że zwróciła się do Ministerstwa Sportu i Turystyki o nadesłanie kopii raportu „Polaków Portret Własny” i umowy dot. jego opracowania i dofinansowania. Prokuratura okręgowa zarejestrowała postępowanie ws. nieprawidłowości związanych z finansowaniem raportu.

 

Wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski zapowiedział, że wszystkie okoliczności powstania raportu wyjaśnione. Zauważył, że raport pochodzi z końca 2025 r., czyli zanim Mróz-Gorgoń została pełnomocniczką rządu.

 

W związku ze sprawą raportu posłowie PiS złożyli do CBA i prokuratury wnioski o jej wyjaśnienie. Poseł Rozwoju Plus Paweł Jabłoński ogłosił, że złożył swoje zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa.

 

Dr hab. Barbara Mróz-Gorgoń jest profesorem Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu, prezeską Fundacji Marka Polska Think Tank. (PAP)

 

kl/ sdd/

Mieszkańcy Chicago powinni przygotować się na burzowy wieczór

0

Krajowe centrum meteorologiczne wydało ostrzeżenie przed burzami. Obowiązuje ono już w piątek od 3 po południu ale synoptycy przewidują intensywne nawałnice w godzinach od 7 wieczorem do 11 przed północą.

 

Nie wykluczają tornad. Burzom może towarzyszyć wiatr w porywach osiągający do 65 mil na godzinę. Z powodu wcześniejszego ostrzeżenia przed burzami na lotnisku O’Hare uziemiono samoloty. Zakaz odlotów zniesiono o 1:15 po południu.

 

BK

Tusk o sprawach, które kosztują dużo pieniędzy

0

Polska ma priorytety, które kosztują dużo pieniędzy, a sytuacja jest obiektywnie bardzo wymagająca – ocenił premier Donald Tusk rozpoczynając piątkowe, robocze posiedzenie rządu dotyczące budżetu na 2027 r. Wśród tych priorytetów wymienił bezpieczeństwo, zdrowie i transformację energetyczną.

Premier przypomniał, że posiedzenie rządu, które ostatecznie przyjmie projekt budżetu na 2027 r. odbędzie się za tydzień, 28 sierpnia.

– Dzisiaj prawdopodobnie ukażą się informacje dotyczące ratingu Polski. Jest to dość obiektywny obraz tego, jak widzi nas świat, naszą gospodarkę, nasze finanse. Mam nadzieję, że po raz kolejny dowiemy się, że rynki światowe, obserwatorzy, eksperci mają zaufanie do stabilności polskiej gospodarki – powiedział premier. Publikacja ratingu Polski przez agencję Fitch Ratings zaplanowana jest na piątek wieczorem.

Szef rządu ocenił, że sytuacja jest obiektywnie bardzo wymagająca, a Polska ma „priorytety, które kosztują dużo pieniędzy”. Wśród nich wymienił wydatki na bezpieczeństwo, przemysł zbrojeniowy. Przypomniał, że Polska wydaje ok. 5 proc. PKB na obronność, czyli „średnio dwa razy więcej niż inni członkowie NATO”.

– Nie dlatego, że chcemy, tylko dlatego, że musimy, bo bezpieczeństwo, tak jak powiedziałem, jest i będzie naszym priorytetem – podkreślił Tusk.

Szef rządu zapowiedział też, że w przyszłorocznym budżecie wydatki na ochronę zdrowia wzrosną o 17 mld zł. Podkreślił, że Rada Ministrów przygotowuje projekt ustawy dotyczący ochrony zdrowia. Celem regulacji – jak powiedział – jest to, „żeby pieniądze pochodzące ze składek i budżetu nie były marnowane albo nie wpadały w ten obszar nadużyć, czasami nieuzasadnionych zarobków”.

– Naszym trzecim priorytetem są inwestycje – dodał Tusk. Zaznaczył jednocześnie, że rząd ma świadomość „długu i wysokiego deficytu”, dlatego wszystkie decyzje podejmuje w odpowiedzialności za stan finansów państwa oraz tak, by nie zatrzymać rozwoju kraju. Podkreślił, że są to „wielomiliardowe inwestycje”, przede wszystkim w transformacje energetyczną, tak by energia była w przyszłości tańsza. Wskazał też na inwestycje kolejowe i drogowe.

Tusk odniósł się też do propozycji zmian podatkowych, które przedstawił w środę. Chodzi m.in. o podniesienie od 2027 r. progu podatkowego w PIT ze 120 do 130 tys. zł oraz wprowadzenie nowej, 24-proc. stawki PIT dla osób zarabiających od 130 do 150 tys. rocznie.

Premier w piątek zwrócił uwagę, że najwyższa, 32-proc. stawka podatku dotknie osoby zarabiające powyżej 150 tys. zł. Ocenił, że wprowadzenie nowej, 24-proc. stawki daje „wyraźną ulgę podatnikom”, gdyż nawet jeśli zarobią ponad 130 tys. zł to nie będą „wchodzić w ten bolesny próg 32 proc.”.

Poza zmianami progów podatkowych w PIT resort finansów proponuje podwyżki niektórych podatków. Chodzi o: podniesienie CIT-u z 19 do 22 proc. dla podmiotów osiągających roczne przychody przekraczające 50 mln euro, czyli ponad 200 mln zł; zwiększenie daniny solidarnościowej dla tych, którzy zarabiają ponad 1 mln zł rocznie do 5 proc. (czyli o 1 pkt proc.) oraz powrót do wcześniejszego limitu przychodów dla podatników ryczałtowych wynoszącego 250 tys. euro, czyli ok. 1 mln zł. Obecnie limit przychodów na ryczałcie to 2 mln euro.

W czwartek w wykazie prac Rady Ministrów zostały opublikowane założenia do zapowiedzianego projektu ustawy. Wynika z nich także, że rząd chce wprowadzić dodatkową stawkę podatkową dla najlepiej zarabiających ryczałtowców. Ma ona wynieść 17 proc. i mieć zastosowanie do przychodów ponad 300 tys. euro osiągniętych w trakcie 2027 r. i kolejnych lat. Nowa, wyższa 17-proc. stawka dotyczyć ma nadwyżki przychodów ponad 300 tys. euro, chociaż nowy limit warunkujący wybór ryczałtu zostanie obniżony do 250 tys. euro.

Na początku czerwca rząd przyjął założenia do projektu ustawy budżetowej na 2027 r. Zgodnie z nimi inflacja CPI w przyszłym roku znajdzie się na poziomie 2,5 proc., a PKB wzrośnie o 3,1 proc. Wynagrodzenia w sektorze publicznym mają wzrosnąć o 3 proc., podczas gdy w gospodarce narodowej prognozowany jest wzrost płac w wysokości 5,6 proc. Spodziewane jest zwiększenie emerytur i rent o co najmniej 3,48 proc. Planowane jest podniesienie płacy minimalnej do 4950 zł (wzrost o 3,0 proc.) oraz minimalnej stawki godzinowej do 32,30 zł.

Zgodnie z informacją na temat procedury budżetowej, zamieszczoną na stronie gov.pl, projekt budżetu państwa ma zostać przedłożony Sejmowi do 30 września.

Konstytucja przewiduje, że budżet powinien trafić do prezydenta do podpisu w ciągu 4 miesięcy od dnia przekazania Sejmowi projektu ustawy budżetowej. Jeżeli tak się nie stanie, prezydent może w ciągu 14 dni zarządzić skrócenie kadencji Sejmu. Ustawa zasadnicza przewiduje, że prezydent podpisuje budżet w ciągu 7 dni. (PAP)

Eurostat: W Polsce najsilniej w UE wzrosły w lipcu ceny benzyny i diesla. Od soboty znów wyższe ceny maksymalne paliw

0

Polska odnotowała w lipcu 2026 r. najwyższe w Unii Europejskiej miesięczne wzrosty cen zarówno oleju napędowego, jak i benzyny. Ceny diesla wzrosły o 13,4 proc. wobec czerwca, a benzyny o 17,2 proc. – wynika z danych Eurostatu.

Według Eurostatu Polska znalazła się w lipcu na pierwszym miejscu pod względem wzrostu cen diesla wśród państw UE. Kolejne miejsca zajęły Niemcy, gdzie ceny oleju napędowego wzrosły o 12,7 proc., oraz Grecja z wynikiem 12,1 proc.

Również w przypadku benzyny Polska znalazła się na pierwszym miejscu pod względem miesięcznej dynamiki cen. Po Polsce największe podwyżki odnotowano w Niemczech (+11,0 proc.) i Hiszpanii (+7,1 proc.).

Z końcem czerwca zakończyły się działania osłonowe w Polsce na rynku paliw, które polegały na obniżeniu stawek VAT, akcyzy oraz ustalaniu ceny maksymalnej.

W skali całej Unii Europejskiej ceny diesla wzrosły w lipcu o 4,3 proc. w porównaniu z czerwcem, a ceny benzyny o 4,7 proc. – wynika z danych Eurostatu.

Eurostat podał, że ceny paliw i smarów do prywatnego transportu były w lipcu średnio o 16,9 proc. wyższe niż rok wcześniej. W 25 z 27 krajów UE odnotowano wzrost cen tej kategorii. (PAP Biznes)

 

Od soboty do poniedziałku ceny maksymalne paliw będą wyższe niż w piątek

Od soboty do poniedziałku włącznie litr benzyny 95 ma kosztować nie więcej niż 6,54 zł, benzyny 98 – 7,36 zł, a diesla 7,59 zł – wynika z piątkowego obwieszczenia Ministra Energii. Oznacza to, że w porównaniu z piątkiem ceny maksymalne wszystkich rodzajów paliw będą wyższe.

W piątek litr benzyny 95 kosztuje nie więcej niż 6,52 zł, benzyny 98 – 7,33 zł, a oleju napędowego 7,56 zł.

Następne obwieszczenie Ministra Energii ws. maksymalnych cen paliw zostanie opublikowane w poniedziałek i określi ceny na wtorek.

Od 17 sierpnia ponownie zaczął obowiązywać, choć w ograniczonym zakresie, pakiet Ceny Paliwa Niżej – obniżony VAT i ceny maksymalne paliw na stacjach.

Cena maksymalna jest ustalana według określonej formuły, obejmującej średnią cenę hurtową paliw na rynku krajowym, powiększoną o akcyzę, opłatę paliwową, marżę sprzedażową w wysokości 0,30 zł za litr oraz podatek VAT. Sprzedaż powyżej ceny maksymalnej jest zagrożona karą do 1 mln zł.

W ubiegły czwartek weszła w życie nowelizacja rozporządzenia Ministra Finansów i Gospodarki w sprawie obniżonych stawek podatku od towarów i usług, która przewiduje obniżkę z 23 proc. do 8 proc. stawki VAT na benzyny i olej napędowy. Niższy VAT obowiązuje od poniedziałku do 31 sierpnia.

Wprowadzony pod koniec marca br. pakiet CPN był odpowiedzią na gwałtownie rosnące ceny ropy w związku z konfliktem USA i Izraela z Iranem, który wybuchł 28 lutego. CPN obowiązywał do końca czerwca i obejmował przepisy, na mocy których stosowana była obniżona stawka VAT na niektóre paliwa – przede wszystkim benzyny i oleje napędowe – oraz ustalana była cena maksymalna tych paliw na stacjach benzynowych. W ramach pakietu wprowadzono też czasową obniżkę akcyzy na paliwa, która obowiązywała do połowy czerwca.

Resort finansów informował, że dotychczasowy koszt programu CPN wyniósł ok. 4,7 mld zł. Wznowienie na ostatnie dwa tygodnie sierpnia obniżki VAT na paliwa będzie kosztować budżet państwa 495 mln zł. (PAP)

 

pif/ pad/

Zełenski: Siły ukraińskie przeprowadziły udane ataki dalekiego zasięgu na infrastrukturę rafineryjną i wojskową położoną w głębi Rosji

0

Siły ukraińskie przeprowadziły udane ataki dalekiego zasięgu na infrastrukturę rafineryjną i wojskową położoną w głębi Rosji, m.in. w Permie i obwodzie wołgogradzkim – poinformował w piątek prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski we wpisie w serwisie X.

Poprzez ataki dalekiego zasięgu sprawiamy, że konsekwencje wojny dotykają miejsc, z których wyszła agresja – podkreślił prezydent, informując o najnowszych ukraińskich operacjach.

Zełenski przekazał, że w nocy została trafiona rafineria ropy naftowej w Permie na Uralu, oddalona o ponad 1600 km od granicy z Ukrainą, a także baza lotnictwa wojskowego Marynowka w obwodzie wołgogradzkim na południu Rosji. Dodał, że siły ukraińskie osiągnęły również sukcesy w operacjach na Morzu Czarnym.

„Mamy również potwierdzone informacje o skutkach wcześniejszych ataków. Rosyjski samolot Su-34 został uszkodzony w bazie lotniczej w Achtubińsku, około 600 kilometrów od linii frontu. Z kolei w Primorsko-Achtarsku, oddalonym o niemal 180 kilometrów, trafiony został obiekt służący do przechowywania, przygotowywania i wystrzeliwania dronów bojowych, wykorzystywanych przez Rosjan do ataków na naszych obywateli” – zaznaczył prezydent.

Ukraiński przywódca podziękował wszystkim jednostkom Sił Obrony Ukrainy za precyzję i skuteczność w niszczeniu potencjału militarnego Rosji.

Wcześniej portal Ukrainska Prawda, powołując się na relacje świadków z kanałów w serwisie Telegram, poinformował, że nocny atak dronów na Perm wywołał pożar na terenie rafinerii należącej do koncernu Łukoil. Władze regionu potwierdziły jedynie fakt uszkodzenia obiektu przemysłowego w mieście.

W ostatnich miesiącach ukraińska armia regularnie przeprowadza ataki dronowe na Rosję, wymierzone głównie w infrastrukturę paliwową i energetyczną, która umożliwia Kremlowi finansowanie działań wojennych. Celami ataków są przede wszystkim rafinerie i składy paliw oraz centra logistyczne. (PAP)

Niemcy uważają Berlin za mało atrakcyjne miasto

0

Berlin wyraźnie stracił na atrakcyjności w oczach Niemców – wynika z sondażu Instytutu Allensbach opublikowanego w piątek przez dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. Tylko 31 proc. badanych uważa dziś stolicę za „fascynującą metropolię”, a 36 proc. jest zdania, że miastu brakuje uroku.

Wyniki tegorocznego badania pokazują wyraźną zmianę w porównaniu z sytuacją sprzed blisko dwóch dekad. W sondażu Instytutu Allensbach z 2007 roku aż 66 proc. respondentów określiło Berlin jako fascynującą metropolię, a tylko 14 proc. uznało, że miasto jest pozbawione uroku.

Zgodnie z danymi Instytutu Allensbach w rankingu niemieckich miast o szczególnej atrakcyjności Berlin ustępuje dziś Hamburgowi i Monachium. Hamburg wskazało w tym kontekście 48 proc. badanych, Monachium – 47 proc., a Berlin – 34 proc.

Stolica Niemiec wypada jeszcze słabiej w pytaniu o miasta, w których respondenci zdecydowanie nie chcieliby mieszkać. Berlin wskazało 46 proc. ankietowanych, tyle samo co Frankfurt nad Menem. Jednocześnie Berlin pozostaje trzecim najczęściej wskazywanym miastem, w którym Niemcy chcieliby zamieszkać: wybrało go 13 proc. badanych, wobec 24 proc. dla Monachium i 23 proc. dla Hamburga.

Analizując badanie dpa pisze, że 20 lat temu słynne słowa byłego burmistrza Klausa Wowereita, że Berlin jest „biedny, ale seksowny”, znajdowało odzwierciedlenie w społecznym postrzeganiu miasta. W kolejnych latach do miasta przeprowadziły się dziesiątki tysięcy pracowników, czynsze znacząco wzrosły, a dawny slogan z czasem zaczęto żartobliwie przerabiać na „biedny, seksowny i bogaty”.

Stereotypowo Niemcom Berlin kojarzy się jako miasto chaotyczne, brudne, drogie i źle zarządzane, ale zarazem liberalne, kreatywne i pełne życia. Berlińczykom przypisuje się bezpośredniość graniczącą z opryskliwością, ostentacyjną obojętność na konwenanse oraz niechęć do pracy. Poza stolicą funkcjonuje też obraz Berlina jako miasta żyjącego na koszt reszty kraju, politycznego centrum pełnego urzędników, artystów i alternatywnych środowisk, nie zawsze rozumiejących codzienność innych regionów Niemiec.

Od lat głównym przedmiotem narzekań mieszkańców Berlina są wysokie czynsze i problem z dostępnością mieszkań. W badaniu BerlinTrend przeprowadzonym w lipcu przez Infratest dimap co trzeci mieszkaniec stolicy wskazał to jako największy problem. Wśród wyzwań, z jakimi mierzy się miasto, często wymieniane jest także bezpieczeństwo; Berlińczycy odradzają wycieczki w niektóre miejsca po zmroku, np. do parku Goerlitzer Park w dzielnicy Kreuzberg.

Mieszkańcy Berlina często uskarżają się też na nie dość czyste, niskim zaufaniem cieszą się też władze miasta. W centrum miasta zawiązują się inicjatywy, których celem jest ograniczenie ruchu turystycznego, na murach można zobaczyć napisy świadczące o tym, że nie są tu mile widziani ani turyści, ani serwisy internetowe umożliwiające krótkoterminowy wynajem lokali od osób prywatnych.

Z Berlina Mateusz Obremski (PAP)

 

mobr/ akl/

Trump zwiększa import wołowiny, by obniżyć ceny

0

Prezydent USA Donald Trump poinformował w piątek, że tymczasowo zezwala na import z zagranicy 300 tys. ton wołowiny bez naliczania wyższych ceł, by obniżyć ceny tego towaru. Nie sprecyzował, z jakich krajów będzie importowane mięso.

Trump napisał w swoim serwisie Truth Social, że „zawarł porozumienie, które znacząco obniży cenę mielonej wołowiny dla pracujących amerykańskich rodzin”.

 

„W czasie, gdy pracujemy nad odbudową pogłowia i wspieraniem naszych hodowców, przez najbliższe 90 dni Stany Zjednoczone zezwolą na import do 300 000 ton wołowiny przeznaczonej na mięso mielone, bez naliczania dodatkowej taryfy celnej nakładanej na import poza kontyngentem” – poinformował prezydent. To oznacza wstrzymanie wyższych ceł, które są naliczane, gdy wielkość importu przekroczy określoną ilość towaru.

 

Trump zapowiedział, że importowana wołowina będzie sprzedawana po cenach o 25 proc. niższych od obecnych cen rynkowych. Nie ujawnił, z jakich krajów będzie importowane mięso.

 

Jak podkreślił „Wall Street Journal”, obniżenie cen wołowiny to jeden z priorytetów administracji Trumpa, która odczuwa presję, by przekonać Amerykanów, że podejmuje działania mające na celu ograniczenie inflacji cen żywności. W lipcu za kilogram mielonej wołowiny trzeba było zapłacić ok. 15,19 USD, co oznacza wzrost o 10 proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem. Ceny wzrosły do rekordowego poziomu w związku ze zmniejszonym pogłowiem bydła i dużym popytem.

 

Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)

 

ndz/ adj/

Powiat Will mimo sprzeciwu mieszkańców przedłużył umowę na monitoring Flock

0

W czwartek, mimo sprzeciwu ze strony mieszkańców, rada powiatu Will w Illinois przegłosowała przedłużenie umów umożliwiających paru miasteczkom w tym Mokena Frankfort, Naperville i Wilmington na wykorzystanie terenów należących do powiatu pod instalację kamer systemu Flock.

 

W tym samym czasie w innych miejscowościach, w tym w Joliet, toczą się postępowania wyjaśniające dotyczące funkcjonariuszy policji oskarżonych o wykorzystywanie kamer Flock do celów prywatnych. W przyszłym tygodniu, podczas posiedzenia rady miasta, władze Rolling Meadows omówią kwestię dalszego funkcjonowania systemu Flock w tej społeczności.

Wiele władz innych miasteczek i powiatów w USA rezygnuje ze współpracy z firmą Flock Safety i korzystania z jej systemów odczytu tablic rejestracyjnych w związku z obawami o naruszenie prywatności i ryzyko nadużyć ze strony policji.  Jednak w rejonie Chicago te obawy nie są wystarczającej by zrezygnować z kontrowersyjnych kamer Flock. Policja twierdzi, że kamery pomagają w rozwiązywaniu przestępstw, jednak organizacje broniące swobód obywatelskich i prywatności ostrzegają przed masową inwigilacją oraz nadużyciami funkcjonariuszy.

Niektórzy krytycy posuwają się nawet do aktów wandalizmu wymierzonych w te urządzenia. W zeszłym miesiącu mężczyzna oskarżony o uszkodzenie kilku kamer w Lisle podkreślił, jak ważne jest nagłośnienie kwestii, którą on i inni uważają za istotny problem: naruszania prywatności. Z kolei w lipcu były szef policji w Holiday Hills, William Copp, usłyszał zarzut nadużycia uprawnień służbowych w związku z przeprowadzeniem w czasie, gdy pracował jako funkcjonariusz na część etatu w Prairie Grove blisko 250 nieuprawnionych wyszukiwań w systemie Flock. W tym tygodniu w Kenosha w Wisconsin zarzuty postawiono byłemu już zastępcy szeryfa. Oskarżono go o wykorzystywanie kamer systemu Flock do śledzenia innej zastępczyni szeryfa, z którą był w związku.

W ubiegłym tygodniu Garrett Langley, prezes firmy Flock Safety, przeprosił za przypadki niewłaściwego wykorzystania danych przez funkcjonariuszy organów ścigania, a firma zapowiedziała wprowadzenie do tej technologii nowych zabezpieczeń. W miniony weekend na terenie Rolling Meadows rozmieszczono około 80 żółtych tablic z napisem „Twój samorząd cię szpieguje” a akcję zorganizował przedstawiciel oddolnego ruchu dążącego do zerwania przez miasto umowy z firmą Flock. Władze miasta poinformowały, że usunęły i zwróciły 57 tablic umieszczonych w miejscach publicznych, w których ich ustawianie jest niedozwolone.

 

BK

 

 

Problemy finansowe nie przeszkodzą w planowanym otwarciu kasyna w Chicago

0

W czwartek przedstawiciel kierownictwa firmy Bally’s oświadczył, że długo wyczekiwane kasyno tej spółki w Chicago zostanie otwarte w terminie, a więc na początku 2027 roku pomimo doniesień o problemach finansowych. Deklaracja ta pojawiła się po tym, jak wcześniej w tym tygodniu firma ostrzegła inwestorów, że jej sytuacja finansowa stała się na tyle trudna, iż zagrożona była zdolność do spłaty zobowiązań przy użyciu posiadanych środków pieniężnych.

 

W tej sytuacji radni Chicago przygotowują się do przesłuchań zaplanowanych na początek przyszłego miesiąca, aby uzyskać informacje o statusie projektu. Jest to szczególnie istotne w świetle twierdzeń Bally’s, jakoby niedawna decyzja o zalegalizowaniu terminali do gier wideo (VGT) mogła zagrozić powodzeniu inwestycji. Powołując się na ten argument, firma Bally’s wstrzymała w tym miesiącu budowę wieżowca mieszczącego kasyno w chicagowskiej dzielnicy River West, wskazując na decyzję władz miasta jako przyczynę tej decyzji.

Przedstawiciele Bally’s twierdzą, że legalizacja ta narusza umowę zawartą z miastem i powołują się na badania wykazujące spadek przychodów z kasyn w innych częściach Illinois, gdzie również zalegalizowano terminale VGT. Mimo to Kim Barker, wiceprezes wykonawcza i główna radczyni prawna Bally’s, zapewnia, że ​​wszystko jest gotowe do otwarcia kasyna w terminie. „Bally’s utrzymuje silną pozycję, by zrealizować projekt zintegrowanego kasyna i ośrodka wypoczynkowego” – stwierdziła Barker. „Nie ulega to wątpliwości: dysponujemy środkami finansowymi i ukończymy inwestycję na czas” – podkreśliła.

Sama spółka Bally’s zamieściła w tym tygodniu w swoich raportach kwartalnych ostrzeżenie dotyczące kontynuacji działalności, przyznając, że może nie dysponować wystarczającymi środkami pieniężnymi na pokrycie wszystkich swoich zobowiązań. Komunikat ten pojawił się w ślad za ostrzeżeniem agencji Fitch Ratings, która wskazała na negatywne perspektywy kredytowe spółki, uzasadniając to „wyjątkowo wysokim zadłużeniem, prognozowanymi w najbliższym czasie niedoborami przepływów pieniężnych oraz niepewnością co do finansowania inwestycji”.

Przedstawiciele Bally’s twierdzą jednak, że gotówka zacznie napływać wraz z ukończeniem inwestycji w Chicago oraz kolejnego dużego projektu kasynowego w Nowym Jorku a spółka będzie dysponować środkami z nawiązką wystarczającymi na spłatę zadłużenia. Tymczasem nowe badanie Instytutu Gallupa wskazuje na spadek aktywności hazardowej o około 20% w ciągu ostatnich dwóch dekad. Zdaniem analityka agencji Fitch konkurencyjne firmy z branży kasynowej, takie jak Hard Rock, radzą sobie lepiej. Fitch przyznaje zarazem, że otwarcie wielkich kasyn w Nowym Jorku i Chicago pozwoli firmie Bally’s wrócić na właściwe tory.

 

BK

Zarzuty dla rodziców o spowodowanie śmierci rocznej córki

0

Rodzicom z Illinois postawiono zarzuty w związku ze śmiercią ich rocznej córki. 28-letnia Amanda Russell i 34-letni Michael Russell z Du Quoin usłyszeli zarzuty w tym nieumyślnego spowodowania śmierci.

 

Jak poinformowała policja stanowa Illinois, 17 sierpnia funkcjonariusze zostali wezwani do domu przy West Park Street w Du Quoin w związku ze sprawą dotyczącą śmierci dziecka. „Dziecko doznało rozległych oparzeń znacznej części ciała i nie zostało zabrane do placówki medycznej w celu udzielenia pomocy” – przekazała policja.

Po wszczęciu dochodzenia aresztowano rodziców dziewczynki. W miniony wtorek odbyła się rozprawa wstępna. Amanda i Michael Russell usłyszeli zarzuty nieumyślnego spowodowania śmierci oraz narażenia życia dziecka.  Amanda Russell została ponadto oskarżona o utrudnianie działań wymiarowi sprawiedliwości.

 

BK

Kolejne problemy z dostawą prądu w Indianie. Tym razem z powodu pożaru i zerwania linii energetycznych

0

Tysiące odbiorców w kilku miejscowościach w północno-zachodniej Indianie zostało pozbawionych prądu w wyniku pożaru i zerwania linii energetycznych. Doszło do tego w czwartkowe popołudnie.

 

Uszkodzone linie spowodowały również poważne utrudnienia w ruchu drogowym. Kierowców poproszono o omijanie tego rejonu. Według przedstawicieli firmy NIPSCO, w w czwartek po południu służby otrzymały zgłoszenie o pożarze słupa energetycznego w pobliżu skrzyżowania U.S. Highway 41 i Main Street w Schererville.

Jak podaje dostawca energii, awaria pozbawiła prądu około 9 tysięcy odbiorców. Na miejsce skierowano ekipy techniczne, straż pożarną oraz przedstawicieli władz miejskich. Władze miejscowości Saint John i Highland informują, że w wyniku tego zdarzenia również tamtejsi mieszkańcy zostali pozbawieni dostaw energii elektrycznej. Oprócz domów w Schererville, prądu nie było też w siedzibie urzędu miasta, co spowodowało niedostępność wielu usług.

Według władz Schererville, awaria doprowadziła również do wyłączenia sygnalizacji świetlnej wzdłuż dróg U.S. 30 i U.S. 41. Awaria ma miejsce po tym jak wielu mieszkańców Indiany wciąż pozbawionych jest prądu po ostatnich intensywnych burzach.

 

BK

Dzień Republikanów na Illinois State Fair. Obwiniali Demokratów o złą sytuację stanu

0

Czwartek był Dniem Republikanów na Illinois State Fair. Targi były zarazem okazją dla polityków tej partii do kampanii przed listopadowymi wyborami środka.

 

Partia republikańska w Illinois nie obsadza obecnie żadnego urzędu stanowego wybieranego w wyborach powszechnych i znacznie ustępuje rywalom pod względem finansowym z powodu ogromnych nakładów miliardera i urzędującego demokratycznego gubernatora, JB Pritzkera.

Zmierzy się z nim po raz drugi już 3 listopada o najwyższe stanowisko w Illinois, Republikanin Darren Bailey. Republikanie nie kryją, że ten były senator stanowy jest ich nadzieją na zmianę w Illinois z niebieskiej na czerwoną falę. Po przegranej z Pritzkerem różnicą 12 punktów procentowych w wyborach gubernatorskich w 2022 roku, Bailey zapowiedział w czwartek, że tym razem poprowadzi kampanię bardziej zdyscyplinowaną i skupioną na konkretnych problemach.

„Illinois nie prosperuje. Po ośmiu latach rodziny zmagają się z ogromnymi trudnościami” – mówił Bailey podczas targów. „To pan, JB Pritzker, odpowiada za ten stan rzeczy. To JB Pritzker odpowiada za najwyższe podatki od nieruchomości w Ameryce. To JB Pritzker odpowiada za gwałtownie rosnące rachunki. To on odpowiada za te podatki. To on odpowiada za te opłaty drogowe i inne daniny, które każdego dnia uszczuplają budżety pracujących rodzin i czas z tym skończyć” – stwierdził polityk partii republikańskiej.

Podczas gdy Darren Bailey starał się trzymać obranej linii przekazu, machina polityczna Pritzkera nie ustawała w atakach, wysyłając w czwartek na stanowe targi osoby przebrane za dinozaury. Jak stwierdzono, miało to nawiązywać do programu nauczania w szkole należącej do Baileya.

Republikanie z kolei nieustannie atakują Demokratów w związku z niedawnymi skandalami obyczajowymi. Obejmują one zarzuty dotyczące molestowania seksualnego wysunięte wobec byłego członka Izby Reprezentantów Illinois Harry’ego Bentona, Demokraty z Plainfield oraz federalny akt oskarżenia przeciwko demokratycznej deputowanej Carol Ammons. Benton ustąpił ze stanowiska po tym, jak raport stanowego Inspektora Generalnego ds. Legislatury wykazał, że dopuszczał się on powtarzających się aktów molestowania seksualnego. Z kolei Ammons postawiono osiem zarzutów oszustwa z wykorzystaniem środków łączności, jeden zarzut składania fałszywych zeznań organom śledczym oraz jeden zarzut spisku mającego na celu utrudnianie działań wymiarowi sprawiedliwości. Jej proces wstępnie zaplanowano na 22 września.

„To lato – lato korupcji – pokazało nam, jakie priorytety mają Demokraci” – mówiła do zebranych na Illinois State Fair liderka mniejszości republikańskiej w Izbie Reprezentantów, Tony McCombie. Przed wiecem zorganizowanym w ramach stanowych targów przedstawiciele partii republikańskiej spotkali się na śniadaniu, podczas którego wysłuchali wystąpień swoich kandydatów ubiegających się o urzędy na szczeblu stanowym. „Jako wasz kontroler finansowy otworzę księgi rachunkowe, dzięki czemu wy, podatnicy ​​będziecie wiedzieć, na co przeznaczane są pieniądze” – powiedział Bryan Drew, kandydat na stanowisko kontrolera finansowego stanu Illinois. „Nie jesteśmy idealni, ale druga strona to szaleńcy” – stwierdził z kolei Don Tracy, kandydat do Senatu USA. „Jeśli zostanę wybrany, będę reprezentować was, a nie grupy interesu” – dodał.

 

BK

Wizyta w Illinois gwarancją dobrej zabawy. Tak wynika z najnowszego rankingu

0

Illinois jest na trzecim miejscu stanów najlepszych do odwiedzenia do dobrej zabawy w 2026 roku. Ranking opublikował w tym tygodniu WalletHub.

 

W niektórych stanach rozrywka stanowi kluczowy element codziennego życia. Niezależnie od tego, czy lubisz przygody na świeżym powietrzu, sport, muzykę na żywo, życie nocne, kino czy atrakcje dla rodzin, stany te oferują szeroki wachlarz zajęć odpowiadających różnorodnym gustom.

Mając na uwadze zarówno dobrą zabawę, jak i przystępność cenową, portal WalletHub porównał wszystkie 50 stanów pod kątem 26 kluczowych wskaźników dotyczących atrakcyjnych form spędzania czasu, które nie obciążają nadmiernie portfela. Obejmują one m.in. koszty biletów do kina, dostępność parków narodowych oraz liczbę lokali oferujących rozrywkę nocną w przeliczeniu na mieszkańca.

I tak na pierwszym miejscu tego rankingu uplasowano Kalifornię, na drugim Florydę, na trzecim Illinois, na czwartym Nevadę a na piątym Nowy Jork. Z kolei najmniej zabawy mają odwiedzający Wirginię Zachodnią. Illinois znalazło się w czołówce stanów z największą liczbą restauracji w przeliczeniu na mieszkańców a także teatrów.

 

BK

Puchar Niemiec: Kibice planują masowe protesty przeciwko systemowi VAR. „Niszczy emocje i powoduje długie przerwy”

0

W ten weekend 1. runda piłkarskiego Pucharu Niemiec może zostać poważnie zakłócona. Kibice planują masowe protesty przeciwko stosowaniu technologii wideo (VAR) podczas najbliższych meczów. Domagają się zniesienia tego systemu, argumentując, że niszczy ona emocje i generuje długie przerwy w grze.

Nowy sezon piłkarski w Niemczech rozpocznie się w piątek, m.in. meczami pucharowymi z udziałem drużyn Bundesligi — Eintrachtu Frankfurtu i Stuttgartu — z przeciwnikami z niższych lig. Pierwsza runda zakończy się w poniedziałek.

W tej fazie Pucharu Niemiec, w której wystąpią 64 drużyny, sędziowie nie będą korzystać z pomocy wideo ze względów technicznych i finansowych. System VAR zostanie wprowadzony po raz pierwszy w tym sezonie od drugiej rundy.

W czwartek agencja DPA opublikowała oświadczenie, które, jak podała, krążyło wśród kibiców uczestniczących w rozgrywkach drużyn, wyrażające zamiar protestu.

„Chcemy oglądać piłkę nożną taką, jaka powinna być w rozpoczynającej się właśnie pierwszej rundzie pucharu – bez systemu VAR, a tym samym autentyczną, bezpośrednią i pełną emocji. Pragniemy trwale powrócić do tego stanu i dlatego wzywamy do zniesienia systemu wideoweryfikacji (VAR) w niemieckiej piłce nożnej” – czytamy w oświadczeniu.

„Podczas gdy piłka nożna czerpie siłę z intensywności i rytmu, długotrwałe przerwy znacząco zakłócają płynność gry. Jesteśmy również boleśnie świadomi, że zniszczyło to najbardziej emocjonujące elementy tej dyscypliny” – utrzymują fani.

„Nawet kibice, którzy początkowo byli otwarci na tę innowację i oceniali ją pozytywnie, po dziewięciu latach przyznają, że system VAR zasadniczo zmienił charakter gry” – brzmi podsumowanie komunikatu.

Kibice już wcześniej przerywali mecze w Niemczech, używając piłek tenisowych lub środków pirotechnicznych. Finał Pucharu Niemiec w zeszłym sezonie rozgrywano w chmurze dymu z fajerwerków z odpalonych rac. Był to wyraz dezaprobaty względem wysokich cen biletów na spotkanie w Berlinie, pomiędzy Bayernem Monachium a VfB Stuttgart, oraz zbyt surowych kar dyscyplinarnych za incydenty na trybunach.

W nadchodzących rozgrywkach w Niemczech uprawnienia asystenta sędziego ds. wideo mają zostać rozszerzone. Będzie on mógł interweniować, jeśli zawodnik zostanie niesłusznie wyrzucony z boiska za drugą żółtą kartkę, a także skorygować decyzję sędziego, jeśli ostrzeżeniem lub wyrzuceniem z boiska zostanie objęty niewłaściwy piłkarz. W przeciwieństwie do mistrzostw świata VAR nie będzie jednak interweniował w przypadku błędnego przyznania rzutu rożnego.(PAP)

Turniej WTA w Cincinnati: Świątek w półfinale po kreczu Rybakiny

0

Iga Świątek awansowała do półfinału turnieju WTA 1000 w Cincinnati. Spotkanie broniącej tytułu i rozstawionej z numerem siódmym polskiej tenisistki z wiceliderką rankingu Jeleną Rybakiną trwało zaledwie 31 minut, bo Kazaszka skreczowała przy stanie 4:1 dla Świątek.

Rybakina najwyraźniej miała problem ze ścięgnem Achillesa w lewej nodze. Do spotkania przystąpiła z taśmą nalepioną wzdłuż tylnej części łydki. W szóstym gemie, gdy serwowała, poprosiła o przerwę medyczną. Po konsultacji z fizjoterapeutką wróciła na kort, ale nie zdołała włożyć pełnej siły w serwis i podjęła decyzję o kreczu.

– Mam nadzieję, że z Jeleną wszystko będzie dobrze. Mam świadomość, że kolejny turniej jest priorytetem, bo to US Open. Jest też blisko prowadzenia w rankingu, ale zdrowie jest najważniejsze – powiedziała Świątek w krótkiej rozmowie na korcie.

Z Rybakiną poprzednio mierzyła się niedawno, bo 12 sierpnia w finale w Toronto; wówczas wygrała 6:2, 6:3. Oczekiwano, że tym razem Kazaszka zagra lepszy mecz, tym bardziej, że miała szansę zostać liderką rankingu. Wobec odpadnięcia już w 1/8 finału prowadzącej na liście WTA Białorusinki Aryny Sabalenki, Rybakina potrzebowała w Cincinnati awansu do finału, aby zostać światową jedynką.

Z rankingowego punktu widzenia również dla Polki był to ważny mecz. Obecnie jest w nim piąta, ale w przypadku porażki z Rybakiną spadłaby minimum na dziewiąte miejsce. Teraz sześciokrotna mistrzyni wielkoszlemowa wirtualnie plasuje się na ósmej pozycji. Jeśli wystąpi w finale, to będzie szósta.

W sobotnim półfinale Świątek zagra z Amerykanką Jessicą Pegulą (3.), która kilka godzin wcześniej wygrała z rodaczką Amandą Anisimovą (9.) 6:4, 2:6, 7:6 (7-4). Świątek ma bilans z Pegulą 7-5.

Pozostałe ćwierćfinały zostaną rozegrane w piątek. Amerykanka Coco Gauff (4.) zagra z Ukrainką Martą Kostiuk (10.), a pogromczyni Sabalenki – Czeszka Sara Bejlek zmierzy się z Amerykanką Madison Keys (20.).

Impreza w Cincinnati jest praktycznie ostatnim sprawdzianem światowej czołówki przed wielkoszlemowym US Open w Nowym Jorku, który rozpocznie się 30 sierpnia.

Wynik meczu 1/4 finału:

Iga Świątek (Polska, 7) – Jelena Rybakina (Kazachstan, 2) 4:1 i krecz Rybakiny. (PAP)

Liga Europy/ Trener Lecha Frederiksen: To był niesamowity występ mojego zespołu

0

Trener piłkarzy Lecha Poznań Niels Frederiksen nie krył satysfakcji z rekordowego zwycięstwa (7:0) nad szwajcarskim FC Thun w czwartej rundzie eliminacji Ligi Europy. – To był niesamowity występ mojego zespołu – skomentował.

„Kolejorz” w imponującym stylu pokonał mistrza Szwajcarii i praktycznie zapewnił sobie awans do fazy ligowej Ligi Europy.

– Byłoby to głupie z mojej strony, gdybym stwierdził, że gra jest skończona. Naturalnie, nie często zdarza się przegrywać 0:7 albo wyżej, ale też w futbolu niczego nie można być pewnym – powiedział szkoleniowiec.

Jak dodał, był to niesamowity występ jego podopiecznych w każdym aspekcie. Podkreślił jakość i intensywność w grze.

– Zrobiliśmy dokładnie to, co wcześniej planowaliśmy. Pokazaliśmy wysoką jakość, gdy byliśmy w posiadaniu piłki, a do tego graliśmy na bardzo dużej intensywności, także bez piłki. Wiedzieliśmy też, że rywal grając wysokim pressingiem zostawi nam wiele wolnych przestrzeni. I my to potrafiliśmy doskonale wykorzystać, potrafiliśmy łamać ich linię obrony. FC Thun jest takim zespołem czarno-białym, który gra na zasadzie „wszystko albo nic”. Potrafią strzelać dużo goli, ale też sporo ich tracą – ocenił.

Mimo wysokiego zwycięstwa, Frederiksen zapewnił, że jego drużyna do rewanżu będzie przygotowywać się tak, jak do pierwszego meczu.

– Na pewno nasz punkt wyjściowy przed rewanżem jest idealny. Nie mógłbym sobie lepszego wymarzyć przed meczem. Chcemy jednak przygotować się do meczu w Szwajcarii tak, jakby dziś było 1:0 albo 1:1. Chcemy tam również wygrać, bo dlaczego nie mielibyśmy zakończyć tej rywalizacji dwoma wygranymi zamiast jednej. Będziemy skoncentrowani na 100 procent. Jeśli w trakcie meczu nasza sytuacja będzie już bezpieczna, to wówczas może będę zarządzał spotkaniem mając na uwadze na kolejny pojedynek ligowy z Widzewem, który zagramy trzy dni później w Łodzi – zaznaczył.

Frederiksen odniósł się do zmiany Patrika Walemarka, który zszedł z boiska w 37. minucie.

– Normalnie nigdy nie zdjąłbym zawodnika w pierwszej połowie, który wcześniej strzelił dwa gole. Patrik poczuł ukłucie w mięśniu dwugłowym, myślę, że to nic poważnego. Trochę tak profilaktycznie postanowiliśmy go zmienić, tym bardziej, że w tym momencie było już 4:0 dla nas – podsumował Duńczyk.

Trener FC Thun Gian-Luca Privitelli krótko skomentował spotkanie na konferencji prasowej i poprosił o niezadawanie pytań.

– Dobrze rozpoczęliśmy ten mecz. W pierwszych 10 minutach nasza gra wyglądała całkiem dobrze, mieliśmy dwie szanse bramkowe. Potem rozluźniliśmy szyki, a z każda kolejną bramkę traciliśmy wiarę w siebie. Może to była też moja wina, że po stracie trzeciego gola nie zmieniliśmy naszego ustawienia i nadal atakowaliśmy przeciwnika wysoko. Zostawiliśmy rywalowi zbyt dużego wolnego pola i grało nam się bardzo trudno – podsumował.(PAP)

lic/ krys/

Japonia/ Wykonano karę śmierci na podpalaczu; to pierwsza egzekucja za rządów premierki Takaichi

0

Mężczyzna skazany na karę śmierci za podpalenie salonu gier w 2009 r. został powieszony w piątek rano – poinformowały lokalne media. W ataku na obiekt w Osace zginęło pięć osób, a 10 odniosło obrażenia. Jest to pierwsza egzekucja w Japonii od czasu objęcia władzy przez premierkę Sanae Takaichi.

Stracony to 58-letni Sunao Takami. Mężczyzna rozlał benzynę i podłożył ogień w salonie automatów pachinko niedaleko swojego miejsca zamieszkania. Ofiarami śmiertelnymi byli czterej klienci oraz jeden pracownik. Obrona w trakcie procesu argumentowała, że oskarżony działał pod wpływem silnych urojeń. Sądy odrzuciły tę argumentację, a w 2016 roku japoński Sąd Najwyższy ostatecznie utrzymał najwyższy wymiar kary.

Poprzednia egzekucja w kraju miała miejsce w czerwcu 2025 r. Stracono wtedy Takahiro Shiraishiego, seryjnego mordercę zwanego „Zabójcą z Twittera”.

W japońskim systemie penitencjarnym wyroki śmierci są wykonywane wyłącznie przez powieszenie. Skazani przebywają w odosobnieniu w celach nierzadko przez kilkanaście lat. O wyznaczonej dacie dowiadują się oni niespodziewanie, zazwyczaj zaledwie na kilka godzin przed faktycznym przeprowadzeniem egzekucji.

Japońskie społeczeństwo w zdecydowanej większości popiera utrzymanie tych surowych przepisów. Rządowe sondaże z 2024 r. pokazują, iż ponad 80 proc. Japończyków popiera karę śmierci, uznając ją za „nieuniknioną”. Minister sprawiedliwości w rządzie Takaichi, która doszła do władzy w październiku 2025 r., Hiroshi Hiraguchi publicznie bronił stosowania najwyższego wymiaru kary. – Biorąc pod uwagę ciągłe występowanie odrażających przestępstw, zniesienie kary śmierci nie jest właściwe – mówił szef resortu tuż po objęciu teki pod koniec października ub.roku.

Krzysztof Pawliszak (PAP)

Ukraina zabiega o zgodę Muska na wykorzystanie Starlinka do atakowania rosyjskich wyrzutni rakiet

0

Ze względu na niedobór pocisków przechwytujących Ukraina zabiega o zgodę Elona Muska na wykorzystanie systemu łączności satelitarnej Starlink w atakach dronowych na rosyjskie wyrzutnie pocisków balistycznych do 200 km w głąb Rosji – poinformował w piątek dziennik „Financial Times”, powołując się na źródła zaznajomione ze sprawą.

Drony obsługujące technologię Starlink wykorzystują sieć satelitów SpaceX, co pozwala im utrzymywać silniejsze połączenie z operatorami na większych odległościach niż w przypadku konwencjonalnych połączeń radiowych, a jednocześnie czyni je mniej podatnymi na zwykłe zakłócenia.

Jak zauważył „FT”, atakowanie celów wojskowych w głębi Rosji wymagałoby zgody Muska – szefa firmy SpaceX, do której należy Starlink – którego stanowisko wobec Ukrainy i korzystania przez nią ze Starlinka ulegało zmianom. Zdaniem dziennika potencjalny wpływ na jego decyzję może mieć też odwołanie ze stanowiska ministra obrony Ukrainy Mychajła Fedorowa, który utrzymywał kontakty z Muskiem.

Ukraina podejmuje te starania w czasie nasilonych rosyjskich ataków rakietowych i dronowych. Szczególnym problemem są ataki z użyciem pocisków balistycznych, ponieważ Kijów zmaga się z niedoborem pocisków przechwytujących Patriot – jedynego systemu, którego Ukraina skutecznie używała do ich zestrzeliwania. Kijów próbuje ograniczyć problem niedoboru pocisków, zabiegając o zgodę na wykorzystanie Starlinka w dronach, które mogłyby precyzyjniej atakować cele na terytorium Rosji.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski apelował do prezydenta USA Donalda Trumpa i innych partnerów o dostarczenie większej liczby pocisków przechwytujących. Jednak ich wykorzystanie na Bliskim Wschodzie, m.in. w wojnie USA z Iranem, w znaczącym stopniu zmniejszyło zapasy tych amerykańskich pocisków.

Jak ocenił austriacki analityk wojskowy Franz-Stefan Gady, cytowany przez „FT”, nawet w najlepszym przypadku Ukraina prawdopodobnie nie otrzyma na czas liczby pocisków przechwytujących wystarczającej, by utrzymać obecną strategię obrony powietrznej. Rosja zwiększyła produkcję rakiet i dronów, dlatego – zdaniem eksperta – Ukraina będzie potrzebowała setek pocisków Patriot, aby utrzymać obronę do końca roku.

Według źródeł „FT” w lipcu Zełenski poprosił Trumpa o rozmowę z Muskiem w sprawie zgody na wykorzystywanie Starlinka poza terytorium Ukrainy. Kijów zaproponował ograniczenie zasięgu takich ataków do 200 km w głąb Rosji, licząc, że ułatwi to uzyskanie zgody. Trump nie zajął jednak zdecydowanego stanowiska w tej sprawie i – według osób obecnych na spotkaniu – nie poparł planu. Źródła twierdziły również, że Musk nie zamierza wyrazić zgody – podał dziennik.

Jak przekazał „FT”, nie udało się skontaktować z Muskiem w celu uzyskania komentarza.

Musk wspierał szerokie wykorzystanie Starlinka przez Ukrainę do łączności i celów obronnych. System ma kluczowe znaczenie dla dowodzenia ukraińską armią oraz funkcjonowania bezzałogowych systemów powietrznych, morskich i naziemnych. Do tej pory jednak szef SpaceX sprzeciwiał się wykorzystywaniu Starlinka do ataków w Rosji. W 2022 r. ograniczył dostęp ukraińskich sił do systemu podczas działań związanych z okupowanym Krymem, obawiając się eskalacji konfliktu. W lutym, na prośbę ówczesnego ministra obrony Mychajła Fiodorowa, Musk zablokował nieautoryzowane wykorzystanie Starlinka przez rosyjskie wojska przeciwko Ukrainie.

Po odwołaniu Fedorowa Ukraina straciła jedną z najważniejszych osób pozostających w kontakcie z Muskiem i przedstawicielami Doliny Krzemowej – podkreślił „FT”. Zełenski odwołał go ze stanowiska w ramach szerszej reformy rządu.

W ubiegłym tygodniu Fedorow powiedział stacji CBS News, że Musk jest „prawdopodobnie najważniejszą osobą z branży technologicznej i najważniejszym przedsiębiorcą na świecie w naszym kraju”. Ocenił, że zablokowanie przez Muska nielegalnego wykorzystania Starlinka przez Rosję pomogło ukraińskiej obronie powietrznej i uratowało życie wielu cywilów.(PAP)

mgp/ akl/

Socjolog: Figura Matki Bożej z Konotopia przebija bańki medialne i skłania do refleksji

0

Monumentalna figura Matki Bożej z Konotopia jest próbą zaakcentowania miejsca religii w przestrzeni publicznej – powiedział PAP dyrektor Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego dr hab. Marcin Jewdokimow. Dodał, że statua swoim rozmiarem przebija bańki medialne i skłania do refleksji.

Pomnik Matki Bożej Miłosiernej o wysokości 55,6 m został 15 sierpnia poświęcony w Konotopiu (woj. kujawsko-pomorskie) przez ordynariusza diecezji włocławskiej bp. Krzysztofa Wętkowskiego. Monument stanął na polu przy drodze krajowej nr 10, na trasie między Szczecinem a Warszawą. Jego inicjatorami i fundatorami są Grażyna i Roman Karkosikowie, którzy ofiarowali go jako „osobiste wotum wdzięczności za powrót do zdrowia i życia”.

Dr Jewdokimow przypomniał, że w okolicy pomnika kult Matki Bożej obecny jest od dawna. Od 1855 r. znajduje się tam figura Matki Boskiej Bolesnej, która od lat była celem pielgrzymek wiernych z okolicznych parafii. W 1948 r. stanęła tam murowana kaplica.

– Możemy więc powiedzieć, że kult Matki Bożej w tym miejscu rozwija się od dawna – od małej figurki, poprzez kaplicę, aż do monumentalnej figury Matki Bożej Miłosiernej – zaznaczył.

Według socjologa pomimo faktu, że fundatorami i pomysłodawcami budowy są osoby prywatne, to sama obecność figury w tym miejscu ma wymiar społeczny.

– Niestety, nie rozmawiałem osobiście z państwem Karkosikami, jednak z ich wypowiedzi medialnych wynika, że ich intencją było dziękczynienie Matce Bożej za doznane łaski, konkretnie za powrót do zdrowia. Mimo tego nie jest to oczywiście działanie wyłącznie prywatne, ale fakt społeczny. W tym sensie, że odnosi się do kwestii obecności religii w przestrzeni publicznej, do pamięci i tożsamości zbiorowej i związana jest z procesami sekularyzacyjnymi, które mają miejsce w Europie i w Polsce – ocenił.

Zdaniem dr. Jewdokimowa tym, co odróżnia figurę z Konotopia od licznie obecnych w Polsce przedstawień Maryi jest rozmiar pomnika. – Nasuwa się pytanie: dlaczego twórca zdecydował się na budowę figury tak monumentalnej? – pytał.

W ocenie rozmówcy PAP odpowiedzi na to pytanie należy szukać m.in. w wypowiedzi autora figury Matki Bożej Miłosiernej, rzeźbiarza Adama Matejkowskiego. W jednym z wywiadów twórca wyjaśnił, że figurę rzeźbił z myślą o ludziach młodych, ponieważ „starsi znają drogę do kościoła”. Według Matejkowskiego młodzi są dzisiaj „pogubieni”, „oddają wolną wolę za gadżety, a „Matka Boska ma być zatrzymaniem”.

– W interpretacji socjologicznej możemy więc myśleć o tej figurze jako o materialnej reakcji na sekularyzację. Monumentalizacja religii jest odpowiedzią na słabnącą oczywistość religii w przestrzeni publicznej i społecznej oraz w świadomości zbiorowej. Uważam, że jest to również próba wpłynięcia na postawy religijne w skali ogólnopolskiej – ocenił.

Dr Jewdokimow przypomniał, że przedstawień Matki Bożej lub Jezusa Chrystusa podobnych rozmiarów jest więcej. W Polsce znajduje się jeszcze pomnik Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata w Świebodzinie, a najsłynniejszą tego typu figurą na świecie jest pomnik Chrystusa Odkupiciela w Rio de Janeiro.

Każdy monument ma inną historię: pomnik Matki Bożej z Konotopia został sfinansowany z pieniędzy prywatnych. Monument z Rio powstał w latach 1922–1931 z inicjatywy Kościoła i brazylijskiej społeczności. Został sfinansowany z ogólnokrajowej zbiórki, a jego wzniesienie związane było z obchodami setnej rocznicy odzyskania niepodległości przez Brazylię.

Inicjatorem budowy pomnika Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata w Świebodzinie, który wyglądem nawiązuje do figury z Rio, był proboszcz parafii i sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Świebodzinie ks. Sylwester Zawadzki. Koszty budowy zostały pokryte z dobrowolnych datków parafian, lokalnych przedsiębiorców i polonii amerykańskiej.

Zdaniem dyrektora ISKK wszystkie te figury, które powstały w innym czasie i z inicjatywy innych osób, łączy dążenie do mocnego zaakcentowania znaczenia i obecności religii w przestrzeni publicznej.

– W krajach, w których religia jest czymś oczywistym, nie ma potrzeby, by w takiej skali uwidaczniać ją w przestrzeni publicznej. Natomiast kiedy status religii zaczyna być negocjowany czy nawet podważany przez niektórych, wtedy silny fakt społeczny, jakim jest ogromna figura Matki Boskiej, może być głośną wypowiedzią twórców na temat tego, że religia ma dla nich fundamentalne znaczenie – ocenił.

Zauważył, że pomimo faktu, iż budowa figury była inicjatywą prywatną, to jednak jej powstanie wywołało w internecie burzliwą dyskusję. Zdaniem socjologa podziały pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami monumentu z Konotopia pokrywają się ze światopoglądem internautów. Najczęściej pomnik krytykowały osoby mające negatywny stosunek do religii w ogóle, a osoby religijne broniły jego powstania.

Dodał, że w perspektywie socjologicznej pomniki są nie tylko wyrazicielami pewnych idei. Ich zadaniem jest również kształtowanie postaw w dłuższej perspektywie.

– Podobnie jak pomnik Chrystusa Odkupiciela w Rio de Janeiro czy Chrystusa Króla w Świebodzinie, pomnik Matki Bożej Miłosiernej w Konotopiu będzie wpływał na dyskurs i praktyki religijnew Polsce, właśnie ze względu na jego rozmiar. Moje osobiste zdanie jest takie, że to będzie oddziaływanie pozytywne – zastrzegł.

Według dr Jewdokimowa obecnie wielu ludzi żyje w bańkach informacyjnych, w których treści religijne przebijają się słabo albo wcale.

– W przypadku pomnika Matki Bożej z Konotopia mamy do czynienia z obiektem, który swoją skalą przebija bańki medialne i staje się dostrzegalny także dla osób, do których treści religijne w ogóle nie docierają. To może pobudzić do refleksji i pozwolić zastanowić się nad swoją religijnością tych ludzi, którzy nie robili tego od dłuższego czasu, albo nawet nigdy wcześniej – stwierdził.

Iwona Żurek (PAP)

Ekspert: Podwyżka CIT dla największych firm spowoduje, że Polska stałaby się wyraźnie mniej atrakcyjna dla dużych podatników

0

Podwyżka stawki CIT dla firm o przychodach przekraczających 50 mln euro zmieniłaby konkurencyjność polskiego systemu podatkowego na tle regionu. Polska stałaby się wyraźnie mniej atrakcyjna dla dużych podatników – powiedział PAP doradca podatkowy w kancelarii MDDP Bartosz Doroszuk.

W środę premier Donald Tusk i minister finansów i gospodarki Andrzej Domański zapowiedzieli zmiany w podatkach. Rząd zamierza podnieść próg podatkowy, który obecnie wynosi 120 tys. zł, do 130 tys. zł, wprowadzić nową stawkę podatku dochodowego w wysokości 24 proc., którą opłacaliby podatnicy o dochodach wynoszących od 130 tys. zł do 150 tys. zł. Dopiero ci, którzy uzyskują dochody powyżej tego drugiego progu, zapłaciliby podatek w wysokości 32 proc.

Rząd chce sfinansować tę zmianę poprzez podniesienie daniny solidarnościowej, która obecnie wynosi 4 proc., do 5 proc. (daninę płacą osoby, które zarabiają powyżej 1 mln zł), a także przez obniżenie limitu, uprawniającego do skorzystania z rozliczenia z wykorzystaniem podatku zryczałtowanego, do 250 tys. euro z obecnych 2 mln euro. Poza tym rząd chce podnieść stawkę CIT dla firm o przychodach przekraczających 50 mln euro z 19 do 22 proc. Wszystko to ma sprawić, że zmiany będą neutralne dla budżetu.

– Na poziomie samej stawki nominalnej podwyżka do 22 proc. zmieniłaby konkurencyjność polskiego systemu podatkowego na tle regionu. Przy średniej stawce CIT w Europie Środkowo-Wschodniej wynoszącej około 16 proc. Polska stałaby się wyraźnie mniej atrakcyjną jurysdykcją podatkową dla dużych podatników. Na tle całej Unii Europejskiej, gdzie średnia wynosi około 21,5 proc., poziom 22 proc. nie byłby już tak odległy od przeciętnej, ale oznaczałby odejście od dotychczasowej przewagi względem części państw regionu – co w długim terminie może doprowadzić do sytuacji niedoszacowania neutralności wprowadzanego pakietu, zapowiadanej przez Ministra Finansów – powiedział PAP doradca podatkowy i partner w kancelarii MDDP Bartosz Doroszuk.

Podkreślił, że nie jest jeszcze znany projekt ustawy, który miałby wprowadzić proponowane przez rząd zmiany. Dodał, że rząd nie przedstawił także uzasadnienia oraz wyliczeń, co utrudnia ocenę w zakresie tego, czy planowane obostrzenia są wystarczające do sfinansowania preferencji w PIT.

– Pomimo iż, wyjaśnienia Ministerstwa Finansów wydają się sugerować neutralność fiskalną proponowanego pakietu zmian, należy mieć na uwadze potencjalny długoterminowy, istotny, długoterminowy skutek: wysoka na tle regionu nominalna stawka CIT oraz ogólna tendencja fiskusa w kierunku zwiększania obciążeń podatkowych i uszczelniania systemu przez władze, w praktyce zmniejszają atrakcyjność inwestycyjną Polski i mogą powodować odpływ kapitału oraz ograniczać napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych – stwierdził ekspert.

Dodał, że choć wyższa stawka podatku CIT powinna przełożyć się na wzrost wpływów do budżetu, a tym samym na zrównoważenie w części utraty wpływów z PIT, to jednak na poziom dochodów wpływają także inne czynniki.

– W praktyce efekt fiskalny zależy jednak nie tylko od samej wysokości stawki, ale również od kondycji gospodarki, poziomu rentowności przedsiębiorstw oraz reakcji podatników na nowe regulacje – powiedział Doroszuk. – Należy również pamiętać, że podwyżka ma objąć stosunkowo wąską grupę największych przedsiębiorstw. Z tego względu ostateczny wpływ na dochody budżetowe będzie zależał zarówno od liczby podmiotów objętych nową stawką, jak i od skali osiąganych przez nie zysków. Dopiero szczegółowe wyliczenia przedstawione w uzasadnieniu projektu ustawy pozwolą ocenić, czy dodatkowe wpływy z CIT będą wystarczające do zrekompensowania kosztów zmian w PIT i utrzymania neutralności całego pakietu dla finansów publicznych – powiedział.

Zwrócił również uwagę, że nowa stawka CIT ma objąć nie tylko pojedyncze podmioty, ale także grupy podatkowe. – Proponowane objęcie PGK wyższą stawką CIT wpisywałoby się w negatywny trend zmian w regulacjach dotyczących podatkowych grup kapitałowych obserwowany w ostatnich latach. W efekcie PGK mogą stać się jeszcze bardziej niszowym rozwiązaniem, wybieranym głównie tam, gdzie przemawiają za tym szczególne względy organizacyjne lub rozliczeniowe, a nie wyraźna przewaga podatkowa – powiedział doradca podatkowy.

Podkreślił, że nie tylko zwiększenie stawki CIT ma być źródłem finansowania zmian w progach podatkowych w PIT.

– Pakiet obejmuje również obniżenie limitu przychodów uprawniającego do korzystania z ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych z 2 mln euro do 250 tys. euro. Zmiana może mieć szczególne znaczenie dla przedsiębiorców świadczących usługi profesjonalne, w tym w branży IT, doradztwie, ochronie zdrowia czy wolnych zawodach – powiedział Doroszuk. – Dodatkowo rząd proponuje podniesienie daniny solidarnościowej z 4 proc. do 5 proc., co oznacza wzrost obciążeń dla podatników osiągających najwyższe dochody – zauważył. (PAP)

 

„Rz”: To nie koniec zmian w CIT

Kolejne zmiany w podatku dla firm rząd ma ogłosić jeszcze w tym tygodniu – wynika z ustaleń „Rzeczpospolitej”. Przedsiębiorcy ostrzegają: podwyżka CIT ograniczy rozwój, inwestycje i innowacje.

Gazeta pisze w piątkowym wydaniu, że rząd zapowiedział już m.in. podniesienie stawki CIT z 19 proc. do 22 proc. dla firm osiągających ponad 50 mln euro przychodów. Zmiany mają wejść w życie od 2027 r.

Jednak kolejny pakiet dotyczący podatku dla przedsiębiorstw ma według „Rz” zostać przedstawiony jeszcze w tym tygodniu. Premier Donald Tusk zamierza ogłaszać kolejne propozycje po uzyskaniu ostatecznych wyliczeń Ministerstwa Finansów.

Zdaniem cytowanego przez gazetę Wojciecha Kostrzewy, szefa Polskiej Rady Biznesu, wyższy CIT szczególnie odczują polskie firmy, które mają mniejsze możliwości optymalizacji podatkowej niż międzynarodowe grupy. Ekonomiści wskazują natomiast na ryzyko ograniczenia inwestycji i ekspansji firm średniej wielkości.

Wśród przedsiębiorców szczególne kontrowersje budzi sposób wprowadzania zmian. Business Centre Club przypomina, że rząd zobowiązywał się do minimum sześciomiesięcznego vacatio legis dla zmian podatkowych. „Przedsiębiorcy potrzebują przewidywalności równie mocno jak rozsądnych stawek. Bez stabilnego prawa nie da się planować inwestycji, budżetów ani zatrudnienia” – mówi gazecie Michał Borowski, ekspert ds. podatków w BCC.

Rząd przekonuje, że cały pakiet ma być elementem szerszej zmiany polityki podatkowej. Z informacji „Rz” wynika, że prezydent Karol Nawrocki najpewniej zawetuje ustawy podatkowe. (PAP)

 

lm/ sp/

LE – Jagiellonia i Lech jedną nogą w fazie zasadniczej

Jagiellonia Białystok pokonała przed własną publicznością Iberię Tbilisi 4:0, a Lech wygrał w Poznaniu z FC Thun 7:0 w pierwszych meczach 4., decydującej rundy eliminacji piłkarskiej Ligi Europy. Rewanże odbędą się 27 sierpnia.

 

Wynik z Białegostoku nie oddaje do końca przebiegu spotkania, którego początek i końcówka należały do gości. „Jaga” może mówić o szczęściu, że zakończyła mecz z czystym kontem. Bramki zdobyli Hiszpan Jesus Imaz z rzutu karnego (34.), Szwed Jeremy Agbonifo (45+2.), samobójczą Nigeryjczyk Ibrahim Alhassan (62.) i Hiszpan Sergio Lozano (90+2.).

 

Nawet mniej złudzeń pozostawił rywalom Lech Poznań, który ma po półmetku jeszcze większą przewagę niż nad duńskim Aarhus GF w 2. rundzie eliminacji Ligi Mistrzów. Wówczas wygrał 4:1, ale odpadł po rzutach karnych w rewanżu.

 

Zajmujący dziewiąte miejsce po trzech kolejkach szwajcarskiej ekstraklasy FC Thun raczej nie będzie w stanie odpowiedzieć u siebie na gole Szweda Patrika Walemarka (10. i 25.), Irańczyka Allahyara Sayyadmanesha (20.), Mateusza Skrzypczaka (31.), Radosława Murawskiego (45.), Fina Daniela Hakansa (48.) i Roberta Gumnego (79.).

 

W eliminacjach LE uczestniczył także Górnik Zabrze, inny „spadkowicz” z Ligi Mistrzów, który jednak trafił ostatecznie do 4. rundy eliminacji Ligi Konferencji. Rywalizuje w niej z AS Monaco. O tę samą stawkę Raków Częstochowa gra z Hajdukiem Split.

Wyniki pierwszych meczów 4. rundy eliminacji Ligi Europy z udziałem polskich drużyn:

Jagiellonia Białystok - Iberia Tbilisi   4:0 (2:0)
Lech Poznań - FC Thun                    7:0 (5:0)

(PAP)

 

mm/ krys/

Media i politycy wytykają Trumpowi zażyłość z Natalie Harp. „Pora, by Natalie ułożyła cię do snu”

0

Natalie Harp, specjalna asystentka i ulubienica Donalda Trumpa, decydująca o dostępie do prezydenta USA nie przestaje przykuwać uwagi mediów, ostatnio dlatego, że przez blisko rok pracowała w Białym Domu bez certyfikatu bezpieczeństwa – zauważa w czwartek brytyjski dziennik „Guardian”.

Harp, była prezenterka prawicowej stacji One America News Network, stała się „główną odźwierną” pilnującą dostępu do prezydenta, a odkąd okazało się, że gdy Trump wracając z Turcji skorzystał z samolotu innego niż Air Force One, by zmylić ewentualnych zamachowców, wziął ją ze sobą na pokład, zamiast ważniejszych urzędników administracji, jego specjalna asystentka znalazła się w centrum uwagi mediów – przypomina dziennik.

Harp zainteresowali się też satyrycy, a w programie Jimmy Kimmel Live aktorka, pisarka i producentka telewizyjna Rosie O’Donnell zwróciła się w środę wieczorem do Trumpa i powiedziała: „Powinieneś zdać sobie sprawę, że pora już zdjąć perukę i pozwolić, by Natalie ułożyła cię do snu. Dobranoc” – relacjonuje „Guardian”.

Nie milknie też wrzawa wokół słów senatora Demokratów Jona Ossoffa, który w niedzielę zarzucił Trumpowi, że niewiele robi poza grą w golfa i handlowaniem akcjami, a zależy mu głównie na podróżowaniu z Harp „latającym pałacem podarowanym mu przez emira Kataru”, który stał się nowym Air Force One.

Dyrektor ds. komunikacji Białego Domu, Steven Cheung napisał o Ossoffie na platformie X, że jest „największym rogatym przegrywem w polityce”, a rzecznik Białego Domu Davis Ingle nazwał go w tym samym serwisie „zniewieściałym, budzącym zażenowanie” i dodał: „Gó… wszystkich obchodzi to, co ten przegryw wagi lekkiej ma do powiedzenia”.

Sam Ossoff powiedział w wywiadzie telewizyjnym, że zdumiewające jest obserwowanie trwającej od blisko tygodnia histerii urzędników Białego Domu po jego wypowiedzi o Harp.

„Wall Street Journal” napisał na początku tygodnia, że jest ona jedną z najważniejszych osób w otoczeniu prezydenta w Białym Domu, choć niewiele osób spoza Waszyngtonu o niej wie. Harp jest stale u boku Trumpa, pisze w jego imieniu posty na platformach społecznościowych i zdobywa dla niego informacje. Według „New York Timesa” Harp często jest ostatnią osobą, która sprawdza prowokacyjne wpisy Trumpa w mediach społecznościowych. Niepokoi to innych doradców.

W wydanej niedawno książce „Regime Change” Maggie Haberman i Jonathan Swan napisali, że Harp zostawiała Trumpowi „pełne uwielbienia” i „intymne” listy, które — jak powiedział Swan CNN w zeszłym miesiącu — „wzbudziły czujność Secret Service podczas kampanii”. (PAP)

fit/ kj/

Norwegia/ Raport: Bez odkrycia nowych dużych złóż w 2050 roku wydobycie ropy i gazu może spaść niemal do zera

0

W 2050 roku norweskie wydobycie ropy naftowej i gazu ziemnego może spaść niemal do zera – ocenił w opublikowanym w czwartek raporcie zarządzający zasobami Urząd ds. Szelfu. Bez odkrycia nowych dużych złóż gwałtowny spadek produkcji może rozpocząć się już po 2030 roku.

W najbardziej optymistycznym scenariuszu wydobycie w 2050 r. będzie o jedną trzecią niższe niż obecnie. W najbardziej pesymistycznym spadnie niemal do zera.

Norwegia wydobywa więcej ropy i gazu, niż znajduje nowych zasobów. Produkcja utrzyma się na zbliżonym poziomie jeszcze przez kilka lat, ale po 2030 r. może zacząć gwałtownie spadać. Już po 2026 r. zacznie maleć wydobycie z dużych pól Troll i Johan Sverdrup, a odkrycia z ostatniej dekady są zbyt małe, aby zastąpić produkcję z eksploatowanych złóż.

Szacuje się, że na norweskim szelfie pozostało około 7 mld standardowych m sześc. ekwiwalentu ropy, a połowy tych zasobów jeszcze nie odkryto. Od rozpoczęcia eksploatacji w 1971 r. wydobyto i sprzedano około 9 mld standardowych m sześc. ekwiwalentu ropy.

Urząd wskazał trzy kierunki, które mogą ograniczyć spadek wydobycia: dalsze poszukiwania, szybsze uruchomienie ponad 90 odkrytych już złóż oraz zwiększenie wydobycia z działających pól. Wiele niezagospodarowanych złóż jest małych i wymaga podłączenia do istniejącej infrastruktury. W raporcie zwrócono również uwagę, że niższa produkcja oznaczać będzie mniejsze wpływy do budżetu państwa, mniej miejsc pracy oraz osłabienie bezpieczeństwa energetycznego Europy.

– Decyzje podejmowane obecnie przesądzą o tym, jak norweski szelf będzie się rozwijał w kolejnych dekadach. Odkrycia z ostatnich lat są zbyt małe, aby zastąpić produkcję z działających już pól – oceniła Kjersti Dahle, dyrektorka w Urzędzie ds. Szelfu.

Znaczenie norweskiego szelfu wzrosło po rozpoczęciu przez Rosję pełnoskalowej inwazji na Ukrainę w 2022 r. Norwegia stała się największym dostawcą gazu do UE. Według Komisji Europejskiej w 2025 r. ponad połowa gazu sprowadzanego do krajów Unii rurociągami pochodziła z Norwegii.

Z Oslo Mieszko Czarnecki (PAP)

Rząd chce podnieść CIT dla największych firm energetycznych i paliwowych

0

Rząd proponuje podwyżkę stawki CIT dla największych firm energetycznych i paliwowych – wynika z opublikowanych w czwartek założeń do projektu ustawy. Stawka CIT dla firm o przychodach przekraczających 50 mln euro w 2027 r. ma wzrosnąć do 30 proc. z 19 proc. obecnie.

Z opublikowanych na stronach kancelarii premiera wykazie prac legislacyjnych i programowych Ramy Ministrów założeń do projektu ustawy o udzielaniu wsparcia na obniżenie cen energii dla przemysłu energochłonnego wynika, że w roku 2028 stawka miałaby wynieść 26 proc., a w roku 2029 – 23 proc.

„W 2030 r. (począwszy od czwartego roku podatkowego rozpoczynającego się po wejściu w życie projektowanych zmian) nastąpi powrót do podstawowej stawki CIT” – czytamy w informacji na stronach kancelarii premiera.

Obecnie podstawowa stawka CIT wynosi 19 proc., jednak w zapowiedzianym w środę pakiecie zmian podatkowych znalazły się propozycje podniesienia tej stawki dla firm o przychodach ponad 50 mln euro do 22 proc.; tym samym w 2030 r. stawka CIT dla tej grupy firm spadnie do 22 proc.

Nowe stawki podatkowe, które zostaną zapisane w projekcie ustawy o udzielaniu wsparcia na obniżenie cen energii dla przemysłu energochłonnego, obejmą firmy o przychodach powyżej 50 mln euro, które zajmują się wydobyciem gazu ziemnego lub ropy naftowej, obrotem paliwem gazowym lub obrotu gazem ziemnym z zagranicą, handlem ropą naftową, wytwarzania paliw ciekłych oraz obrotem tymi paliwami, a także dystrybucją energii elektrycznej przez największe podmioty (mające więcej niż 100 tys. odbiorców) i przesyłaniem energii elektrycznej.

„Proponowane rozwiązania skierowane będą do największych podmiotów wykonujących ww. działalność (z przychodami powyżej 50 mln euro) niezależnie od ich struktury organizacyjnej dla celów podatkowych. Tym samym znajdą one zastosowanie również do podatkowych grup kapitałowych (PGK), w których skład wchodzi spółka prowadząca działalność objętą zakresem przedmiotowym regulacji”.

Środki uzyskane z podwyżki CIT mają zostać przeznaczone m.in. na realizację instrumentu obniżenia cen energii dla przemysłu energochłonnego, którego budżet ma wynieść łącznie 4,8 mld zł (w tym 800 mln zł w roku 2027, 1,6 mld zł w roku 2028 oraz w roku 2029 a także 800 mln zł w roku 2030.

„Efektem projektowanej zmiany będzie poprawa wyniku sektora finansów publicznych, w tym również ograniczenie ryzyka przekroczenia w przyszłości przez państwowy dług publiczny określonych w ustawach poziomów” – czytamy także w informacji na stronach kancelarii premiera. (PAP)

ms/ drag/