Mundial 2026/ Anglia w półfinale po wygranej z Norwegią po dogrywce 2:1. Angielskie media: Bohater Bellingham

Popularne

Anglia pokonała Norwegię 2:1 po dogrywce (1:1, 1:1) w meczu 1/4 finału piłkarskich mistrzostw świata, który odbył się w Miami. Obie bramki dla triumfatorów zdobył Jude Bellingham. W półfinale mistrzowie globu z 1966 roku zmierzą się ze zwycięzcą spotkania Argentyna – Szwajcaria.

Norwegia – Anglia 1:2 (1:1, 1:1) po dogr.

Bramki: dla Norwegii – Andreas Schjelderup (36), dla Anglii – Jude Bellingham dwie (45+2, 93).

Żółta kartka: Norwegia – Kristoffer Ajer.

Sędzia: Clement Turpin (Francja). Widzów: 64 478.

Norwegia: Orjan Nyland – Julian Ryerson (60. Fredrik Aursnes), Kristoffer Ajer, Torbjorn Heggem (90+1. Leo Ostigard), David Wolfe (90. Marcus Pedersen) – Martin Odegaard, Sander Berge, Patrick Berg – Alexander Sorloth (68. Oscar Bobb), Erling Haaland (106. Jorgen Larsen), Andreas Schjelderup (68. Antomio Nusa).

Anglia: Jordan Pickford – Ezri Konsa (89. Morgan Rogers), John Stones, Marc Guehi, Nico O’Reilly (86. Djed Spence) – Noni Madueke (46. Bukayo Saka), Declan Rice (46. Eberechi Eze), Elliot Anderson, Jude Bellingham (111. Dan Burn), Anthony Gordon (71. Reece James) – Harry Kane.

Piłkarze Anglii po bardzo emocjonującym spotkaniu pokonali po dogrywce 2:1 Norwegię i zostali trzecim półfinalistą mistrzostw świata. Podopieczni trenera Thomasa Tuchela po raz czwarty w historii dotarli do tej fazy turnieju.

Wcześniej do czołowej czwórki awansowali Francuzi i Hiszpanie, a stawkę uzupełni triumfator ostatniego ćwierćfinału, w którym obrońca tytułu Argentyna zagra ze Szwajcarią.

Ten mecz był awizowany jako konfrontacja Erlinga Haalanda (strzelił na tych mistrzostwach siedem goli) z Harrym Kane’em (6). Obaj znakomici napastnicy nie powiększyli swojego dorobku, a przyćmił ich autor dwóch bramek Jude Bellingham.

Od początku przewagę mieli Anglicy, z której jednak niewiele wynikało. W 23. minucie z prawej strony zagrał Noni Madueke, jednak Nico O’Reilly źle przyjął piłkę. Sześć minut później przed szansą stanął Kane, ale uderzył z 20 metrów z rzutu wolnego nad poprzeczką.

Po przerwie na nawodnienie na murawę wróciła odmieniona Norwegia. W 33. minucie przy konstruowaniu akcji nie popisał się John Stones, jednak Haaland nie zorientował się, gdzie jest piłka i nie wykorzystał błędu środkowego defensora rywali.

W 35. minucie po centrze z prawej strony Juliana Ryersona lider „Wikingów” główkował z siedmiu metrów, ale wprost w Jordana Pickforda. Niebezpieczeństwo zostało zażegnane, lecz tylko na chwilę, bowiem 20 sekund później było już 1:0 dla Norwegów.

Bramkarz Anglików zagrał do Kane’a, któremu piłkę odebrał Sander Berge, a w finale akcji, pomimo asysty Ezri Konsy, pięknym strzałem lewą nogą z ostrego kąta, po którym piłka odbiła się od słupka i wpadła do siatki, popisał się Andreas Schjelderup.

Kane protestował, że był w tej sytuacji faulowany, jednak francuski arbiter Clement Turpin nie zmienił swojej decyzji.

Po objęciu prowadzenia Skandynawowie starali się pójść za ciosem. W 39. minucie nad bramką uderzył Alexander Sorloth, a za chwilę Pickford nie dał się zaskoczyć Martinowi Odegaardowi.

Zamiast podwyższenia wyniku przez Norwegów to Wyspiarze doprowadzili do wyrównania. W drugiej minucie doliczonego czasu pierwszej połowy Anthony Gordon zagrał z lewej strony do Bellinghama, który świetnie wbiegł w pole karne i z bliska pokonał Orjana Nylanda. Był to piąty gol zawodnika Realu Madryt na tej imprezie.

Na początku drugiej połowy w głównej roli, raz negatywnej, wystąpił Haaland. W 53. minucie Pickford z problemami obronił jego uderzenie głową, ale 120 sekund później musiał już wyciągać piłkę z siatki.

Po kornerze bramkę zdobył Torbjorn Heggem, ale Haaland, jeszcze przed dośrodkowaniem, popchnął Elliota Andersona. Po analizie VAR sędzia trafienia nie uznał i nakazał powtórzenie rzutu rożnego.

Norwegowie wciąż byli bardzo groźni przy stałych fragmentach. W 76. minucie po kolejnej centrze z rożnego i w ogromnym zamieszaniu Kristoffer Ajer główkował w poprzeczkę.

W regulaminowym czasie rezultat nie zmienił się, a w trzeciej minucie dogrywki bramkę zdobyli Anglicy.

W tej sytuacji nie popisał się Nyland. Co prawda wcześniej obronił główkę Kane’a, jednak przy strzale z blisko 30 metrów Morgana Rogersa odbił piłkę przed siebie, a Bellingham uprzedził Leo Ostigarda i z sześciu metrów skierował ją do siatki.

Na drugą połowę dogrywki Norwegowie wyszli już bez Haalanda i nie byli w stanie odrobić strat. Z kolei Nyland obronił jeszcze groźne uderzenia Djeda Spence’a i Bukayo Saki.(PAP)

 

Angielskie media: bohater Bellingham

Angielskie media z umiarem świętują awans piłkarskiej reprezentacji tego kraju do półfinału mistrzostw świata. Podkreślają rolę strzelca obu goli w ćwierćfinale z Norwegią (2:1) Jude’a Bellinghama, którego nazywają „bohaterem”, i wskazują, że nie było to zwycięstwo „ani łatwe, ani przyjemne”.

Anglia po ośmiu latach wróciła do czołowej czwórki mundialu, ale na drugi w historii tytuł czeka od 1966 roku. Drużyna trenowana przez Niemca Thomasa Tuchela w ćwierćfinale wygrała po dogrywce z Norwegią 2:1, a w półfinale – w środę – zmierzy się z broniącą tytułu Argentyną.

Angielskie media zgodnie fetują sukces piłkarzy „Trzech Lwów”, nie przykładając wielkiej wagi do poziomu czy atrakcyjności spotkania w Miami.

„Było pięknie? Nie. Było przyjemnie? Nie do końca. Ale czy to w ogóle ma jakieś znaczenie? Ani trochę. Angielska drużyna po raz kolejny pokazała ducha walki i już osiągnęła wspaniały wynik w tym turnieju” – podsumowała ćwierćfinał gazeta „Daily Mail”.

Według „The Guardian”, „Anglia musiała ostro walczyć do samego końca, momentami miała też trochę szczęścia, ale nie poddała się”. Dziennika zwrócił uwagę, że głębia składu, jaka charakteryzuje ekipę Tuchela, dała znać o sobie, bo angielscy rezerwowi wnieśli do gry znacznie więcej niż ich norwescy odpowiednicy.

„Jest świętowanie, ale bez przesady, także dlatego, że wszyscy są kompletnie wyczerpani” – podsumowała gazeta.

Bulwarówka „The Sun” zaznaczyła, że na miano bohatera Anglii ponownie zasłużył Jude Bellingham, który – podobnie jak rundę wcześniej w starciu z Meksykiem – uzyskał dwie bramki.

„Bellingham wprowadził »Trzy Lwy« do półfinału mistrzostw świata dwoma wspaniałymi golami” – ocenił dziennik. Jak dodano, dzięki takim graczom jak pomocnik Realu Madryt, „gdy myślisz, że to już koniec, droga do chwały trwa dalej”.

Bardziej obrazowo do wyczynu Bellighama podeszło BBC.

„Przeprowadził Anglię przez wysokie szczyty Meksyku, a następnie przez palący upał i wilgotność Miami, co coraz bardziej wygląda, jak osobista misja, by zakończyć 60-letnie oczekiwanie na zdobycie mistrzostwa świata. Mundial może czasem stać się przeznaczeniem jednego gracza, którego charakteryzuje niepowstrzymany pęd ku największej nagrodzie w sporcie” – napisano na stronie internetowej stacji.

Przypomniano przy tym kilka przykładów piłkarzy, którzy niejako w pojedynkę prowadzili swoje reprezentacje do triumfu w mistrzostwach świata, wspominając o Argentyńczyku Diego Maradonie z 1986 roku, Brazylijczyku Ronaldo z 2002 czy wreszcie rodaku tego pierwszego Lionelu Messim, który cztery lata temu w Katarze zdobył „osobistego Świętego Graala”.

Jak przekazano, Bellingham jest pierwszym po Maradonie zawodnikiem, który zdobył minimum po dwie bramki w dwóch kolejnych meczach fazy pucharowej MŚ. Legendarny Argentyńczyk uczynił to w ćwierćfinale, ze słynną „ręką Boga” przeciw… Anglii, i półfinale turnieju w Meksyku w 1986 roku.

Jednocześnie Anglik, mający 23 lata, jest najmłodszym graczem. który może się tym pochwalić od czasu 17-letniego Pelego z 1958 roku, gdy Brazylijczyk strzelił trzy gole w półfinale i dodał dwa w finale, zapewniając „Canarinhos” tytuł.

Również „The Times” w niedzielnym wydaniu największe zasługi przypisał Bellginhamowi, określając go przymiotnikiem „genialny” i porównując do wpływu, jaki na zwycięstwo w mistrzostwach świata 1966 roku miał Bobby Charlton.

Również dziennik „The Independent” najwięcej miejsca poświęcił Bellinghamowi, który „dał zwycięstwo z Norwegią i wprowadził Anglię do półfinału MŚ”.

„Dublet Bellinghama wystarczył, aby awansować do półfinału, ale trener Tuchel nie był zadowolony z występu swojej drużyny” – podkreśliła gazeta.

„Bellingham, jakimś cudem, wciąż osiąga nowe poziomy. I to niemal wyłącznie siłą jego woli, potykająca się Anglia dotarła do swojego zaledwie czwartego w historii półfinału mundialu. Najważniejszy mecz jest teraz w zasięgu ręki, a Bellingham wydaje się na niego bardziej niż gotowy” – wskazano.

Przypomniano, że angielska „10” ma już sześć goli i jest w czołówce klasyfikacji strzelców oraz może być porównywany z Kylianem Mbappe i Lionelem Messim.

„Ale to tylko drobiazgi, szczegóły w porównaniu ze sposobem, w jaki zdefiniował mecz z Norwegią, rozstrzygnął go i uratował swoją drużynę” – skwitował „The Independent”. (PAP)

 

pp/

Podobne

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ostatnio dodane