Rodziny z rejonu Chicago alarmują w sprawie przemocy rówieśniczej i znęcania się w szkołach. Rodzice twierdzą, że mimo wielokrotnych zgłoszeń placówki nie zapewniły ich dzieciom odpowiedniej ochrony. Niektóre ofiary musiały zmienić szkołę, podczas gdy wobec uczniów podejrzewanych o przemoc nie wyciągnięto wystarczających konsekwencji.
Rodzice opisują przemoc i brak reakcji szkół
Yue Zhao powiedziała, że jej córka Vivienne, uczennica trzeciej klasy Nettelhorst School of Fine and Performing Arts, doznała poważnych obrażeń w wyniku incydentu związanego z długotrwałym znęcaniem się. Według matki dziewczynka została popchnięta na ziemię, uderzyła zębami o podłoże i doznała trwałych uszkodzeń, które utrudniają jej jedzenie niektórych pokarmów.
Zhao twierdzi, że przez wiele miesięcy informowała kierownictwo szkoły o problemach.
Podobne doświadczenia opisali Katie i Todd Burrowsowie, których syn uczęszczał do Forest Road School w La Grange Park. Rodzice twierdzą, że mimo wielokrotnych próśb do dyrekcji chłopiec nadal doświadczał przemocy. Według ich relacji został między innymi zamknięty w szafie przy zgaszonym świetle.
Anna Levin-Rosen poinformowała natomiast, że jej 8-letni syn był prześladowany w Ancona School w dzielnicy Kenwood. Po jednym z incydentów, w którym miało uczestniczyć trzech uczniów, chłopiec był roztrzęsiony. Rodzina ostatecznie zdecydowała, że nie będzie kontynuował nauki w tej placówce.
Również córka Rity Allen opuściła szkołę Chicago Bulls College Prep po doświadczeniach związanych z prześladowaniem przez grupę uczennic.
Szkoła przyznała, że jest zasmucona sytuacją rodziny. Poinformowała, że reagowała na zgłaszane problemy i nadal wspierała uczennicę oraz jej matkę po odejściu dziewczynki z placówki. Jednocześnie przyznała, że podjęte działania nie zmieniły doświadczeń uczennicy ani ich skutków.
Szkoły odpowiadają na zarzuty, a rodzice domagają się zmian
Pozostałe placówki, których dotyczyły zarzuty, nie odniosły się szczegółowo do poszczególnych przypadków. Zapewniły jednak, że poważnie traktują zgłoszenia dotyczące znęcania się i stosują wymagane procedury.
Obejmują one prowadzenie dochodzeń, rozmowy z uczniami i świadkami oraz działania mające powstrzymać przemoc. Szkoły wskazały również na dostępność pomocy psychologicznej. Część z nich podkreśliła, że nie każdy konflikt między uczniami spełnia prawną definicję znęcania się.
Rose Bronstein, założycielka organizacji non-profit Buckets over Bullying, wspiera rodziny dotknięte przemocą rówieśniczą. Organizację utworzyła po śmierci swojego 15-letniego syna Nate’a, który według jej relacji doświadczył cyberprzemocy.
Bronstein prowadzi sprawę sądową przeciwko Latin School of Chicago. Zarzuca placówce między innymi niepoinformowanie rodziców o przypadkach znęcania się. Sąd oddalił pozew dotyczący śmierci spowodowanej czynem niedozwolonym, a rodzina złożyła apelację.
Latin School zaprzeczyła zarzutom. W oświadczeniu zapewniła, że bezpieczeństwo uczniów jest priorytetem, a przypadki naruszenia szkolnych zasad są niezwłocznie rozpatrywane.
Illinois ma przepisy przeciwko znęcaniu się, ale rodzice chcą skuteczniejszego nadzoru
Prawo stanu Illinois zobowiązuje szkoły do posiadania zasad przeciwdziałania znęcaniu się. W kolejnych latach przepisy rozszerzano, obejmując nimi również cyberprzemoc.
Rodzice i organizacje zajmujące się ochroną uczniów zwracają jednak uwagę na brak jasnej procedury odwoławczej dla rodzin, które uważają, że szkoła nie egzekwuje własnych zasad.
Biuro gubernatora JB Pritzkera poinformowało, że obowiązujące przepisy wymagają od szkół przestrzegania zasad przeciwdziałania przemocy rówieśniczej. Administracja gubernatora zadeklarowała gotowość do rozmów o ewentualnych zmianach w prawie, które musiałyby przejść przez proces legislacyjny.






