Kilkunastu demonstrantów zakłóciło wystąpienie prezydenta USA Donalda Trumpa podczas środowego wiecu w San Antonio w Teksasie. Do incydentu doszło w ciągu pierwszych 45 minut przemówienia. W odpowiedzi Trump ostro skrytykował demonstrantów, zarzucając im działanie na zlecenie jego przeciwników politycznych. Protestujący przerwali również wystąpienie matki zamordowanego funkcjonariusza Patrolu Granicznego.
Donald Trump zareagował na okrzyki prześmiewczymi, a miejscami obraźliwymi komentarzami dotyczącymi demonstrantów.
„Jego matka głosowała na Trumpa” – powiedział prezydent po pierwszej próbie zakłócenia wystąpienia. Gdy kolejna osoba zaczęła krzyczeć, stwierdził, że „musi sporo schudnąć”.
Prezydent stwierdził także, że uczestnicy protestu są opłacani przez osoby, które określił jako „wrogów naszego narodu”.
Do kolejnych prób zakłócania wydarzenia doszło podczas przemówienia Marie Vegi, która opowiadała o śmierci swojego syna, Javiera „Harveya” Vegi młodszego, funkcjonariusza Border Patrol zamordowanego w 2014 roku.
Według relacji kobiety jej syn zginął podczas napadu przeprowadzonego przez dwóch nielegalnych imigrantów, którzy próbowali ukraść samochody należące do rodziny. Napastnicy postrzelili również jej męża i otworzyli ogień w kierunku dzieci. Vega odpowiedział strzałami z karabinu AR, próbując ochronić bliskich. Protestujący przerwali jej, gdy skrytykowała Partię Demokratyczną za działania zmierzające do ograniczenia prawa do posiadania broni.
Podczas wiecu w San Antonio Donald Trump udzielił zdecydowanego poparcia republikańskiemu kandydatowi do Senatu Kenowi Paxtonowi, którego zaliczył do grona „najlepszych prokuratorów generalnych w historii Teksasu”. Prezydent zaatakował jednocześnie demokratycznego rywala Paxtona, Jamesa Talarico, krytykując jego poglądy, styl życia i wyśmiewając nazwisko – przeinaczał je kilkukrotnie, nazywając polityka „Talafreako”.
Red. JŁ