Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych zajmie się legalnością polityki administracji Donalda Trumpa, która przewiduje obowiązkowe zatrzymywanie imigrantów przebywających w kraju bez uregulowanego statusu prawnego. Sprawa może mieć konsekwencje dla milionów osób, w tym wielu rodzin mieszkających w Chicago. Dotyczy między innymi możliwości ubiegania się o zwolnienie z aresztu na czas postępowania deportacyjnego.
Rodziny w Chicago czekały tygodniami na powrót bliskich
Wśród osób objętych nową polityką znaleźli się mieszkańcy Chicago, którzy po zatrzymaniu przez służby imigracyjne ICE spędzili w areszcie ponad miesiąc. Josue Pire-Hidalgo, pracownik chicagowskich szkół publicznych, został zwolniony po 42 dniach. Ramiro Cabrera, ojciec rodziny, spędził w areszcie 41 dni.
Administracja Trumpa uzasadnia zmianę przepisów koniecznością zamknięcia luk prawnych, które wcześniej pozwalały części imigrantów pozostawać na wolności podczas postępowań. Krytycy wskazują jednak, że obowiązkowe zatrzymanie może prowadzić do długotrwałego rozdzielania rodzin i ograniczać możliwość dochodzenia swoich praw.
Była sędzia imigracyjna z Chicago Eva Saltzman zwraca uwagę, że niektórzy zatrzymani rezygnują z ubiegania się o azyl lub innych form ochrony prawnej, aby jak najszybciej opuścić areszt. W ten sposób mogą tracić szansę na rozpatrzenie spraw, które mogłyby pozwolić im pozostać w Stanach Zjednoczonych.
Spór o obowiązkowe zatrzymania trafił do Sądu Najwyższego
Sąd Najwyższy zgodził się rozpatrzyć sprawę Rhoney przeciwko Barbosa da Cunha. Dotyczy ona obywatela Brazylii, który nie miał przeszłości kryminalnej, złożył wniosek o azyl, a następnie został objęty obowiązkowym zatrzymaniem.
Według przywołanej analizy medialnej sądy federalne wydały w całym kraju ponad 9300 orzeczeń kwestionujących politykę administracji. Dwa sądy apelacyjne opowiedziały się jednak po stronie rządu, co zwiększyło znaczenie rozstrzygnięcia na szczeblu Sądu Najwyższego.
Decyzja może przesądzić o tym, czy osoby objęte tą polityką będą mogły nadal skutecznie ubiegać się o zwolnienie na czas postępowania. Rozprawę zaplanowano na początek przyszłego roku.
Wątpliwości dotyczą także procedur w sądach imigracyjnych
Saltzman, która przez dziesięć lat orzekała w sprawach imigracyjnych, opowiadała również o przypadku ojca starającego się o zwolnienie, aby spędzić czas z umierającą na raka córką. Mimo obowiązującej polityki zezwoliła na jego zwolnienie.
W lipcu była sędzia straciła stanowisko. Jak relacjonowała, nie otrzymała oficjalnego wyjaśnienia przyczyn zwolnienia. Wyraziła też obawy dotyczące przestrzegania zasad rzetelnego procesu w sądach imigracyjnych.
Rozstrzygnięcie Sądu Najwyższego będzie miało znaczenie dla przyszłości polityki zatrzymań oraz sytuacji rodzin, których bliscy są objęci postępowaniami imigracyjnymi.