Kuba/ Tysiące zachorowań na schorzenia układu pokarmowego z powodu niedoborów wody pitnej spowodowanych brakiem prądu
Z powodu regularnych niedoborów wody pitnej spowodowanych brakiem prądu na Kubie tysiące osób zapadły w ostatnich dniach na schorzenia układu pokarmowego, alarmują opozycyjne media.
W piątek alert sanitarny wydały służby konsularne USA przestrzegając przed pogarszającymi się warunkami życia na wyspie doświadczanej brakiem energii elektrycznej oraz wody pitnej.
Według nich pogłębiające się niedobory wpływają szczególnie na pogorszenie się jakości wody pitnej, a także żywności. Odnotowały one liczne zachorowania na skutek infekcji pałeczkami E. coli, norowirusami oraz bakteriami Shigella.
Cytujące amerykańskich dyplomatów niezależne Radio Marti sprecyzowało, że trudność w walce z chorobami potęguje niedobór lekarstw na Kubie,a także rosnące sterty śmieci i zanieczyszczeń na ulicach dużych miast.
Zdaniem rozgłośni znaczący wzrost zachorowań na choroby układu pokarmowego, przejawiające się gorączką, wymiotami i biegunką, notowany jest w ostatnich dniach szczególnie w aglomeracji Hawany, stolicy kraju.(PAP)
zat/
Drzewa mają „mięśnie”, które pomagają im się prostować
Drzewa potrafią rozpoznawać kształt własnego pnia i na tej podstawie korygować jego położenie. Naukowcy ustalili, że odpowiada za to drewno tensyjne, które dzięki propriocepcji może działać po przeciwnych stronach pnia podobnie jak para mięśni.
Artykuł na ten temat ukazał się w czasopiśmie „New Phytologist”.
Badacze z francuskiego Narodowego Instytutu Badawczego Rolnictwa, Żywności i Środowiska (INRAE) przypomnieli w nim, że choć rośliny nie przemieszczają się, mają zdolność ruchu i mogą zmieniać kierunek wzrostu w odpowiedzi na warunki otoczenia, m.in. na światło i grawitację. Potrafią również rozpoznawać kształt i położenie własnego ciała, a dzięki temu kontrolować swoją postawę.
Zdolność tę określa się mianem propriocepcji. U ludzi i innych zwierząt pozwala ona orientować się, gdzie znajdują się poszczególne części ciała, nawet bez patrzenia na nie. Przez długi czas uważano, że jest to cecha charakterystyczna wyłącznie dla zwierząt. W 2012 r. zespół z udziałem badaczy INRAE wykazał jednak, że jej odpowiednik występuje także u roślin.
Nie było natomiast jasne, w jaki sposób informacja o własnym kształcie przekłada się u nich na zmianę położenia.
Aby to sprawdzić, naukowcy musieli oddzielić propriocepcję od innych bodźców wpływających na kierunek wzrostu. Skonstruowali specjalne urządzenie – obracającą się poziomą platformę umieszczoną wewnątrz kuli oświetlanej ze wszystkich stron. Dzięki obracaniu platformy drzewa nie odbierały sygnału o stałym kierunku grawitacji, a równomierne oświetlenie eliminowało wpływ kierunku światła.
Do doświadczeń wykorzystano młode topole. Najpierw badacze umieścili je poziomo poza urządzeniem. Z czasem rośliny zaczęły wyginać się ku górze, dążąc do pionu, aż ich wierzchołki znalazły się ponownie w tej pozycji.
Już wcześniej było wiadomo, że za taki ruch odpowiada szczególny rodzaj tkanki występujący u drzew liściastych – drewno tensyjne (inaczej ciągliwe, napięciowe). Powstaje ono zwykle po górnej stronie pochylonego pnia lub gałęzi i wytwarza siłę, która ciągnie tę część pędu, powodując jego wygięcie. Z tego względu autorzy porównują jego działanie do mięśnia.
Po około dziesięciu dniach, gdy pnie topoli były już wyraźnie zakrzywione ku górze, naukowcy przenieśli je do skonstruowanego wcześniej urządzenia. W kolejnych tygodniach zauważyli, że rośliny stopniowo traciły wcześniejsze wygięcie i ponownie stawały się proste.
Badacze sprawdzili, jakie drewno tworzyło się podczas tego procesu. Okazało się, że po uruchomieniu urządzenia drewno tensyjne przestało powstawać po stronie, która wcześniej wyginała pień ku górze, a zaczęło tworzyć się po drugiej. Wytwarzana tam siła działała odwrotnie i powoli niwelowała zakrzywienie.
Zdaniem naukowców oznacza to, że drewno tensyjne może pełnić dwie odmienne funkcje. Nie służy jedynie do wyginania pochylonej rośliny ku górze, jak dotąd sądzono. W zależności od potrzeb może powstawać po różnych stronach pnia i działać, jak para antagonistycznych mięśni, które u zwierząt wykonują ruchy w przeciwnych kierunkach.
O tym, gdzie ma zostać uruchomiony ten mechanizm, decyduje m.in. propriocepcja rośliny. Drzewo zestawia informacje o własnym kształcie z sygnałami pochodzącymi z otoczenia, np. dotyczącymi światła i grawitacji, i na tej podstawie reguluje powstawanie drewna tensyjnego.
Autorzy określają ten mechanizm jako pętlę czuciowo-ruchową w zdrewniałych częściach rośliny. Pozwala ona nie tylko zmienić położenie pnia, ale także skorygować je, jeśli wygięcie stanie się zbyt duże.
Ich zdaniem odkrycie tego mechanizmu jest bardzo ważne i może mieć zastosowania praktyczne. Zaburzenia w kolejnych etapach powstawania drewna tensyjnego mogą prowadzić do nadmiernych naprężeń wewnątrz pnia, a tym samym pogarszać jakość surowca drzewnego. Lepsze poznanie tego mechanizmu może więc pomóc w produkcji drzew prostszych, wytwarzających drewno o lepszych właściwościach.
Wiedzę tę można wykorzystać także w rolnictwie. Selekcja roślin, które skuteczniej utrzymują prawidłową postawę, mogłaby pomóc ograniczyć tzw. wyleganie zbóż, czyli przewracanie się łodyg przed zbiorem i związane z tym straty plonów.
Katarzyna Czechowicz (PAP)
Niemcy/ „Strategiczne głosowanie” ma zatrzymać marsz AfD po władzę w Saksonii-Anhalcie
Przeciwnicy napędzanej posępnymi nastrojami społecznymi Alternatywy dla Niemiec (AfD) próbują zatrzymać jej marsz po władzę w Saksonii-Anhalcie, mobilizując wyborców do „strategicznego głosowania” na partie walczące o przekroczenie progu wyborczego.
W niedzielę mieszkańcy Saksonii-Anhaltu wybiorą nowy landtag. Prawicowo-populistyczna Alternatywa dla Niemiec jest zdecydowanym faworytem wyborów. W ostatnich sondażach to antyestablishmentowe ugrupowanie uzyskuje od 40 do 43 proc. poparcia. Stoi przed szansą, by po raz pierwszy sięgnąć po władze na poziomie kraju związkowego.
Niemiecka prasa głosowanie w Saksonii-Anhalcie określa jako „potencjalnie historyczne”, nazywa także „wyborami ostatniej szansy dla kanclerza Friedricha Merza”. Wszyscy rozmówcy PAP w Saksonii-Anhalcie podkreślają jedno – kwestia poparcia lub sprzeciwu wobec AfD absolutnie zdominowała kampanię, spychając na dalszy plan sprawy lokalne.
Przeciwnicy AfD są optymistami, bo ich zdaniem sukces przyniesie kampania promowania „głosowania strategicznego”. Chodzi w niej o to, by głosować na walczące o przekroczenie wyborczego progu SPD lub Zielonych i w ten sposób pomóc im wejść do landtagu. Założenie jest proste: jeśli oba ugrupowania znajdą się w parlamencie, to zwiększy się liczba mandatów przypadających partiom innym niż AfD i zmniejszy szansa, że to ugrupowanie utworzy rząd.
W Magdeburgu, stolicy Saksonii-Anhaltu, mobilizacja przeciwko AfD jest szeroka, od kościołów przez organizacje pozarządowe po związki zawodowe. Pod koniec sierpnia w mieście odbył się „strajk migrantów”. Na kilka godzin zamknięto ponad setkę lokali, w tym sklepów, restauracji czy zakładów fryzjerskich, prowadzonych przez osoby o takim pochodzeniu. Była to odpowiedź na postulaty niektórych polityków AfD dotyczące konieczności masowych deportacji, wzorowanych na tych w USA.
Na sobotę, dzień przed wyborami, w mieście planowana jest masowa demonstracja, nazywana „Festiwalem Demokracji”. Współorganizuje ją Pascal Begrich, dyrektor zarządzający w organizacji pozarządowej Miteinander, która zajmuje się przeciwdziałaniem ekstremizmowi, prowadzi szkolenia dla szkół i samorządów oraz pracuje z osobami ulegającymi radykalizacji. Begrich uważa, że jednym z problemów obecnej kampanii jest dominacja narracji o kryzysie i upadku. – Ludzie odnoszą wrażenie, że wszystko staje się coraz gorsze, że Niemcy i Europa stoją nad przepaścią, że projekt europejski się rozpada. To poważny problem debaty politycznej – ocenia w rozmowie z PAP.
Według niego problemy gospodarcze czy społeczne są realne, ale nie odpowiadają apokaliptycznemu obrazowi obecnemu często w mediach społecznościowych. – Są powody do niepokoju, ale nie ma powodów do paniki – podkreśla.
Profesor socjologii na Uniwersytecie Nauk Stosowanych Magdeburg-Stendal Rahim Hajji wskazuje, że na wschodzie Niemiec jest słabsze zaufanie do instytucji oraz większa podatność na teorie spiskowe. Znaczenie mają odmienne postawy wobec migracji, polityki klimatycznej oraz wojny Rosji przeciwko Ukrainie.
– Są ludzie, którzy czują się niepewnie ekonomicznie, podkreślam słowo „czują” – mówi PAP Hajji.
W rozmowach prowadzonych w Saksonii-Anhalcie regularnie wraca też doświadczenie transformacji po 1990 roku – poczucie, że instytucje i zasady zostały „urządzone przez innych”, wraz z odpływem młodych ludzi na zachód i osłabieniem zakorzenienia tradycyjnych partii. Jak zauważa Hajji, AfD jest dziś szczególnie silna wśród robotników i osób o średnim poziomie wykształcenia, ale nie można jej opisywać wyłącznie jako partii ekonomicznego protestu.
Napięcie widać chociażby na plakat wyborczych. Na posterach AfD na prowincji widać hasła: „By ratować kraj” czy „By znów można było powiedzieć to, co się myśli”. Towarzyszą one plakatom wzywającym do odbudowy gazociągu Nord Stream i ponownego importu gazu z Rosji. Afisze drugiej strony oskarżają natomiast AfD wprost o nazizm.
Na wynik wyborów oddziałuje jednocześnie polityka federalna. W rozmowach z PAP lokalni politycy w Magdeburgu przyznają nieoficjalnie, że rząd CDU/SPD w Berlinie powoduje, że mają „wiatr w oczy”. Powszechne niezadowolenie z kanclerza, polityki gospodarczej, emerytalnej czy systemu ochrony zdrowia ma być przenoszone na wybory, które formalnie dotyczą władz landu.
Merz mimo tego zaangażował się w ostatnią fazę kampanii. Jego wizycie w landzie nie towarzyszył jednak wiec ani spotkania z mieszkańcami. Tygodnik „Der Spiegel” oceniał, że szef rządu prowadzi kampanię w „trybie incognito” i stał się obecnie raczej obciążeniem niż atutem dla polityków CDU prowadzących kampanię.
Z Magdeburga Mateusz Obremski (PAP)
Kreml: Putin polecił nie atakować Kijowa przez trzy dni w związku z przygotowaniami do rozmów z amerykańskimi wysłannikami
Przywódca Rosji Władimir Putin polecił nie atakować Kijowa przez trzy dni, począwszy od północy z piątku na sobotę, w związku z przygotowaniami do rozmów z amerykańskimi wysłannikami – poinformowała w sobotę agencja Reutera, powołując się na rzecznika Kremla Dmitrija Pieskowa.
Pieskow powiadomił w rozmowie z rosyjskimi państwowymi mediami, że wysłannicy prezydenta USA Donalda Trumpa, Steve Witkoff i Jared Kushner, mają spotkać się w sobotę z Putinem.
Szef Biura Prezydenta Ukrainy Kyryło Budanow oświadczył wcześniej w sobotę, że wstrzymanie ognia zaproponowała Rosji Ukraina. Potwierdził również, że Witkoff i Kushner w niedzielę odwiedzą Ukrainę. Doradca głowy państwa wyraził także przekonanie, że Rosjanie mogą powstrzymać się 6 września od ataków na Kijów ze względu na obecność w ukraińskiej stolicy przedstawicieli amerykańskiej administracji.
W godzinach porannych prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski powiadomił, że Rosja przeprowadziła w nocy z piątku na sobotę celowe ataki na lotniska w Kijowie i Boryspolu, co może być reakcją na dyskusje o możliwym przylocie na Ukrainę amerykańskich wysłanników samolotem i lądowania na jednym z tych lotnisk. (PAP)
mw/ rtt/
Słowa kluczowe:
Uber zwolni ponad 360 pracowników w Chicago. Firma redukuje zatrudnienie o 10 procent
Uber planuje zwolnić 363 pracowników w swoim biurze w Chicago przy 433 West Van Buren Street. Zgodnie z zawiadomieniem wymaganym przez ustawę WARN w Illinois pierwsze zwolnienia mają rozpocząć się 2 listopada.
Redukcja jest częścią szerszego planu firmy, która zamierza zmniejszyć zatrudnienie o około 10 procent.
Uber chce uprościć strukturę firmy
O planowanych zmianach poinformował pracowników dyrektor generalny Ubera Dara Khosrowshahi. Firma tłumaczy, że w ciągu ostatnich pięciu lat znacząco się rozrosła, wprowadzając nowe produkty i wchodząc na kolejne rynki.
Według Khosrowshahiego rozwój doprowadził jednak do powstania bardziej skomplikowanej struktury organizacyjnej, z większą liczbą szczebli zarządzania i bardziej rozproszoną odpowiedzialnością. Uber chce ją uprościć i dostosować do obecnej skali działalności.
Firma zamierza również zmienić podejście do lokalizacji stanowisk i zespołów, określając na nowo, gdzie powinny być ulokowane poszczególne miejsca pracy.
Tego samego dnia Uber ogłosił współpracę z Wayve
Informacja o zwolnieniach pojawiła się w dniu, w którym Uber poinformował o współpracy z firmą Wayve. Partnerstwo ma doprowadzić do uruchomienia pierwszych przejazdów autonomicznych Ubera w Wielkiej Brytanii.
Redukcja zatrudnienia w Chicago nie oznacza więc wycofywania się firmy z rozwoju nowych technologii. Uber jednocześnie reorganizuje swoje struktury i inwestuje w rozwój usług związanych z pojazdami autonomicznymi.
„O’Hare Flyer” budzi sprzeciw mieszkańców. Pociąg na lotnisko miałby przejeżdżać co 15 minut
Planowany „O’Hare Flyer” ma połączyć budynek Old Post Office w centrum Chicago z międzynarodowym lotniskiem O’Hare. Pociąg miałby pokonywać trasę w około 15 minut i nie zatrzymywać się po drodze.
Pomysł wykorzystania istniejącej linii kolejowej nie wszystkim jednak przypadł do gustu. Sprzeciwiają się mu mieszkańcy River Forest, których domy znajdują się w bezpośrednim sąsiedztwie torów.
Ponad 200 domów przy trasie
Według władz River Forest w pobliżu planowanej trasy znajduje się ponad 200 domów. Część torów przebiega na nasypie, a część na poziomie gruntu, bardzo blisko prywatnych posesji.
Mieszkańcy podkreślają, że obecnie tory są wykorzystywane przede wszystkim do prac konserwacyjnych, a regularny ruch kolejowy praktycznie zniknął z tej części miejscowości. Ich zdaniem pociąg kursujący co kwadrans oznaczałby zupełnie nową sytuację.
Obawy dotyczą nie tylko hałasu. Mieszkańcy wskazują także na bezpieczeństwo dzieci korzystających z okolicy, wpływ budowy infrastruktury oraz zmianę charakteru spokojnej dzielnicy.
Władze River Forest chcą więcej informacji
Administrator gminy Matt Walsh powiedział, że władze dowiedziały się o projekcie zaledwie kilka tygodni przed jego publicznym ogłoszeniem. Gmina zwróciła się do organizatorów o szczegółowe informacje, ale przed ogłoszeniem projektu nie otrzymała wystarczających odpowiedzi.
Władze chcą zorganizowania publicznych spotkań, podczas których mieszkańcy mogliby poznać szczegóły inwestycji i zadawać pytania. Projekt ma być również omawiany podczas posiedzenia rady River Forest 14 września.
Organizatorzy przekonują, że elektryczny „O’Hare Flyer” będzie bardzo cichy i pozwoli wykorzystać istniejącą infrastrukturę kolejową do znacznego skrócenia podróży między centrum Chicago a lotniskiem.
Straż Przybrzeżna ostrzega przed nielegalnymi czarterami na jeziorze Michigan. „To może skończyć się tragedią”
Amerykańska Straż Przybrzeżna ostrzega osoby planujące wypoczynek na wodzie podczas weekendu z okazji Święta Pracy. Powodem jest gwałtowny wzrost liczby nielegalnych czarterów wzdłuż nabrzeża Chicago.
W ten weekend żeglarzy i operatorów łodzi monitorują wspólnie Straż Przybrzeżna, Departament Zasobów Naturalnych Illinois oraz chicagowska policja i straż pożarna. Funkcjonariusze zwracają szczególną uwagę na jednostki przewożące pasażerów bez wymaganych zezwoleń i kontroli.
Nie każda łódź nadaje się do przewozu pasażerów
Według Straży Przybrzeżnej nielegalni operatorzy często omijają przepisy, aby zwiększyć swoje zyski. Problemem może być zarówno stan techniczny łodzi, jak i brak odpowiedniego przeszkolenia kapitana oraz załogi.
Urzędnicy przypominają, że jednostki przewożące więcej niż sześciu pasażerów powinny przejść kontrolę Straży Przybrzeżnej i posiadać potwierdzenie aktualnego przeglądu.
Sprawdź operatora przed wynajęciem łodzi
Komisja ds. Bezpieczeństwa Portu w Chicago apeluje, aby przed wynajęciem łodzi sprawdzić uprawnienia operatora, wyposażenie ratunkowe, kamizelki oraz kwalifikacje załogi. Ważnym sygnałem ostrzegawczym może być również brak pisemnej umowy lub sytuacja, w której klient nie ma możliwości wyboru kapitana.
Straż Przybrzeżna przypomina także o podstawowych zasadach bezpieczeństwa: należy nosić kamizelkę ratunkową, przestrzegać ograniczeń prędkości i zgłaszać niebezpieczne lub podejrzane zachowania.
Przedstawiciele Komisji ds. Bezpieczeństwa Portu twierdzą, że tegoroczne zachowanie niektórych żeglarzy na rzece Chicago i jeziorze Michigan jest wyjątkowo lekkomyślne. Według Mike’a McElroya skala problemu jest największa od dziesięcioleci.
Prokurator generalny Illinois pozywa firmę remontową. Ponad 70 skarg, wśród poszkodowanych seniorzy
93-letni mieszkaniec Illinois, wezwał firmę ABC Plumbing, Sewer, Heating, Cooling and Electric do naprawy skrzypiącego wentylatora w swojej sypialni. Firma została wybrana między innymi ze względu na oferowany kupon rabatowy.
Naprawa została wykonana, ale problem z hałasem pozostał. Kiedy córka i jej mąż zobaczyli rachunek opiewający na 1100 dolarów, uznali, że mężczyzna mógł zostać wykorzystany ze względu na swój wiek.
Pozew prokuratora generalnego
Prokurator generalny Illinois Kwame Raoul złożył pozew przeciwko firmie z Arlington Heights, zarzucając jej stosowanie wprowadzających w błąd praktyk biznesowych. Według jego biura firma miała między innymi przedstawiać klientom umowy na tabletach, bez zapewnienia im papierowych kopii dokumentów.
Raoul poinformował, że jego biuro otrzymało już ponad 70 skarg dotyczących działalności ABC. Wśród zarzutów znalazły się również przypadki kierowania usług do seniorów oraz sporadyczne zatrudnianie hydraulików bez wymaganych uprawnień.
Klienci opisują kolejne problemy
Jedną ze skarg złożyła Amy Mackin z Elgin. Kobieta wezwała firmę po awarii pieca, licząc na szybką pomoc. Zanim przyjechał technik, sama ponownie uruchomiła urządzenie. Mimo to – jak twierdzi – pracownik próbował obciążyć ją kwotą 500 dolarów za ponowne uruchomienie pieca i miał zachowywać się wobec niej agresywnie.
Firma ABC odrzuca możliwość komentowania szczegółów sprawy, ponieważ – jak poinformowała – nie otrzymała jeszcze oficjalnej kopii pozwu i nie zna zawartych w nim zarzutów. Przedstawiciele przedsiębiorstwa podkreślają jednocześnie, że firma od ponad 70 lat świadczy usługi właścicielom domów w rejonie Chicago.
Raoul zaznaczył, że skargi dotyczące usług związanych z naprawami domowymi należą do najczęściej zgłaszanych jego biuru. Jak podkreślił, problem dotyczy nie tylko jednej firmy, ale także innych przedsiębiorstw, które mogą próbować wykorzystywać konsumentów, szczególnie osoby starsze.
Policja w Joliet zawiesiła dwóch pracowników. Chodzi o system kamer Flock Safety
Komenda Policji w Joliet zawiesiła dwóch pracowników w związku z podejrzeniem niewłaściwego wykorzystania miejskich systemów Flock Safety. Zawieszeni – funkcjonariusz oraz dyspozytor ds. bezpieczeństwa publicznego – zachowali wynagrodzenie.
Sprawą zajmą się niezależne instytucje
Policja przekazała sprawę do zbadania Inspektorowi Generalnemu miasta Joliet oraz Policji Stanowej Illinois. Stanowa policja ma przeprowadzić niezależną kontrolę.
Do czasu zakończenia dochodzenia komenda zapowiedziała ograniczenie komentarzy w sprawie. Jednocześnie rozpoczęto przegląd zasad korzystania z technologii oraz planowane są audyty dotyczące wykorzystywania systemów Flock.
Coraz więcej pytań o prywatność
Kamery Flock Safety wykorzystują automatyczne rozpoznawanie tablic rejestracyjnych. System może rejestrować nie tylko numer tablicy, ale również markę, model i kolor samochodu, a także charakterystyczne elementy pojazdu, takie jak wgniecenia czy naklejki.
Dane trafiają do przeszukiwalnej bazy wykorzystywanej przez organy ścigania, a w niektórych przypadkach również przez prywatne społeczności. Technologia w ostatnich miesiącach jest coraz częściej krytykowana ze względu na kwestie prywatności i możliwość śledzenia przemieszczania się pojazdów.
Okręg szkolny w powiecie Cook zwolnił 31 pracowników. Szkoły korzystają z tymczasowych rozwiązań
Okręg szkolny 130 w powiecie Cook wprowadził tymczasowe rozwiązania dotyczące sprzątania szkół po zwolnieniu całego dotychczasowego personelu. Władze okręgu zapewniają, że placówki są odpowiednio utrzymywane, ale decyzja wywołała krytykę związku zawodowego i obawy części rodziców.
31 pracowników straciło pracę
W sierpniu Rada Edukacyjna Okręgu 130 zdecydowała o zwolnieniu wszystkich 31 pracowników sprzątających szkoły w Blue Island, Robbins, Alsip i Crestwood. Nowa firma odpowiedzialna za utrzymanie czystości ma rozpocząć pracę 8 września.
Do tego czasu okręg korzysta z rozwiązań przejściowych. Związek SEIU Local 73 twierdzi jednak, że w niektórych szkołach nauczyciele i dyrektorzy musieli wykonywać część prac porządkowych. Pojawiły się również informacje, że uczniowie byli proszeni o sprzątanie własnych ławek i miejsc po zakończeniu zajęć.
Okręg zaprzecza, aby uczniowie zastępowali pracowników sprzątających. Władze zapewniają, że nauczyciele nie mają obowiązku wykonywania takich zadań, choć mogli dobrowolnie pomagać przy ograniczonych pracach porządkowych za dodatkowym wynagrodzeniem.
Związek zawodowy krytykuje decyzję
SEIU Local 73 twierdzi, że zwolnienia były szczególnie trudne dla pracowników, którzy przez wiele lat zajmowali się tymi samymi budynkami. Związek podkreśla również, że część pracowników miała dowiedzieć się o utracie dostępu do miejsc pracy dopiero po przyjściu na poranną zmianę.
Byli pracownicy przekonują, że ich znajomość budynków i wieloletnie doświadczenie są trudne do zastąpienia. Jeden z nich zwrócił uwagę, że pracownicy czują się niesprawiedliwie potraktowani, mimo że przez lata dbali o szkoły i uczniów.
Związek złożył skargi do stanowej komisji ds. edukacji. SEIU Local 73 uważa, że sposób przeprowadzenia zwolnień mógł naruszać przepisy prawa pracy obowiązujące w Illinois.
Rodzice obawiają się o szkoły
Część rodziców przyznaje, że niepokoi ich sytuacja w okresie przejściowym. Jedna z matek powiedziała, że jej dzieci informowały ją o sprzątaniu ławek i własnych miejsc po zajęciach.
Przedstawiciele okręgu utrzymują jednak, że szkoły pozostają odpowiedzialne za zapewnienie odpowiedniego poziomu czystości i że uczniowie nie są wykorzystywani jako zastępstwo dla profesjonalnego personelu.
Nowy dostawca usług sprzątania ma rozpocząć pracę 8 września. Do tego czasu władze okręgu deklarują, że będą kontynuować działania mające zapewnić prawidłowe funkcjonowanie szkół.
Droższa benzyna na Święto Pracy. Kierowcy w Chicago zapłacą więcej
Osoby planujące samochodową podróż podczas weekendu z okazji Święta Pracy muszą przygotować się na wyższe ceny benzyny. Według prognoz GasBuddy tegoroczne tankowanie będzie wyraźnie droższe niż rok temu, a kierowcy w Chicago zapłacą więcej niż średnia krajowa.
Benzyna droższa niż przed rokiem
GasBuddy przewiduje, że kierowcy w Stanach Zjednoczonych zapłacą w tym roku podczas weekendu Labor Day średnio około 87 centów więcej za galon niż w analogicznym okresie ubiegłego roku.
Eksperci wskazują na utrzymujące się napięcia geopolityczne i związane z nimi zakłócenia na światowych rynkach ropy. Patrick De Haan z GasBuddy ocenia, że tegoroczny weekend Święta Pracy może być pod względem kosztów paliwa najdroższym w historii.
Według najnowszych danych AAA ceny benzyny wynoszą około:
USA: 4,14 dolara za galon
Illinois: 4,30 dolara
Chicago: 4,69 dolara
Indiana: 3,44 dolara
Wyższe ceny mogą być szczególnie odczuwalne w czasie wzmożonego ruchu na drogach, gdy miliony Amerykanów wybierają się na krótkie wyjazdy kończące sezon letnich podróży.
Indiana przedłuża zwolnienie z podatku
Kierowcy w Indianie mogą zapłacić nieco mniej dzięki decyzji gubernatora Mike’a Brauna. Stan przedłużył obowiązywanie zwolnienia z podatku od benzyny o kolejny miesiąc.
Zwolnienie ma obowiązywać do 5 października. Gubernator uzasadnia decyzję utrzymującymi się problemami na światowych rynkach oraz zakłóceniami w transporcie ropy.
Tymczasem w Chicago i na przedmieściach mieszkańcy mogą liczyć na liczne festiwale i wydarzenia organizowane podczas świątecznego weekendu. Dla wielu osób będzie to ostatnia okazja tego lata do udziału w plenerowych imprezach i krótkich wyjazdach.
Zakaz nocnego parkowania na 75. ulicy w Chicago uderza w lokalne firmy
Tymczasowy zakaz nocnego parkowania na odcinku 75. ulicy w Chicago wywołuje konflikt między lokalnymi przedsiębiorcami a radnym Williamem Hallem. Właściciele firm twierdzą, że ograniczenia powodują odpływ klientów i poważne straty finansowe. Radny przekonuje natomiast, że działania policji mają poprawić bezpieczeństwo i ograniczyć obecność broni na ulicach.
Zakaz parkowania obowiązuje w godzinach największego ruchu
Ograniczenia dotyczą 75. ulicy między State Street a Cottage Grove Avenue. Zakaz zaczyna obowiązywać o godzinie 22:00, czyli w czasie, gdy część restauracji, barów i klubów dopiero rozpoczyna najbardziej intensywną część wieczoru.
Przedsiębiorcy twierdzą, że klienci często muszą przerywać pobyt w lokalach, aby przestawić samochody. Część pojazdów miała zostać ukarana mandatami lub odholowana. Według właścicieli firm ograniczenia zaczęły być egzekwowane już w okolicach weekendu Memorial Day, mimo że tymczasowe oznakowanie wskazuje późniejszą datę rozpoczęcia obowiązywania przepisów.
Obecne znaki wskazują 6 września jako termin zakończenia ograniczeń, jednak nie wiadomo, czy po tej dacie zakaz zostanie zniesiony.
Radny broni działań policji
Radny William Hall z 6. okręgu uważa, że ograniczenia są elementem szerszej strategii bezpieczeństwa. Według niego policja reaguje w ten sposób na nocne zgromadzenia, głośną muzykę, problemy z parkowaniem i obecność broni.
Hall wskazał między innymi na broń, którą policja miała znaleźć podczas jednej z interwencji związanych z egzekwowaniem zakazu. Jego zdaniem pokazuje to, że działania funkcjonariuszy mogą przyczyniać się do poprawy bezpieczeństwa.
Radny uważa, że o długości obowiązywania ograniczeń powinna decydować policja, dopóki uznaje je za potrzebne. Jednocześnie wskazuje na możliwość wykorzystania pobliskich parkingów, dodatkowego monitoringu i innych inwestycji w bezpieczeństwo jako potencjalnych rozwiązań długoterminowych.
Firmy mówią o dużych stratach
Właściciele lokali podkreślają, że również zależy im na bezpieczeństwie, ale twierdzą, że obecna polityka uderza w ich działalność. W Park Manor 75 liczba pracowników miała spaść z około 14–16 do właścicieli i najwyżej kilku dodatkowych osób. Właściciele szacują swoje straty na tysiące dolarów tygodniowo.
Jeden z przedsiębiorców poinformował również, że jego przychody spadły o połowę w porównaniu z ubiegłym rokiem i że zaczął już korzystać z pieniędzy odkładanych na działalność w 2027 roku.
Inni właściciele twierdzą, że klienci rezygnują z wizyt, gdy dowiadują się o ryzyku mandatu lub odholowania samochodu. Pojawiają się także obawy, że opustoszała nocą ulica może paradoksalnie stać się mniej bezpieczna. Jedna z właścicielek poinformowała o dwóch włamaniach do jej firmy w ciągu niespełna miesiąca.
Przedsiębiorcy chcieliby, aby zamiast szerokiego zakazu zastosowano między innymi dodatkowe patrole, lepszą organizację parkowania i inne rozwiązania zwiększające bezpieczeństwo bez ograniczania dostępu klientów do lokali.
Kolejne rozmowy na temat przyszłości 75. ulicy mają odbyć się 22 września podczas spotkania w ramach inicjatywy „Future 75”. W centrum dyskusji mają znaleźć się bezpieczeństwo, parkowanie oraz inwestycje wzdłuż ulicy.
NIPSCO mogło zawyżać rachunki za gaz. Problem może dotyczyć ponad 4 tysięcy klientów
Ponad 4 tysiące klientów firmy NIPSCO mogło zostać obciążonych zbyt wysokimi rachunkami za gaz ziemny. W niektórych przypadkach odbiorcy mogli zapłacić nawet dwukrotność kwoty, którą rzeczywiście powinni byli zapłacić. Problem dotyczy starszych liczników gazowych, które mogły nieprawidłowo rejestrować zużycie.
Wadliwe liczniki NIPSCO mogą dotyczyć tysięcy klientów
Organizacja Citizens Action Coalition twierdzi, że liczba potencjalnie poszkodowanych odbiorców wzrosła z ponad 3,5 tysiąca na początku tego roku do ponad 4 tysięcy. Ma to być związane z trwającą wymianą starszych modułów komunikacyjnych w licznikach.
Podczas tych prac NIPSCO ma identyfikować kolejne urządzenia, które mogły przez lata powodować nieprawidłowe rozliczenia. Według CAC niektóre wadliwe liczniki zostały zainstalowane jeszcze w latach 70., a wiele pochodzi z lat 70., 80. i 90.
Organizacja uważa, że część klientów może mieć prawo do znaczących zwrotów. CAC zwróciła się do Indiana Utility Regulatory Commission o zobowiązanie NIPSCO do zwrotu niesłusznie pobranych pieniędzy wraz z 8-procentowymi odsetkami.
Problem wykryto w 2024 roku
Z dokumentów przedłożonych IURC wynika, że NIPSCO miało wykryć problem z licznikami w październiku 2024 roku. Według CAC firma poinformowała regulatora dopiero w listopadzie 2025 roku, a klienci zostali oficjalnie powiadomieni w marcu 2026 roku.
Organizacja krytykuje również sposób testowania liczników. Według CAC niektórzy odbiorcy, którzy otrzymali wyjątkowo wysokie rachunki, kontaktowali się z NIPSCO i prosili o sprawdzenie urządzeń. Część liczników miała zostać uznana za sprawne, a później okazywało się, że również one mogły powodować podwójne naliczanie opłat.
NIPSCO wyjaśnia, że problem został wykryty podczas instalowania technologii automatycznego odczytu na starszych licznikach gazu. Firma podkreśla, że nowa technologia nie spowodowała usterki, lecz pozwoliła ją wykryć. Przedsiębiorstwo nadal identyfikuje i wymienia urządzenia, których może dotyczyć problem.
Nie wiadomo jeszcze, ilu klientów otrzyma zwrot pieniędzy
Ostateczna liczba poszkodowanych odbiorców oraz wysokość należnych zwrotów pozostają nieznane. NIPSCO ma kontynuować sprawdzanie liczników, a CAC przewiduje, że liczba przypadków może jeszcze wzrosnąć.
Sprawa jest szczególnie istotna, ponieważ część liczników mogła zawyżać rachunki, ale inne mogły z kolei zaniżać opłaty. Po skorygowaniu takich przypadków niektórzy klienci mogli nagle otrzymać znacznie wyższe rachunki, nie wiedząc, z czego wynika zmiana.
NIPSCO zapowiedziało złożenie odpowiedzi na przedstawione zarzuty 1 października 2026 roku. Później sprawa może trafić do etapu przesłuchań dowodowych przed IURC. Rozstrzygnięcie może zapaść jeszcze pod koniec tego roku lub na początku 2027 roku.
Niezależnie od sprawy dotyczącej liczników gazowych NIPSCO jest również przedmiotem zainteresowania władz Indiany w związku z długotrwałymi przerwami w dostawach energii po sierpniowych burzach. Gubernator Mike Braun wezwał do zbadania przygotowania przedsiębiorstwa do ekstremalnych warunków pogodowych oraz jego reakcji na awarie.
Biełuchy w Akwarium Shedd w Chicago pod stałą obserwacją. Niektóre wykazują poprawę
Akwarium Shedd w Chicago poinformowało o stanie zdrowia pozostałych biełuch po śmierci trzech wielorybów, w tym dwóch uratowanych z zamkniętego parku morskiego Marineland w Kanadzie. Według najnowszych informacji niektóre zwierzęta wykazują oznaki poprawy, ale u części nadal występują problemy zdrowotne.
Śmierć trzech biełuch w Akwarium Shedd
W środę zmarły dwie biełuchy znajdujące się pod opieką Akwarium Shedd – 20-letnia Rain, uratowana z Marineland w Ontario, oraz 34-letni Beethoven, który od lat mieszkał w chicagowskim akwarium. Około tydzień wcześniej padła również Peekachu, kolejna biełucha uratowana z kanadyjskiego parku morskiego.
Przyczyny śmierci wszystkich trzech zwierząt nie są jeszcze znane. Shedd Aquarium czeka na wyniki badań laboratoryjnych i dodatkowych analiz, które mają pomóc ustalić, co doprowadziło do ich śmierci.
Stan pozostałych biełuch
Personel akwarium podkreśla, że stan zdrowia pozostałych wielorybów jest bardzo zróżnicowany. Niektóre z uratowanych biełuch wykazują bardziej pozytywne oznaki, podczas gdy u innych weterynarze nadal obserwują niepokojące objawy. Żadne ze zwierząt nie osiągnęło jeszcze poziomu zdrowia, który opiekunowie uznaliby za docelowy.
Szczególną uwagę zwraca się na nawodnienie. Biełuchy czerpią większość potrzebnej organizmowi wody z ryb, dlatego personel dokładnie kontroluje ilość pokarmu spożywanego przez każdego osobnika. Jedne zwierzęta jedzą regularnie i dużo, inne wciąż mają z tym problemy.
Weterynarze monitorują także częstotliwość oddechu, sposób pływania, zachowania społeczne i inne zmiany w zachowaniu. Biełuchy są bardzo społecznymi zwierzętami, dlatego ich zachowanie może dostarczać ważnych informacji o samopoczuciu i stanie zdrowia.
Opieka nad biełuchami przez całą dobę
Akwarium Shedd zaznacza, że stan zwierząt może zmieniać się bardzo szybko – nawet w ciągu kilku godzin. Dlatego biełuchy pozostają pod całodobową obserwacją, a zespoły weterynaryjne są przygotowane do modyfikowania leczenia i opieki w zależności od ich potrzeb.
Akwarium zapowiedziało, że poinformuje o wynikach badań dotyczących śmierci Peekachu, Rain i Beethovena, gdy tylko będą dostępne.
Tucker Carslon obawia się przegranej GOP w swoim bastionie. „Bardzo możliwe”
Wynik listopadowych wyborów w Teksasie może zaskoczyć – ocenili Tucker Carlson i Saagar Enjeti w programie „Tucker Carslon Show”. Carlson stwierdził bez ogródek, że gubernator Greg Abbott „zaraz przegra te wybory”, na co Enjeti odparł: „Bardzo możliwe”. Ich zdaniem jednym z głównych czynników wpływających na nastroje wyborców w Stanie Samotnej Gwiazdy jest spór o rozwój centrów danych.
Na początku czerwca Greg Abbott nakazał Komisji Usług Publicznych Teksasu (PUC) oraz operatorowi sieci ERCOT, aby centra danych nie przerzucały związanych z ich działalnością kosztów na podatników. Około półtora miesiąca później, na początku sierpnia, gubernator wstrzymał wydawanie zgód na budowę nowych centrów danych do czasu przeprowadzenia audytu. Wśród powodów wymieniano m.in. zużycie wody, hałas oraz obciążenie sieci energetycznej.
To wyraźny zwrot w polityce włodarza Teksasu, który jeszcze w ostatnich miesiącach zeszłego roku zapowiadał ogromne inwestycje w centra danych AI w swoim stanie. Nastroje wyborców zmusiły go jednak do szybkiej zmiany narracji i zamiast entuzjazmu wobec miliardowych inwestycji, nabrał wobec nich sceptycyzmu. Jeden z niedawnych sondaży wskazywał, że tylko 30 proc. mieszkańców stanu jest nastawionych pozytywnie do budowy centrów danych AI, a ponad połowa sprzeciwia się masowej rozbudowie takiej infrastruktury.
Teksas pozostaje od lat bastionem Partii Republikańskiej – Demokraci nie wygrali wyborów na gubernatora w tym stanie od 1995 roku. Najnowsze sondaże wskazują jednak na zmniejszającą się przewagę GOP. Carlson i Enjeti ocenili, że problemy związane z infrastrukturą, kosztami energii i sytuacją ekonomiczną mogą zwiększyć szanse Demokratów, choć wynik listopadowych wyborów pozostaje otwarty.
Badanie Uniwersytetu Teksasu z 25 sierpnia dawało Abbottowi 45 proc. poparcia wobec 40 proc. dla jego demokratycznego rywala, przy 10 proc. niezdecydowanych. To jedna z najmniejszych przewag gubernatora w sondażach z ostatnich lat. W innym badaniu, Texas Public Opinion Research z 27 sierpnia, Demokrata James Talarico prowadził z republikaninem Kenem Paxtonem 48 do 42 proc. Z kolei sondaż Uniwersytetu Teksasu wskazywał na statystyczny remis między Talarico a Paxtonem.
Red. JŁ
Oszczędności emerytalne 70-latki trafiły w ręce oszusta. Straciła ponad 270 tys. dolarów
Policja z Hazel Park w stanie Michigan zatrzymała 30-letniego mężczyznę z Sacramento w Kalifornii podejrzanego o wyłudzenie ponad 270 tys. dolarów od 70-letniej kobiety. Ofiara była przekonana, że „spłaca” nakaz aresztowania związany z przestępstwami narkotykowymi i praniem brudnych pieniędzy, podczas gdy w rzeczywistości przekazywała oszczędności swoje oraz jej zmarłego męża oszustowi.
Jak ustalili śledczy, kobieta na początku otrzymała fałszywy e-mail, który miał rzekomo zostać wysłany z Federalnej Komisji Handlu (FTC). Następnie skontaktował się z nią mężczyzna podający się za agenta. Twierdził, że przeciwko niej wydano nakaz aresztowania. Polecił jej kupić złoto, a następnie przekazać je kurierowi. Zabronił jednocześnie kontaktowania się z policją. Po kilku dniach zażądał kolejnych pieniędzy.
Łączne straty 70-latki przekroczyły 270 tys. dolarów. Kobieta wypłaciła środki m.in. z własnych kont emerytalnych oraz rachunków należących wcześniej do jej zmarłego męża.
Podejrzanego zatrzymano 2 września. Mężczyzna był wcześniej aresztowany w Kalifornii i ekstradowany do Michigan. Sąd wyznaczył kaucję w wysokości 300 tys. dolarów oraz zastosował dozór elektroniczny. 30-latek ysłyszał dwa zarzuty wyłudzenia pod fałszywym pretekstem.
W ujęciu oszustwa śledczy wykorzystali m.in. nagrania monitoringu oraz dane z systemu Flock, który automatycznie odczytuje tablice rejestracyjne. Pozwoliło to ustalić, gdzie przebywał podejrzany.
Policja apeluje o ostrożność w kontaktach z osobami podającymi się za funkcjonariuszy lub przedstawicieli instytucji federalnych. Oszustwa polegające na wyłudzaniu pieniędzy lub złota pod pretekstem uniknięcia aresztowania są jednym z wariantów tzw. oszustw „na policjanta”.
Red. JŁ
Mężczyzna zastrzelony przez policję na Moście Brooklyńskim. Twierdził, że ma bombę
Funkcjonariusze nowojorskiej policji (NYPD) zastrzelili w piątek nad ranem mężczyznę na moście Brooklińskim. Jak przekazano w komunikacie służb, zmarły Chaun Bottom groził policjantom nożem i twierdził, że „ma bombę”. Po około godzinie negocjacji ruszył w kierunku funkcjonariuszy i został postrzelony. Zmarł w szpitalu.
Policja otrzymała zgłoszenie o podejrzanym około godz. 3:28 rano. Mężczyzna znajdował się na konstrukcji mostu, między stalowymi belkami. Podczas interwencji funkcjonariusze wspinali się w jego kierunku w uprzężach. Po około godzinie negocjatorzy nie zdołali przekonać mężczyzny do poddania się. Bottom miał ponadto krzyczeć, że „ma bombę” i „chce umrzeć”.
Mężczyzna zaczął schodzić w kierunku policjantów przypiętych do lin, zbliżając się do nich. Gdy zbliżył się na około metr do jednego z funkcjonariuszy, miał wyciągnąć nóż. Policjant oddał strzał. Mężczyznę zdjęto z konstrukcji i udzielono mu pomocy medycznej. Następnie przewieziono go do Bellevue Hospital, gdzie zmarł.
Burmistrz Nowego Jorku Zohran Mamdani podziękował funkcjonariuszom za próbę deeskalacji sytuacji. Zapowiedział przeprowadzenie standardowego dochodzenia wewnętrznego oraz publikację nagrań z kamer nasobnych policjantów.
Red. JŁ
Logo kryptowaluty pojawi się na stadionie Uniwersytetu Florydy. Podpisano umowę
Uniwersytet Florydy zawarł wieloletnią umowę sponsorską z firmą Ripple, dostawcą rozwiązań blockchain i kryptowaluty XRP. Logo XRP pojawi się na murawie stadionu „The Swamp” już w sobotę podczas meczu drużyny Florida Gators z Florida Atlantic. Według źródła znającego warunki kontraktu jego wartość wynosi około 5 mln dolarów rocznie.
W ramach umowy oznaczenia XRP mają znaleźć się na murawie, w materiałach cyfrowych oraz przy wydarzeniach organizowanych przez uczelnię. Ripple sfinansuje również programy edukacji finansowej i technologicznej skierowane do sportowców oraz społeczności uniwersytetu.
Dyrektor sportowy uczelni Scott Stricklin powiedział, że partnerstwo łączy sport z innowacjami. „To partnerstwo łączy dwie organizacje, które odważnie myślą o przyszłości i z niecierpliwością czekamy na wprowadzenie XRP dla naszych kibiców” – stwierdził.
Reklamy na murawie są jednym z nowych źródeł finansowania sportu akademickiego. NCAA dopuściła taką formę ekspozycji dopiero przed dwoma laty. Poprzednim reklamodawcą dla murawy stadionu „The Swamp” była firma Geico, która płaciła za umieszczenie na niej swojej nazwy po 1 mln dolarów za każdy mecz.
Red. JŁ
Lindsay Clancy zabiła troje swoich dzieci. Sąd zdecydował o unieważnieniu procesu
Głośny proces Lindsay Clancy, która zabiła troje swoich dzieci zakończył się w piątek bez wydania wyroku ze względu na brak zgody wśród ławników. Kobieta tłumaczyła swoją zbrodnię psychozą poporodową.
Prowadzący sprawę sędzia William Sullivan unieważnił proces po tym, gdy po tygodniu obrad ława przysięgłych nie mogła dojść do konsensusu w sprawie tego, czy uznać Clancy za winną potrójnego zabójstwa z premedytacją, uznać ją za winną lżejszych zarzutów czy uniewinnić ją z powodu niepoczytalności.
Proces kobiety, która przyznała się do uduszenia swoich dzieci w wieku 8 miesięcy, 3 i 5 lat, od tygodni elektryzował media i opinię publiczną.
Clancy, z zawodu pielęgniarka, tłumaczyła swój czyn psychozą poporodową, z jaką zmagała się po narodzinach ostatniego dziecka. Kobieta zeznała, że słyszała głos wzywający ją do zabicia dzieci, a po zabójstwie próbowała się zabić, podcinając żyły i wyskakując przez okno, co częściowo ją sparaliżowało. Przed zbrodnią mówiła o swoich problemach, w tym o myślach samobójczych, lekarzom i wytoczyła im proces cywilny zarzucając zaniedbania.
Podczas procesu biegli psychiatrzy wezwani przez obie strony oferowali sprzeczne ze sobą oceny. Do porozumienia nie mogli dojść też ławnicy. Szóstego dnia obrad przysięgłych obrońca Clancy zasugerował, że konsensus blokuje jeden z nich, bo nie chce się kierować zasadą, według której nie należy skazywać osób w przypadku istnienia uzasadnionych wątpliwości co do ich winy. Prawnicy domagali się usunięcia przysięgłego, lecz sędzia nie zgodził się na to. Sąd apelacyjny w Massachussetts odrzucił też wniosek o wstrzymanie postanowienia sędziego o uznaniu procesu za nieważny.
W obliczu unieważnienia procesu prokuratura musi zdecydować, czy ponownie wnieść oskarżenie, porzucić sprawę lub zaoferować ugodę oskarżonej.
Sprawa wywołała duże emocje w Ameryce, a przed sądem w Plymouth zbierały się tłumy ludzi, w tym ci broniący Clancy, przedstawiając ją jako ofiarę lekceważenia zdrowia psychicznego matek.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
osk/ mal/
Francuska prawica chce „zakręcenia kurka” z pomocą dla Ukrainy, bo system ochrony zdrowia i oświata są w kraju w opłakanym stanie
We Francji liderzy centrum i lewicy skrytykowali w piątek Louisa Aliota, wiceszefa skrajnej prawicy, za słowa o „zakręceniu kurka” z pomocą dla Ukrainy. W reakcji na krytykę przywódczyni skrajnej prawicy Marine Le Pen oskarżyła swego rywala z obozu centrowego Edouarda Philippe’a o „opłakany” bilans w polityce.
Aliot, który jest jednym z wiceprzewodniczących skrajnie prawicowego Zjednoczenia Narodowego (RN), udzielił wywiadu telewizji BFMTV w czwartek wieczorem. W odpowiedzi na pytanie o możliwość „zakręcenia kurka” z pomocą dla Ukrainy, polityk również użył tego sformułowania, mówiąc: „zakręcamy kurek”. Zauważył następnie, że choć system ochrony zdrowia i oświata są w kraju w opłakanym stanie, to „znajdują się pieniądze, by jeszcze finansować armię” i zadał pytanie, kto ponosi tego koszty.
W reakcji były premier Philippe, jeden z kandydatów w przyszłorocznych wyborach prezydenckich, napisał na platformie X, że „zakręcenie kurka” z pomocą dla Ukrainy oznacza „służenie Rosji”. Philippe, polityk centroprawicy, zapewnił także, że Le Pen „nie uda się sprawić, by zapomniano jej związki z Rosją”.
Była to odpowiedź na komentarz samej Le Pen, zamieszczony na X. Liderka skrajnej prawicy napisała w nim, że od początku agresji rosyjskiej przeciwko Ukrainie opowiadała się za zorganizowaniem konferencji pokojowej, „aby przyczynić się do rozwiązania dyplomatycznego” tego konfliktu.
Le Pen w kolejnym komentarzu oznajmiła, że bilans rządów Philippe’a – jednego z premierów powołanych przez prezydenta Emmanuela Macrona – jest „żałosny”. Polityczka, która tak jak Philippe zamierza ubiegać się o prezydenturę, znacznie wyprzedza zarówno jego, jak i pozostałych rywali w sondażach poparcia.
Inny z pretendentów, były premier Gabriel Attal, należący do obozu Macrona, oświadczył, że wspomniane przez Aliota „przykręcenie kurka” byłoby „pozwoleniem, aby (przywódca Rosji Władimir) Putin zwyciężył”. „To pokazanie światu, że słowo i wsparcie Francji (konsekwentnie popierającej Ukrainę – PAP) nie są nic warte” – dodał Attal.
Na lewicy szef Partii Socjalistycznej (PS) Olivier Faure napisał na platformie X, że RN „nigdy się nie zmieniło i zawsze będzie wolało Putina niż opór narodu ukraińskiego”.
Kolejny polityk umiarkowanej lewicy, Raphael Glucksmann oświadczył, czyniąc aluzję do RN, że „partia kapitulacji nie powinna objąć władzy w 2027 roku”. Zarówno Faure, jak i Glucksmann zabiegają o to, by kandydować w wyborach prezydenckich z ramienia lewicy.
W polemikę włączył się przewodniczący RN i współpracownik Le Pen, Jordan Bardella. Wypowiadając się podczas wizyty w Wielkiej Brytanii zapewnił, że jeśli jego partia dojdzie do władzy, to „będzie nadal dotrzymywać swych zobowiązań mięzynarodowych”. Jednak – jak dodał – RN nie wyklucza żadnych opcji, jeśli chodzi o przyszłość. Bardella oznajmił przy tym, że Francja jest „zrujnowana, jeśli chodzi o finanse”.
Wybory prezydenckie odbędą się we Francji na przełomie kwietnia i maja 2027 r. Prezydent Macron, jeden z inicjatorów koalicji chętnych – państw wspierających Ukrainę – kończy drugą kadencję i nie będzie już mógł startować w wyborach.
Z Paryża Anna Wróbel (PAP)
awl/ ap/
W przyszłym tygodniu ceny benzyny i diesla mogą wzrosnąć do rekordowych poziomów
Jeśli utrzyma się wysoki poziom hurtowych cen paliw, na stacjach możemy zobaczyć nowe rekordy cen benzyny i oleju napędowego, natomiast LPG może podrożeć o kilka groszy – poinformowali w piątek analitycy biura Reflex.
„Początek września upływa pod znakiem wyraźnego wzrostu cen benzyn i oleju napędowego na stacjach. Jest to skutek przede wszystkim powrotu stawki podatku VAT z 8 proc. do 23 proc. od 1 września oraz wzrostu cen paliw gotowych na rynku europejskim, który bezpośrednio wpływa na ceny paliw na krajowym rynku hurtowym” – napisali analitycy w komentarzu.
Dodali, że już sama zmiana stawki VAT oznaczała jednorazowe podwyżki na stacjach rzędu 0,70–1,00 zł/l, ale dostawy drogiego paliwa na stacje po 1 września oznaczały dalszy wzrost kosztów zakupu paliwa. W ciągu tygodnia hurtowe ceny benzyny Pb95 i diesla wzrosły o ponad 55 gr/l netto. Jeśli wysoki poziom cen hurtowych się utrzyma, Reflex prognozuje nowe rekordy cen benzyny i oleju napędowego.
„W związku ze wzrostem cen ropy naftowej pod znakiem zapytania stoi dalszy spadek cen autogazu na stacjach. W naszych prognozach pojawiły się po raz pierwszy od czterech miesięcy kilkugroszowe podwyżki cen LPG” – wskazali eksperci.
Według monitoringu biura Reflex, w czwartek benzyna 95 kosztowała na stacjach średnio 7,71 zł/l po wzroście o 1,19 zł/l w porównaniu z poprzednim tygodniem. Benzyna 98 kosztowała średnio 8,57 zł/l i była o 1,22 zł/l droższa. Olej napędowy kosztował 8,49 zł/l i był o 1,08 zł/l droższy. Natomiast autogaz kosztował 2,95 zł/l i był o 2 gr/l tańszy.
Analitycy prognozują że w nadchodzącym tygodniu benzyna 95 zdrożeje o 21 gr/l do 7,92 zł/l, benzyna 98 o 31 gr/l do 8,88 zł/l a olej napędowy – o 31 gr/l do 8,80 zł/l. Z kolei autogaz ma kosztować 2,98 zł/l po wzroście o 3 gr/l. (PAP)
Szłapka: Premier ujawnił informację dot. śledztwa Zondacrypto, bo wymaga tego interes państwa
Premier Donald Tusk ujawnił informację dot. śledztwa Zondacrypto, bo wymaga tego interes i dobro państwa; pamiętajmy, że kryptowalut używają osoby odpowiedzialne za sabotaż, obce służby – powiedział w piątek rzecznik rządu Adam Szłapka przed głosowaniem odrzucenia przez Sejm weta do ustawy o kryptowalutach.
Premier Donald Tusk z mównicy sejmowej przed głosowaniem ws. odrzucenia weta prezydenta do ustawy o kryptowalutach przeczytał fragment zeznań głównego świadka w aferze Zondacrypto. „Zbyszek zapoznał się z aktami (akty oskarżenia – PAP). (…) Mówi, że gdyby wiedział, że taka sprawa się toczy, to natychmiast by interweniował. Obiecał, że jak wróci do władzy w Ministerstwie Sprawiedliwości, czego jest pewien, to ukręci łeb wszystkim tym sprawom. I żebym się nie martwił” – czytał Tusk.
W dalszej części protokołu – jak czytał premier – zeznający powiedział, że „rekompensata zostanie wypłacona ministrowi Zbigniewowi Ziobro za pośrednictwem fundacji, którą zakładał jego brat, a była to fundacja Suwerennej Polski”. Miała być to kwota 2 mln zł – zaznaczył Tusk. Dodał, że zeznający miał wypłacić 500 tys. na fundację, które jak zeznał, „Ziobro miał sobie wypłacić na swoje potrzeby”.
– Zeznanie kończy się słowami: „Natomiast główną rolę w tym procederze odegrała Patrycja Kotecka” (żona Zbigniewa Ziobry – PAP). To jest oczywista korzyść majątkowa. Zapłaciłem za to, bo miałem być czystym człowiekiem. Najważniejsze w tej współpracy było to, że pan X – publicznie znana osoba – obiecywał, że jak Nawrocki zostanie prezydentem, to on załatwi mi ułaskawienie gdybym został skazany w tej sprawie” – zakończył odczytywanie protokołu Tusk.
Adam Szłapka w rozmowie z dziennikarzami w Sejmie po wystąpieniu premiera podkreślił, że ujawnienie tych informacji „wymaga interes i dobro państwa”. – Jak wiemy, kryptowaluty są wykorzystywane także w transakcjach pomiędzy osobami odpowiedzialnymi za sabotaż. Wykorzystują to obce służby – argumentował.
Zaznaczył, że premier otrzymał informacje dot. śledztwa od Prokuratora Generalnego Waldemara Żurka na podstawie ustawy o prokuraturze. – Zgodnie z ustawą o prokuraturze prokurator generalny ma możliwość przekazania takich informacji – powiedział. Pytany, kiedy premier otrzymał szczegóły dot. śledztwa, odparł, że jest to „najświeższa informacja”. – Myślę, że to było w ciągu ostatnich godzin – dodał.
– Mamy zeznania. Mieliśmy tajne posiedzenie Sejmu, na którym pan premier ostrzegał o bardzo poważnych zarzutach w tej sprawie. Mieliśmy trzy ustawy w tej sprawie. Politycy Prawa i Sprawiedliwości głosowali przeciw. Mamy w tej sprawie zatrzymania. Mamy wyjazdy posłów PiS na spotkanie z tym biznesmenem (Przemysławem Kralem – PAP) gdzieś poza granicami Polski. Mamy umowy podpisywane z panem (Radosławem) Piesiewiczem, który jest protegowanym polityków PiS, który otrzymywał zegarki. Tutaj więcej dowodów nie jest potrzebne, żeby powiedzieć, że to jest gigantyczna afera – ocenił Szłapka.
Szef KPRM Jan Grabiec podczas rozmowy z dziennikarzami w Sejmie podkreślił, że albo politycy opozycji „odetną się od tych, którzy uczestniczyli w tym procederze łapówkarskim w ich szeregach, albo wszyscy będą zapisani do partii Zondacrypto”.
Zaznaczył jednocześnie, że służby informowały o giełdzie już wcześniej, a szczegółowe informacje na ten temat w Sejmie prezentowane były już w grudniu. – Niestety wtedy, kiedy trwało wyprowadzanie pieniędzy z Zondycrypto, kiedy ta piramida finansowa wyprowadzała pieniądze, służby były podporządkowane ówczesnemu rządowi – zauważył Grabiec.
Grabiec odniósł się do tej sprawy również wieczorem w TVP Info. Jak mówił, opinia publiczna ma prawo wiedzieć skąd i za co politycy biorą pieniądze. Dopytywany, dlaczego premier zdecydował się ujawnić te informację przed głosowaniem w Sejmie, nad odrzuceniem prezydenckiego weta do ustawy o rynku kryptoaktywów, oznajmił, że obowiązkiem prokuratora generalnego i premiera było przekazanie opinii publicznej tych informacji.
Podkreślił też, że „nie mamy do czynienia z pogłoską zasłyszaną przez kogoś, którą premier powtarza z mównicy, ale z całym ciągiem przyczynowo-skutkowym i z oceną prokuratora generalnego, który mówi, że źle się dzieje w Polsce, jest układ, układ mafii z politykami”.
Zaznaczył również, że zeznania w tej sprawie są „bardzo konkretne” i „rzeczowe”. – Są nazwiska, daty, miejsca i te zeznania obciążają wprost polityków PiS-u i Konfederacji o to, że przyjmowali łapówki za to, żeby osłaniać piramidę finansową, która oszukiwała w tym czasie dziesiątki tysięcy Polaków – relacjonował polityk.
Sejm w piątek już po raz trzeci nie odrzucił prezydenckiego weta do ustawy o rynku kryptoaktywów. Za odrzuceniem weta zagłosowało 241 posłów, przeciw było 198 posłów, trzech posłów wstrzymało się od głosu. W głosowaniu wzięło udział 442 posłów. Do uchwalenia ustawy – a tym samym odrzucenia prezydenckiego weta – zabrakło 25 głosów. Większość 3/5, niezbędna do odrzucenia weta, stanowiła bowiem 266 głosów. (PAP)
sza/ from/ ugw/ pab/
Zełenski: Wysłannicy prezydenta USA Witkoff i Kushner będą w Kijowie w niedzielę. Trump: Przyniosą propozycję zakończenia wojny w Ukrainie
Wysłannicy prezydenta USA Donalda Trumpa, Steve Witkoff i Jared Kushner, będą w Kijowie w niedzielę; wcześniej złożą wizytę w Moskwie – ogłosił w piątek prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.
„Dziś już jednoznacznie ustalono, że w najbliższych dniach amerykańscy przedstawiciele odwiedzą Ukrainę i Rosję. Szczegółowe informacje przekazał zespół prezydenta Stanów Zjednoczonych. Omówiliśmy dziś zapowiedziane wizyty Steve’a Witkoffa i Jareda Kushnera: udadzą się do Moskwy, a w niedzielę przyjadą do Kijowa” – napisał Zełenski na platformach internetowych.
Prezydent oświadczył, że strona ukraińska zapewnia, iż rosyjska przestrzeń powietrzna będzie bezpieczna na czas pobytu Witkoffa i Kushnera w Moskwie.
„Podobnie jak podczas wcześniejszych wizyt dyplomatycznych strony amerykańskiej, zapewnimy normalne funkcjonowanie rosyjskiej przestrzeni powietrznej, aby negocjatorzy mogli bezpiecznie dotrzeć na miejsce. Dbamy właśnie o nich, a nie o Rosję” – podkreślił Zełenski.
„Z naszej strony nie będzie ataków z powietrza. Rosja powinna zaś na zasadzie wzajemności zagwarantować ciszę i powstrzymać się od nalotów przez czas niezbędny do przeprowadzenia rozmów oraz rozwiązania kwestii logistycznych związanych z tą amerykańską wizytą” – dodał.
Prezydent oświadczył, że celem władz Ukrainy jest, aby rozmowy ze stroną amerykańską były możliwie najbardziej konstruktywne i merytoryczne. „Trzeba szukać realnych sposobów doprowadzenia tej wojny do końca. Zobaczymy, jakie propozycje mają Steve i Jared oraz co usłyszą na ich temat w Moskwie” – zaznaczył Zełenski.
Podróż Witkoffa i Kushnera byłaby pierwszą wizytą amerykańskich negocjatorów w Ukrainie. Obaj wysłannicy wielokrotnie udawali się natomiast do Moskwy, gdzie spotykali się z przywódcą Rosji Władimirem Putinem.
Witkoff i Kushner są od 2025 r. zaangażowani w proces negocjowania porozumienia pokojowego pomiędzy Rosją a Ukrainą. Rozmowy w tej sprawie wstrzymano na przełomie lutego i marca br., po wybuchu wojny USA i Izraela z Iranem.
Obecnie Kijów zmaga się z nieustanną falą rosyjskich ataków z użyciem dronów odrzutowych. Piątek był dziewiątym dniem takich nalotów z rzędu.
Z Kijowa Jarosław Junko (PAP)